O tarnobrzeskiej piłce, o koszykówce, a przede wszystkim tarnobrzeskim sporcie...
RSS
czwartek, 31 grudnia 2015

Ostatnie 12 miesięcy przepełnione było piłkarskimi emocjami przy AN 2. Momentów i wydarzeń godnych zapamiętania na pewno nie brakowało. Wciąż w pamięci mamy przecież tą fantastyczną jesień, do której z pewnością będziemy jeszcze długo wracali. Wśród wspomnień nie brakowało również tych gorszych momentów, o których najchętniej byśmy już zapomnieli. Dzisiaj czas na siedem mgnień Siarki w 2015 roku.

POWRÓT KUKIEŁKI

Chciałbym jeszcze kiedyś zagrać w barwach Siarki Tarnobrzeg – powtarzał wielokrotnie Mariusz Kukiełka. Marzenie  wychowanka tarnobrzeskiego klubu i wielokrotnego reprezentanta Polski po 19 latach ponownie zaczęło się spełniać. Na początku roku 38 letni zawodnik pozyskany z Wisły Sandomierz był pierwszym zimowym wzmocnieniem Siarki. Powrót do macierzystego klubu dla Kukiełki nie był szczególnie udany. Po rozegraniu 15 spotkań w rundzie wiosennej został wypożyczony do trzecioligowego JKS-u Jarosław.

WIELKA WYGRANA Z ZAMAZANYM OBRAZEM W TLE

Inauguracyjna porażka w Pruszkowie miała być tylko i wyłącznie falstartem, wypadkiem przy pracy. Trzy punkty wywalczone tydzień później w Rybniku (głównie dzięki fantastycznej postawie Artura Melona) dały zastrzyk optymizmu przed potyczką ze Stalą Stalowa Wola. Derbowy sen zaczął się spełniać po zmianie stron, gdy Siarka przegrywała 0-1 i właściwie nie opuszczała połowy rywali. Dwa trafienia w końcówce, autorstwa Marcina Truszkowskiego sprawiły, że kryta trybuna eksplodowała. Radości nie było końca. Derbowe zwycięstwo, którego wyczekiwaliśmy w Tarnobrzegu 21 lat wreszcie stało się faktem. Szkoda tylko, że z perspektywy czasu ten moment zafałszował piłkarski obraz, jaki malował się na naszych oczach przez dalszą część rundy wiosennej.

GĄSIOR NA RATUNEK 

Końcówka sezonu 1993/1994. Na trenerską ławkę do słabo radzącej sobie wówczas Siarki Tarnobrzeg trafia Włodzimierz Gąsior. Po blisko 20 latach przerwy historia znowu zatoczyła koło.  Niełatwe zadanie budowania nowego zespołu Gąsior rozpoczął od remisu i wygranej. Później było już nieco gorzej. Na efekty pracy nowego szkoleniowca nie trzeba było jednak czekać długo. Gąsior na zgliszczach, w niełatwych warunkach stworzył nowy, młody zespół, który jesienią imponował swoją grą. Tarnobrzeski zespół zaczął przypominać piłkarski monolit.  9 zwycięstw, 3 remisy i 7 porażek sprawiło, że skazywana przed sezonem na walkę o utrzymanie Siarka rok 2015 zakończyła w lidze na rewelacyjnym 5 miejscu.

POŻEGNANIE KLUBOWEJ LEGENDY 

Do Siarki wiosną 2013 roku przychodził aby ratować II ligowy dobytek. Już na początku swojej przygody z nowym klubem w jednej rundzie zdobył 10 bramek. Imponował wielkim, boiskowym charakterem, ogromną charyzmą, ale i przywiązaniem do klubowych barw. W swoich dwóch kolejnych sezonach spędzonych w Tarnobrzegu do siatki ligowych rywali trafiał łącznie 33 razy. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie pewien istotny szczegół, który uczynił go graczem wyjątkowym. To właśnie derby ze Stalową i jego decydujące bramki strzelane zarówno w Stalowej Woli, jak i wiosną  przy AN 2 oraz słynny rowerek sprawiły, że Marcin Truszkowski stał się prawdziwą, klubową legendą Siarki.

REZERW BRAK

Smutny i krótki był epizod rezerw Siarki na boiskach A klasy. Po dwóch sezonach bez awansu do klasy okręgowej w lipcu do podokręgu w Stalowej Woli wpłynęło pismo tarnobrzeskiego klubu o wycofaniu drugiego zespołu z rozgrywek. Powodem takiej decyzji był brak środków finansowych, a dokładniej sumy 20 tysięcy złotych.

