O tarnobrzeskiej piłce, o koszykówce, a przede wszystkim tarnobrzeskim sporcie...
RSS
środa, 21 września 2016

Zdjęcie - Grzegorz Lipiec

O tym, że warto przychodzić na stadion przy al. Niepodległości pisaliśmy już wiele razy. Jednak to, co zobaczyli kibice w ostatnią sobotę było znakomitą reklamą całej ligi. Siarkowcy kolejny raz zaimponowali charakterem i ambicją. Na Podkarpackie przyjechała bowiem zaskakująca formą i wynikami Odra Opole. Dość powiedzieć, że beniaminek był przed tym starciem sensacyjnym liderem i nie zaznał goryczy porażki. Ekipa trenera Włodzimierza Gąsiora również ostatnie tygodnie mogła ocenić pozytywnie – cztery mecze z rzędy bez porażki i coraz pewniejsza postawa młodych zawodników napawała optymizmem przed starciem z liderem. Dodatkowym atutem psychologicznym była lipcowa wygrana Siarki w Opolu, gdzie tarnobrzeżanie w ramach Pucharu Polski wygrali aż 3-0.

Gospodarze mieli też swoje problemy. Musieli radzić sobie bez kapitana, absolutnie kluczowego zawodnika, Konrada Stępnia. Zabrakło także grającego zazwyczaj w pierwszym składzie Krzysztofa Sucheckiego i mającego niezły początek rozgrywek Patryka Szewca. Rok temu taka sytuacja zafundowałaby trenerowi Gąsiorowi spory ból głowy. Teraz opiekun tarnobrzeżan ma jednak w czym wybierać, a zmiennicy chcieli się pokazać.

Pierwsza połowa meczu na szczycie nie była wielkim widowiskiem, ale walki nie brakowało. Optyczną przewagę mieli goście z Opola, którzy grali agresywniej. Klarownych sytuacji do zdobycia gola jednak nie było. Całe spotkanie otworzyło się w 34 minucie. Z błędu defensywy Siarki skorzystał Mateusz Gancarczyk, który pokonał bezradnego Karola Dybowskiego. Na półmetku lider prowadził, ale to był dopiero przedsmak emocji, jakie piłkarze zafundowali kibicom po przerwie.

Podobnie jak z Rakowem gospodarze musieli gonić. Znów zrobili to z powodzeniem, tyle że bramkę strzelili znacznie szybciej. Już w 51 minucie po asyście najlepszego na boisku Huberta Tomalskiego piłka trafiła na głowę Michała Żebrakowskiego, który nie miał problemów ze skierowaniem jej do siatki. Uczynił to jednak tak pechowo, że zderzył się z rywalem i w wyniku urazu musiał opuścić boisko. Kilkanaście minut później „zagotował się” Waldemar Gancarczyk, który uderzył bez piłki Mateusza Czyżyckiego i otrzymał czerwoną kartkę. Przed Siarką otworzyła się wielka szansa na wygraną.

Gospodarze atakowali, ale nie byli w stanie przełamać Odry. W 85 minucie siły się wyrównały. Grający bardzo dobry mecz Radosław Sylwestrzak popełnił błąd i przy próbie interwencji niemal nie znokautował piłkarza gości. Ekipa z Opola chwilę później mogła prowadzić, ale poprzeczka pomogła Dybowskiemu i wciąż był remis.

Arbiter doliczył aż siedem minut. Gdy wydawało się, że zespoły podzielą się punktami w ostatniej akcji meczu Siarka wyprowadziła kontrę. Daniel Koczon wyszedł sam na sam, ale nie pokonał bramkarza Odry. Doświadczony gracz był jednak faulowany. Gdy wydawało się, że sędzia podyktuje rzut wolny z okolic pola karnego, ten wskazał na 11 metr. Sztab szkoleniowy Odry i sami piłkarze nie mogli pogodzić się z tą decyzją. Nie można się im jednak dziwić, bo sędzia popełnił błąd. Niezawodny dotychczas Marcin Stefanik tym razem się pomylił, a szalony mecz w Tarnobrzegu zakończył się sprawiedliwym podziałem punktów.

Poza emocjami i walką było także sporo nerwów i niepotrzebnej agresji, o czym na konferencji prasowej wspomniał trener Włodzimierz Gąsior. Skutki tego starcia tarnobrzeżanie odczują także w stolicy. Prawdopodobnie wyleczyć nie zdąży się Stępień, za czerwoną kartkę nie zagra natomiast Sylwestrzak. Kolejny raz otwiera się duża szansa dla tych, którzy grali do tej pory mniej. 

OCENY PIŁKARZY SIARKI TARNOBRZEG

Karol Dybowski - 5,5 Miał sporo pracy, ale głownie na przedpolu. Strzałów nie musiał bronić wiele, niestety jeden z nich znalazł drogę do siatki. Winy przy jego stracie raczej nie ponosi.

