O tarnobrzeskiej piłce, o koszykówce, a przede wszystkim tarnobrzeskim sporcie...
RSS
piątek, 28 lutego 2014

 

Przegląd sportowych wydarzeń z Tarnobrzega zaczynamy od prawdziwej koszykarskiej dumy tego miasta. A za taką bez wątpienia można uznać kadetów MOSiRu Jezioro Tarnobrzeg, którzy co roku odnoszą znaczące sukcesy na polskich parkietach. Podopieczni Dariusza Szczucińskiego z kompletem 12 zwycięstw przeszli jak burza przez pierwszy etap rozgrywek.

W kolejnym przyjdzie im rozegrać sześć spotkań, gdzie zmierzą się z drużynami ze Stalowej Woli, Lublina i Białej Podlaski. Właśnie z tą ostatnią drużyną rozegrali w niedzielę pierwsze spotkanie drugiego etapu rozgrywek. Mecz pomiędzy zwycięzcami grupy podkarpackiej i lubelskiej zakończył się pewnym zwycięstwem tarnobrzeskiej drużyny 86-52. Do zwycięstwa młodych Jeziorowców poprowadził duet i Dzierzkowski – Szlesiński. Obaj zawodnicy zdobyli razem 50 punktów. 15 punktów dorzucił Mateusz Pawełek, a 10 Kacper Małecki.

W weekend kadeci rozegrają kolejne spotkania. W piątek zagrają w Lublinie, a w niedzielę zaś stoczą derbowy pojedynek ze Stalą Stalowa Wola. Początek spotkania o godzinie 12:00.

W sobotę swój mecz zagrają również młodzicy Jeziora Tarnobrzeg. Podopieczni Michała Żurawia o godzinie 11:00 podejmować będą Start Gimnazjum Lublin w ramach pierwszego spotkania w drugim etapie rozgrywek.

Porażką 0-1 zakończył się środowy sparing Siarki Tarnobrzeg z Motorem Lublin rozgrywany na obiekcie przy Zwierzyńcu. Jedynego gola dla drużyny z Lublina zdobył Piotr Karwan, który na siedem minut przed końcem spotkania po dośrodkowaniu z rzutu rożnego głową skierował piłkę do siatki. W zespole Siarki wystąpiło trzech testowanych zawodników Patryk Szatko (LKS Nowa Jastrząbka, 21 lat, pomocnik), Krystian Wrona (Sokół Sieniawa, 20 lat, obrońca) oraz Daniel Potakowski (Lechia Tomaszów Mazowiecki, 19 lat, pomocnik). W barwach Siarki zagrał również wychowanek klubu z Tarnobrzega Arkadiusz Duda. Podczas spotkania w jednym ze starć ucierpiał Bartosz Sulkowski, który udział w meczu zakończył z rozciętą głową. 

Przed rozpoczęciem rundy wiosennej podopieczni Tomasza Tułacza rozegrają jeszcze jeden sparing. W najbliższą sobotę zagrają w Tarnobrzegu z Wisłą Puławy.

Środa przyniosła również złe wiadomości dla kibiców. Majowe derby pomiędzy Siarką Tarnobrzeg i Stalą Stalowa Wola odbędą się najprawdopodobniej bez udziału zorganizowanej grupy kibiców gości. Prezydent Tarnobrzega Norbert Mastalerz na konferencji prasowej zapowiedział, że nie wyda zgody na przyjazd zorganizowanej grupy kibiców  Stali Stalowa Wola. Swoją decyzję oparł na negatywnej opinii dotyczącej tego meczu przez Komendanta Policji w Tarnobrzegu.

- Przy negatywnej opinii policji nie przewiduję udźwignąć ciężaru odpowiedzialności za wybryki i incydenty poza stadionem, które miały miejsce w roku ubiegłym. Oczywiście zapraszamy każdego kibica, który będzie podlegał identyfikacji na obie trybuny – mówił prezydent.

Warto wspomnieć, że o ewentualności nie wpuszczenia zorganizowanej grupy kibiców ze Stalowej Woli na majowe derby prezydent mówił w październiku, gdy Siarka rozgrywała mecz w Stalowej Woli. Na ten mecz nie mogła pojechać zorganizowana grupa kibiców Siarki z powodu braku sektora na stadionie gości. Prezydent wówczas proponował zmianę gospodarza, a ponieważ do niej nie doszło zapowiedział, że fanów Stalowej Woli wiosną na stadion Siarki nie wpuści. Brak zgody na przyjazd kibiców gości dotyczy tylko tego meczu. W przypadku pozostałych spotkań rozgrywanych wiosną na tarnobrzeskim Stadionie Miejskim będzie możliwość wstępu zorganizowanych grup kibiców zespołów przyjezdnych.

Kolejnym wzmocnieniem Siarki Tarnobrzeg przed rudną wiosenną jest pomocnik Wisły Kraków Damian Buras. 19letni piłkarz w ostatnim czasie był wypożyczony do pierwszoligowego Okocimskiego Brzesko, gdzie rozegrał jeden mecz w pełnym wymiarze czasowym. Buras w barwach Siarki występował będzie przynajmniej do końca obecnego sezonu.

Trener reprezentacji Polski do lat 21 powołał zawodników na mecz z Włochami, który odbędzie się 5 marca we włoskim Ascoli Piceno. Wśród powołanych po raz kolejny znalazł się kapitan Siarki Tarnobrzeg Konrad Stępień.

Porażki w sparingowych spotkaniach OKS Wielowieś i Wspólnoty Serbinów. Grająca w okręgówce Wielowieś we wtorkowy wieczór przegrała 2-4 z pewnie kroczącym po awans do okręgówki Sokołem Sokolniki 2-4, natomiast Wspólnota w czwartek musiała uznać wyższość drużyny z Samborca.

W weekend gier kontrolnych ciąg dalszy. Juniorzy Siarki po raz kolejny najprawdopodobniej zweryfikują swoją formę z drużyną Jadachów. Mokrzyszów w sobotę (11:00) na własnym stadionie podejmować będzie drużynę Tłoków Gorzyce. W niedzielę swoje sparingi rozegrają również B klasowe zespoły Koniczynki Ocice i Wspólnoty Serbinów. Pierwsi zmierzą się ze Zrywem Zbigniewice, zaś drudzy na wyjeździe sprawdzą swoją formę na tle A klasowej LZS Turbi.  W niedzielę swoje sparingi rozegrają również drużyny z Zakorzowa i Chmielowa. Junior sprawdzi się z drużyną Świniar, a Płomień na własnym boisku zagra z Żupawą.

Plebiscyt wyjątkowy i jedyny w swoim rodzaju po raz trzeci zorganizowała redakcja Tygodnika Nadwiślańskiego. W miniony piątek w restauracji Fregata odbyła się uroczysta gala, gdzie uhonorowano Najlepszych-Najpopularniejszych Sportowców, Trenerów, Talent i Ludzi Sportu OKS, LKS, UKS Tarnobrzega i Powiatu Tarnobrzeskiego.

W kategorii Talent Roku po raz kolejny nie miała sobie równych reprezentantka IKS-u Jezioro Tarnobrzeg Karolina Pęk. Niezwykle utytułowana, młoda tenisistka stołowa wyprzedziła drugiego badmintonistę Tymoteusza Malika oraz trzeciego, pływaka UKS Delfin Tarnobrzeg – Konrada Kadrowa.

Sportowcem roku 2013 został Mariusz Paruch. Były zawodnik OKS Mokrzyszów, a obecnie Transdźwigu Stale wyprzedził niezwykle bramkostrzelnego Krzysztofa Jabłońskiego, napastnika Sokoła Sokloniki oraz trzeciego w tej kategorii Michała Wojciechowskiego. Na co dzień biegacza Witaru Tarnobrzeg, który w poprzednim roku jako pierwszy tarnobrzeżanin w historii stanął na podium Nadwiślańskiego Biegu im. Alfreda Freyera.

Pierwsze miejsce dla najlepszego trenera roku 2013 zajął Rafał Oleniacz. Trener Transdźwigu Stale, który poprowadził doprowadził zespół do A klasy wyprzedził ubiegłorocznego zwycięzcę w tej kategorii – Adama Maślankę (Witar Tarnobrzeg) oraz trenerski duet Andzelika Michalik – Krzysztof Dydo (Delfin Tarnobrzeg).