JESIEŃ W ŻÓŁTO-ZIELONYCH BARWACH

Przed oczami mieliśmy wciąż świeże obrazki z poprzedniego sezonu. Bolesnych ran było naprawdę wiele, a najgorsze miało dopiero nadejść. Bez perspektyw i pieniędzy – Siarka przypominała piłkarskiego trupa. Niespodziewanie jednak już pierwsza ligowa kolejka rozegrana w Niepołomicach, wlała w serca kibiców tarnobrzeskiego klubu sporą dawkę optymizmu. Wartość drużyny Włodzimierza Gąsiora rosła z każdym kolejnym meczem. Nawet nieodzwierciedlająca boiskowych wydarzeń porażka 0-3 z liderującym Rakowem nie mogła zamazać dobrego wizerunku, jaki zostawiała po sobie Siarka. Cztery kolejne zwycięstwa z rzędu całkowicie sprawiły, że przy AN2 już nikt nie pamiętał o wydarzeniach z rundy wiosennej. Wszystkie upokorzenia z poprzedniej rundy odeszły w zapomnienie.  W Tarnobrzegu na nowo narodził się zespół, który na boisku tworzył jedność. Bezcenna okazała się również trenerska ręka Gąsiora. To właśnie jego wizja i wspólny cel jego drużyny sprawił, że Siarka zimę spędza na 5 miejscu w tabeli.  Sukces niesamowity, biorąc pod uwagę okres przygotowawczy i fatalną sytuacje organizacyjną, w jakiej przez ostatni czas znajdował się klub.

CO DALEJ Z SIARKĄ?

Wszyscy kibice Siarki zadają sobie to pytanie. Jednoznacznej odpowiedzi, jak będzie wyglądała przyszłość tego klubu nie ma. Jedyną rzeczą, do której nikt nie powinien mieć wątpliwości jest przystąpienie do wiosennych rozgrywek i utrzymanie się na poziomie II ligi.  Piłkarze tarnobrzeskiego klubu jesienią sprawili nam tyle powodów do zadowolenia i radości, że nie będzie problemem aby i wiosną zdobyli kilka cennych punktów, które przypieczętują nadrzędny cel, jaki przyświecał im w tym sezonie. A co będzie dalej to 2016 rok pokaże. Oby był jeszcze lepszy niż ten, który dzisiaj się zakończy. 

02:21, dante1002
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 29 grudnia 2015

Potwierdzenie supremacji w krajowych rozgrywkach. Zdobycie upragnionego Pucharu Europy. Do tego wszystkiego cała masa medali, przywieziona z różnych imprez światowych.  Rok 2015 okazał się historyczny dla tarnobrzeskiego tenisa stołowego. Wszystko za sprawą tenisistek stołowych KTS-u, a także reprezentantów IKS-u.

Kolejny start i kolejne udane zawody. W roku 2015 tak wyglądała codzienność w sportowej działalności IKS-u Tarnobrzeg. Odnoszenie sukcesów na arenie krajowej, jak i również światowej stało się prawdziwą domeną zawodniczek i zawodników z różną niepełnosprawnością ruchową. IKS swoją medalową powtarzalnością zachwycał przez 12 miesięcy, gromadząc na swoim koncie 57 medali.

Wśród sukcesów, które IKS osiągał na przestrzeni ostatniego roku nie brakowało tych spektakularnych, osiąganych poza granicami Polski. Z październikowych Mistrzostw Europy rozgrywkach w Danii zawodnicy IKS-u Jeziora Tarnobrzeg wrócili w medalowym blasku, zdobywając 4 medale. Na wózkach sukcesy święcili Krzysztof Żyłka i Maciej Nalepka. Dwa kolejne medale padły łupem Karoliny Pęk, która w Skandynawii zanotowała swój kolejny życiowy sukces.

Nowy rok nie tylko dla 17 letniej zawodniczki IKS-u będzie pełen jeszcze większych wyzwań. Imprezą docelową dla prezesa Rajmunda Zięby będzie paraolimpiada w Rio de Janeiro. Karolina Pęk, która już w Londynie zdobyła swój olimpijski krążek z pewnością uda się na nią w asyście Natalii Partyki, dla  której z kolei rok 2015 był również bardzo bogaty, zarówno w sukcesy indywidualne jak i drużynowe.

Pozyskana przed sezonem Partyka rok 2015 rozpoczęła całkiem udanie. Jej zacięty pojedynek w czeskim Hodoninie przyniósł drużynie Zbigniewa Nęcka decydujący punkt w pierwszym ćwierćfinałowym pojedynku Pucharu ETTU. Rewanż był tylko dopełnieniem formalności. KTS SPAR Zamek Tarnobrzeg nie miał problemów również w półfinale, ogrywając rosyjski zespół Tagmet Taganrog. Finał Pucharu ETTU dla tarnobrzeskiego zespołu znowu stał się faktem.