Jan Grzesik - 4,5 Nierówny występ. Miał dobre momenty i słabsze. 

Bartosz Walencik - 4 Zamieszany w stratę gola, w innych sytuacjach pewny i skuteczny. Ale za gola ocena niżej.

Radosław Sylwestrzak - 4  Tu też ocena o jeden stopień niżej ale za brutalny faul i czerwoną kartkę. 

Michał Dawidowicz – 4 W drugiej połowie goście niemal wszystkie ofensywne akcję przeprowadzili jego stroną. Wciąż nie może przeskoczyć pewnego poziomu.

Marcin Stefanik – 4 W Bytomiu zachwycał, na tle lidera nie wyglądał już tak dobrze, może też i dlatego, że pod nieobecność Konrada Stępnia miał też inne zadania. W pierwszej części spotkania bardzo przeciętny występ. W drugiej już znacznie lepszy, niestety w końcówce nie wytrzymał presji i przestrzelił karnego.

Marcin Stromecki - 3,5 Zupełnie niewidoczny po przerwie. Przed przerwą aktywniejszy ale przeciętny. Raził niedokładnością. 

Daniel Koczon - 4 Przez niemal całe spotkanie więcej było z jego strony gestów niezadowolenia niż dobrej gry. Przebudził się w końcówce. Mógł zostać jednym z bohaterów, bo to po faulu na nim sędzia podyktował rzut karny. Zmarnował też jedno świetne podanie od Tomalskiego.

Mateusz Czyżycki - 4 W pierwszej połowie zagubiony. Koledzy mieli do niego sporo pretensji, choć miał też i dobre chwile. W drugiej połowie to on zapoczątkował odbiorem akcję po której Żebrakowski strzelił gola wyrównującego. To po faulu na nim z boiska wyleciał Gancarczyk.

Hubert Tomalski - 7,5 Najlepszy na boisku. Zaliczył asystę przy golu Żebrakowskiego, kapitalnie (dwukrotnie) dogrywał do Koczona, był też bliski strzelenia gola po strzale z dystansu. Także w pierwszej połowie to on przede wszystkim stanowił spore zagrożenie dla rywali.

Michał Żebrakowski - 6 Strzelił gola i zszedł z boiska z rozciętą głową. Brakowało go w końcówce spotkania co przyznał też na konferencji prasowej trener Gąsior.

Jakub Głaz - 4 Nie zachwycił. 

Grzegorz Płatek i Kamil Lewandowski - grali zbyt krótko aby ich ocenić.

Bartosz Półrolniczak, Sławomir Strzałka

22:35, dante1002
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 15 września 2016

Niespodziewany hit kolejki czeka nas już w sobotę przy Alei Niepodległości 2. Niepokonana od końcówki kwietnia na własnym obiekcie Siarka podejmie rewelacyjnie spisującego się w tym sezonie beniaminka z Opola. Stawką meczu są tylko trzy punkty, ale ciężar gatunkowy jest ogromny. Gospodarze chcą potrzymać dobrą passę i zbliżyć się do czołówki. Odra przynajmniej nie przegrać, aby zachować pozycję lidera i status niepokonanej drużyny w lidze.

Jeśli wielkie emocje w II lidze, to tylko z udziałem Siarki i tylko przy Alei Niepodległości 2. Od dłuższego już czasu domowe spotkania tarnobrzeskiego zespołu zapewniają piłkarskie doznania na najwyższym poziomie. Po zwycięstwach z Rozwojem Katowice i Olimpią Zambrów oraz remisach z faworytami do awansu – Radomiakiem i Rakowem przyszedł czas na mecz z Odrą Opole, czyli nieoczekiwanym liderem II ligowych rozgrywek.

Gdyby ktoś przed rozpoczęciem sezonu powiedział, że hitem 9 kolejki będzie mecz Siarki z Odrą Opole, większość fachowców popukała by się w głowę. Ligowa rzeczywistość napisała jednak swój scenariusz, w którym jak dotąd pierwszoplanową rolę odgrywa Odra Opole. Niespodziewany lider rozgrywek póki co na swoim koncie zgromadził 20 punktów (6 zwycięstw, 2 remisy). Siarka punktów ma nieco mniej, ale wydarzenia ostatniej kolejki (czyt. upragnione wyjazdowe zwycięstwo w Bytomiu) znacząco podbudowały morale zespołu Włodzimierza Gąsiora. – Potrzebowaliśmy bardzo tego – mówił dzień po spotkaniu zadowolony Dariusz Dziedzic.

