O tarnobrzeskiej piłce, o koszykówce, a przede wszystkim tarnobrzeskim sporcie...
RSS
piątek, 26 sierpnia 2016

Zdjęcie - Barbara Szczepanek

To miał być sezon pachnący stabilizacją, ale na Serbinowie więcej było zmartwień niż radości. Nowemu trenerowi Piotrowi Wawrylakowskiemu w swojej pierwszej przygodzie z seniorską drużyną nie do końca udało się zapanować nad zespołem, który po słabszym okresie miał rozpocząć marsz w górę ligowej tabeli. Zamiast tego było najgorsze w historii 12 miejsce w rozgrywkach klasy B. W nowym sezonie o takiej pozycji nikt we Wspólnocie już nawet nie chce myśleć.

Wspólnota większość swoich najlepszych spotkań w sezonie 2015/2016 rozegrała z lokalnymi rywalami. Niespodziewane wygrane z Juniorem Zakrzów (pierwszy raz dwa zwycięstwa w sezonie) czy zwycięstwo z Wielowsią, to były wyniki, które mogły zadziwić nie jednego sympatyka najniższej klasy rozgrywkowej. Na Serbinowie jednak częściej dało się słyszeć pomruk niezadowolenia, niż radosnych reakcji. Najwięcej powodów do niepokoju przyniosło przegrane na własnym boisku spotkanie 0-3 z Łęgiem Kopcie, po którym Wawrylakowski podał się do dyspozycji zarządu i drużyny. O dymisji jednak mowy być nie mogło, bo najmłodszy z dotychczasowych szkoleniowców Wspólnoty cieszy się sporym zaufaniem osób odpowiadających za funkcjonowanie klubu.

Piętą achillesową Wspólnoty w poprzednim sezonie była kadrowa niestabilność, która po sezonie została postawiona do raportu karnego. Prezes klubu odbył wiele indywidualnych rozmów z zawodnikami, którzy w przyszłym sezonie mają poważnie podchodzić do swoich klubowych obowiązków. – Jeśli tylko będzie frekwencja, to powalczymy o miejsce w czołówce – ocenia Maciej Marzec. Niezdecydowanym na Serbinowie podziękowano. Przy okazji również do powrotu udało się namówić nowych-starych zawodników. Do Wspólnoty wrócili m.in. Mateusz Zbyrad, Kajetan Abramczyk, Paweł Łysoń oraz Krzysztof Kasica, który swój najlepszy okres gry miał właśnie na Serbinowie.

Najważniejszą transferową bitwę tego lata, Wspólnota stoczyła jednak o swojego najbardziej doświadczonego zawodnika. Pozyskany w zimie do zespołu Wojciech Malarz okazał się być jednym z najlepszych graczy wiosną. Byłego już zawodnika Koniczynki Ocice, w swoich szeregach szybko zapragnął mieć również lokalny rywal z Zakrzowa. Ostatecznie, ku radości trenera i prezesa klubu Malarza udało się zatrzymać na Serbinowie, co znacząco powinno wpłynąć na poziom gry, zwłaszcza w środkowej strefie boiska. 

Inaugurację nowego sezonu Wspólnota rozpoczęła od remisu, który na Serbinowie pozostawił uczucie niedosytu. – Miało być zwycięstwo, a jest remis. Lepszy remis niż porażka, ale wszystko było w naszych rękach – ocenił po spotkaniu prezes klubu. Znacznie lepiej ma być już w niedzielę, gdy na Serbinowie zjawi się jedna z najsłabszych drużyn na Podkarpaciu. Z LZS-em Cygany komplet punktów jest wręcz obowiązkowy.

Hubert Mikusiński

01:57, dante1002
Link Dodaj komentarz »
środa, 24 sierpnia 2016

Zdjęcie - Grzegorz Lipiec

Mecze na obcych boiskach w tym sezonie nie są domena naszych piłkarzy. Z drugiego wyjazdu Siarka wróciła na tarczy. Po przegranej w Niepołomicach (2.kolejka) tym razem tarnobrzeska drużyna nie dała rady Błękitnym Stargard Szczeciński.

W porównaniu do poprzedniego spotkania w wyjściowym składzie zielono-czarno-żółtych nastąpiła jedna zmiana. W środku pola młodego Lewandowskiego zastąpił bardziej doświadczony Stromecki. Piłkarze Siarki podbudowani zwycięstwem nad Rozwojem, sobotni mecz zaczęli lepiej od gospodarzy. Efektem ich przewagi było kilka niezłych, choć niewykorzystanych okazji. Konrad Stępień z 20 metrów przymierzył w mur, spoza pola karnego niecelnie uderzał Hubert Tomalski. Siarka strzeliła nawet gola, ale sędzia nie uznał trafienia Daniela Koczona, bo jego zdaniem napastnik Siarki był na spalonym. Mimo, że po 20. minutach mecz się wyrównał i toczył się głownie w środkowej strefie, nadal to Siarka sprawiała lepsze wrażenie. W 32. minucie z dobrej strony pokazał się Tomalski. Popędził z piłką środkiem boiska i został zatrzymany nieprzepisowo przed polem karnym. Z wolnego kapitalnie strzelił Stefanik, jednak bramkarz Błekitnych Przemysław Wróbel w kapitalnym stylu wyciągnął piłkę zmierzającą w samo okienko.

Gdy pierwsza połowa dobiegała końca, najlepszy obok Stępnia w naszym zespole Jan Grzesik wywalczył piłkę na własnej połowie, Tomalski zagrał do Koczona, który popędził prawym skrzydłem, ograł obrońcę i z końcowej linii boiska idealnie obsłużył Jakuba Głaza - ten dość szczęśliwie, niezbyt mocnym strzałem pokonał Wróbla. Siarka zasłużenie prowadziła w Stargardzie 1-0 i w drugiej połowie nadal była zespołem lepszym. Już w 48. minucie gola mógł strzelić Patryk Szewc, w 52. minucie po raz kolejny z rzutu wolnego, tym razem nad bramką, uderzał Stefanik. W 55. minucie sędzia nie zdecydował się podyktować rzutu karnego po starciu Szewca z obrońcą rywali.