Po raz pierwszy w trzyletniej historii plebiscytu głosowano na człowieka sportu. W tej kategorii również swój triumf mogły święcić Stale bowiem zwyciężył Leszek Konieczny, na co dzień prezes Transdźwigu, firmy która wspiera nie tylko miejscowy klub, ale również pomaga Siarce Tarnobrzeg i drużynie Jeziora Tarnobrzeg. Drugie miejsce zajął Zenon Dziadura, prezes klubu biegacza Witar Tarnobrzeg zaś na najniższym stopniu podium uplasował się Sławomir Wiatrowski, prezes Integracji Tarnobrzeg.

Podczas gali wręczono również dwie specjalne nagrody, których fundatorem był poseł Mirosław Pluta. Za szczególne zasługi w tworzeniu sportu na ziemi tarnobrzeskiej uhonorowani zostali wybitny trener KTS-u Spar Tarnobrzeg Zbigniew Nęcek oraz wieloletni trener Szymon Kozłowski.

20:26, dante1002
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 27 lutego 2014

Wiele lat spędzonych w Siarce Tarnobrzeg z pięknym finałem przygody z piłką jakim bez wątpienia był wygrany 6-1 mecz ze Stalą Kraśnik. Po wywalczeniu awansu do II ligi Mariusz Łukawski postanowił zakończyć swoją piłkarską karierę. Piłkarskich butów na kołku jednak popularny Semen nie powiesił. Dzisiaj dalej gra i trenuje Koniczynkę Ocice z którą ma zamiar wrócić do A klasy. Po rundzie jesiennej wszystko jest na dobrej drodze. Zespół z Ocic na półmetku rozgrywek prowadzi w B klasie. Trochę o Siarce, trochę też o Iskrze Sobów, a przede wszystkim o Koniczynce Ocice w wywiadzie jaki udało się przeprowadzić właśnie z Mariuszem Łukawskim.

Jak wspomina Pan swoją przygodę w Siarce Tarnobrzeg?

Oczywiście z jak najlepszej strony. Siarce kibicowałem od najmłodszych lat i jako mały chłopak nawet nie myślałem, że sam kiedyś będę ubierał koszulkę w drużynie seniorów.  Jako zawodnik Siarki dwa razy awansowałem do II ligi, a po pierwszym awansie udało się kilka razy wystąpić na zapleczu ekstraklasy. Poznałem tu mnóstwo fajnych ludzi, miałem przyjemność  trenować  u wielu trenerów min. u Jacka Zielińskiego. W latach kiedy tu grałem udało się stworzyć drużyny składające się  z bardzo dobrych zawodników, więc atmosfera zawsze była super. Ten klub nauczył mnie traktowania piłki w sposób profesjonalny chociaż była to tylko przygoda.

Kończy Pan swoją karierę w Siarce. Kto namówił w takim razie Mariusza Łukawskiego do pracy i gry w Ocicach? 

Trenerem w Koniczynce zostałem jeszcze jako zawodnik Siarki. Namówili mnie do tego prezesi Marcin Ordon i Łukasz Nowak, swoje 5 groszy dorzucił Sebastian Burghardt, który jest kierownikiem.  Przejąłem zespół, który był w totalnej rozsypce zimą przed rundą wiosenną. Nie udało się niestety szybko wszystkiego poukładać i utrzymać w A klasie . Po spadku sam doszedłem do wniosku, że oprócz trenerki mogę kierować zespołem z boiska, więc gram i staram się pomagać chłopakom jak tylko potrafię. 

Przed Koniczynką była jednak Iskra Sobów. Jak się pracowało Panu z tym zespołem?

Pracowało się w porządku, ale tylko rok. Cały czas powtarzam, że zespół bez własnego boiska (stadionu) długo nie przetrwa. Po pierwszym sezonie było nawet czołowe miejsce w okręgówce, ale drugi zaczął się fatalnie. Brak zawodników na treningach jak i na meczach, brak kibiców i zainteresowania prezesów.  Wszystko powodowało, że było coraz gorzej, a ja nie miałem już na to wpływu. Zrezygnowałem, bo nie miało to sensu. 

Koniczynka liderem na półmetku rozgrywek z B klasy. Chyba jest Pan zadowolony z rundy jesiennej?

Musze być zadowolony, bo to był plan minimum przed wiosną. Wynik mógł być jednak o wiele lepszy. Mogliśmy powtórzyć wynik Transdźwigu Stale z zeszłego sezonu i mieć po jesieni praktycznie awans w kieszeni.

Uważa Pan, że zespół stać na powtórkę takiej rundy wiosennej jak w roku ubiegłym, gdzie zremisowaliście jedno spotkanie, a resztę wygraliście?

Uważam że jest to możliwe, ale do tego potrzeba maksimum koncentracji. Przed każdym meczem należy poukładać wszystko w głowie i każdy mecz jest do wygrania. Jednak jest to ciężki temat, bo co tydzień należy używać innych argumentów aby zawodnicy wychodzili maksymalnie zmobilizowani do walki o punkty. U nas zawodnik nie może liczyć na gratyfikacje finansowe i za to szanuje chłopaków najbardziej. Za to maja jednak super atmosferę i są z tego zadowoleni.

W którym spotkaniu rundy jesiennej Pana zdaniem Koniczynka zaprezentowała się najlepiej?

Zdecydowanie przeciwko Hadykówce. Jechaliśmy tam wygrać z liderem, który lał wszystkich i miał całkiem nowy o wiele mocniejszy niż sezon wcześniej zespół. Zagraliśmy super mecz i gdyby nie błąd naszego bramkarza to przebiegałby on o  wiele spokojniej niż to miało miejsc. Zadanie jednak wykonaliśmy w stu procentach. 

Nie żałuje Pan troszkę inauguracji sezonu, gdzie zaliczyliście lekki falstart? Szczególnie mam tutaj na myśli mecz z Kopcami i niewykorzystany rzut karny po którym kilka minut później padł gol dla drużyny przeciwnej.

Oczywiście że żałuję. Ale ciężko było po tym laniu w barażach wystartować tak jak wcześniej na wiosnę. Zresztą sezon ruszył tak szybko ze nie miałem czasu na wszystkie przygotowania i było to trochę robione ''na wariata''. 

Objawieniem rundy bez wątpienia był Krzysztof Barnaś, który był w pewnym sensie okryciem Pana. Może zdradzić Pan szczegóły?

Przed wspomnianym meczem w Hadykówce miałem pomysł na grę w przodzie właśnie Krzyśka. W poprzednich meczach grał na lewej pomocy, gdzie do przodu wszystko było nawet ok, ale w obronie był jednym słowem dramat. Postanowiłem, że sprawdzę go jako napastnika, ale wówczas bardziej po to, aby utrudniał rozgrywanie piłki przez obrońców, czyli obronę zaczynał z dala od naszej bramki . Dał z siebie wszystko i potem było już tylko coraz lepiej. Zaczaił grę napastnika i strzelał dużo bramek. Okazało się że mój pomysł na przesunięcie Krzyśka był trafiony nie tylko na ten konkretny mecz. 

Troszkę w cieniu natomiast najlepszy strzelec poprzedniego sezonu Łukasz Dziadura? Jak pan uważa co miało wpływ na słabszą formę strzelecką Dziadka?

Łukasz miał mega udany sezon poprzedni. Jego gra w ataku też była wynikiem pewnej taktyki naszego zespołu, bo był to nominalny defensywny pomocnik. Ciężko było mu teraz drugi raz z rzędu strzelić tyle bramek co rok wcześniej, ale druga runda nadal przed nim i wierzę że wróci skuteczność z poprzedniego sezonu.

Wiosną w Ocicach może zabraknąć Michała Kozłowskiego i Krzysztofa Baranasia. Nie martwi to Pana?

To nie jest jeszcze przesądzone. Wierzę, że będzie tak jak na jesieni i będą obaj grali u nas wiosną, a wiele na to wskazuje. Jeśli by ich brakło to faktycznie będę mocno zmartwiony. 

Nie ma co ukrywać, że osłabienia bez wątpienia byłby to spore. Czy są zatem jakieś wzmocnienia w zespole?

Na chwilę obecną nie ma jeszcze osłabień, a wzmocnienia to na razie powrót do nas Grześka Zycha i... (tajemniczy uśmiech), ale tego nie zdradzę.

W sparingach póki co wygrana, remis i porażka. Czy może Pan w jakiś sposób ocenić te spotkania kontrolne przed rundą wiosenną?