Najbardziej zwariowanym i jednocześnie szczęśliwym miesiącem dla Zbigniewa Nęcka i jego zespołu był maj. Do corocznie przywdziewanej mistrzowskiej korony w rozgrywkach krajowych twórca tenisowej potęgi w Tarnobrzegu wraz ze swoją drużyną dorzucił skalp, którego w klubowej gablocie brakowało najbardziej. Pingpongistki SPAR Zamku Tarnobrzeg w wielkim finale Pucharu ETTU pokonały francuskie Metz i wywalczyły upragnione trofeum.

Droga, jaką przebył KTS SPAR Zamek Tarnobrzeg wiodła przez Ligę Mistrzów. Tarnobrzeski zespół w fazie grupowej zajął trzecie miejsce i zamiast półfinału elitarnych rozgrywek był Puchar ETTU. – Dostałyśmy po tyłku w Lidze Mistrzyń wiec wspólnie z trenerem postanowiłyśmy, że zrobimy wszystko aby zdobyć ten upragniony puchar i się udało – podsumowała przeszczęśliwa Kinga Stefańska. Niezrealizowany do tego roku cel Zbigniewa Nęcka wreszcie się spełnił. Dla samego trenera KTS-u rok 2015 był najlepszym sezonem w jego dotychczasowej pracy. Sukces tym większy, że tenisowa Polska czekała na niego blisko 30 lat.

Zbigniew Nęcek w roku 2015 doczekał się najmocniejszej drużyny w historii tarnobrzeskiego klubu. Jego zespół udany wstęp do nowego 2016 roku ma już za sobą. KTS osiągnął  niezrealizowany przed rokiem cel, jakim był awans do ćwierćfinałowej rozgrywki Ligi Mistrzyń. Pokonanie faworyzowanego zespołu z Linzu dało tarnobrzeskiemu zespołowi pierwszą pozycję w grupie. Dla samego Nęcka oprócz drużynowego sukcesu bardzo istotna była również postawa Li Qian. Mieszkająca od kilkunastu lat w Tarnobrzegu tenisistka po powrocie z urlopu macierzyńskiego prezentuje się coraz lepiej, co może tylko cieszyć w perspektywie przyszłorocznych Igrzysk Olimpijskich w Rio.

15:55, dante1002
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 27 grudnia 2015

Odchodzi stary rok, przychodzi nowy. Budzą się nadzieje, a wspomnienia zaczyna powoli przykrywać kurz. Nieco łatwiej jest przywoływać oczywiście te dobre doświadczenia. Jawią się nam one, jako te kolorowe. Złych natomiast nie chcemy zbyt długo zatrzymywać w swojej głowie. Wyrzucić ich jednak nie sposób. Koniec roku to zawsze idealny moment na wszelakie podsumowanie tego, co wydarzyło się przez ostatnie 12 miesięcy. Momentów sportowego uniesienia i radości, ale również rozczarowania i żalu w Tarnobrzegu nie brakowało. Najwięcej tych chwil przeżywali kibice przy AN 2.

12 ligowych zwycięstw, 5 remisów i 17 porażek – te liczby nie kłamią. Bilans ostatnich 12 miesięcy dla Siarki Tarnobrzeg dowodzi tylko, że rok 2015 przy AN 2 dla kibica tarnobrzeskiej drużyny to był wyjątkowo dziwny czas. Już w styczniu stało się jasne, że dotacja miejska dla klubu zostanie zmniejszona. Ligowe przedwiośnie przyniosło jednak mocno zaskakujące informacje, które mogły tylko i wyłącznie wyostrzyć apetyty kibiców. Do Siarki dołączyło kilku ciekawych zawodników, z którymi wszyscy wiązali ogromne nadzieje. Przybycie takich graczy, jak Oziębała, Traore czy wyczekiwany długimi latami w żółto-zielonych barwach Mariusz Kukiełka miało zagwarantować piłkarską jakość i pozytywne rezultaty wiosną. Efekt tych działań był zupełnie odwrotny do tego oczekiwanego. Siarka przestała być zespołem, notując niemal w każdym spotkaniu dotkliwą porażkę. Wyjątkiem od tej smutnej reguły i jednocześnie jedynym momentem, godnym zapamiętania w rundzie wiosennej były wygrane derby ze Stalową. Na klubowych kartach historii złotymi zgłoskami zapisał się Marcin Truszkowski, autor dwóch trafień w tamtym spotkaniu. Z Siarki po sezonie odszedł jako ten legendarny.