Tak naprawdę pierwszą składną akcję gospodarze przeprowadzili dopiero w 60 minucie, ale sytuację wyjaśnił dobrze grający Stępień. Chwilę później kibice doczekali się na pierwszy celny strzał Błękitnych. Z uderzeniem problemów nie miał czujny Dybowski. Gospodarze atakowali coraz odważniej i coraz częściej gościli pod bramką Siarki. Goście mieli problemy z utrzymaniem się przy piłce, bardzo szybko się jej pozbywali, a mimo tego, mieli szansę na podwyższenie prowadzenia. W 70. minucie Stefanik dośrodkował na głowę Waleńcika, który z 6 metrów posłał piłkę tuż nad poprzeczką. 60 sekund później był już remis. Wprowadzony za Głaza Suchecki za łatwo dał się ograć rywalowi, który podaniem znalazł pozostawionego bez opieki w polu karnym Bartosza Flisa. Pomocnik gospodarzy pewnym strzałem nie dał szans Dybowskiemu. Miejscowi ruszyli z animuszem i mieli świetną okazję do strzelenia drugiego gola. Siarka też miała swoje szansę. Na bramkę Błękitnych po indywidualnej akcji strzelał Żebrakowski, ten sam zawodnik kilka minut później otrzymał dobre podanie od Koczona, nie trafił dobrze w piłkę, jednak akcję zamykał Szewc i pokonał bramkarza Błękitnych. Niestety znowu sędzia dopatrzył się spalonego. Więcej szczęścia miał wprowadzony w 56. minucie Mateusz Czapłygin który po ładnej kombinacyjnej akcji pokonał Dybowskiego. Po tym ciosie Siarka długo nie mogła się podnieść. Dopiero w ostatniej minucie szansę na doprowadzenie do remisu miał Koczon, jego strzał głową obronił Wróbel. Siarkę dobił w trzeciej minucie doliczonego czasu gry Czapłygin.

OCENY PIŁKARZY SIARKI TARNOBRZEG

Karol Dybowski - 4  Trzy razy wyciągał piłkę z siatki. Przy uderzeniach bezradny. Większych pretensji mieć do niego nie można.

Jan Grzesik - 4,5 W pierwszej połowie obok Stępnia najlepszy na placu. Słabiej zagrał po przerwie. Mógł lepiej zachować się przy drugim jak i trzecim straconym golu. 

Bartosz Walencik - 4,5  Poprawny występ, ale na wyższą notę nie zasłużył bo wraz z kolegami dopuścił do straty trzech goli. 

Konrad Stępień -  4,5  Już w drugiej minucie zobaczył żółtą kartkę za ostry faul. Do końca pierwszej połowy bezbłędny i najlepszy na boisku. W drugiej dużo słabszy. 

Michał Dawidowicz - 3,5 Słabszy mecz, choć miał i dobre momenty. Niedokładny i chaotyczny w grze ofensywnej. 

Marcin Stromecki - 4 Najczęściej faulowany zawodnik spotkania. Potrafił kapitalnie zagrać na dalszą odległość ale i nonszalancko stracić piłkę w pobliżu własnego pola karnego. 

Marcin Stefanik - 4 W pierwszej połowie ze Stromeckim zdominowali środek pola. Do tego oddał cudowny, świetnie obroniony przez bramkarza strzał z rzutu wolnego. W drugiej połowie bezbarwny występ, jedna dobra piłka na głowę Waleńcika. 

Jakub Głaz - 4  Dobrze zaczął mecz, był pożyteczny zarówno w ataku jak i defensywie. Z każdą minutą grał słabiej, coraz bardziej nerwowo aż… strzelił gola, co w dużej mierze było zasługą Daniela Koczona. Po przerwie niewidoczny. 

Krzysztof Suchecki - 3 Zmienił Głaza i nie przybliżył się do wyjściowej „11” ani trochę. To jego stroną i po jego błędzie poszła akcja, po której gospodarze wyrównali. 

Hubert Tomalski - 4  Próbował, kombinował, starał się, ale to nie był jego mecz. Jeden ładny strzał i jeden rajd w pierwszej połowie. W drugiej długimi fragmentami niewidoczny, ale jak miał piłkę przy nodze zazwyczaj wiedział co z nią zrobić. 

Patryk Szewc - 3,5 Słabsze spotkanie, ocena byłaby wyższa gdyby sędziowie nie podnieśli dwukrotnie chorągiewki. W pierwszej sytuacji Szewc był podającym, w drugiej kończącym akcje. Oba gole nie zostały uznane. 

Daniel Koczon - 5 – Nie zawiódł. Kapitalna asysta, do tego nieuznany piękny gol strzelony głową, dobra centra na głowę Żebrakowskiego i niewykorzystana sytuacja przy stanie 1-2. 

Michał Żebrakowski  – bez oceny. Niezła zmiana, z pewnością zagrał lepiej niż w Niepołomicach.

Mateusz Czyżycki – bez oceny. Nie wniósł nic ciekawego do gry zespołu.

Sławomir Strzałka

01:13, dante1002
Link Dodaj komentarz »
piątek, 19 sierpnia 2016

Trwająca blisko rok wyjazdowa niemoc drużyny z Mokrzyszowa skończyła się w debiucie trenera Michała Złotka. OKS z inauguracyjnego pojedynku w Skowierzynie wrócił bogatszy o komplet punktów, który pod koniec spotkania zapewnił Konrad Tokarski. Sen o udanym początku sezonu nie trwał jednak długo. W niedzielę przerwali go zawodnicy z Dąbrowicy.

Pierwsza połowa niedzielnego spotkania OKS-u ze Strzelcem dała kibicom więcej szczęścia niż cała poprzednia runda wiosenna. Radości nie było końca, gdy do siatki bezradnego w pierwszej połowie beniaminka trafiali najpierw Patryk Bałata, a później Damian Laskowski. Były zawodnik Sanu Wrzawy tuż przed przerwą zdobył kapitalna bramkę, która jeszcze bardziej rozbudziła apetyty wybrednej, miejscowej publiczności.

Po 45 minutach goście patrzyli na siebie z niedowierzaniem. Ale Strzelec się nie załamał. Potwierdził swoją ligową przynależność w drugiej połowie, przejmując całkowicie inicjatywę i spychając gospodarzy do obrony. Na efekty tych działań długo nie trzeba było czekać. Gości do życia przywrócił rzut karny, podyktowany za ewidentny faul Malickiego na Rzeźwickim. Nie minęło kilka minut i był już remis, kiedy dokładne podanie Rzeźwickiego na gola zamienił Czeremszyński.

Gospodarze z każdą kolejną minutą tracili wiarę i nadzieje w odwrócenie niekorzystnych boiskowych wydarzeń, a Strzelec z każdą minutą napierał coraz bardziej. Goście z Dąbrowicy wreszcie przestali się wygłupiać w obronie i wrócili do swojego przyzwoitego grania.  Efektem tego były dwie kolejne bramki, które ustaliły wynik niedzielnego spotkania. – Bardzo szkoda tych straconych punktów, bo teraz czekają nas trudne wyjazdy m.in. do Pysznicy, gdzie nigdy jeszcze nie wygraliśmy – mówił Tomasz Malicki.