Nie przywiązuje wagi do sparingów jeśli chodzi o wynik końcowy, bo chcę aby grali wszyscy i gramy różne czasami dziwne warianty ustawienia. Jeśli przegrywamy a widzę, że chłopaki się starali to jest ok. Czasami wiem ze był mocny trening lub sam eksperymentowałem w składzie i wynik to sprawa głębszej analizy. Gorzej jeśli chłopakom się nie chce – wówczas jest głośno. Tak się jednak rzadko nam zdarza. 

Czy jest element, który chciałby Pan poprawić w drużynie przed wznowieniem rozgrywek B klasy?

Zawsze pracuję z chłopakami nad wszystkim, bo chcę aby grali jak najlepiej, a większość nigdy nie miała szkolenia gdzie uczyliby się np. taktyki. Uważam, że możemy lepiej wznawiać grę od tyłu, bo stać nas na to i tu chyba czeka nas najwięcej pracy. Poza tym musimy cały czas poprawiać skuteczność, bo tu też bywa różnie.

00:35, dante1002
Link Dodaj komentarz »
środa, 26 lutego 2014

''Tu nie będzie Barcelony'' – słowa prezesa Salamuchy znajdują niestety realne przełożenie na sytuację w Siarce Tarnobrzeg. Nastały bowiem trudne czasy dla wychowanków Siarki Tarnobrzeg. Po kadrowej rewolucji przed sezonem wciąż brakuje miejsca dla wielu utalentowanych zawodników, którzy wychowali się w tym klubie. Na niespełna 10 dni przed rozpoczęciem sezonu podziękowano (teoretycznie za porozumieniem stron) Dawidowi Koronie. Wiosną w Siarce będziemy mogli już tylko oglądać na boisku jednego wychowanka klubu. Kapitana zespołu, który swoje piłkarskie kroki stawiał tak naprawdę w Stali Mielec.

O tym, że Korona opuści Siarkę mówiło się od dłuższego czasu. We wtorek oficjalnie się to potwierdziło na klubowej stronie Siarki jaką od pewnego czasu stał się twitter Norberta Mastalerza. Wychowanek klubu, który wrócił do Tarnobrzega w 2012 roku w rundzie jesiennej tego sezonu częściej grywał w II zespole Siarki. Jeśli tylko jednak otrzymywał szansę na grę w pierwszym zespole raczej nie zawodził. Był niezwykle waleczny, zawsze zostawiał sporo zdrowia na boisku. Nie raz potrafił wsadzić głowę tam, gdzie inny piłkarz bał się dostawić nogę. Prawdziwy Siarkowiec z krwi i kości, który Siarkę od zawsze miał w swoim DNA.

Korona z pewnością wiosną otrzymywałby jeszcze mniej szans na grę niż do tej pory. Decyzja rozwiązania kontraktu więc z pewnością znajdzie swoje argumenty i się obroni. Każde jednak odejście wychowanka Siarki jest dla miejscowego kibica stratą dużą i bolącą. Tych bolesnych strat w ostatnim czasie w klubie przewinęło się aż nad to sporo.

W przypadku Korony odejście z II ligowej Siarki do występującej w klasie okręgowej Wisły Annopol jest kompletnie niezrozumiałe. Niezrozumiałe również było wysłanie blisko rok temu do Jadachów (A klasa) Pawła Bażanta i Arkadiusza Dudę. Klub w bardzo łatwy sposób pozbył się dwóch niezwykle zdolnych wychowanków, którzy tej wiosny będą grać w piłkę na IV ligowym poziomie w Mokrzyszyszowie. Z kontuzją przegrał niestety Jakub Kwieciński, który w pełni wykorzystał swoją szansę jaką dostał w 2009 roku za kadencji Jarosława Zająca. Wiele wskazuje na to, że podobny los może spotkać Michała Łękawskiego. Niezwykle utalentowany obrońca przez pewien okres przebywał na wypożyczeniu w Mokrzyszowie. Po powrocie do Siarki doznał bardzo groźnej kontuzji, która wykluczyła go z treningów na parę miesięcy. Trudno więc spodziewać aby młody zawodnik w najbliższym czasie dostąpił zaszczytu gry w pierwszej drużynie.

W Siarce jednak od pewnego czasu lepiej stawiać na obce niż swoje. Utalentowanych wychowanków poza Konradem Stępiem w zespole brak. Polem do popisu dla młodych juniorów stał się II zespół Siarki Tarnobrzeg, występujący w rozgrywkach A klasy. Tyle tylko, że ta klasa rozgrywkowa i rywalizacja z wiejskimi drużynami to raczej nie jest spełnienie piłkarskich marzeń dla wielu młodych chłopaków, którzy od najmłodszych lat trenują w klubie. Najzdolniejsi z nich jak Bukała, Głaz czy Mandzelowski dostąpili możliwości trenowania w pierwszym zespołem. I mimo tego, że życzę tym chłopakom jak najlepiej to obawiam się, że na tym może się skończyć. Za kilka lat znowu młoda nadzieja pokroju Bukały czy Głaza rozwieje się w po okolicznych boiskach. A przecież chyba nie o to w tym wszystkich chodzi...

Pora się zastanowić czy na pewno to wszystko idzie w dobrą stronę. Siarka Tarnobrzeg ma skład na tu i na teraz, a co będzie za kilka lat? W mieście powstało mnóstwo Orlików. Powstają też Orlątka. Do tego działa Akademia Piłkarska Siarki oraz Piłkarskie Przedszkole. Oba pomysły według byłego działacza KS Siarka Macieja Adamowicza to projekt na lata, który ma dostarczyć solidną dawkę wychowanków Siarce. Warto się jednak zastanowić czy aby na pewno Siarce czy może pobliskim klubom osiedlowym. Mówienie o tym, że Ci młodzi chłopcy zasilą kiedyś kadrę seniorów w takim momencie jest po prostu jawnym kłamstwem.

Oczywiście nikt w Siarce nie wymaga Barcelony z całą masą wychowanków. Chciałbym jednak widzieć klub, który potrafi docenić swoich zawodników. Klub, który zaufa i da możliwość jakiegoś rozwoju piłkarskiego chociaż minimalnej grupie młodych chłopaków dla których reprezentowanie tych barw, tego klubu i tego miasta będzie zaszczytem. A nie tylko zawodową koniecznością na tu i teraz, bo tu jesteśmy, tu nam płacą i tu gramy.

03:17, dante1002
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 25 lutego 2014

Tym razem sensacji nie było. Mistrz Polski z Zielonej Góry wyciągnął odpowiednie wnioski po pucharowej porażce w Tarnobrzegu i w sobotę nie dał szans drużynie Stabill Jeziora. Rewanż był srogi, bo mistrzowie Polski wygrali tak jak na nich przystało.

Już początek spotkania pokazał, że Stelmet do Tarnobrzega przyjechał odpowiednio zmotywowany. Zielonogórzanie bardzo szybko wyszli na prowadzenie 8-0. Jeziorowcy pierwsze punkty w meczu zdobyli dopiero po 3 minutach spotkania.  Dominacja mistrza Polski była tak duża, że kwarta otwierająca sobotnie spotkanie zakończyła się wynikiem 12:25 i już wtedy można było się domyślać, że Stelmet na drugą porażkę w Tarnobrzegu sobie nie pozwoli.

Druga kwarta tylko to potwierdziła. Mistrzowie Polski w przeciągu 5 minut rzucili Jeziorowcom 14 punktów tracąc przy tym zaledwie trzy. Stelmet nie miał żadnych problemów w ofensywie, złuszcza że świetne zawody rozgrywał duet Zamojski – Dragicevic. Obaj zawodnicy w pierwszych dwóch kwartach zdobyli 27 punktów. Jeziorowcy z kolei grali fatalnie. Bardzo słabe spotkanie rozgrywał Szymon Łukasiak. Straty starali się odrabiać Allen i Doaks, ale ich pojedyncze punkty na niewiele się zdały wobec bardzo równie grającego Stelmetu. Goście na przerwę schodzili prowadząc 28-51.

Stabill Jezioro w sobotę było stać jedynie na pojedynczy zryw na początku trzeciej kwarty. 11 punktów z rzędu zdobytych przez podopiecznych Dariusza Szczubiała sprawiło, że przewaga Stelmtu stopniała do 12 punktów. Letarg mistrzów Polski jednak nie trwał długo. Wszystko wróciło do normy głównie za sprawą świetnie grającego Przemysława Zamojskiego. Mimo, że zielonogórzanie trzecią kwartę nieznacznie przegrali to przed ostatnią częścią meczu prowadzili 68-50.