Marzeniem prezesa Siarki w sobotę jest sięgnąć po kolejne trzy punkty, ale aby się tak stało gospodarze muszą przerwać ligową niemoc w spotkaniu z Odrą. W dotychczasowych starciach na poziomie II ligi tarnobrzeski zespół jeszcze z tym rywalem nie zdołał wygrać, notując 2 remisy i 4 porażki. Dobra gra w ostatnim czasie oraz pucharowa historia sprzed kilku tygodni, kiedy to Siarka udzieliła beniaminkowi w Opolu piłkarskiej lekcji (wygrana 3-0) daje jednak gospodarzom ogromne nadzieje na zwycięstwo! W Tarnobrzegu już dziś wszyscy czekają oczekują wielkiego spotkania i komplet punktów po stronie gospodarzy.

Hubert Mikusiński

23:03, dante1002
Link Dodaj komentarz »
środa, 14 września 2016

Zdjęcie - Grzegorz Lipiec

Z różnych powodów piłkarze i kibice tarnobrzeskiej Siarki mogli mieć pewne obawy przed wyjazdem na mecz do Bytomia. Do tej pory młody zespół trenera Gąsiora na boiskach rywali grał zazwyczaj nieźle, ale w trzech dotychczasowych starciach nie zainkasował kompletu punktów. Zazwyczaj, bo w Niepołomicach tarnobrzeżanie zagrali bez wątpienia najgorszy mecz w tej rundzie. W Stargardzie i Kołobrzegu brakło trochę doświadczenia i boiskowego cwaniactwa, by wywalczyć więcej punktów. Dodatkowo historia wyjazdów do Bytomia pokazywała, że przed zespołem z Siarkowego Grodu ciężkie zadanie.

O pierwszych 30 minutach sobotniego starcia można napisać jedynie, że zostały rozegrane. Zespoły nie miały klarownych okazji do zdobycia goli i grały bardzo spokojnie, by nie powiedzieć sennie. Całą rywalizację ustawiła pierwsza bramka, która padła w niecodziennych okolicznościach. Dośrodkowywał Marcin Stefanik, a piłka tak odbiła się do obrońcy Polonii, że przelobowała bramkarza gospodarzy. Od tego momentu to Siarka przejęła kontrolę nad grą, a popularny Stefan zdominował środek boiska. Jeszcze przed przerwą po akcji Krzysztofa Sucheckiego defensor bytomian drugi raz tak niefortunnie kopnął piłkę, że zaskoczył własnego bramkarza. Po dziwnej pierwszej połowie Siarkowcy prowadzili 2-0, choć ani razy nie pokonali golkipera Polonii.

Po przerwie znakomitą okazję do dobicia rywali miał Daniel Koczon, ale nie wykorzystał okazji sam na sam. Co się odwlecze, to nie uciecze – konsekwentna gra Siarkowców przyniosła im trzeciego gola. Hubert Tomalski, a konkretnie jego firmowe zejście do środka na pełnej szybkości i precyzyjny strzał z 18 metrów sprawiły, że goście prowadzili już 3:0. Mecz w zasadzie po godzinie mógłby się skończyć, bo zrezygnowani gospodarze nie mieli już ani pomysłu, ani wiary w to, że można odwrócić losy spotkania. Warto jednak pochwalić Siarkę za staranną i uważną grę do samego końca, co pozwoliło zakończyć spotkanie nie tylko z kompletem punktów, ale także z czystym kontem.

OCENY PIŁKARZY SIARKI TARNOBRZEG

Karol Dybowski - 5  Przy nielicznych interwencjach pewny. W całym spotkaniu obronił dwa niezbyt groźne strzały. 

Jan Grzesik - 6,5 – Bardzo dobry występ, praktycznie bezbłędny.

Bartosz Walencik - 7  Tego dnia był nie do przejścia i z wielką swobodą kasował ataki rywali.

Radosław Sylwestrzak - 7 Podobnie jak Waleńcik – praktycznie bezbłędny występ. 

Krzysztof Suchecki - 4,5 Zaczął bardzo źle, popełniał błędy i tracił dużo piłek. Potem miał dobre momenty, to jego zagranie w pole karne niefortunnie przeciął obrońca z Bytomia strzelając drugiego gola. Końcówka pierwszej połowy znowu słaba i na drugą już nie wyszedł.

Marcin Stefanik - 8 Zawodnik meczu. Skuteczny nie tylko w destrukcji, tym razem wielokrotnie błyszczał w ataku. „Asystował” przy pierwszym golu, znakomicie dograł do Koczona w drugiej połowie. Zawodnik Polonii Marek Szyndrowski (181 meczów w ekstraklasie) wyglądał przy nim jak kiepsko wyszkolony junior. 

Konrad Stępień - 7,5 Świetny mecz „Kondzia”, który skupił się przede wszystkim na grze obronnej tego dnia i robił to bardzo dobrze. 

Mateusz Czyżycki - 5 Niezły mecz, zwłaszcza w drugiej połowie, kiedy umiejętnie rozprowadził kilka ataków. Zdarzają mu się wciąż przestoje i proste błędy. 

Daniel Koczon - 6  Od początku bardzo aktywny. Miał jedną wyśmienitą okazję do strzelenia gola, po zagraniu od Stefanika przegrał pojedynek z bramkarzem gospodarzy. 

Hubert Tomalski - 7  Początek spotkania dość niemrawy ale z każdą minutą się rozkręcał i na jego grę patrzyło się z przyjemnością. Strzelił gola a mógł jeszcze pokonać bramkarza rywali przynajmniej raz. 

Michał Żebrakowski - 4,5  Słabszy występ Michała, choć nie wszystko w jego grze było złe. 

Michał Dawidowicz - 5 Dobra zmiana, znacznie pewniejszy od Sucheckiego. 

Bartosz Półrolniczak, Sławomir Strzałka

00:31, dante1002
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 13 września 2016

Zdjęcie - Kamil Smykla

Pogrążona w głębokim kryzysie Wspólnota i wkraczający na pozycję lidera Płomień Chmielów – dokładnie tak wyglądała piłkarska rzeczywistość w B klasie jeszcze rok temu. Po 12 miesiącach boiskowe role się odwróciły o 180 stopni. Wszystko za sprawą niedzielnego zwycięstwa zespołu z Serbinowa, a konkretnie dwóch ciosów, które w samej końcówce rywalom zadał Krzysztof Kasica.

Od początku meczu lekka przewaga zarysowała się po stronie gospodarzy. Wspólnota przed bramką rywali nie kalkulowała i każdą swoją akcję próbowała kończyć strzałem. Jedna z takich prób się powiodła w najlepszy z możliwych sposobów. Wszystko za sprawą Łukasza Furdyny, który kapitalnym strzałem otworzył wynik spotkania. Fantastyczny bramka najskuteczniejszego w tym sezonie pomocnika (6 gol w tym sezonie) nieco uśpił czujność miejscowych. Płomień za sprawą dobrze dysponowanego tego dnia Klaudiusza Skrzypka szybko doprowadził do wyrównania.

To co najlepsze obie drużyny zostawiły na koniec, kiedy intensywność spotkania znacząco wzrosła. Nikt nie odpuszczał, nikt nie odstawiał nogi – dało się wyczuć, że obie drużyny robią po prostu wszystko, by tego dnia zostawić pełną pulę po swojej stronie. Nie brakowało też ostrej gry i walki o każdy centymetr boiska. Tytaniczną pracę w tym aspekcie wykonał Kamil Garboś. Cichy bohater meczu, który pojawił się na boisku wskutek kontuzji Macieja Marca rozegrał jedno ze swoich najlepszych spotkań w barwach Wspólnoty.

Prawdziwym bohaterem niedzielnego spotkania okazał się jednak ktoś zupełnie inny - napastnik, którego przez ostatnie dwa sezony tak bardzo brakowało na Serbinowie. – Przyszło dwóch nowych-starych zawodników i wreszcie jest duży progres w przodzie, gdzie mogę rotować – mówił po spotkaniu Piotr Wawrylakowski. Trener Wspólnoty swojego zadowolenia nie krył zwłaszcza z postawy wracającego do drużyny Krzysztofa Kasicy. Snajper, który całkowicie zatracił swoją skuteczność w Zakrzowie, po zmianie barw klubowych na poprzednie ponownie zaczął znakomicie odnajdywać się w polu karnym rywali. W niedzielę to właśnie on w samej końcówce zaliczył dwa trafienia na wagę trzech punktów.

Zwycięstwo z pogrążonym w głębokim kryzysie Płomieniem pozwoliło Wspólnocie ponownie złapać kontakt z ligową czołówką. – Gramy o jak najwyższe miejsce i tego się trzymajmy – zaznaczył Wawrylakowski. Faktem jednak jest, że początek nowego sezonu na Serbinowie dał nadzieję na znacznie lepsze rezultaty niż te osiągane w poprzednim sezonie. Jeszcze przed rokiem aby zdobyć taką liczbę punktów, jaką posiada obecnie Wspólnota trzeba było czekać niemal do końca rundy jesiennej. Teraz zespół osiągnął to w niecały miesiąc.

Hubert Mikusiński

00:41, dante1002
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 12 września 2016

Zdjęcie - Grzegorz Lipiec

Miało być lekko, łatwo i przyjemnie, ale wcale tak nie było. Kroczącej od zwycięstwa do zwycięstwa drugiej drużynie Siarki w niedzielę dość nieoczekiwanie postawił się Łęg Stany. Goście, których od tego roku prowadzi doskonale znany w Tarnobrzegu Jarosław Zając (awans z Siarką do III ligi) pękli dopiero po golu, którego stracili na sekundy przed końcem pierwszej połowy.