Jeszcze w trakcie trwania rundy wiosennej na ratunek do Tarnobrzega po 19 latach przybył Włodzimierz Gąsior. Reanimować piłkarskiego trupa wiosną jednak mu się nie udało. W tak trudnym momencie nie było to po prostu możliwe. Na boisku wiele się nie zmieniało. Zupełnie inaczej było w piłkarskiej czarni, gdzie doszło do prawdziwego sprzątania stajni Augiasza. Sposób, w jaki robił to Gąsior wydawać się mógł mocno kontrowersyjny. Pranie klubowych brudów na konferencjach prasowych stało się cotygodniowym rytuałem nowego trenera Siarki. Najważniejszy w tym wszystkim był cel i ten właśnie cel po kilku miesiącach pracy Gąsiorowi udało się zrealizować.

Rewolucja, jaka nastąpiła w klubie po paru miesiącach przyniosła zamierzony skutek. Mało kto jednak spodziewał się, że to nastąpi. Jeszcze przed rozpoczęciem nowego sezonu żaden z kibiców nie był w stanie określić, jak będzie wyglądała drużyna Siarki. Ba!  Nie wiadomo było nawet, w jakich rozgrywkach wystąpi. Nie było praktycznie dnia, w którym ktoś nie był żegnany. Powodów do niepokoju, obaw, a nawet załamania było mnóstwo. Cel, jaki wszystkim przyświecał wydawał się być jeden – uniknąć piłkarskiego spadku do III ligi. Ten cel nie dotyczył jednak jednej grupy, a mianowicie nowych zawodników Siarki. To właśnie oni sprawili, że dzisiaj już niewiele osób pamięta o przykrych, wiosennych doświadczeniach.

W rundzie jesiennej nowego sezonu tarnobrzeski zespół przeżył prawdziwe odrodzenie. Rzecz, jakiej na przestrzeni paru miesięcy dokonał w tarnobrzeskiej Siarce Gąsior i jego ludzie budzi ogromny szacunek i uznanie. Zbudować tak charakterny i dobry zespół, w tak niekorzystnych piłkarskich warunkach to duża sztuka. Jeszcze większą jest chyba miejsce, które dzisiaj w ligowej tabeli zajmuje tarnobrzeski zespół. 5 miejsce z dorobkiem 30 punktów to wynik niewiele gorszy niż dwa sezony temu, gdy Siarka biła się o awans do I ligi. Spektakularna wygrana 4-0 w Pruszkowie była zwieńczeniem pięknej, piłkarskiej jesieni, jaka miała miejsce na naszych oczach.

Siarka Tarnobrzeg w 2015 roku miała dwa oblicza. To piękne, którego jesienią nikt się nie spodziewał oraz to brzydkie, gdy wydawało się, że może być tylko lepiej. Wiosna 2015 roku była dla Siarki najgorszym okresem nie tylko w sferze piłkarskiej, ale również organizacyjnej. Z perspektywy czasu można dziś jasno stwierdzić, że to właśnie wtedy popełniono w klubie zbyt wiele błędów, które swój smutny finał znalazły na zakończenie roku. Zakontraktowanie kilku zawodników okazało się niewłaściwie, zwłaszcza w kwestii finansowych ograniczeń, jakie narzuciła nowa władza w Tarnobrzegu. Ucieczka w przeszłość nie była tym razem możliwa.

Na nowy rok Dariusz Dziedzic dostał nowe, klubowe życie. Tej szansy, jako prezes nie może już zmarnować. Końcówka 2015 roku daje nadzieje na lepsze, klubowe jutro, ale i również spokój, którego dzisiaj w Siarce najbardziej potrzeba. Ciekawa impreza na Mikołajki. Do tego nowi akcjonariusze klubowi z Jackiem Zielińskim i Cezarym Kucharskim na czele. Oby to był dobry prognostyk na kolejny 2016 rok w Siarce Tarnobrzeg.