W 34 minucie goście osiągnęli największą przewagę w całym spotkaniu bowiem prowadzili różnicą 26 punktów. Jeziorowcy w końcówce nieco zniwelowali tą przewagę, ale w przeciągu całego spotkania byli tylko tłem dla Stelmetu ostatecznie przegrywając 71-90.

Najwięcej punktów dla gospodarzy z Tarnobrzega w sobotę rzucił Andrew Fitzgerald (16). Z kolei w zespole Stelmetu kapitalne zawody rozegrała para Dragicevic – Zajmojski. Obaj gracze rzucili dla swojej drużyny 20 punktów.

Kolejne spotkanie ligowe Jeziorowcy rozegrają dopiero 8 marca. Rywalem tarnobrzeskiego zespołu będzie ostatnia w ligowej tabeli Kotwica Kołobrzeg. Początek zaplanowano na godzinę 18:00.

00:02, dante1002
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 24 lutego 2014

Piłkarska wiosna zbliża się wielkimi krokami. Weekend tradycyjnie był dobrą okazją do rozegrania kolejnych spotkań kontrolnych przez drużyny z Tarnobrzega. Czas więc na piłkarski przegląd z boisk, gdzie swoje sparingi rozgrywały praktycznie wszystkie drużyny z Tarnobrzega poza Iskrą Sobów, która w tym tygodniu wznawia przygotowania do rundy wiosennej. 

Sparingowy weekend zainaugurowali piłkarze Juniora Zakrzów, którzy w piątkowy wieczór na Euroboisku mierzyli się z drużyną Płomienia Chmielów. Dla obu drużyn sparingowa potyczka miała istotne znaczenie z dwóch powodów. Pierwszym z nich była osoba Marcina Stolarewicza, aktualnego trenera i stopera Płomienia Chmielów, który spory okres swojej gry w piłkę spędził właśnie w Zakrzowie. Drugim istotnym czynnikiem był terminarz. Obie drużyny bowiem spotkają się ze sobą na inaugurację rundy wiosennej w Chmielowie. W piątek lepsze piłkarskie wrażenie pozostawili po sobie piłkarze Juniora, jednak sparing zakończył się remisem 3-3. Spora w tym zasługa między innymi powracającego po 2 latach przerwy do bramki 21 letniego Damiana Witonia. Dla Zakrzowa gole strzelali Łukasz Czech, Krzysztof Baran oraz Piotr Konopacki. Z kolei dla drużyny Płomienia Chmielów bramkowy dublet zaliczył Tomasz Zbyrad, gola dorzucił również Marcin Koper.

Niepokonana w sparingach przed rundą wiosenną wciąż pozostaje Siarka Tarnobrzeg. Podopieczni Tomasza Tułacza po wygranej ze Stalą Kraśnik tym razem pod Dębicą mierzyli się z I ligowym Kolejarzem Stróże. Siarkowcy do przerwy przegrywali 1-0 za sprawą gola Wojciecha Trochima w 40 minucie spotkania. Wyrównanie padło w 90 minucie. Rzut karny po faulu na wracającym do gry po operacji Truszkowskim na gola zamienił Łukasz Popiela. Niestety w trakcie spotkania kontuzji nabawił się Łukasz Nadolski.

Również remisem, tyle 4-4 zakończył się pojedynek juniorów starszych Siarki Tarnobrzeg z drużyną Zrywu Zbigniewice. Dla młodych Siarkowców trafiali Szewc, Szlęk, Mandzelowski i Dziuba. Dla Zrywu zaś, którego trenerem jest Szymon Kozłowski gole strzelali Pacholczak, Godek, Polit i Papka.

Dużo gorzej poszło juniorom młodszym, którzy ulegli juniorom starszym Gorzyc 0-5.

Swój turniej rozgrywali również trampkarze starsi Siarki Tarnobrzeg. W hali ZSP nr.1 w Tarnobrzegu udział w zmaganiach 14-15 latków wzięło udział również pięć innych drużyn z województw podkarpackiego i świętokrzyskiego. Najlepsi okazali się młodzi gracze MKS Kolbuszowa. Siarkowcy z rocznika 1999, których po Arturze Szkutniku przejął Przemysław Stąporski zajeli 4 miejsce. W turnieju przyznano również nagrody indywidualne. Wyróżnienie dla najlepszego bramkarza turnieju trafiło w ręce bramkarza Siarki - Bartka Machały. 

Wygraną w sparingu z Olimpią Pysznica zanotowali gracze IV ligowego OKS-u Mokrzyszów. Prowadzony od tej rundy przez Michała Kozłowskiego zespół wygrał 2-1 na własnym stadionie za sprawą bramek Wojciecha Bożka oraz Arkadiusza Dudy. Były gracz Siarki i Stali Nowa Dęba najprawdopodobniej wiosnę spędzi w Mokrzyszowie. Z dobrej strony zaprezentował się nowy, testowany bramkarz, który wybronił rzut karny.

Prawdziwym, brakowym gradobiciem zakończył się sparing OKS-u Wielowieś z Sanem Wrzawy. Po niespełna 5 minutach gry goście z Wrzaw prowadzili już 0-2. Wielowieś wzięła się do obrabiania strat, ale na przerwę schodziła przegrywając 2-4. W drugiej połowie bramek było jeszcze więcej i spotkanie zakończyło się wynikiem 8-6 dla Wielowsi. Niestety spotkanie drużyn występujących w klasie okręgowej odbyło się bez arbitra, co miało wymierny wpływ na dużą ilość bramek.

Ostre strzelanie w Tarnowskiej Woli również w niedzielę urządzili sobie piłkarze Juniora Zakrzów. Zespół prowadzony od niedawna przez Bogusława Sroczyńskiego pokonał miejscową drużynę 7-1, a gole zdobywali Kruk x3, Bonach, Żarów, Czech oraz Wolak.

Udany rewanż z kolei na swoim koncie zanotowała Wspólnota Serbinów, która przed tygodniem uległa Płomieniowi Chmielów. Tym razem na boisku w Chmielowie wygrała 5-2.  O ile w pierwszej połowie jeszcze gospodarze potrafili nawiązać równorzędną walką o tyle w drugiej rządziła już Wspólnota. Gole dla zespołu Płomienia zdobywali Damian Draus i Kamil Czernik. Ten drugi niedzielne spotkanie przepłacił kontuzją i musiał opuścić boisko już po 30 minutach gry.

Formą strzelecką w Żupawie również błysnęli gracze Koniczynki Ocice. Lider B klasy nie pozostawił złudzeń w sparingu KS Żupawie wygrywając aż 8-0. Dla Koniczynki trafiali: trzykrotnie Jan Kołodziej, dwukrotnie Łukasz Dziadura oraz Michał Kozłowski. Gola dorzucił również Marcin Ordon.

19:06, dante1002
Link Dodaj komentarz »
piątek, 21 lutego 2014

Kolejny sparing mają za sobą piłkarze II ligowej Siarki Tarnobrzeg. Podopieczni Tomasza Tułacza w środę na nieźle przygotowanym boisku przy Zwierzyńcu pokonali po golach Patryka Szewca i Tomasza Ciećko III ligową Stal Kraśnik 2-1.

Trener Siarki, który dał odpocząć kilku zawodnikom w środę dał okazję młodym . Szansę gry dostali Gielarek, Głaz, Bukała, Michalewski i M. Szewc. Tułacz po spotkaniu był w pełni zadowolony z postawy młodych wychowanków Siarki.  Cieszyć mógł również powrót na boisko Bartłomieja Makowskiego, który problemy z nogą ma już chyba za sobą. Zmartwieniem natomiast była kontuzja strzelca pierwszej bramki Patryka Szewca, który musiał zejść z boiska. Mankamentem była również skuteczność. Siarkowcy stworzyli sobie mnóstwo okazji strzeleckich, ale tylko dwie z tych okazji zamienili na gola. Miejmy nadzieję, że za niespełna dwa tygodnie tej skuteczności nie zabraknie w inaugurującym rundę wiosenną spotkaniu ze Świtem. Póki co jednak w sobotę Siarkę czeka kolejny sparing. Tym razem w Dębicy rywalem będzie 1 ligowy Kolejarz Strórze.

Weekend oczywiście będzie stał pod znakiem gier kontrolnych i to nie tylko z udziałem Siarki Tarnobrzeg, ale też innych pozostałych drużyn. Szczególnie dwa z nich zapowiadają się dość ciekawie, bo będą wiązały ze sobą pewne powroty. Jakie? Przekonajcie się sami czytając dalszy ciąg.

A już od piątku kolejne, bardzo ciekawie zapowiadające się sparingowe spotkania. W sobotę na Euroboisku o 17:00 kolejną grę kontrolną rozegrają juniorzy starci Siarki Tarnobrzeg. Rywalem tarnobrzeskiego zespołu będzie A klasowy zespół Zrywu Zbigniewice, który w świętokrzyskich rozgrywkach po rundzie jesiennej zajmuje 4 miejsce. Małej pikanterii tej rywalizacji dodaje fakt, że od tego roku klub ze Zbigniewic prowadzi doskonale znany w Tarnobrzegu Szymon Kozłowski. Pod jego wodzą jak dotąd drużyna Zrywu w grach kontrolnych zanotował 2 zwycięstwa (Wisan Skopanie i Stal Kunów) i jeden remis (LZS Jadachy).

Dzień wcześniej o 20:00 na sztucznej murawie pojawią się B klasowe drużyny Juniora Zakrzów oraz Płomienia Chmielów. Również w tym spotkaniu nie zabraknie swoistego smaczku. Formę swojej byłej drużyny sprawdzi obecny, grający trener Chmielowa Marcin Stolarewicz. Oba zespoły w niedzielę w swoich sparingach grały ze zmiennym szczęściem. Zakrzów uległ zespołowi Sokoła Jachimowice 1-2. Z kolei Płomień za sprawą dwóch trafień Kamila Czernika wygrał z Wspólnota Serbinów. Piątkowe spotkanie jednak nie będzie jedynym sparingiem jaki zespół z Chmielowa rozegra w ten weekend. W niedzielę ponownie bowiem sprawdzą formę Wspólnoty, ale tym razem już na swoim stadionie.

W sobotę z kolei Koniczynka Ocice na wyjeździe podejmie najprawdopodobniej KS Żupawa. Grająca w okręgówce Wielowieś na Euroboisku o 15:00 zmierzy się z Sanem Wrzawy. Również w sobotę na uwagę powinna zasługiwać sparingowa potyczka z udziałem OKS Mokrzyszów, który wygrał swoją ostatnią grę kontrolną z Wisanem Skopanie 4-3. Rywalem drużyny Michała Kozłowskiego będzie tym razem liderująca na półmetku rozgrywek w klasie okręgowej drużyna Olimpia Pysznica. Początek o godzinie 13:00 na stadionie w Mokrzyszowie.

* Zdjęcie Piotr Morawski (Nad Wisłą24)

03:23, dante1002
Link Dodaj komentarz »
środa, 19 lutego 2014

Od blisko czterech lat trwa sen tarnobrzeskich sympatyków basketu w Tarnobrzegu o fazie play-off. I trwać będzie z pewnością nadal, o ile oczywiście znajdą się pieniądze na finansowanie drużyny, która częściej rozczarowuje niż zaskakuje. Trwający sezon mimo, że do końca rozgrywek zostało jeszcze 11 spotkań wydaje się być dopełnieniem czary tej goryczy, jaka przelewa się pod tarnobrzeskim koszem. Posmaku wszystkich porażek nie osłodzą wygrane ze Stelmetem czy osłabionym Anwilem. Nie zmieni tego również wygrana 8 marca z Kotwicą Kołobrzeg, która obecnie znajduje się w stanie agonalnym. Co prawda u nas takiego konania nie ma, ale trzymając się nomenklatury medycznej jest śpiączka i to głęboka z której póki co ciężko się dobudzić. Nie trudno się jednak domyślić o co, a właściwie o kogo w tym momencie chodzi.

Zbigniew!!! Pyszniak!!! Tak blisko 4 lata temu skandowali kibice, który świętowali historyczny awans do ekstraklasy na parkiecie. Owacja była oczywiście swoistym podziękowaniem dla Pyszniaka, który trenował wówczas zespół Siarki. Ojciec tarnobrzeskiego basketu, który miewał swoje życiowe wzloty i upadki na taki dzień czekał chyba całe swoje życie. Być może była to też nagroda za trud i zaangażowanie po tym jak kiedyś trenerskie rzemiosło zamienił na stanowisko zarządcy i wykupił dziką kartę za 20 tysięcy złotych po wycofaniu się Alby Chorzów. Pyszniak przez lata był postrzegany za dobrego menadżera i słabszego trenera. Chyba jednak nie do końca tego świadomy z uporem maniaka zawsze wracał na trenerską ławkę. Awans do ekstraklasy z pewnością utwierdził go jeszcze bardziej w przekonaniu, że w roli trenera może się spełnić. Jego wizje jednak szybko spaliły na panewce. 9 porażek z rzędu w końcu zmusiło go do trenerskiej kapitulacji. Sytuację ratować miał jego początkowy asystent Bogdan Pamuła, ale było już troszkę za późno. Siarka zapłaciła frycowe za pierwszy sezon w ekstraklasie.

Pyszniak, który nigdy nie ukrywał swoich sympatii do bliskich znajomych w następnym sezonie drużynę powierzył Dariuszowi Szczubiałowi. Zespół, który ukształtował był ciekawy, ale w ostatecznym rozrachunku czegoś brakowało. Drugi i trzeci sezon w TBL to 9 miejsce na koniec rozgrywek. Dla jednych był to dobry wynik, dla innych pozostawiał lekki niedosyt, bo przecież pierwsza ósemka była blisko. Swoją osobę umieściłbym bez wahania w tej drugiej grupie. Był niedosyt, był też sceptycyzm różnie odbierany, ale były też piękne momenty i bardzo emocjonujące mecze na które z niecierpliwością się czekało i które z przyjemnością się oglądało. Skoro jednak wtedy czułem ten lekki niedosyt to co mam powiedzieć dzisiaj?

Czwarty sezon w TBL, gdzie klub dzięki pomocy prezydenta pozyskuje stabilnego sponsora. Wydawać by się też mogło, że z wszystkich błędów jakie miały miejsce w poprzednich sezonach wyciągnięte zostały odpowiednie wnioski. 3 lata to dużo czasu na przerabianie tego samego materiału co roku. Do tego skład, który miał się okazać tym najmocniejszym biorąc pod uwagę wszystkie sezony. Niepewność wzbudzać mogła jedynie osoba nowego trenera - Leszka Marca, który dla większości był postacią zupełnie anonimową. 20 letnia znajomość ze Zbigniewem Pyszniakiem jednak zrobiła swoje. Ligowa rzeczywistość jednak szybko zweryfikowała trenerskie możliwości Marca, a właściwie ich brak. Zamiast trenera był pozorant, który w umiejętny sposób opowiadał różne bajki na konferencjach. O ile w Radomiu zespół przegrał nieznaczną różnicą punktową o tyle druzgocące porażki ze Śląskiem u siebie, z Assecco na wyjeździe i z Turowem spowodowały, że koniec Marca nastał już w październiku. Pyszniak tym razem nie czekał w nieskończoność i zadania powierzył asystentowi Arkadiuszowi Papce. Młody, ambitny, były koszykarz Siarki wprowadził dużo ożywienia i urozmaicenia na treningach. Do swojego trenerskiego CV wpisać mógł również wygraną w meczu z Koszalinem. Po porażkach z Anwilem i Treflem jednak prezes Pyszniak zdecydował się na odgrzać starego kotleta. Do trenowania klubu bowiem powrócił Szczubiał z którym po poprzednim sezonie w Tarnobrzegu się pożegnano. Tak jak można było się spodziewać osoba byłego szkoleniowca Kotwicy nie za wiele wniosła do zespołu. Pojawiły się zwycięstwa z beznadziejnie grającą Polpharmą oraz wyjazdowe w Kołobrzegu z jeszcze słabszą Kotwicą. Wygrane w tych spotkaniach były po prostu obowiązkiem.

