Menu

SPORTOWY TARNOBRZEG

O tarnobrzeskiej piłce, o koszykówce, a przede wszystkim tarnobrzeskim sporcie...

BEZRADNA SIARKA TARNOBRZEG PRZEGRYWA Z RYBNIKIEM

dante1002

Zdjęcie - Grzegorz Lipiec

Po kolejnym wyjazdowym niepowodzeniu w Legionowie miało być udane zakończenie przed własną publicznością. Ostatni mecz Siarki Tarnobrzeg w sezonie 2016/2017 przy Alei Niepodległości 2 zamiast oczekiwanego, zwycięskiego finiszu rozgrywek przyniósł ogromne rozczarowanie. Podopieczni Włodzimierza Gąsiora ponieśli jedną z bardziej dotkliwych porażek w tym sezonie.

Od kilku tygodni Siarka ma wyraźny problem. Pomiędzy drużyną, a trenerem nie ma już takiej chemii, jak choćby przed rokiem, gdy tarnobrzeski zespół ocierał się o barażowe miejsce. Pogłębiający się z każdym kolejnym tygodniem marazm (cztery porażki w pięciu ostatnich spotkaniach) miało przerwać spotkanie z walczącym o utrzymanie ROW-em Rybnik, ale zamiast wyczekiwanego zwycięstwa gospodarzy, tarnobrzescy kibice byli świadkami wyjątkowo bolesnej porażki.

Ledwie wybrzmiał pierwszy gwizdek arbitra, a ROW cieszył się z prowadzenia. Już w 3 minucie rzut rożny w połączeniu z niefrasobliwością Jana Grzesika szeroko otworzył rywalom drogę do bramki. Sytuacja powtórzyła się kilkadziesiąt minut później, gdy kolejna pomyłka w polu karnym kosztowała tarnobrzeski zespół utratę drugiej bramki. - Tracimy bramki po stałych fragmentach gry, gdzie wiedzieliśmy doskonale, że ROW bardzo dobrze wykonuje ten element gry - zaznaczył  po meczu Włodzimierz Gąsior. Goście, którzy  grali o swoją II ligową przyszłość nie tylko zaakcentowali swój atut, ale przede wszystkim do bólu wykorzystali totalną niemoc, jaka tego dnia ogarnęła defensorów Siarki.

Z gry Siarki biła bezradność i jednostajność przy każdej próbie wypadku pod bramkę rywala. Już po dwóch kwadransach gry okazało się, że gra na trzech obrońców, stosowana od niedawna przez Włodzimierza Gąsiora zupełnie się nie sprawdza. Losy meczu w pierwszej połowie spróbował odwrócić Marcin Stefanik, ale jego kapitalne uderzenie z dystansu na niewiele się zdało. Pięć minut później goście znowu byli na dwubramkowym prowadzeniu. W 44 minucie z rzutu wolnego przymierzył Mariusz Muszalik i powoli stało się jasne, że ostatnie spotkanie Siarki przed własną publicznością nie skończy się pomyślnie.

Oblicza spotkania nie odwróciła początkowa nieobecność Włodzimierza Gąsiora w szatni, a ni tym bardziej druga połowa spotkania, w której znowu do głosu szybko doszli goście. W 55 minucie Sebastian Musiolik zadał kolejny i jak się później okazało ostatni tego dnia cios. Po tej bramce inicjatywę na boisku przejęła Siarka, ale dalej biła głową w mur. - Kolejna drużyna, która górowała nad nami agresywnością, determinacją i doświadczeniem - komentował Gąsior. Sytuacji ani humoru nie mogła poprawić nawet fatalna pomyłka bramkarza z Rybnika z której skorzystał w końcówce spotkania Daniel Koczon. 35-letni pomocnik, dla którego mecz z ROW-em był 101 występem w zielono-czarno-zółtych barwach miał najwięcej pretensji do swoich kolegów z zespołu.