Zwycięstwo w Skowierzynie i porażka ze Strzelcem rozpoczęły nowy, piłkarski rozdział w Mokrzyszowie. Skończyć ma się on z dużo lepszym skutkiem niż te poprzednie. Nowy trener tarnobrzeskiego zespołu w swoich pierwszych tygodniach pracy, głównie dzięki inauguracyjnej wygranej, zyskał nie tylko większy spokój, ale i również bezcenne zaufanie klubowego otoczenia. Po niedzieli sytuacja się trochę odmieniła, ale w zespole nikt nie traci wiary. - Szkoda porażki, ale nie poddajemy się tylko walczymy dalej - mówił po niedzielnym spotkaniu Michał Złotek. Na efekty pracy nowego sternika i jego zespołu trzeba będzie jeszcze trochę poczekać.

Najbliższy czas dla jedynego tarnobrzeskiego przedstawiciela w klasie okręgowej będzie obfitował w wyjazdowe spotkania z bardzo wymagającymi rywalami. W przeciągu dwóch najbliższych tygodni OKS rozegra trzy wyjazdowe spotkania – dwa ligowe w Pysznicy i Jastkowicach oraz jedno w ramach Pucharu Polski w Żupawie. 

Hubert Mikusiński

23:00, dante1002
Link Dodaj komentarz »
środa, 17 sierpnia 2016

Zdjęcie - Grzegorz Lipiec

Po ciężkim nokaucie w Niepołomicach nie ma już śladu. Emocjonujące i obfitujące w wiele sytuacji bramkowych sobotnie spotkanie z Rozwojem na swoją korzyść zakończyła Siarka. Do pierwszego zwycięstwa w nowym sezonie, tarnobrzeski zespół poprawił najlepszy tego dnia Hubert Tomalski.

Początek meczu wyraźnie należał do gospodarzy. Już pierwsza groźna sytuacja przyniosła Siarce bramkę, a jej autorem był Hubert Tomalski. Pozyskany latem do zespołu pomocnik, na 20 metrze idealnie znalazł sobie miejsce do oddania strzału i kropnął ile sił w nodze, nie dając żadnych szans bramkarzowi Rozwoju. Szybko stracony gol podziałał na gości z Katowic mobilizująco, ale ich próby - albo kończyły się niepowodzeniem - albo na ich drodze stawał dobrze dysponowany tego dnia Karol Dybowski.

Młody bramkarz tarnobrzeskiego zespołu skapitulował dopiero w 72 minucie, gdy po dośrodkowaniu z rzutu rożnego w polu karnym najprzytomniej zachował się Damian Mielnik. Dla Siarki był to już kolejny w ostatnim czasie, stracony gol po stałym fragmencie gry. Goście jednak długo nie cieszyli się z wyrównania. Grający tego dnia kapitalne spotkanie Tomalski w polu karnym nastrzelił jednego z zawodników Rozwoju na tyle skutecznie, że piłka wpadła do siatki. – Jeśli traci się gola w takiej minucie, to nie jest łatwo podnieść się. Tym większa chwała zawodnikom – ocenił decydujące minuty sobotniego spotkania Włodzimierz Gąsior. Siarka prowadzenia nie oddała już do końca i wygrała swój pierwszy mecz w nowym sezonie. 

GŁOSY SPOD SZATNI

TOMASZ WRÓBEL (Rozwój): Cóż można powiedzieć po takim meczu. Jak się przegrywa, to zawsze można mieć wiele pretensji do siebie. Zagraliśmy zdecydowanie słabsze spotkanie, mamy wiele materiału do analizy, bo tą drużynę stać na zdecydowanie więcej. Mamy w swoich szeregach wielu dobrych zawodników, ale nie potrafiliśmy tego pokazać. Przyjeżdżając do Tarnobrzega wiedzieliśmy, że to nie jest łatwy teren, ale w moim odczuciu Siarka wygrała z nami za łatwo. Jeżeli doprowadza się do wyniku 1-1, to trzeba zrobić wszystko, żeby taki cenny punkt utrzymać, a my za łatwo ten punkt oddaliśmy. W drugiej połowie Siarka miała więcej okazji, ale to wynikało z naszego ustawienia i trochę takiej nonszalanckiej gry w defensywie. Musimy zrobić wszystko, żeby się podnieść. Może to zabrzmi trywialnie, ale nie będzie to łatwe.

JAN GRZESIK (Siarka): Ja zawsze mówię, że druga liga to jest specyficzna liga, tu trzeba nadrabiać walką, owszem umiejętności piłkarskie się liczą, aczkolwiek często trzeba tą piłkę wbić do bramki po prostu. My to zrobiliśmy przy drugiej bramce, kiedy to były te „odbitki” i nagle piłka wpada do siatki - to jest właśnie druga liga. Tu trzeba o każdy centymetr boiska walczyć, bo inaczej tych punktów się nie będzie zdobywać albo będzie o to ciężko. Moim zdaniem mieliśmy mecz pod kontrola, Rozwój zagrażał nam jedynie po stałych fragmentach, i tak tez strzelił bramkę, poszła wrzutka, piłka wpadła w pole karne, ja tez tam mogłem ją chyba szybciej wybić, niestety nie udało się. Wygraliśmy jednak i to się liczy przede wszystkim. Trzy punkty zostają u nas.

JAKUB GŁAZ (Siarka): Myślę, że byliśmy lepszym zespołem. Po meczu w Niepołomicach powiedzieliśmy sobie, że musimy wygrać z Rozwojem. Na treningach każdy był bardzo zmotywowany, mówiliśmy sobie, że może nam nie iść, ale każdy ma gryźć trawę i myślę że nam to dzisiaj się udało. Na Rozwój przygotowywaliśmy się już od środowej gierki i czułem, że zagram akurat dniu moich urodzin. Szkoda, że nie strzeliłem gola, bo miałem ku temu sytuację. Byłby super prezent, ale najważniejsze, że wygraliśmy. Już na rozgrzewce czułem się świetnie, nie miałem tremy, stres zupełnie zniknął i grało mi się bardzo dobrze.

OCENY ZAWODNIKÓW SIARKI TARNOBRZEG 

Karol Dybowski  5.5 - pewny, zaskakująco pewny jak na swój wiek. W pierwszej połowie bardzo dobra interwencja, która uchroniła Siarkę od utraty gola. Po przerwie również, gdy zaszła konieczność interweniował w miarę pewnie. Do poprawy jedynie gra nogami. 

Jan Grzesik - 5 - po słabym meczu w Niepołomicach, w sobotę bardzo poprawny i solidny występ, do czego nas już przyzwyczaił. 

Bartosz Waleńcik - 5 bez większych wzlotów i upadków. Bardo poprawny występ. 

Konrad Stępień - 5 trochę problemów z wyprowadzaniem piłki w pierwszej połowie, kilka mniejszych wpadek, ale generalnie jest dobrze patrząc na jego grę po dłuższej przerwie.

Michał Dawidowicz - 3.5 bardzo słaby występ młodego zawodnika. Nie wszedł dobrze w mecz i każde jego kolejne zagranie było niepewne. W pierwszej połowie bardzo często objeżdżany. Sporo problemów miał również w ustawieniu.

Marcin Stefanik - 6 wreszcie przypominał tego Stefana z poprzednich rozgrywek. Często pokazywał się do gry, był też agresywny. Nie bojąc się, był zawsze tam gdzie być powinien.

Kamil Lewandowski - 3.5 zagubiony i chyba mocno stremowany. Wpływ na jego słabszą grę z pewnością miała żółta kartka, którą otrzymał na początku spotkania. 

Marcin Stromecki - 4.5 zmiennik Lewandowskiego zagrał poprawnie, ale brakuje jeszcze trochę do dyspozycji sprzed roku. 

Jakub Głaz - 5.5 - bardzo dobrze wszedl w mecz, kilka razy świetnie szarpnał skrzydłem, gdzie starał się wykorzystać swój największy atut, czyli przewagę szybkościowa nad rywalem. Do tego bardzo dobre podanie na wolne pole do Koczona i sytuacja bramkowa. W drugiej połowie mniej konkretny ale dobry, jeśli nie najlepszy jego występ w seniorach. A wszystko to w dniu swoich urodzin

Patryk Szewc - 4.5 potrafi grac w piłkę, dużo biegał, ale w sobotę zabrakło konkretów z jego strony.

Hubert Tomalski - 7.5  gracz meczu. Cudowny gol i asysta przy samobójczym trafieniu. Do tego mnóstwo rajdów, walki. Klasa po prostu.

Daniel Koczon - 5.5 dobry występ. Napracował się co nie miara i chyba zaprezentował się na nowej nieco dla siebie pozycji najlepiej w tym sezonie.

Sławomir Strzałka i Hubert Mikusiński

15:48, dante1002
Link Dodaj komentarz »
sobota, 13 sierpnia 2016

Zdjęcie - Barbara Szczepanek

Siła Koniczynki Ocice tkwi w monolicie i niezłomnym charakterze zespołu, który był budowany od kilka sezonów. Barażowe niepowodzenia pozostawiły na drużynie Mariusza Łukawskiego wiele bolesnych wspomnień. Rok po upragnionym awansie, drużyna z Ocic wszystko co najgorsze zdaje się mieć już za sobą. Dobitnie potwierdził to miniony sezon, który Koniczynka zakończyła w górnej części tabeli. W rozpoczynających się właśnie rozgrywkach klasy A ma być podobnie.

Runda jesienna poprzedniego sezonu w wykonaniu beniaminka z Ocic początkowo była prawdziwą huśtawką nastrojów. Po pierwszych dwóch spotkaniach w wykonaniu podopiecznych Mariusza Łukawskiego mało kto wierzył, że ten sezon w ogóle będzie udany dla beniaminka rozgrywek klasy A. Dwie wysokie porażki na inaugurację nie podłamały jednak tarnobrzeskiego zespołu. Z każdym kolejnym spotkaniem zespół z Ocic się rozkręcał, czego dowodem było miejsce tuż za ligową czołówką. Koniczynka na górze tabeli zadomowiła się na dobre i swojej pozycji nie oddała już do końca rozgrywek, kończąc je na bardzo dobrym szóstym miejscu.

O powtórzenie tak dobrego wyniku w rozpoczynającym się sezonie może nie być łatwo. W powiększonej do 16 zespołów lidze, Koniczynka spotka się nie tylko z rezerwami Siarki Tarnobrzeg, ale przede wszystkim ze starymi ligowymi znajomymi z Żupawy, Woli Baranowskiej czy też Knapów. Głównym problemem zespołu z Ocic póki co są jednak problemy kadrowe, dotyczące głównie czołowych postaci zespołu. W zamykającym poprzedni sezon spotkaniu, poważnej kontuzji doznał Krzysztof Barnaś, którego udział w rundzie jesiennej będzie wykluczony. Nieobecność bramkostrzelnego napastnika Koniczynki to jednak nie jedyne zmartwienie Mariusza Łukawskiego. Na uraz narzeka również jeden z najlepszych zawodników poprzedniego sezonu Piotr Drzewiński.

Kontuzje podstawowych zawodników w letniej przerwie nie zaburzyły jednak klubowej hierarchii. Podobnie jak w latach ubiegłych, tak i tego lata w kadrze Mariusza Łukawskiego nie działo się nic nadzwyczajnego. Trzon zespołu pozostał praktycznie nienaruszony, a w drużynie nastąpiły jedynie kosmetyczne zmiany. Do ekipy z Ocic dołączył wychowanek Siarki Tarnobrzeg Przemysław Saja, z którym opiekun Koniczynki wiąże spore nadzieje. Oprócz byłego już zawodnika OKS-u Mokrzyszów do zespołu spod znaku Koniczyny dołączył bramkarz Michał Marzec, który całą swoją przygodę z piłką spędził na Serbinowie. W końcówce ubiegłego sezonu podjął jednak decyzję o zmianie klubowego środowiska. Wszystko to po kłosie tego, jak na dobre stracił miejsce w wyjściowym składzie swojego byłego już zespołu.

Przygotowania do nowego sezonu zespół z Ocic rozpoczął miesiąc temu. W tym krótkim okresie drużyna Mariusza Łukawskiego rozegrała trzy sparingi (Wydrza, Tarnowska Wola, Łoniów) w których nie odniosła żadnego zwycięstwa. Forma ma jednak przyjść na ligę. Koniczynka nowy sezon w A klasie zainauguruje wyjazdowym spotkaniem we Wrzawach ze spadkowiczem klasy okręgowej. Tydzień później tarnobrzeski zespół przywita się z własną publicznością meczem z Kępiem Zaleszańskim.

Hubert Mikusiński

23:45, dante1002
Link Dodaj komentarz »
piątek, 12 sierpnia 2016

Rezerwy Siarki Tarnobrzeg wracają na prostą. Po rocznej przerwie, spowodowanej kiepską sytuacją finansową klubu druga drużyna w tym sezonie przystąpi do rozgrywek piłkarskiej klasy A. Jej trenerem, tak jak poprzednim razem będzie Maciej Wojnar.

Los drugiej drużyny Siarki Tarnobrzeg ważył się kilka tygodniu temu na zarządzie Podkarpackiego Związku Piłki Nożnej. Tarnobrzeski zespół swój wniosek o ponowne przyłączenie do rozgrywek argumentował przede wszystkim potrzebą ogrywania zdolnej młodzieży oraz młodzieżowców, których w tym sezonie nie zabraknie w drużynie. Ostateczna opinia okazała się pozytywna, co oznacza, że rezerwy Siarki już w niedzielę ponownie przystąpią do rozgrywek piłkarskiej klasy A. - Wszyscy doskonale wiemy, jakie wcześniej były problemy organizacyjne. To przede wszystkim zadecydowało o tym, że nie było drugiej drużyny. Fajnie, że prezes przywrócił zespół rezerw – ocenił reaktywację drugiej drużyny Włodzimierz Gąsior.

Kolejne już przywrócenie zespołu rezerw to przede wszystkim wielka korzyść dla całego klubowego środowiska Siarki, a w szczególności dla graczy, którym nie będzie dane wystąpić w meczu na II ligowym poziomie. Zachowanie meczowej ciągłości w ich przypadku miało decydujący wpływ na takie posunięcie ze strony klubu. Skorzystają na tym również juniorzy tarnobrzeskiego klubu, dla których gra na poziomie seniorskim powinna być niezwykle cennym doświadczeniem.

Bezcenne ogrywanie się w dorosłej piłce znalazło swoje przełożenie dwa sezony temu w przypadku Siarki. Zespól złożony głównie z wychowanków tarnobrzeskiego klubu z blisko 50 spotkań rozegranych spotkań (A klasa i rozgrywki juniorskie) wygrał aż 34. Do awansu na boiska klasy okręgowej wówczas zabrakło zaledwie punktu. Podobnie było w ostatnim dla rezerw sezonie 2014/2015, kiedy to dwa remisy pod koniec sezonu zadecydowały o niekorzystnej dla Siarki kolejności miejsc.

W rozpoczynającym się już jutro sezonie ma być już inaczej, ale aby awans stał się faktem potrzebna jest nie tylko dobra gra zespołu. Kluczową rolę powinna odgrywać pomyślna współpraca na linii pierwsza drużyna – druga drużyna. Tylko takie połączenie będzie w stanie zagwarantować sukces w postaci awansu do klasy okręgowej. 

Hubert Mikusiński

14:35, dante1002
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 11 sierpnia 2016

Zdjęcie - Grzegorz Lipiec

Siarka przyjechała do Niepołomic opromieniona dobrym występem na inaugurację sezonu z Radomiakiem Radom. Od Puszczy tarnobrzeski zespół dostał jednak srogą lekcję. Podopieczni Włodzimierza Gąsiora razili nieporadnością, a przy tym także popełniali proste błędy w defensywie, które w umiejętny sposób wykorzystali gospodarze. Prawdziwym katem swojego byłego zespołu okazał się Maciej Domański.

Rok temu, pierwsze wyjazdowe spotkanie Siarki w Niepołomicach zakończyło się okazałym zwycięstwem tarnobrzeskiego zespołu. W sobotę, w przeciwieństwie do tamtego pojedynku, to gospodarze cieszyli się z wysokiego i przekonywującego zwycięstwa. – Stworzyliśmy więcej sytuacji bramkowych, mogliśmy ten mecz skończyć wcześniej. Wygraliśmy zasłużenie – mówił po spotkaniu trener Tomasz Tułacz. Odkąd były szkoleniowiec Siarki został trenerem Puszczy, tarnobrzeski zespół nie potrafi znaleźć sposobu na drużynę z Niepołomic.

Pierwszą groźną sytuację w meczu przeprowadziła Siarka, ale wpadającego w pole karne Grzesika w prawidłowy według sędziego sposób powstrzymali defensorzy Puszczy. – Przyznam, że poczułem mocny kontakt z boku, ale jak nie było gwizdka, to nie ma już o czym gadać – ocenił całą sytuację sam zainteresowany. Z upływem czasu do głosu zaczęli dochodzić gospodarze, a prawdziwy sygnał do ataku dał Maciej Domański. Dośrodkowanie, wracającego po kontuzji byłego zawodnika Siarki na gola w 44 minucie zamienił Maciej Orłowski. Napastnik Puszczy miał sporo wolnego miejsca w polu karnym i nie miał większych problemów aby z bliskiej odległości pokonać Dybowskiego.

Tak jak Siarka kiepsko skończyła pierwszą połowę, tak samo też kiepsko rozpoczęła drugą część. Grający jedno ze swoich słabszych spotkań w barwach Siarki Grzesik dopuścił się przewinienia we własnym polu karnym. Skutecznym egzekutorem rzutu karnego okazał się Domański. Pomocnik Puszczy w samej końcówce meczu swój bardzo udany występ przypieczętował idealnym, prostopadłym podaniem do Filipa Wójcika, który nie dał szans swojemu byłemu koledze z Unii Tarnów. – Przegraliśmy zasłużenie. Musimy szybko się pozbierać. W sobotę czeka nas trzeci ciężki mecz – komentował porażkę swojego zespołu Włodzimierz Gąsior.

OCENY ZAWODNIKÓW SIARKI TARNOBRZEG:

Karol Dybowski  - 4,5 Przy golach raczej bez szans. Kilka dobrych interwencji, w tym świetna obrona strzału głową w drugiej części spotkania. Na palcach miał też piłkę po strzale z rzutu karnego.

Jan Grzesik - 3,5 Już w drugiej minucie mógł wywalczyć rzut karny. Wbiegł odważnie w "szesnastkę", atakowany przez trzech rywali padł na murawę, jednak sędzia nie dopatrzył się przewinienia. Arbiter znacznie bardziej skrupulatny okazał się po przerwie, kiedy po starciu Grzesika z rywalem wskazał na 11 metr. Słabszy występ tego zazwyczaj bardzo solidnego obrońcy.

Michał Dawidowicz - 3 Zagrał od pierwszej minuty na lewej obronie, z czasem przesunięty bliżej bramki rywali. To on nie upilnował Marcina Orłowskiego kiedy ten strzelał pierwszego gola dla Puszczy. W defensywie przegrywający pojedynki z Bartoszem Żurkiem - w przodzie mało widoczny.

Konrad Stępień - 4 Dyrygowana przez niego defensywa pozwoliła na zdecydowanie za wiele zawodnikom gospodarzy. Dużo walki i kilka skutecznych interwencji. Miał swój "udział" przy trzeciej straconej bramce.

Bartosz Waleńcik - 4 Nie popełnił większych błędów. Grał bardzo spokojnie i zazwyczaj pewnie, ale na wyższą notę naszym zdaniem nie zasłużył. Momentami za dużo miejsca rywale mieli w jego strefie. Nie przeciął podania do Wójcika, który ustalił wynik meczu.

Marcin Stromecki - 3,5 Aktywny w pierwszej połowie. Starał się walczyć mimo, że już na początku spotkania doznał urazu i biegał z obandażowaną głową. W przerwie zmieniony przez Płatka.

Marcin Stefanik - 4 Nie jest jeszcze w formie z poprzedniego sezonu. Dużo walczył, starał sie brać na siebie ciężar rozgrywania piłki - z kiepskim zazwyczaj skutkiem.

Mateusz Czyżycki - 3 Niespodziewanie dostał szanse występu od początku spotkania. Nie wykorzystał jej. Mocno zagubiony w starciu z agresywnie grającymi rywalami, którzy nie zostawiali mu dużo wolnej przestrzeni.

Patryk Szewc - 3 Słaby występ skrzydłowego Siarki. Raz doszedł do uderzenia głową - niestety będąc w trudnej pozycji uderzył niecelnie.

Hubert Tomalski - 4,5  Nie oddał ani jednego strzału ale to z jego strony groziło Puszczy największe niebezpieczeństwo. Dużo biegał i dryblował jednak zabrakło mu wsparcia ze strony pozostałych kolegów.

Daniel Koczon - 3 - Znów zagrał na szpicy ataku. Pozbawiony podań od kolegów. Po godzinie bezbarwnej gry zmieniony przez Żebrakowskiego.

Grzegorz Płatek - 3 Nie wniósł niczego pozytywnego do gry zespołu. Raz jego gapiostwo sprawiło, że rywale ruszyli z groźną kontrą. Nie przybliżył się tym występem do pierwszego składu.

Jakub Głaz - 3 - Dużo walki, mało konkretów.

Krzysztof Suchecki - 3 -  Zastąpił Patryka Szewca i zajął miejsce na lewej obronie. Spóźniony i za daleko rywala przy trzecim straconym golu. Z ofensywnych akcentów: jedna dobra centra z rzutu rożnego, po której próbował strzelać Marcin Stefanik.

Michał Żebrakowski - 3 Mocno naciągana "trójka". Zamiast biegać między stoperami niepotrzebnie szukał gry w środku pola, co zazwyczaj kończyło się stratą.

Hubert Mikusiński, Sławomir Strzałka

21:52, dante1002
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 09 sierpnia 2016

Zdjęcie - Grzegorz Lipiec

Poznajcie Huberta Tomalskiego! Skrzydłowy Siarki Tarnobrzeg ma 23 lata i jest wychowankiem Alitu Ożarów. Jakie są jego pasje, zainteresowania i zwyczaje? Przekonajcie się sami. 

1. Gdybym nie został piłkarzem, to...

- Pracowałbym na budowie

2. Piłkarz mojego dzieciństwa to...

- Nie miałem takiego

3. Cristiano Ronaldo czy Leo Messi?

- Ronaldo

4. Najlepszy mecz jaki oglądałem, to...

- Ciężko mi sobie przypomnieć

5. Moje hobby to..

- Przede wszystkim sport, lubię chodzić na siłownie

6. Po meczach odpoczywam...

- Z moją dziewczyną

7. Na boisku najbardziej nie lubię

- Gdy przegrywam i gdy biegam za piłką

8. Moja ulubiona potrawa to...

- Makarony w każdej postaci

9. Ulubiona polska drużyna...

- Lech Poznań

10. Ulubiona muzyka/wykonawca/ utwór

- Generalnie hip-hop

11. Ideał kobiety...

- To moja dziewczyna, ale jaka jest to już muszę zostawić dla siebie 

12. Moje największe marzenie...

- Zagrać w reprezentacji Polski

13. Zima w Alpach czy lato na Majorce...

- Zdecydowanie lato na Majorce

14. W dzieciństwie najbardziej bałem się...

- Szkoły

15. Przed każdym meczem...

- Zawsze słucham muzyki

16. Poza piłką nożną lubię...

- Chodzić na siłownię

17. Boiskowa ksywka...

- Tomal

18. Najlepszy mecz w karierze zagrałem z...

- Jeszcze takiego nie zagrałem

19. Moje życiowe motto...

- Nie mam takiego

20. Gdybym mógł zagrać z gwiazdą zagrałbym z...

- Cristiano Ronaldo

21. Za pierwsze zarobione na boisku pieniądze kupiłem...

- Podejrzewam, że jakieś ciuchy i odzież sportową

22. W swojej grze najbardziej chciałbym poprawić...

- Wszystko co się da.

Bartosz Półrolniczak

22:22, dante1002
Link Dodaj komentarz »
piątek, 05 sierpnia 2016

Wilk, Szymczak, Gielarek, Kozłowski, Hynowski, Wojnar, Stępień, Byrka, Smykla, Rybak – lista nazwisk trenerów, którzy podejmowali się pracy w Mokrzyszowie z każdym kolejnym rokiem stale się wydłuża. Od kilku już lat miejscowy OKS nie jest zbyt przyjaznym miejscem do pracy dla trenerów. Tego lata przekonał się o tym m.in. Rafał Oleniacz, którego po kilku treningach na ławce trenerskiej zastąpił dość niespodziewanie Michał Złotek.

Jeśli OKS Mokrzyszów chciał zmieniać trenera, to przerwa między rundami zawsze była do tego najlepszą okazją. Właśnie na takie rozwiązanie, klub z tarnobrzeskiego osiedla w ostatnim czasie decydował się bardzo często. Blisko pół roku temu, w zimowej przerwie stery w zespole objął Paweł Rybak. Były piłkarz Stali Stalowa Wola ze swoim byłym już zespołem wiosną zdobył 13 punktów. Zaledwie 3 wygrane spotkania, 4 remisy, 8 porażek w rundzie rewanżowej pozwoliły drużynie z Mokrzyszowa zająć 13 pozycję.

Towarzyszące od dłuższego czasu poczucie piłkarskiego niedosytu w Mokrzyszowie, latem miał zacząć zmieniać tryskający optymizmem Rafał Oleniacz. Dla byłego zawodnika Siarki mógł być to udany powrót do klubu, który jeszcze siedem lat temu samodzielnie prowadził. Mający wówczas 33 lata Oleniacz swoją pracę rozpoczął od drużyny juniorów. Marsz w górę tabeli młodego zespołu szybko został zauważony i nagrodzony awansem na stanowisko trenera seniorskiej drużyny. Oleniacz w Mokrzyszowie pozostał do 2010 roku, a nabyte doświadczenie zaprocentowało później w Stalach, gdzie w ciągu trzech lat zaliczył dwa awanse.