Porażki na koniec 2013 roku z Czarnymi Słupsk i Rosą Radom można jeszcze w jakiś racjonalny sposób wytłumaczyć. Nie da się natomiast wytłumaczyć czemu miała służyć podróż do Wrocławia w ten sam dzień co mecz. Ponad 6 godzin jazdy plus postój w korku, co później skutkowało spóźnionym dojazdem na halę i opóźnieniem meczu. Efekt tego wszystkiego mógł być tylko jeden. Porażka różnicą 39 punktów. I to nie ze Stelmetem czy Turowem, ale ze Śląskiem, który wrócił w tym sezonie do TBL.

Winnych nie trzeba było długo szukać. Po eskapadzie własnymi autami do Torunia przed sezonem i nieudanej wyprawie do Włocławka w ten sam dzień co mecz w końcu się udało dopiąć celu. Fala krytyki przelewająca się w sieci na klubowy zarząd na czele z Pyszniakiem była ogromna. Nie ma się jednak co dziwić, bowiem żaden normalnie i zdrowo zarządzany klubu na mecz nie jedzie w tym samym dniu co jest on rozgrywany. Pyszniakowi najwyraźniej było po prostu szkoda pieniędzy na nocleg w hotelu. Przeciwstawić się temu pomysłowi najwyraźniej bał się również sam Szczubiał, który nie chciał narażać się swojemu dobremu znajomemu.

We Wrocławiu z zespołem rozstał się również Tony Weeden. Z początku niechciany przez Pyszniaka zawodnik dla wielu miał być dobrym wzmocnieniem drużyny. Niestety, pozyskanie byłego gracza Anwilu, który kiedyś rzucił nam 39 punktów było totalnym nieporozumieniem. Weeden w drużynie Jeziora spędził miesiąc po czym postanowił przenieść się na Cypr. Do dzisiaj próbuję rozwiązać tą zagadkę w jakim celu go tutaj sprowadzono skoro po kilku spotkaniach w drużynie już go nie było? Sądzę, że tej zagadki niebyły w stanie rozwikłać sam prezes Pyszniak, który absurdalnych decyzji w tym sezonie popełnił co najmniej tyle ile przez ostatnie 3 lata.

Nie da się tego ukryć, że zarząd klubu po prostu jeszcze nie dorósł do ekstraklasowego poziomu. Wszystko tak naprawdę zaczyna się u podstaw. Ludzie, którzy próbują tworzyć te podstawy w klubie sukcesu gwarantującego najlepszą 8 osiągnąć się zwyczajnie nie da. I nie chodzi tylko o zarządzanie klubem, ale i też o podejście do zawodników. W tym klubie traktuje się ich na zasadzie ''płace to masz grać i nie chce słyszeć o tym, że coś boli''. Wielu zawodników, którzy mieli okazję tutaj grać się o tym boleśnie przekonało. Zarząd funkcjonujący na amatorskim poziomie jednak robi dobrą minę do złej gry. Wszak przecież mamy ekstraklasę wiec to już jest jakaś nobilitacja. Do tego zwycięstwa Stelmetem i Anwilem, które z pewnością posłużą Pyszniakowi, jako karta przetargowa do rozmów z działaczami Stabillu. Ci w temacie koszykówki są zwyczajnymi laikami. Wyłożyli pieniądze licząc na reklamę i się zabrali. Świadczyć może o tym ten fakt, że momentu prezentacji zespołu i pierwszego meczu ze Śląskiem nikogo z zarządu Stabillu w Tarnobrzegu nie było. Zabawa więc może trwać w najlepsze i tak pewnie będzie nadal dopóki będą środki finansowe. W każdym razie nie zanosi się na to aby ktoś odważył się na terenie prywatnego folwarku rozkruszyć ten beton o podobnej konsystencji do tego z czasów prezesury Grzegorza Laty w PZPN. Aby pojawił się postęp potrzeba zmian i to szybkich, ale czy to w ogóle jest możliwe?

03:05, dante1002
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 18 lutego 2014

NIEDZIELA (9.02.2014)

Iście wiosenna aura powitała nad Jeziorem Tarnobrzeskim w niedzielny poranek biegaczy oraz grupę miłośników Nordic Walking. Druga edycja zimowego biegu na starcie zgromadziła 89 biegaczy i 33 uczestników marszu z kijkami. Impreza miała charakter czysto rekreacyjny, a jej celem była integracja środowiska biegowego. Dla większości uczestników bieg był przetarciem i formą przygotowań do sezonu. Trasy przygotowane dla biegaczy oraz uczestników marszu wynosiły 10 i 5 kilometrów. Nad Jeziorem Tarnobrzeskim skutym lodem zaprezentowali się również miłośnicy lodowatych kąpieli z klubu Body Mors. Zimowy bieg to impreza, która otwiera kalendarz biegowy w Tarnobrzegu. 27 kwietnia odbędzie się Bieg Siarkowca. 7 czerwca zaś zaplanowano kolejną edycję Maratonu nad Jeziorem Tarnobrzeskim. 12 października natomiast biegacze podbiegną z Baranowa Sandomierskiego do Tarnobrzega w ramach Biegu Nadwiślańskiego.

W kapitalnym stylu pierwszą fazę rozgrywek zakończyli kadeci Siarki Jeziora Tarnobrzega. Młodzi koszykarze, który od kilku sezonów odnoszą znaczące sukcesy na arenie krajowej w swoim roczniku wygrali wszystkie 12 spotkań w grupie podkarpackiej. W niedzielę nie dali żadnych szans Niedźwiadkom z Przemyśla wygrywając 143-28.

Po zdecydowanym wygraniu grupy podkarpackiej podopieczni Dariusza Szczucińskiego wywalczyli awans do rozgrywek strefy lubelsko-podkarpackiej. Na kadetów w tej grupie czekają dwumecze z drużynami Stalowej Woli, Lublina oraz Białą Podlaską.  Jeśli młodzi koszykarze w podobnym stylu przebrną tą fazę rozgrywek wywalczą awans do półfinałów Mistrzostw Polski, które już raz były rozgrywane w Tarnobrzegu. Nie mielibyśmy nic przeciwko aby scenariusz się powtórzył. Warto dodać, że swój pierwszy mecz w drugim etapie kadeci Siarki rozegrają w Lublinie w najbliższy piątek. Dwa dni później na własnym parkiecie podejmą zaś ekipę z Białej Podlaskiej. Początek meczu O godz. 13:00.

Swój awans do drugiego etapu rozgrywek wywalczyli również młodzi koszykarze w grupie Młodzik pokonując Stal Stalową Wolę 87-34.

PONIEDZIAŁEK (10.02.2014)

Wiele wskazuje na to, że w tym roku doczekamy kolejnej, VI już edycji Tarnobrzeskiej Amatorskiej Ligi Piłkarskiej. Od poprzedniego tygodnia ruszyły zapisy do kolejnej edycji amatorskiej ligi piłkarskiej. Tradycyjnie już pierwszeństwo w zapisach mają drużyny, które uczestniczyły w poprzedniej edycji rozgrywek. Pierwszą ekipą, która potwierdziła swój udział w rozgrywkach są Karpaciarze Mocni. Zaraz po nich swój start w tej edycji potwierdził najbardziej utytułowany zespół tych rozgrywek – Sandomierskie Byki. Do końca lutego odbędzie się rekrutacja drużyn, które w poprzednim sezonie brały udział w TALP. Od marca natomiast swój udział zgłaszać będą mogły pozostałe drużyny. Początek rozgrywek zaplanowano pod koniec maja. Więcej informacji na temat kształtu rozgrywek można znaleźć na stronie: talp.futbolowo.pl. 

Bramkarz Siarki Tarnobrzeg Oskar Pogorzelec do udanych zaliczy występ w reprezentacji Polski do lat 19. Młodzieżowa drużyna wygrała między narodowy turniej w Hiszpanii remisując z Hiszpanią (1-1), Danią (2-2) i wygrywając 1-0 z Norwegią. Pogorzelec rozegrał całe spotkanie przeciwko Norwegii oraz jedną połowę w meczu z Duńczykami.

Dwie, wyremontowane sale w sportowej Szkole Podstawowej numer 3 doczekały się oficjalnego odbioru przez włodarzy miasta Tarnobrzeg na czele z Prezydentem Norbertem Mastalerzem.