Siarka w sobotę nawet na moment nie zbliżyła się do zwycięstwa. Przegrała siódmy mecz tej wiosny i spadła na szóste miejsce w ligowej tabeli. Na stadion przy Alei Niepodległości 2 zamiast końcowej radości wróciły najgorsze wspomnienia choćby sprzed trzech lat, gdy tarnobrzeski zespół poniósł klęskę w meczu z Wigrami Suwałki. - Któryś kolejny mecz przechodzimy obok meczu  - zakończył Gąsior. Okazją do udanego zakończenia sezonu będą więc Wielkie Derby Podkarpacia. 

POMECZOWE OCENY: 

Karol Dybowski - 3,5 Mało zdecydowany przy pierwszym golu. Później też zawahał się podczas wyjścia do piłki i o mały włos nie sprokurował rzutu karnego. Przy drugim golu bez szans. Zdecydowanie więcej mógł zrobić przy golu Muszalika, mimo że strzał był mocny i precyzyjny. W drugiej połowie kapitalna interwencja po strzale Brychlika.

Bartosz Walencik - 2,0 Bardzo słaby występ. Sfaulował Brychlika i z tego rzutu wolnego podwyższył wynik Muszalik. Nie zareagował tak jak powinien przy czwartym golu ROW. Doznał jakiegoś urazu i po raz pierwszy w tym sezonie opuścił plac gry. 

Radosław Sylwestrzak - 2,0 Również bardzo słaby występ. Przegrał dwa kluczowe pojedynki powietrzne z Brychlikiem. 

Dawid Witkowski - 2,5 Grał jako półlewy środkowy obrońca. Zupełnie sobie nie radził i mimo, że nie zawalił ewidentnie żadnego z goli, po przerwie już nie wrócił na boisko.

Jan Grzesik - 2,0 Najsłabszy chyba mecz tego piłkarza w Siarce. Do tej pory raczej imponował równą, niezłą formą. W sobotę zawalił dwa gole. Po katastrofalnej pierwszej połowie znacznie lepiej zagrał w drugiej części i tylko dlatego nie otrzymał „jedynki”.

Michał Dawidowicz - 2,5 Słaby mecz. Na plus dwie dobre wrzutki z rzutów rożnych, po których gole mogli strzelić Waleńcik i Sylwestrzak. Za daleko Musiolika gdy ten strzelał czwartego gola dla ROW. 

Marcin Stefanik - 5,0 Najbardziej aktywny piłkarz w szeregach Siarki. Strzelił pięknego gola – już ósmego w tych rozgrywkach. 

Mateusz Czyżycki - 3,0 Pierwsza połowa zupełnie bezbarwna. W drugiej dwa razy strzelał na bramkę, oba uderzenia były zablokowane. 

Hubert Tomalski - 3,5 Nie potrafił się odnaleźć w nowej roli. Tym razem miał częściej biegać w środku boiska, a nie jak zazwyczaj przy linii bocznej. Jeden groźny strzał z lewej nogi po przerwie. 

Daniel Koczon - 5,0 Podobnie jak Tomalski – grał na nietypowej dla siebie pozycji. Próbował, szarpał, niewiele jednak z tego wynikało. Sprytnie wykorzystał prezent od rywali i nie dał szans w sytuacji sam na sam bramkarzowi. Do tego zaliczył 13 asystę w tym sezonie przy golu Stefanika. 

Krzysztof Ropski - 2,0 Bezbarwny i słaby występ. 

Michał Żebrakowski - 3,0 Wszedł na boisku w drugiej połowie i pozostawił trochę lepsze wrażenie od Ropskiego, ale do normalnej dyspozycji sporo mu jeszcze brakuje. 

Konrad Zaradny - 3,0 Nic nie wniósł pozytywnego do gry zespołu. 

Tomasz Przewoźnik - 3,0 Zastąpił Waleńcika na ostatnie 21 minut spotkania. 

Grzegorz Płatek - 3,0 Wrócił na boisko po kilkutygodniowej przerwie. 

Hubert Mikusiński, Sławomir Strzałka

© SPORTOWY TARNOBRZEG
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci