O tarnobrzeskiej piłce, o koszykówce, a przede wszystkim tarnobrzeskim sporcie...
RSS
poniedziałek, 31 marca 2014

Gorzej zacząć rundy wiosennej w A klasie nie można było. Szok. Niedowierzanie. Sensacja, a jednocześnie i kompromitacja, której nikt się nie spodziewał. Druga drużyna Siarki w rundzie jesiennej co prawda notowana pewne wpadki u siebie, jak choćby z Sanem Kłyżów czy Sanną Zaklików. Tyle tylko, że w żadnym wypadku te przegrane nie umywają się do tego, co stało się w niedzielne popołudnie na boisku w Majdanie Królewskim.

Bramka strzeżona przez Mateusza Gielarka. Tyły zabezpieczane przez Dziubę, Jurkowskiego, Żaka i Kosalaka i napad w którym za gole miał być odpowiedzialny Michał Kułaga, gracz który jesienią z reguły nie zawodził. A do tego przede wszystkim obecność aż pięciu piłkarzy z pierwszego zespołu Siarki (Ciećko, Figiel, Kowalski, Wróbel, Termanowski). To głównie ich obecność miała dać bezproblemowe zwycięstwo w startującej piłkarskiej wiośnie na podwórkach A klasy. Zamiast okazałego i pewnego zwycięstwa była totalna klapa i kompromitująca przegrana, która nie powinna się zdarzyć, a przynajmniej nie w takich rozmiarach i nie w takim składzie personalnym. 

Wystarczyło 20 minut aby gospodarze z Majdanu Królewskiego (13 miejsce w A klasie przed tym meczem) prowadzili 3-0. Miejscowa publiczność bez wątpienia na coś takiego czekała cały sezon, a jakby tego było mało gospodarze pod koniec wbili jeszcze jednego gola i wygrali 4-0.

Meczu nie widziałem, ale czytałem za to fakty w jaki sposób padały bramki. Błąd obrony. Przegrywamy po bardzo słabej grze w obronie. Gramy bez obrony. I tak się zastanawiam co to ma być? Rozumiem, że to musiał być kryminał w obronie skoro tak relacjonował naoczny świadek tych wydarzeń, tylko mam jedno proste pytanie. Gdzie byli inni? Gdzie byli pozostali gracze z II ligowego poziomu rozgrywek, który w A klasie mimo wszystko powinni zrobić różnicę. A grało ich wcale nie mało, bo aż pięciu. To chyba wystarczająco aby chociaż strzelić jedną, honorową bramkę w meczu na tym poziomie rozgrywek. Skoro straciliśmy cztery gole i nie strzeliliśmy żadnego to wychodzi na to, że nie było ani obrony, ani ataku. Był za to wstyd i niewątpliwy sukces miejscowych. Cały Majdan Królewski będzie miał o czym mówić przez najbliższy tydzień z pewnością. Przyjechało pół Siarki i dostali lanie. A chyba powinno być na odwrót.

Przecierałem oczy ze zdumienia, jak na monitorze wyświetlił mi się końcowy rezultat. Fan Page Siarki to jednak tak zaufane źródło informacji, że o błędzie mowy być nie mogło. Nie do wiary. Tym bardziej, że jeszcze jesienią w drugim zespole grywało po trzech, czterech zawodników z pierwszej drużyny. W dodatku z reguły tymi zawodnikami byli Ci, którzy większą część II rundy spędzili w pozycji siedzącej. Mam tutaj na myśli Dawida Koronę, Jarosława Piątkowskiego czy Michała Motyla. Od czasu do czasu pojawiali się inni jak Truszkin czy Persona. Oni jednak z reguły w składzie w juniorami nie zawodzili.

W tym wszystkim nie można jednak tylko  i wyłączne winić za to defensywę, w której grał choćby Krzysztof Koselak. W moim mniemaniu defensywa to nie jest odpowiednia pozycja dla tego chłopaka. Kosa dużo lepiej czuje się mimo wszystko w pomocy. Swojej strzeleckiej formy z rundy jesiennej poszukać musi Michał Kułaga.  Najbardziej zawiedziony jednak czuć może się Jakub Żak, który swoje pierwsze kroki w piłce stawał właśnie w Majdane Królewskim. Dla niego występ w takim meczu wywoływał dodatkowe emocje.