17:31, dante1002
Link Komentarze (1) »
środa, 23 grudnia 2015

Święta Bożego Narodzenia to czas szczególny – jedyny w swoim rodzaju. Wszystko dookoła staje się po prostu łatwiejsze. Nie ma tej stale towarzyszącej nam gonitwy codziennych myśli. Są za to rodzinne spotkania, przepełnione wzajemną serdecznością. Okres świąteczny to także czas życzeń, a my jako kibice mam ich aż nadto dużo w tym roku. Chcielibyśmy na pewno aby kolejny rok w tarnobrzeskiej Siarce nie był już tak nerwowy, jak ten, który powoli się kończy. Wystarczy już tych przepychanek na linii miasto – działacze - klub. Ten niezwykle charakterny zespół, jaki zbudował się na naszych oczach potrzebuje po prostu stabilizacji i spokoju. Tego spokoju właśnie chciałem życzyć wszystkim tym, którym dobro tego zespołu leży na sercu. W szczególności oczywiście trenerowi i zawodnikom Siarki, bo właśnie oni jesienią dokonywali rzeczy dużych, by nie napisać wielkich. Przy okazji pragnę również podziękować za dotychczasowe osiągnięcia ponad miarę.

Swoje nadzieje na przyszłość wiążę oczywiście z innymi zespołami. Tenisowej kapeli Zbigniewa Nęcka życzę pomyślności i oczywiście kolejnego podboju Europy. Liga Mistrzów jest odpowiednim miejscem tej drużyny. W roku olimpijskim wypada również życzyć jak największej ilości medali w Rio. Nie inaczej może być również w przypadku drużyny IKS Jezioro Tarnobrzeg. Nasz tenisowy dream - team z Tarnobrzega w tym roku przyzwyczaił nas wszystkich do bicia medalowych rekordów. W przyszłym roku niech wiec ten licznik bije dalej, szczególnie w Brazylii, gdzie poszczególnych zawodników IKS-u będzie czekało wielkie, wyzwanie paraolimpijskie.

Nie sposób nie wspomnieć również o koszykarzach. Podopiecznym Zbigniewa Pyszniaka w pierwszej kolejności na pewno trzeba życzyć zdrowia. Z nim różnie bywało w ostatnim czasie. Samemu trenerowi zaś mądrych i przemyślanych decyzji. Szósty rok w najwyższej klasie rozgrywkowej do czegoś zobowiązuje. To wystarczający czas aby w pełni wyciągnąć odpowiednie wnioski z poprzednich lat. Pobożnym życzeniem natomiast wydaje się chyba być na ten moment większa liczba wychowanków na parkietach TBL. Im więc wypada winszować sukcesów na mistrzowskich turniejach, które zawsze były ich punktem docelowym w danym sezonie.

Wielka wytrwałość przyda się na pewno tarnobrzeskim siatkarzom, którzy jeszcze nie tak dawno temu byli blisko upragnionego awansu. W zaplanowanej drodze do III ligi potrzebne będzie na pewno też szczęście. Sami zawodnicy pewnie życzyliby sobie również nieco większej frekwencji na meczach. Być może ewentualny sukces sprawi, że siatkówka w Tarnobrzegu chociaż w minimalnym stopniu na moment wyjdzie z cienia.

Co jeszcze? Nie sposób mi oczywiście nie wspomnieć o drużynach niższego szczebla rozgrywkowego. Ostatnimi czasy nasze osiedlowe zespoły nie święcą już tak często sukcesów w postaci awansu, jak miało to miejsce jeszcze kilka lat temu. Wyjątkiem od tej reguły w tym roku była Koniczynka z Ocic. Zespół Mariusza Łukawskiego w wielkim stylu wrócił do A klasy aby chwilę później już na starcie zostać spisanym na straty. Nieprzychylne głosy podziałały bardzo pozytywnie na beniaminka, który rundę wiosenną zakończył na bardzo dobrym 5 miejscu. Teraz wypada życzyć więc jeszcze lepszej wiosny. Pozostałym zespołom natomiast dużo lepszych wyników. Kluby z Zakrzowa, Serbinowa, Wielowsi, Mokrzyszowa i Sobowa stać na to. Tych ostatnich nawet na coś więcej, ale może lepiej nie zapeszać. Wszystkim niech się wiedzie jak najlepiej. 

Nie chciałbym pominąć również nieco mniejszych sportowych klubów i organizacji w Tarnobrzegu, jak chociażby Tarnobrzeski Klub Tenisowy, Kyokushin Karate, Delfin i Witar Tarnobrzeg czy też Body Mors oraz Fitneska Tarnobrzeg. Wszystkim wymienionym wcześniej i teraz pragnę życzyć na nadchodzące Święta Bożego Narodzenia przede wszystkim zdrowia, wytrwałości, dalszego rozwoju, ale i też rodzinnego spokoju. Obyśmy również wszyscy za rok, przy wigilijnym stole mogli cieszyć się i radować kolejnymi osobistymi sukcesami. Niech będzie ich najwięcej.  Wesołych Świąt!

18:38, dante1002
Link Dodaj komentarz »