Trzy ostatnie ligowe pojedynki rezerw Siarki kończyły się okazałymi zwycięstwami. Kolejny cel, jakim była wygrana z Łęgiem Stany został osiągnięty, ale tym razem gospodarze niedzielnego spotkania na swojej drodze do klasy okręgowej napotkali pewne problemy. Widoczne były one zwłaszcza w pierwszej połowie, gdy skupiony na defensywie i nastawiony na grę z kontry Łęg nieoczekiwanie postawił opór gospodarzom.

W upalne, niedzielne popołudnie druga drużyna Siarki potrzebowała czasu, aby wejść w odpowiedni rytm meczowy. W pierwszej połowie gospodarze grali wolno i nie mieli kompletnie pomysłu na sforsowanie obrony dobrze zorganizowanej drużyny ze Stanów. Przełamanie nadeszło w samej końcówce pierwszej połowy, gdy mający trochę miejsca przed polem karnym Marcin Stromecki przymierzył pod poprzeczkę. – Straciliśmy tego gola w najgorszym momencie meczu – stwierdził Jarosław Zając.

Przeczuwający problemy po przerwie były trener Siarki się nie pomylił. Już początek drugiej części spotkania pozbawił gości złudzeń na wywiezienie z Tarnobrzega choćby punktu. Pobudzona Siarka z każdą minutą naciskała rywala, z którego po straconej do szatni bramce całkowicie uszło powietrze. O wyniku meczu przesądziło trio Stromecki-Płatek-Głaz. Cała trójka oprócz zdobytych bramek na boisku wykazała się największą aktywnością.

Mimo zwycięstwa 4-1 z postawy swojego zespołu nie do końca był zadowolony Maciej Wojnar. – Przeciwnik się postawił, a my zagraliśmy poniżej oczekiwań. Wielu zawodników nie zagrało na takim poziomie, na jakim się oczekuje – mówił po spotkaniu Wojnar. Opiekun rezerw miał również sporo uwag odnośnie podejścia swoich graczy – Zawodnicy muszą rozumieć to, że nie mogą podchodzić do tego zawodu dla nich na pół gwizdka. Taka nonszalancja i brak zaangażowania jest niemile widziana  - dodał trener drugiej drużyny Siarki.

Hubert Mikusiński

00:39, dante1002
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 11 września 2016

Zdjęcie - Grzegorz Lipiec

Poznajcie Kamila Lewandowskiego! Pomocnik Siarki do tej pory był związany z Ruchem Chorzów. 19-letni zawodnik przez najbliższe dwa lata swoją karierę będzie kontynuował w Tarnobrzegu. Jakie jest jego hobby, jakie ma zwyczaje i nawyki?

1. Gdybym nie został piłkarzem, to..

- Na pewno bym robił coś związanego z piłką nożną, może trenerka. Całe życie kręci się wokół piłki.

2. Piłkarz mojego dzieciństwa to... 

- Ricardo Kaka.

3. Cristiano Ronaldo czy Leo Messi? 

- Leo Messi.

4. Najlepszy mecz, jaki oglądałem to..

- Finał Ligi Mistrzów między Milanem a Liverpoolem.

5. Moje hobby to...

- Nie mam jednego, generalnie wszystko związane z piłką nożną.

6. Po meczach odpoczywam...

- W domu, leżąc i oglądając telewizję, często także inne mecze.

7. Najbardziej na boisku nie lubię gdy...

- Gdy koledzy nie chcą grać zespołowo, tylko każdy patrzy na siebie.

8. Moja ulubiona potrawa to...

- Pierogi na słodko.

9. Ulubiona polska drużyna to...

- Siarka Tarnobrzeg :)

10. Ulubiony wykonawca/zespół/ piosenka...

- Justin Bieber.

11. Ideał kobiety...

- Piękna i mądra.

12. Moje największe marzenie to..

- Chciałbym grać w ekstraklasie, być zdrowym i stawać się coraz lepszym zawodnikiem.

13. Zima w Alpach czy Lato na Majorce?

- Lato na Majorce.

14. W dzieciństwie najbardziej bałem się...

- Ciemności.

15. Przed każdym mecz przygotowuje się...

- Na spokojnie. Nie mam żadnych rytuałów.

16. Poza piłką nożną lubię...

- Siatkówkę.

17. Boiskowa ksywka to...

- Lewy :)

18. Mój najlepszy mecz zagrałem z...

-  Dopiero taki mecze przede mną.

19. Moje życiowe motto to...

- Nigdy się nie poddawać.

20. Gdybym mógł zagrać z gwiazdą to zagrałbym z...

- Jakby to było możliwe, to Ricardo Kaka. Tak naprawdę jest wielu takich zawodników.

21.  Za pierwsze zarobione na boisku pieniądze kupiłem...

- Ciężkie pytanie. Coś co w danej chwili było mi potrzebne.

22. Najbardziej w swojej grze chciałbym poprawić...

- Jest dużo elementów, które chciałbym poprawić.

Bartosz Półrolniczak 

00:09, dante1002
Link Dodaj komentarz »
sobota, 10 września 2016

Zdjęcie - Anna Szłapa

Dziś wczesnym wieczorem w Bytomiu czeka nas spotkanie drużyn środka tabeli. Na stadionie im. Edwarda Szymkowiaka miejscowa Polonia podejmowała będzie Siarkę Tarnobrzeg. Podopieczni Włodzimierza Gąsiora liczą na wyjazdową wygraną i odczarowanie stadionu, który przez ostatnie ćwierć wieku kojarzony jest wyłącznie z porażkami.

Suchy fakt – wliczając wszystkich obecnych przeciwników Siarki z województwa śląskiego, tarnobrzeskiemu zespołowi w ostatnich latach tylko raz na terenie przeciwnika udało się pokonać zespół z tego rejonu Polski. Na początku rundy wiosennej w sezonie 2014/2015, Siarce prowadzonej przez Ryszarda Kuźmę niespodziewanie udało się wygrać w Rybniku miejscowy ROW. Pozostałe spotkania z przedstawicielami śląskiej piłki w II lidze kończyły się niepowodzeniami.

Po reorganizacji II ligowych rozgrywek tarnobrzeski zespół w wyjazdowych potyczkach na Śląsku jak na razie notuje katastrofalny bilans - 1 zwycięstwo, 1 remis i aż ligowych 9 porażek. Ostatnia z nich miała miejsce właśnie w Bytomiu na zakończenie poprzedniego sezonu. Siarka przegrała 0-1, dopisując do swojej historii w meczach z Polonią kolejną porażkę na niezdobytym do tej pory stadionie im. Edwarda Szymkowiaka.

Punktowy dorobek obu ekip w obecnym sezonie jest podobny (Polonia - 9 pkt. Siarka 8 pkt.). Mógł być znacznie bardziej pokaźny, gdyby nie ujemne punkty, jakie przed rozpoczęciem sezonu zostały nałożone na obie drużyny. Znacznie trudniejsze zadanie czekało drużynę z Bytomia, która musiała odrobić cztery punkty ujemne. Polonia zrobiła to z nawiązką, wygrywając do tej pory w lidze najwięcej spotkań na obcych boiskach. Siarka na swoje pierwsze wyjazdowe zwycięstwo w obecnym sezonie wciąż czeka.

Dzisiaj więc tarnobrzeski zespół stanie przed szansą nie tylko na przerwanie obu tych fatalnych pass. Dla Siarki liczyło się będzie przede wszystkim poprawienie punktowego dorobku w delegacjach. W obecnym sezonie drużyna prowadzona przez Włodzimierza Gąsiora jedyny punkt zdołała przywieźć z dalekiego Kołobrzegu. 

Hubert Mikusiński

01:17, dante1002
Link Dodaj komentarz »
piątek, 09 września 2016

Zdjęcie - Bartosz Półrolniczak

To co dla wielu jeszcze w maju wydawało się niemożliwe, stało się faktem. Mimo tego, że słaby wynik sportowy powinien pozbawić Siarkę gry w PLK, to władze ligi okazały się łaskawe. Podobnie postąpiły władze miasta, które zdecydowały, że to właśnie samorząd będzie w dużym stopniu utrzymywał drużynę. Wiele jednak wskazuje, że może to być ostatnia szansa dla koszykarzy Siarki.

Od nowego sezonu w lidze ma być 16 drużyn, podczas gdy teraz w PLK mamy ich 17. Doliczając do tego Legię Warszawa, która chce wreszcie wywalczyć awans czy chociażby zawsze groźnego Sokoła Łańcut, który coraz głośniej i odważniej mówi o najwyższym poziomie rozgrywkom - by być pewnym gry na parkietach PLK w sezonie 2017/2018 trzeba wyprzedzić minimum dwa zespoły. Patrząc na możliwości finansowe ekipy Zbigniewa Pyszniaka wydaje się, że będzie to główny cel na nadchodzące miesiące.

Nie będzie to łatwe zadanie. W tym roku w składzie zaszła prawdziwa rewolucja. W odróżnieniu od poprzedniego roku z kluczowych koszykarzy pozostał tylko Jakub Patoka. Nie oznacza to, że w Tarnobrzegu nie byli zainteresowani innymi zawodnikami – wręcz przeciwnie. Koszykarze wybrali jednak inne kluby i powalczą o wyższe cele jak Kacper Młynarski w Anwilu Włocławek czy Gary Bell w Rosie Radom.