Tego co stało się wczoraj trudno w jednoznaczny sposób wytłumaczyć. Wynik szokuje, ale i też pokazuje dwie rzeczy. W piłce głodniejszy czasami lubi wyrwać zwycięstwo temu, któremu się wydaje, że mu zwyczajne się należy albo przyjdzie z łatwością. Tego odpowiedniego podejścia i nastawienia zabrakło zespołowi, który poniósł wstydliwą porażkę w Majdanie Królewskim. Szczególne mam tutaj na myśli piłkarzy, których codziennością jest II liga, a nie klasa piłkarska w której z oddali słychać pianie koguta.

Zamiast niezwykle modnego w polskiej piłce stwierdzenia z wyciąganiem odpowiednich wniosków ta porażka powinna skłaniać raczej do przemyśleń. Czasu na zastanowienie jest blisko tydzień, a okazja do rehabilitacji wydaje się być wręcz idealna. Za niespełna 7 dni pojedynek z drugą drużyną Stali Stalowa Wola. I mimo, że to mecz o nieco innej kategorii wagowej niż te majowe derby to jednak motywacji  żadnemu prawdziwemu Siarkowcowi zabraknąć nie może.

Walki i serca nie zabrakło zdziesiątkowanej Iskrze z Sobowa, która na Zwierzyńcu pokazała charakter i postraszyła zdecydowanego faworyta jakim był Transdźwig Stale. Bez nominalnego bramkarza, bez żadnego przygotowania praktycznie do rundy wiosennej, ale za to z ogromną wiarą że mimo wszystkich problemów można stawiać czoła wszystkim kłopotom.

W tych kłopotach na początku znaleźli się niespodziewanie piłkarze Trasdzwigu bowiem stracili gola jako pierwsi  po tym jak do siatki trafił Łukasz Jodłowski. Przez moment zapachniało sensacją. Przed przerwą Stale jednak zdołały wyrównać za sprawą Adriana Skowrońskiego, który już nie raz znalazł się w ogniu krytyki miejscowych kibiców za seryjnie marnowane okazji. Do przerwy wiec duża niespodzianka.

Dowodzony przez generała Mieczysława Ożoga Sobów w drugiej połowie nieco opadł z sił. Wykorzystały to dwie strzelby Transdźwigu. Do bramki strzelonej przez Marusza Stasiaka, który z konieczności musiał wcielić się w rolę bramkarza trafili Adam Ciak i Mariusz Paruch. Ich gole zrobiły różnicę i dały komplet punktów drużynie ze Stalów. Nie przyszły one jednak z taką łatwością z jaką niektóry się tego spodziewali. Spisany na pożarcie Sobów jak widać kąsać potrafi  i niech kąsa wiosną z jak najlepszych skutkiem. Postawa Iskry to dobry przykład dla drugiego zespołu Siarki. Przegrać z podniesioną głową jak widać można.

Natomiast Transdźwig jak na beniaminka rozgrywek poczyna sobie w A klasie bardzo dobrze. Dziwić to jednak nie może, bynajmniej tych, którzy mniej więcej znają personalia tego zespołu. Za dobrymi wynikami klubu stoi osoba Rafała Oleniacza, trenera który sporo wymaga, ale i też od którego można wiele wynieść i nauczyć. Były zawodnik Siarki Tarnobrzeg dysponuje w dodatku solidną kadrą zawodników, którą w przerwie zimowej wzmocnił Jakub Uznański. Uzi od wielu lat był związany z Mokrzyszowem w którym swojego czasu pracował również Oleniacz. Być może jakiś sentyment pozostał, tak jak zresztą w przypadku innych, byłych graczy klubu z Mokrzyszowa (Zając, Paruch, Rzepiela). Obecnie wszyscy w Stalach. Beniaminek z reguły powinien bronić się przed spadkiem, ale w Stalach takiego zagrożenia nie ma.