WTOREK (11.02.2014)

Powrót do Tarnobrzega Kevina Goffneya, z którym klub w pierwszym sezonie pożegnał się w niezbyt miłej atmosferze był zaskoczeniem. Początek w wykonaniu koszykarza był dość przeciętny. Z meczu na mecz jednak Goffney prezentował się coraz lepiej. Występ w meczu z Zieloną Górą był tego dobitnym potwierdzeniem i z pewnością jego gra w tym spotkaniu sprawiła, że prezes Pyszniak postanowił ponownie zaufać Amerykaninowi. Goffney w Tarnobrzegu zostanie na dłużej niż jeden miesiąc w którym miał udowodnić swoją przydatność w zespole.

ŚRODA (12.02.2014)

Kadrowych zawirowań w Jeziorze ciąg dalszy. Rafał Rajewicz nie jest już koszykarzem Stabill Jeziora Tarnobrzeg. Klub za porozumieniem stron rozwiązał kontrakt z zawodnikiem, którego pozyskał w miejsce Dawida Przybyszewskiego. Rajewicz, który z meczu na mecz spisywał się coraz lepiej zaczął narzekać na ból w nodze i od kilku spotkań mecze swojej drużyny oglądał z trybun. Po szczegółowych badaniach okazało się, że kontuzja jest dużo poważniejsza niż się pierwotnie wydawało. W miejsce Rajewicza w zespole najprawdopodobniej pojawi się Piotr Wojdyr, który na początku lutego pojawił się na testach w drużynie Stabill Jezioro.

CZWARTEK (13.02.2014)

Łatwo, szybko i przyjemnie, tak w skrócie można podsumować kolejne ligowe spotkanie tarnobrzeskich tenisistek stołowych. Podopieczne Zbigniewa Nęcka w wyjazdowym spotkaniu bez straty seta ograły Polmlek Zamer Lidzbark Warmiński. W pierwszej grze Chinka Jia Jun pokonała byłą zawodniczkę tarnobrzeskiego klubu Monikę Pietkiewicz. Kolejne punkty dorzuciła Kinga Stefańska, a w trzeciej i jak się później okazało ostatniej grze Roksana Zamojska nie dała żadnych szans Alicji Czermońskiej.

SOBOTA (15.02.2014)

Pewnie krocząca po kolejny mistrzowski tytuł drużyna KTS Zamek SPAR Tarnobrzeg również w sobotę 3-0 pokonała u siebie AZS Częstochowę. Zespół gości, który do Tarnobrzega przyjechał bez swojej najlepszej zawodniczki nie miał nic do powiedzenia. Punkty tak jak w czwartkowym pojedynku dla tarnobrzeskiej drużyny zdobywały Jia Jun, Kinga Stefańska oraz Roksana Zamojska. Mecz od początku do końca toczył się pod dyktando KTS-u. Częstochowski zespół zdołał ugrać tylko jednego seta za sprawą byłem zawodniczki tarnobrzeskiej drużyny Katarzyna Ślifirczyk. Zespół Zbigniewa Nęcka jak dotąd w 14 ligowych spotkaniach odniósł 14 zwycięstw i trudno się spodziewać aby ta tenisową harmonię w najbliższym czasie próbował ktoś zepsuć.

00:51, dante1002
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 17 lutego 2014

Klęska. Tak jednym słowem najkrócej można opisać historyczny występ Jeziora Tarnobrzeg w Final Four Intermarche Basket Cup. Drużyna, która we wtorek pokonała Stelmet w sobotę była tylko tłem dla drużyny Turowa Zgorzelec w pierwszym półfinale. Zamiast historycznej przygody była kompromitująca porażka różnicą 38 punktów.

Mecz zanim na dobre się rozpoczął praktycznie się skończył. Losy spotkania zostały rozstrzygnięte już w pierwszej kwarcie. W dosłownie 7 minut Turów wypracował sobie przewagę, która była już nie do odrobienia dla Jeziora. Wicemistrzowie Polski nawet gdy nie trafiali swoich rzutów to i tak umiejętnie zbierali piłkę i skutecznie poprawiali swoje próby. Po pierwszej kwarcie Zgorzelczanie prowadzili już różnicą 17 punktów.

Kolejne 10 minut było potwierdzeniem różnicy klas, jaka dzieli oba zespoły. Jezioro w niczym nie przypominało drużyny, która jeszcze kilka dni temu była na ustach całej koszykarskiej Polski. A Turów konsekwentnie obnażał słabości Jeziorowców powiększając przewagę, która po drugiej kwarcie wzrosła do 25 punktów.

Po zmianie stron obraz gry się nie zmienił. Turów bezpiecznie kontrolował wydarzenia na boisku. Jezioro próbowało się w jakiś sposób ogrywać, ale nawet jeśli się to udawało to bardzo sporadycznie. Podopieczni Rajkovicia pozwolili trzecią kwartę wygrać tarnobrzeżanom 1 punktem by w ostatniej bezlitośnie dobić rywala rzucając mu 22 punkty tracąc przy tym 8.

Liczby niestety są tylko dopełnieniem skali tej klęski jaką Jezioro poniosło w sobotnim spotkaniu. 38 punktów różnicy, czyli o jeden mniej niż podczas ostatniej wizyty we Wrocławiu.  21% nicości, czyli 12 trafionych rzutów z gry w 40 minut. Do tego 16 strat i ledwie 3 asysty. 

Po pucharowej przygodzie we Wrocławiu zakończonej deklasacją koszykarze Stabill Jeziora wrócili do ligowej rzeczywistości. W sobotę na własnym parkiecie podejmowali Anwil Włocławek, który notabene również na półfinale zakończył swój udział w Final Four Intermarche Basket Cup.

Jeszcze tydzień temu uznana marka koszykarska w Polsce, ale przede wszystkim o wiele wyższe miejsce w tabeli stawiało gości z Włocławka w roli zdecydowanego faworyta. Z dnia na dzień jednak wszystko zaczęło się zmieniać bowiem okazało się, że Anwil będzie miał poważne braki kadrowe. Brak nominalnego rozgrywającego po tym jak klub rozstał się z zawodzącym Dusanem Katniciem. Szwy na ręce Paula Grahama oraz rozwiązanie umowy z Keithem Clantonem sprawiły, że trener Milija Bogicevic miał przed spotkaniem z Jeziorem bardzo ograniczone pole manewru. Kadrowe problemy rywala sprawiły, że tarnobrzeski zespół stanął przed niespodziewaną szansą.

Pierwsze minuty to wyrównana gra z obu stron, jednak z upływem czasu zaczęła się zarysowywać lekka przewaga gospodarzy. Dobra postawa przede wszystkim Amerykańskich zawodników sprawiła, że na niespełna 2 minuty przed końcem pierwszej kwarty Stabill prowadził już różnicą 10 punktów. Ta przewagę jednak Anwil zdołał zniwelować do 6 punktów, głównie za sprawą dobrej postawy Mateusza Kostrzewskiego. Po kwarcie otwierającej to spotkanie 23-17 prowadziło Jezioro.

W drugiej kwarcie Jezioro grało skutecznie w ataku i twardo w obronie. Popisowa gra Marcina Nowakowskiego wyprowadziła Jezioro na 11 punktowe prowadzenie.  Anwil miał problemy. Nieskuteczność przeplatał stratami. Sytuacje próbował poprawić Piotr Pamuła, ale jego dwie trójki w tej części spotkania na niewiele się zdały. Anwil do szatni schodził z 10 punktami straty do Jeziorowców.

Przerwa lepiej posłużyła gościom z Włocławka, którzy na początku trzeciej kwarty zniwelowali strata tę do 5 punktów. Prawdziwa wymiana ciosów rozegrała się na niespełna 3 minuty przed końcem tej części. Na efektowny wsad Goffneya, który wydarł piłkę Pamule jeszcze efektowniej odpowiedział Dulkys. Litwin, który z konieczności musiał kreować grę swojego zespołu był w tym meczu zdecydowanie najjaśniejszym punktem Anwilu. Dwoił się i troił na boisku, ale Jezioro utrzymało swoją 10 punktową zaliczkę.