W tym roku Zbigniew Pyszniak postawił na doświadczenie. Polska część składu ma zagwarantować stabilizację. Na Podkarpacie wrócił dobrze znany kibicom blisko 40-letni Tomasz Wojdyła. Ważnym ogniwem w rotacji powinien być 34-letni Marcin Marczyk oraz 30-letni Krzysztof Jakóbczyk – Teraz powinniśmy mieć zespół, który będzie lepiej bronił. Polacy których pozyskaliśmy, mają właśnie taki charakter i sposób gry. Dlatego mamy czterech Amerykanów, którzy mają przynosić nam punkty w ataku – przekonuje Pyszniak.

Co zatem można powiedzieć o Amerykanach? Niemal to samo, co rok temu. Młodzi, niedoświadczeni i chcący się pokazać w Europie. W poprzednim sezonie paradoksalnie najlepiej wypadli debiutanci – Robbins i Bell, a zawiedli ci już ograni – Miller i Harris.  – Teraz mamy czterech, a nie trzech Amerykanów. To wszystko kwestie ekonomiczne. Pojawiła się okazja, by za rozsądne pieniądze mieć więcej zawodników – dodaje Zbigniew Pyszniak. Liderem ma być jedyny, który ma za sobą grę w Europie i to w PLK, Brandon Brown. W King Wilkach Morskich był tylko solidnym zmiennikiem, ale na Podkarpaciu chce pokazać pełnię swoich możliwości. Na treningach bardzo dobrze prezentował się Alex Welsh. Grający nominalnie jako silny skrzydłowy Amerykanin jest bardzo dynamiczny, obdarzony dobrym rzutem i przeglądem pola. Jak poradzi sobie w Polsce?

Nową postacią jest także Dominik Rodkiewicz, który będzie drugim asystentem Zbigniewa Pyszniaka. Młody trener posiada ciekawy warsztat, wiele zapału do pracy i może być solidnym wzmocnieniem Siarki. – Pojawiła się szansa, by nabierać doświadczenia w ekstraklasie i chętnie na propozycję przystałem. Do tej pory mam doświadczenia z pracy z młodzieżą. Póki co pracuje mi się to bardzo dobrze, chłopaki są chętne do trenowania i nic nam nie brakuje – mówi Rodkiewicz.

Swój siódmy sezon w PLK Siarkowcy rozpoczną 8 października domowym meczem z PGE Turowem Zgorzelec. Wcześniej drużyna rozegra kilkanaście sparingów i zagra w czterech turniejach zaliczając Mistrzostwa Podkarpacia w Stalowej Woli, Memoriał im. K. Wacławczyka i W. Kusia w Tarnobrzegu, turniej w Lublinie oraz słowackich Koszycach.

Bartosz Półrolniczak

12:17, dante1002
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 08 września 2016

Zdjęcie - Grzegorz Lipiec

Siarka Tarnobrzeg w tym sezonie toczy grę na dwóch frontach – ligowym oraz młodzieżowym, w klasyfikacji systemu Pro Junior. Cała rozgrywka idzie więc nie tylko o zajęcie jak najlepszej pozycji na koniec sezonu w II lidze. Istotną rolę odgrywa 750 tysięcy złotych, które stanowi główną nagrodą dla zespołu z najwyższym wskaźnikiem wychowanków i młodzieżowców.

Polski Związek Piłki Nożnej od początku sezonu realizuje inicjatywę Pro Junior System, w której kluby są nagradzane finansowo za grę młodych zawodników. Każdy zespół otrzymuje punkty za liczbę minut rozegraną przez młodzieżowców (w przypadku wychowanków jest ona podwajana). Dodatkowe punkty w II lidze można dostać również za występy piłkarzy w meczach reprezentacji młodzieżowych.

- Nasz skład zbudowany jest w oparciu o młodzieżowców, dlatego chcielibyśmy się w tym sezonie włączyć się w walkę o pełna pulę, ale to życie pokaże jak będzie – mówił jeszcze przed rozpoczęciem sezonu Dariusz Dziedzic. Prezes Siarki zdawał sobie sprawę, że granie młodzieżą nie będzie stanowiło gwarancji dobrych wyników na boisku. Pierwsze kolejki nowego sezonu pokazały jednak, że ryzyko w pełni się opłaciło. Zagwarantował to Włodzimierz Gąsior, który po raz kolejny w swoim zespole umiejętnie połączył doświadczenie z młodością.