Na koniec słowo o wspomnianej wyżej drugiej drużynie Stalowej Woli. W meczu na szczycie A klasy goli nie było. Stal podzieliła się punktami z Sokołem Sokolniki dla którego była to pierwsza strata punktowa w bieżących rozgrywkach. Eugeniusz Pikus spać może jednak spokojnie. Komfort 10 punktów przewagi i następne spotkanie z okupującym dolne rejony Strażakiem Przyszów zbliżają do celu Sokół.

05:20, dante1002
Link Dodaj komentarz »
sobota, 29 marca 2014

Zanim jednak II ligowa Siarka Tarnobrzeg rozegra swoje spotkanie w Lublinie z tamtejszym Motorem na Zwierzyńcu rundę wiosenną zainaugurują młodzieżowe drużyny Siarki Tarnobrzeg. Rywalami zarówno juniorów starszych (godz. 11) jak i młodszych (godz. 13) będą zespoły Czuwaju Przemyśl.

Zacznijmy od starszych. Podopieczni Macieja Wojnara po rundzie jesiennej plasują się na niezłym 3 miejscu w ligowej tabeli, jednak strata do prowadzących Karpat Krosno jest już znacząca i wynosi 9 punktów. Czuwaj z kolei znajduje się trzy miejsca niżej mając na swoim koncie 11 punktów. Wyższa pozycja w tabeli, wygrana na początku sezonu w Przemyślu 2-0 i zaledwie 1 zdobyty punkt w meczach wyjazdowych przez drużynę z Przemyśla stawia w roli faworyta zespół juniorów Siarki.

Juniorzy młodsi Siarki z kolei w rundzie jesiennej znacznie lepiej spisywali się na obcych boiskach. Co ciekawe z 4 rozegranych jesienią spotkań u siebie nie wygrali żadnego. W sobotę najwyższa pora to zmienić, tym bardziej że zespół Czuwaju znajduje się o jedną lokatę wyżej. Zwycięstwo w tym spotkaniu bez wątpienia pozwoli awansować w ligowej hierarchii. Pierwsze spotkanie obu drużyn zakończyło się zwycięstwem klubu z Przemyśla 4-2. Czas więc na rewanż.

W ostatnich tygodniach nie próżnowali również trampkarze starsi, których po Arturze Szkutniku przejął Przemysław Stąporski. Młodym Siarkowcom z rocznika 1999 w tym tygodniu nie straszny był nawet rzęsisty deszcz. Jedynym dniem odpoczynku od codziennych treningów był piątek. Dzisiaj trampkarze o 7:30 rano udają się do Jarosławia, gdzie rundę wiosenną zainaugurują z sąsiadującym w tabeli JKS-em.

Dla większej części juniorów starszych Siarki ostatni weekend marca zacznie się pracowicie. W niedzielę bowiem jako drugi zespół Siarki występujący od tego sezonu w A klasie rozegrają swoje inauguracyjne na wiosnę spotkanie w Majdanie Królewskim z tamtejszą Koroną. Potyczka Siarki, która po rundzie jesiennej zajmuje 3 miejsce w A klasie z 13 drużyną tej ligi będzie bez wątpienia miała szczególne dla jednego zawodnika. Mieszkający w Majdanie Królewskim Jakub Żak jest bowiem wychowankiem tego klubu.

Hitem na inauguracje rundy wiosennej w A klasie bez wątpienia będzie spotkanie w Stalowej Woli. Drugi zespół Stali, który zajmuje 2 miejsce w ligowej tabeli podejmie zdecydowanego lidera z Sokolnik. Sokół do tej pory wygrał wszystkie spotkania i pewnym krokiem zmierza ku okręgówce.

W niedzielę o godzinie 15:00 swój mecz rozegra Iskra Sobów, która zmierzy się z bardzo dobrze radzącym sobie beniaminkiem rozgrywek Trasdzwigiem Stale. Bez wątpienia każdy inny wynik niż zwycięstwo drużyny prowadzonej przez Rafała Oleniacza będzie można uznać za sporą sensację. Nie od dziś wiadomo z jakimi problemami zmaga się Iskra Sobów.