Ostatnia kwarta dostarczyła najwięcej emocji. Na niespełna 6 minut przed zakończeniem spotkania gospodarze za sprawą celnych trójek Allena i Fitzgerarda oraz bezbłędnie wykonującego rzuty osobiste Nowakowskiego osiągnęli najwyższe tego dnia 17 punktowe prowadzenie. Euforia zwiastująca zwycięstwo na trybunach jednak nie trwała długo. Anwil zaczął odrabiać straty w zastraszająco szybkim tempie. Robił co mógł Dulyis, dwie trójki dorzucił Miatovic. Jeziorowcy z kolei w tym okresie gry wyglądali na kompletnie sparaliżowanych.  Zdobyte 14 punktów przy zaledwie 2 Jeziora sprawiły, że radość sprzed kilku chwil nagle zamieniła się w niepewność. Podopiecznym Bogicevicia na 40 sekund przed końcem spotkania do wyrównania brakowało 3 punktów. Wojnę nerwów lepiej wytrzymali jednak gospodarze. Allen na sześć osobistych rzutów nie trafił tylko jednego. Punkty dorzucił jeszcze Nowakowski i 4 wygrana Stabillu Jeziora Tarnobrzeg stała się faktem.

Podopieczni Dariusza Szczubiała mimo nerwowej końcówki umiejętnie wykorzystali osłabienie rywala i w minimalny sposób zatarli plamę jaką po raz kolejny pozostawili po sobie we Wrocławiu. Najwięcej punktów dla Jeziorowców (21) w sobotę zdobył Marcin Nowakowski. Kapitan zespołu co ciekawe również pierwszym spotkaniu we Włocławku był najlepiej punktującym swojego zespołu. O jedno oczko mniej na swoim koncie zanotował Andrew Fitzgerald. Swoją pierwszą trójkę na parkiecie w Tarnobrzegu zanotował Reggie Hamilton. W Anwilu na szczególne wyróżnienie zasłużył Deividas Dulkys. Najlepszy gracz swojej drużyny rzucił w sobotę 18 punktów.

Do rozegrania w pierwszej fazie pozostały jeszcze 4 kolejki. W najbliższą sobotę Jeziorowcy po raz kolejny zagrają na własnym parkiecie. Ich rywalem po raz kolejny będzie drużyna Stelmetu Zielona Góra. Początek spotkania zaplanowano na godzinę 17:30.

* Zdjęcie Grzegorz Lipiec (Echo Dnia)

00:56, dante1002
Link Dodaj komentarz »

Okres przygotowawczy do rundy wiosennej rozkręcił się na dobre i to nie tylko w przypadku piłkarzy Siarki Tarnobrzeg. Swoje kontrolne sprawdziany w ten weekend ze zmiennym szczęściem rozgrywało wiele tarnobrzeskich drużyn.

Swój drugi etap przygotowań do rundy jesiennej, który opiera się głównie na treningach i sparingach rozpoczęli piłkarze Siarki Tarnobrzeg. Po porażce z Górnikiem Łęczna podopieczni Tomasza Tułacza w środowe popołudnie mieli zmierzyć się z JKS-em Jarosław. Sparing jednak został odwołany z powodu śmieci wiceprezesa jarosławskiego klubu – Eugeniusza Jasiewicza. Zamiast sparingu z liderem III ligi gr. Lubelsko podkarpackiej była wewnętrzna gierka. Siarka podzieliła się na 2 zespoły i w Woli Chorzelowskiej grała między sobą.

W sobotę jednak już wszystko poszło zgodnie z planem. Siarka rozegrała swój sparing z I ligową Puszczą Niepołomice. W Krakowie, bo właśnie tam rozgrywany był ten mecz jako pierwsi na prowadzenie wyszli podopieczni trenera Tułacza. Po dobrze rozegranym rzucie rożnym na listę strzelców wpisał się nowy nabytek klubu Łukasz Nadolski. Chwilę później rzut karny podyktowany za rękę w polu karnym wybronił Artur Melon. Co nie udało się Puszczy z 11 metrów udało się chwile później. Mirosław Baran zbyt krótko podał piłkę do bramkarza Siarki z czego skorzystał Bartosz Biel wykorzystując sytuację sam na sam. W drugiej połowie zarówno Puszcza jak i Siarka stworzyły sobie po jeden bardzo dogodnej okazji do zdobycia gola, ale bramek już nie oglądaliśmy i sparing zakończył się remisem.  

Siarka w tym spotkaniu wystąpiła w następującym zestawieniu: Siarka Tarnobrzeg: Artur Melon – Tomasz Persona, Mirosław Baran, Łukasz Nadolski, Konrad Stępień – Bartosz Sulkowski, Dariusz Frankiewicz, Marcin Figiel, Daniel Koczon, Łukasz Popiela – Jakub Wróbel. A także Oskar Pogorzelec, Tomasz Ciećko, Patryk Szewc.

Niestety wiele wskazuje na to, że w pierwszym meczu ze Świtem (8 marca) może zabraknąć dwóch wiodących postaci zespołu. Marcin Truszkowski przechodzi póki co proces rehabilitacyjny po przebytej operacji i póki co nie bierze udziału w zajęciach treningowych. Z kolei Bartłomiej Makowski boryka się z poważnym stanem zapalnym nogi i nie wiadomo, kiedy wznowi treningi.

Po porażce z Jadachami tym razem zwycięstwo odnieśli juniorzy starsi Siarki. Zespół Macieja Wojnara w niedzielne przed południe skromnie 1-0 pokonał seniorski zespół Sanu Wrzawy. Gola na wagę wygranej zdobył strzałem głową obrońca Marcin Szewc. Kolejnym rywalem juniorów Siarki będzie drużyna ze Zbigniewic. Początek spotkania w piątek o godzinie 18:30. Tuż po nich na murawie pojawią się drużyny Zakrzowa i Chmielowa.

W meczu kontrolnym IX ligowych zespołów porażki 2-0 ze Stalą Nowa Dęba doznał OKS Mokrzyszów. W drużynie prowadzonej przez Michała Kozłowskiego pojawiło się trzech nowych zawodników. Aleksander Sito (były bramkarz Wielowsi), Paweł Bażant (do niedawna Jadachy) oraz Arkadiusz Duda, który jesienią występował w nowodębskich barwach. Bardzo prawdopodobne jest, że cała trójka wiosną zasili szeregi klubu z Mokrzyszowa. Z klubem natomiast pożegnał się Jakub Uznański, który poszedł w ślady Mariusza Parucha i wzmocnił szeregi Trandźwigu Stale. Oprócz ‘’Uziego’’ wiosną w Meksyku nie zobaczymy już byłych Siarkowców – Janusza Hynowskiego oraz Jakuba Łuczakowskiego. Popularny Hyna, który prowadzi Wisan Skopanie w tym tygodniu przetestuje formę klubu z Mokrzyszowa.

Z kolei OKS Wielowieś w rozgrywanym na Euroboisku sparingu uległa drużynie z Samborca 3-4. Gole dla pokonanych zdobywali Paweł Drach, Michał Szczepański oraz wiceprezes KS Siarka – Dariusz Dziedzic. W Wielowsi póki co po zmianie szkoleniowca nowych nazwisk niewiele. Stary trzon z rudny jesiennej został zachowany, a do zespołu przymierzany jest Marek Mrzygłód.

Debiut jak Adam Nawałka zaliczył z kolei Marek Dul. Nowy stary trener Wspólnoty wraz ze swoją drużyną musieli uznać w niedzielne popołudnie wyższość drużyny z Chmielowa. Pierwsza część spotkania miała dość nietypowy przebieg. Sędziujący tego dnia zawodnik Chmielowa nie uznał prawidłowej bramki zdobytej przez Wspólnotę. Głownie za sprawą dziurawej siatki w bramce oraz kiepskiej uwagi w momencie oddawania strzału. Swoje winy co prawda próbował odkupić chwilę później dyktując rzut karny, ale jego na bramkę nie potrafił zamienić Sylwester Cebula. Jeden z najlepszych zawodników poprzedniego sezonu uderzył mocno w środek bramki, ale piłka zamiast w dziurawej siatce uderzyła w poprzeczkę. Chmielów czekał na swoje sytuacje, aż w końcu się doczekał. W drugiej połowie dwa strzały w długi róg Kamila Czernika dały zwycięstwo drużynie, którą przejął Marcin Stolarewicz.

Bolesnej lekcji w sparingu granym 3x30 minut doświadczyli natomiast gracze Koniczynki Ocice. Druga gra kontrolna przed rozpoczęciem sezonu w B klasie przyniosła porażkę z Obrazowem 1-4. Jedynego gola w tym spotkaniu dla liderującej po rundzie jesiennej Koniczynki zdobył Łukasz Dziadura. Kolejny swój sparing zespół z Ocic rozegra najprawdopodobniej w najbliższą sobotę.

* Zdjęcie Piotr Morawski (Nad Wisłą24) 

00:46, dante1002
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2