Ponowna, trenerska przygoda Oleniacza w Mokrzyszowie skończyła się zanim jeszcze się rozpoczęła. Niełatwa sytuacja kadrowa wymusiła na klubowych władzach szukanie innego kandydata, który wraz ze swoją osobą mógłby do zespołu ściągnąć nowych zawodników. Najwłaściwszym według zarządu kandydatem okazał się być Michał Złotek. Najmłodszy z dotychczasowych trenerów OKS-u w poprzednim sezonie prowadził B klasową Wydrzę, z którą był bardzo blisko awansu. To właśnie w swoim byłym już zespole, trener Złotek zaczął szukać zawodników, którzy potencjalnie mogliby wzmocnić OKS. Do Mokrzyszowa ponownie trafił m.in. Sebastian Ozimek oraz Marcin Ujda. Skład osiedlowego zespołu latem zasilili również Robert Biało, Kamil Bażant, Patryk Bałata i Damian Laskowski.

Nowy trener OKS-u w rozpoczynającym się sezonie musi przede wszystkim przekonać swoich graczy, że potrafią wygrywać. Dokonania i wyniki z poprzednich sezonów nie stawiają drużyny Michała Złotka w roli faworyta inauguracyjnego spotkania w Skowierzynie. Mokrzyszów z Unią w czterech ostatnich bezpośrednich potyczkach wywalczył zaledwie jeden punkt. Trzy pozostałe pojedynki kończyły się porażkami osiedlowej drużyny. Dodatkowo nad zespołem z Tarnobrzega wisi także klątwa wyjazdowych spotkań. Ostatnie zwycięstwo odniesione przez OKS na wyjeździe miało miejsce blisko rok temu w Rudniku. 

Hubert Mikusiński

13:32, dante1002
Link Dodaj komentarz »
środa, 03 sierpnia 2016

Zdjęcie - Grzegorz Lipiec

Piłkarska inauguracja II ligi w Tarnobrzegu na remis. W sobotę Siarka Tarnobrzeg bezbramkowo zremisowała z Radomiakiem Radom. Gospodarze mogli to spotkanie wygrać, ale na ich drodze  stanął bramkarz rywali oraz słupek. 

To już chyba zasada – jeśli Siarka rozpoczyna nowy sezon, to z reguły nie przegrywa. W ostatnich 10 latach tarnobrzeskiemu zespołowi tylko raz nie udało się wywalczyć choćby punktu. W inauguracyjnym II ligowy sezon 2016/2017 spotkaniu z Radomiakiem, zdobyty punkt dla Siarki oznaczał zniwelowanie ujemnej straty, jaka został nałożona na klub jeszcze przed startem rozgrywek.

Jeśli ktoś w tym meczu zasłużył bardziej na komplet punktów, to z całą pewnością była to Siarka. Gospodarze stworzyli sobie kilka naprawdę groźnych sytuacji, zwłaszcza w drugiej połowie, gdy strzał w długi róg Huberta Tomalskiego odbił się od słupka, a uderzenie głową Patryka Szewca instynktownie na rzut różny wybił Szady. Najlepszy fragment meczu w wykonaniu tarnobrzeskiego zespołu nie przyniósł jednak bramki. – Nie był to na pewno mecz na remis. Liczyłem, że ten mecz wygramy – mówił po spotkaniu na konferencji trener Siarki. W końcówce jeszcze próbowali się odgryźć goście z Radomia, ale dobrze dysponowany tego dnia Dybowski zmuszony do większego wysiłku został tylko raz, gdy na bramkę uderzał Cupriak.

To co mogło się podobać najbardziej w grze gospodarzy, to duch drużyny i dążenie do zwycięstwa z faworytem rozgrywek.  Włodzimierz Gąsior robiąc zmiany, wpuszczał na plac gry zawodników o inklinacjach typowo ofensywnych. Przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść starali się m.in. Czyżycki, Płatek oraz Michał Żebrakowski, rosły napastnik drugiej drużyny Lechii Gdańsk, zakontraktowany tuż przed inauguracją II ligowych rozgrywek.

GŁOSY SPOD SZATNI:

HUBERT TOMALSKIOsobiście, ale też jako cała drużyna czujemy wielki niedosyt. Mieliśmy zdecydowanie lepsze sytuacje od Radomiaka. Naprawdę fajnie graliśmy i biegaliśmy do ataku. Było widać w każdym chłopaku ambicję do walki i nie odkładaliśmy nogi. Jest niedosyt, bo graliśmy o trzy punkty. Rywal był co prawda dobry, ale my jesteśmy równie mocni, albo może i lepsi? O tym będziemy rozmawiać wydaje mi się na koniec rundy, a nie teraz. Też możemy mówić, że chcemy awansować. Wszystko pokazuje jednak boisko i trzeba się na nim skupiać. Po przerwie te dwie okazje powinniśmy zamienić na gole. Najpierw słupek, potem bramkarz ich uratował. Zabrakło nam szczęścia niestety. Gramy bez napastnika, ale ja się super w tym czuje. Całe życie tak grałem z przodu, świetnie się znajduje w takich różnych ustawieniach. Dodatkowo gra z Danielem Koczonem wiele mnie uczy, bo to bardzo doświadczony piłkarz. Teraz przed nami mecz z Puszczą i może nie ma sensu mówić o innych, a trzeba się skupić na sobie? Tak musimy myśleć i wychodzić z każdym rywalem z zamiarem wywalczenia trzech punktów.

KONRAD STĘPIEŃ - Jak się nie wygrywa, to zawsze mniejszy lub większy niedosyt jest. Cieszymy się jednak z tego punktu. Ciężki był mecz, pogoda bardzo utrudniała grę. Radomiak to mocny rywal, ale naprawdę możemy być zadowoleni z tego, jak walczyliśmy. Na pewno każde spotkanie będzie wymagające, ale nie patrzymy z kim gramy. Trzeba w każdym meczu robić co w naszej mocy, by wygrywać. Musimy wywalczyć i wybiegać jak najwięcej punktów. Jak się czuje w takiej młodej drużynie? Bardzo dobrze, myślę że wszyscy tak mają. Atmosfera jest fajna, dobrze się rozumiemy. Jest paru doświadczonych piłkarzy i dobrze to wygląda z połączeniu z młodzieżą. Jestem pewien, że wielu rywali zaskoczymy. W sparingach grałem normalnie, ale po Wigrach przytrafił się drobny uraz. Może dlatego, że miałem długą przerwę i za szybko chciałem wrócić na dobry poziom. Jednak jak widać, do jakiejś formy doszedłem i chcę to co najmniej utrzymać. Mam nadzieję, że w Niepołomicach wygramy. Będzie fajna okazja, by się przypomnieć trenerowi. Nie będziemy jednak skupiać się na tym, czy tam jest trener Tomasz Tułacz czy ktoś inny. Chcemy po prostu zwyciężyć.  