Na wygraną bez wątpienia liczą kibice w Jadachach. Miejscowy LZS na początek podejmie Czarnych z Lipy.  Do zespołu z Jadachów w przerwie zimowej dołączyli byli juniorzy Siarki. Obrońca Mateusz Bochnak oraz Adrian Rodzeń, który ma za sobą między innymi występy w Mokrzyszowie. W klubie także pozostaje Szymon Rębisz. Wiosną natomiast w drużynie zabraknie braci Horodeńskich, którzy swoją piłkarską przygodę będą kontynuowali w Nowej Dębie.

W ten weekend rundę wiosenną zainauguruje również klasa okręgowa, a tam Tarnobrzeg reprezentuje OKS Wielowieś. Podopieczni Janusza Gierlacha zmierzą się na wyjeździe z Sokołem Kamień, który w ligowej tabeli znajduje się na 13 miejscu. Jesienią po bardzo emocjonującym meczu padł remis 4-4. W poprzednim sezonie zaś zespół Artura Szkutnika zwyciężył w Kamieniu 4-1.

Pójść za ciosem. Takie właśnie hasło dziś będzie przyświecało piłkarzom z Mokrzyszowa. OKS jak przed tygodniem tak i tym razem swoje spotkanie rozegra na wyjeździe, a rywalem będzie zespół LKS Pisarowce. Do Ludowego Zespołu Sportowego zimą dołączył Rafał Nikody. Napastnika, który swoją dotychczasową przygodę spędził w Sanoku pamiętać powinni zarówno Kozłowski jak i Jacek Rożek. Obaj za czasów gry w Siarce grali przeciwko sobie. Miejmy nadzieję, że tak jak na inaugurację tak i tym razem Mokrzyszów z dalekiego wyjazdu wróci z kompletem punktów.

Odpoczynek z kolei w ten weekend mieć będą piłkarze Koniczynki Ocice. Lider B klasy tuż przed rozpoczęciem rundy wiosennej rozegra jeszcze jeden sparing, za tydzień zmierzy się z Wolą Baranowską. Natomiast Wspólnota Serbinów występująca w tej samej klasie rozgrywkowej w przed ostatnim sparingu zmierzy się z Emausem Gorzyce.

Na koniec koszykówka. W sobotę swój trzeci już mecz w drugim etapie rozgrywek TBL rozegrają koszykarze Stabill Jeziora Tarnobrzeg. Po kolejnej, kompromitującej porażce jednym puntem z Polpharmą tym razem Jeziorowcy w wyjazdowym spotkaniu zmierzą się z AZS-em Koszalin. Akademicy wciąż walczą o zajęcie miejsca premiowanego grą w fazie play off. Z kolei drużyna z Tarnobrzega gra już tylko o honor i o to aby na koniec rozgrywek nie zamknąć ligowej tabeli.

00:05, dante1002
Link Dodaj komentarz »
piątek, 28 marca 2014

Zdjęcie - Piotr Morawski (Nad Wisłą 24)

Nadspodziewanie łatwa i w dodatku bardzo wysoka wygrana. To wspomnienie z Radomia. W pamięci jednak bardziej świeże wydają się być wydarzenia z ostatniej niedzieli. Dobre kiełbaski, boisko rodem z klasy okręgowej i wstydliwa porażka w słabym stylu. Wspomnienia z Limanowej już tak dobre jak te z Radomia nie są. W sobotę będziemy mogli dowiedzieć się w którą stronę podążają piłkarze Siarki, którzy swój wyjazdowy tour kończą w Lublinie spotkaniem z tamtejszym Motorem. 