Efekty dotychczasowych działań są zadowalające, zwłaszcza w meczach na własnym boisku. Na froncie ligowym podopieczni Włodzimierza Gąsiora zdołali już ograć u siebie Rozwój Katowice i Olimpię Zambrów, a w meczach z faworytami do awansu (Raków i Radomiak) podzielili się punktami. Jeszcze lepiej sytuacja tarnobrzeskiego zespołu wygląda w klasyfikacji Pro Junior System. Na II ligowych boiskach nikt nie punktuje tak szeroką liczbą młodzieżowców co tarnobrzeski zespół. W tej rozgrywce Siarka jak na razie nie ma sobie równych i wyprzedza o 346 punktów drugą w zestawieniu Stal Stalową Wolę.

Na pozycję lidera w klasyfikacji Pro Junior Siarce złożyły się występy ośmiu zawodników. Najwięcej minut na boisku spędzili Bartosz Walencik i Karol Dybowski. Obaj gracze w tym sezonie wystąpili od pierwszej do ostatniej minuty we wszystkich spotkaniach tarnobrzeskiego zespołu. Nieco mniej szans gry do tej pory otrzymywał Jakub Głaz. Punkty wychowanka Siarki wkrótce jednak będą miały szczególny wymiar, bo będą już liczone podwójnie z racji faktu, iż Głaz jest obecnie jedynym grającym wychowankiem klubu. Dodatkową wartość punktową w przyszłości powinny stanowić również występy Tomasza Przewoźnika oraz Krzysztofa Ropskiego.

Hubert Mikusiński

23:54, dante1002
Link Dodaj komentarz »
środa, 07 września 2016

Zdjęcie - Grzegorz Lipiec

Po sobotnim meczu OKS-u Mokrzyszów z Jeziorakiem Chwałowice zadowoleni mogli być oczywiście tylko gospodarze. Tarnobrzeska drużyna odniosła swoje trzecie ligowe zwycięstwo. Czy to efekt nowej miotły? O miesiącu pracy, na dość niewygodnej w ostatnim czasie ławce trenerskiej i nie tylko rozmawiamy z Michałem Złotkiem.

Pierwsza połowa bardzo słaba, a druga wręcz wymarzona. Z czego wynikała ta dysproporcja?

Pierwsza połowa nie ułożyła się tak jak chcieliśmy. Mieliśmy zaatakować Jezioraka na ich połowie, oddawać jak najwięcej strzałów, ale zamiast w bramkę kopaliśmy w bramkarza. Nie chciało zaiskrzyć. W przerwie porozmawialiśmy po męsku w szatni i jak było widać na drugą połowę drużyna wyszła zupełnie odmieniona. Szybka pierwsza bramka, a później były następne.

6 oficjalnych spotkań, 4 zwycięstwa, 2 porażki, w tym jedna trochę na własne życzenie – to wymarzony początek dla nowego trenera Mokrzyszowa?

Wymarzony by był, jakbyśmy wygrali z Dąbrowicą i nie przegrali w Pysznicy, bo tak teoretycznie powinno być. Mogło być lepiej, ale jest dobrze. Będę powtarzał, że ta drużyna jest młoda i jeszcze potrzeba jej trochę czasu żeby się zgrać. Myślę, że z czasem będzie jeszcze lepiej.

Zaskoczyły Cię wyjazdowe zwycięstwa na niełatwych terenach w Skowierzynie i Jastkowicach?

Nie, nie zaskoczyły mnie. Chłopaków trzeba pochwalić, bo w jednym i drugim meczu wykorzystaliśmy swoje szanse i wygraliśmy. W Jastkowicach nie pozwoliliśmy rywalom na granie, udało się wykorzystać dwie kontry, a nawet jeszcze mogliśmy strzelić dwie bramki.

Z czego jesteś najbardziej zadowolony po tym pierwszym miesiącu pracy w Mokrzyszowie?

Przede wszystkim jestem zadowolony z tego, że w Mokrzyszowie pojawiła się grupa młodych chłopaków, która chodzi na treningi. Wcześniej, z tego co słyszałem był z tym spory kłopot. Dzisiaj na meczu było 14 zawodników, a ostatnio na zajęciach miałem do dyspozycji 20 chłopaków. 

Pewnie nie pamiętasz wszystkich nazwisk swoich poprzedników w Mokrzyszowie. Nie bałeś się tej pracy, na takim specyficznym terenie, gdzie po paru porażkach głowy niektórych osób odpowiedzialnych za prowadzenie klubu mogły się trochę zagotować?

Pamiętam, pamiętam (uśmiech). Na pewno decyzja, którą podjąłem była bardzo szybka, bo wszystko odbyło się w przeciągu kilku godzin. Na pewno też trochę się bałem, ale ja lubię wyzwania i podjąłem się tej pracy. Jak na razie widać jednak, że podjąłem słuszną decyzję.

Hubert Mikusiński

22:27, dante1002
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 28