MARCIN STROMECKI - Z perspektywy meczu myślę, że jest pewien niedosyt. Mieliśmy klarowne sytuację do tego, by odnieść zwycięstwo. Warto jednak pamiętać, że Radomiak to mocny zespół i będzie się liczył w rozgrywkach. Na pewno szanujemy ten punkt. Troszeczkę brakuje jeszcze zgrania, ale nie jest to taki problem. Pierwszy mecz, każdy chciał się bardzo pokazać. Myślę, że z każdą ligową kolejną będziemy lepsi. Początek rundy mamy bardzo ciężki, dlatego to wyjątkowo ważne, by na inaugurację nie przegrać. Mieliśmy punkt minusowy, trzeba ciułać te oczka. Trochę się postarzałem w stosunku do poprzedniego sezonu, ale nie mam z tym problemu. Chłopaki w szatni są młodsze, ale naprawdę jest bardzo fajna atmosfera i ciekawy zespół. Do Niepołomic jedziemy po trzy punkty, obejrzymy mecz Puszczy. Zobaczymy co grają, ale skupimy się na poprawie własnej gry.

MICHAŁ DAWIDOWICZ - Oczywiście nie jesteśmy zadowoleni. Mimo że to Radomiak więcej był przy piłce i wydawałoby się, że kontroluje mecz, to my mieliśmy dużo lepsze szanse. Hubert Tomalski trafił w słupek, Patryk Szewc był blisko szczęścia po strzale głową. Powinno nam to dać zwycięstwo. To kolejny mecz, w którym graliśmy bez klasycznej „dziewiątki”, ale wiele drużyn tak funkcjonuje. Naprawdę można to robić z powodzeniem. Przychodziłem tu jako lewy pomocnik, ale nie sprawia mi to wielkiego problemu, by grać na boku obrony. Szybko potrafię się przystosować. W starciu z Puszczą na pewno trzeba być skuteczniejszym, żeby zainkasować te pierwszy trzy punkty. Mieliśmy -1 punkt, teraz mamy 0. Trzeba iść do przodu. Początek co prawda mamy bardzo trudny i każde oczko jest cenne, ale będziemy chcieli jak najwięcej wygrać, by potem było nieco łatwiej.

OCENIAMY ZAWODNIKÓW SIARKI:

Karol Dybowski - 5 Solidny występ młodego bramkarza Siarki. Cieszyć może to, że w stosunku do pucharowego starcia z Sandecją zagrał lepiej. Nie miał co prawda dużo pracy, ale raz uratował swój zespół przed stratą gola, gdy w pierwszej połowie zaliczył kapitalną paradę po strzale Filipowicza.

Jan Grzesik - 5 Nieco gorsza pierwsza połowa i lepsza druga. Tradycyjnie piłkarz Siarki chętnie biegał do ataku, ale tym razem nie przyniosło do skutków drużynie. Bez większych błędów w obronie.

Krzysztof Suchecki - 4.5 Popełnił kilka błędów, ale nie miały one żadnego wpływu na przebieg spotkania. Aktywnie biegał do ataku, wspierając skrzydłowych. Obrońca Siarki ani nie zachwycił, ale nie zawiódł. Potencjał ma jednak spory i wciąż są rezerwy.

Bartosz Walencik - 6 Jeden z najlepszych na boisku. Potwierdził to, czym imponował już wiosną - wielki spokój i pewność siebie. Niemal bezbłędny w odbiorze i bardzo czujny. Szczególnie jedna z jego interwencji zapobiegła być może stracie gola, gdy w pierwszej połowie uprzedził napastnika Radomiaka.

Konrad Stępień - 6 Podobnie jak jego kolega ze środka obrony bardzo pewny, skuteczny i uważny  Dobrze kierował grą bloku obronnego i jak na kapitana przystało nigdy nie odstawiał nogi. Kilka razy w umiejętny sposób wyprowadził piłkę z własnej połowy. Świetnie grał "na wyprzedzenie", czym nieco zniechęcił do rywalizacji bezradnego momentami Leandro. 

Marcin Stefanik - 5 Jeden z liderów Siarki przyzwyczaił, że nie schodzi poniżej pewnego poziomu. Po raz kolejny pokazał, że jego spokój i doświadczenie będą dla młodej drużyny bezcenne. Bardzo poprawny występ zarówno w odbiorze, jak i w rozegraniu piłki.

Marcin Stromecki - 5.5 To był ciężki mecz dla młodego pomocnika Siarki. Radomiak w środku pola posiada spory potencjał, ale Stromecki po niemrawym początku świetnie się im przeciwstawił. W drugiej połowie środek pola zdominowała Siarka, a nie mający pomysłu na grę goście grali głównie górne piłki.

Hubert Tomalski - 6.5 Kolejny dobry mecz nowego zawodnika Siarki. Był motorem napędowym drużyny. Obrońcy Radomiaka często musieli uciekać się do fauli, by go zatrzymać. Po jego strzale piłka trafiła w słupek i gdyby nie interwencja bramkarza gości zapewne wpadłaby ona do siatki, a Tomalski zostałby bohaterem. Aktywny, biorący na siebie ciężar gry. Materiał na prawdziwego lidera. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że był po prostu najlepszy na boisku. 

Daniel Koczon - 5 Kiedy trzeba było potrafił przytrzymać piłkę przy nodze. Tradycyjnie starał się, walczył, ale często był podwajany i nie miał możliwości, by rozwinąć skrzydła. Większość spotkania grał jako napastnik. Oddał jeden celny strzał, który nie sprawił problemów Adrianowi Szademu.

Michał Dawidowicz - 4.5 Nieco słabszy występ młodego gracza niż w starciu z Sandecją. Nie popełnił większych błędów. Starał się brać na siebie ciężar gry, ale nie dawało to takiego efektu jak w poprzednim starciu. W pierwszej połowie grał na lewej pomocy, po przerwie przeszedł na lewą obronę.

Patryk Szewc - 5.5 Dobry występ dobrze znanego w Tarnobrzegu zawodnika. Już w okresie przygotowawczym prezentował się naprawdę dobrze i ten występ jest potwierdzeniem jego formy. Biegał, szarpał i był bliski zdobycia gola. Po strzale głową Adrian Szady w tylko sobie wiadomy sposób wybił piłkę na rzut rożny.

Czyżycki, Żebrakowski, Głaz, Płatek - grali zbyt krótko, by ich ocenić.

Przygotowali: Bartosz Półrolniczak, Hubert Mikusiński

18:06, dante1002
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 26