Motor, który jesienią był jednym z większych rozczarowań ligi gra o przetrwanie. Przed sezonem w Lublinie mówiło się otarcie o awansie, ale zamiast tego na półmetku rozgrywek było fatalne 14 miejsce. Poczynione transfery kompletnie nie przełożyły się na wynik sportowy, a zamiast walki o awans jest walka o utrzymanie. Dodatkową mobilizacją dla piłkarzy w rundzie wiosennej ma być zupełnie inny, bardziej mobilizujący system premiowania. Piłkarze Motoru od razu po meczu mogą liczyć na premie za zwycięstwo i to bez względu na zajmowaną pozycję w tabeli.

W rundzie wiosennej póki co lublinianom brakuje szczęścia. Szczególnie można było to zaobserwować w dwóch wyjazdowych spotkaniach. Najpierw pechowa porażka w Stalowej Woli mimo tego, że dwukrotnie byli na prowadzeniu. Przed tygodniem z kolei punkty w ostatnich 10 minutach Motorowcom zabrały Wigry. Jedyna jak dotąd wygrana wiosną miejsce w spotkaniu z Garbarnią Kraków.

Mecze z udziałem Motoru w tym sezonie są gwarancją bramek. Motor dużo strzela, ale i też dużo traci. Klub z Lublina do tej pory w lidze strzelił 36 bramek, co w klasyfikacji najskuteczniejszych zespołów stawia ich na drugim miejscu. Najlepszym strzelcem lubelskiej drużyny jest Maciej Tataj, który w styczniu przedłużył umowę z klubem. Tataj postacią anonimową na polskich boiskach nie jest. 33 letni napastnik ma za sobą występy w Koronie Kielce i Dolcanie Ząbki. W obecnym sezonie 11 razy wpisywał się na listę strzelców. Mimo wysokiej skuteczności w ataku najsłabszą formacją sobotniego rywala Siarki wydaje się być defensywa. Motorowcy do tej pory w lidze stracili najwięcej bramek.

Mimo wysokiej wygranej w Radomiu wyjazdowe spotkania domeną Siarki nigdy nie były. Runda jesienna była tego potwierdzeniem. Dwie wygrane, dwa remisy i cztery porażki sprawiły, że do rundy wiosennej zespół mógł przystępować z lekką obawą. Z wszystkich 16 spotkań wiosną 9 z nich przypadało na boiskach rywali. Test w Radomiu ułożył się pomyślnie od samego początku. Takiej wygranej nikt się nie spodziewał. Gdy wydawało się, że wszystko jest na dobrej drodze przyszła niedziela i porażka z Limanovia. Mecz z Motorem dla piłkarzy Siarki będzie papierkiem lakmusowym i miarą możliwości wyjazdowych tarnobrzeskiego zespołu.

Dobrą wiadomością jest fakt, że do składu Siarki wracają Bartosz Sulkowski i Marcin Figiel. Obaj zawodnicy w tym tygodniu wznowili treningi i w sobotę powinni być do dyspozycji trenera Tułacza. Powrót obu bez wątpienia cieszy bowiem Sulek w rundzie jesiennej był jednym z pewniejszych punktów tarnobrzeskiego zespołu zaś Figo w inauguracyjnym spotkaniu ze Świtem pokazał się z bardzo dobrej strony. Pech natomiast nie opuszcza Bartłomieja Makowskiego, który naderwał mięsień w kości strzałkowej i do piątku nie brał udziału w zajęciach treningowych.

Sentymentalny powrót do Lublina zaliczy natomiast Daniel Koczon. Dziś skrzydłowy Siarki, a kiedyś napastnik Motoru, który w wymierny sposób przyczynił się do awansu tej drużyny na 2 ligowe boiska. 32 letni Koczon w barwach klubu z Lublina rozegrał ponad sto spotkań strzelając dla tego klubu 38 goli.

Trener Tułacz po wygranym spotkaniu w Radomiu mówił, że chłopaki zdali egzamin. Po porażce w Limanowej moim zdaniem ten prawdziwy, wyjazdowy egzamin przyjdzie właśnie w sobotę. Piłkarska kartkówka w Radomiu została napisana na cztery z plusem. Sprawdzian w Limanowej z kolei wypadł najgorzej jak mógł. W sobotę czas na prawdziwy test podsumowujący trzy wyjazdowe spotkania. Być może ten egzamin pokaże w którym miejscu znajduje się Siarka Tarnobrzeg. Test to o tyle ważny, że w perspektywie dwa kolejne spotkania. Najpierw u siebie póki co najlepiej prezentująca się wiosną Wisła Puławy, a później prestiżowe spotkanie w Mielcu, gdzie nigdy Siarce nie grało się łatwo. Jedno natomiast jest pewne, w tej ciasnej punktowo lidze każda strata punktów to porażka. Liczy się tylko komplet, a na to bez wątpienia w Tarnobrzegu wszyscy liczą. 

02:15, dante1002
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 27 marca 2014

Sobów, szósty dzień sierpnia 2006 roku. Piękne, słoneczne popołudnie i prawdziwy dzień chwały dla Iskry Sobów, która w tym dniu rozgrywała swój inauguracyjny w IV lidze mecz. Prawdziwe piłkarskie święto w Sobowie miało jeszcze bardziej wyjątkowy klimat i nastrój, a to dlatego, że rywalem Iskry była Siarka Tarnobrzeg.

Piłkarskie derby Tarnobrzega w Sobowie wzbudziły niesamowite zainteresowanie. Trybuny, które do niedawna stały przy Alei Niepodległości w Sobowie zapełniły się po brzegi. Sam mecz jednak rozczarował. Sytuacji brakowych było jak na lekarstwo, a najlepszą okazję zmarnował debiutujący wówczas w barwach Siarki 17 letni Radosław Leszczyński.

Na pierwszą wygraną w IV lidze Iskra Sobów długo nie musiała czekać. Już kolejne spotkanie w Przemyślu przyniosło beniaminkowi komplet punktów. Kluczem do zwycięstwa z miejscową Polonią była bramka Haliniaka oraz obroniony rzut karny przez Konrada Paciorkowskiego.

Piękny sen Iskry w IV lidze trwał do 6 kolejki. Po drodze co prawda przytrafiła się jedna porażka, ale zespół Chyły punktował w spotkaniach ze Stalą Mielec i Żurawianką Żurawica. Później niestety nastąpiło pasmo pechowych porażek. Nadzieje wróciły pod koniec października, gdy zespół z Sobowa wygrał dwa wyjazdowe spotkania.

Wiosna 2007 roku jednak już tak obiecująco nie było. Zespół zapłacił frycowe jako beniaminek. 4 wygrane to było zbyt mało aby myśleć o utrzymaniu w ligowej tabeli. A, że wówczas do okręgówki spadało aż 5 zespołów to spadek do niższej klasy rozgrywkowej był nieunikniony.

Pierwsze problemy Iskry swój początek miały już w sezonie 2009/2010. Tuż przed rozpoczęciem rozgrywek klub zatrudnił Artura Szkutniaka. Trudna sytuacja w klubie, brak zawodników i przede wszystkim pieniędzy nie ułatwiały zadania nowemu trenerowi. Mimo to jedna Szkutnik był w stanie zmontować drużynę, która miała charakter i jesienią była w stanie zdobywać punkty. Suma tych punktów pozwoliła zająć miejsce w środku tabeli na półmetku rozrywek. Niestety jeszcze w 2009 roku Szkutnik złożył rezygnację i rozpoczął pracę w Samborcu. Wiosna wiodło się już gorzej, ale mimo to klub w klasie okręgowej zdołał się utrzymać.

Powódź, która nawiedziła Sobów całkowicie zniszczyła stadion wraz z piłkarską szatnią. Brakowało treningów, ale za to nie brakowało wiary na boisku. Mimo trudnej sytuacji klub rozgrywki w okręgówce zakończył na bardzo dobrym 7 miejscu w ligowej tabeli. Równie dobrze radzili sobie juniorzy Iskry, którzy swój sezon zakończyli o jedną pozycję niżej niż seniorzy.

Niestety, kolejny sezon to już pasmo niepowodzeń. Samo skompletowanie składu przed sezonem było nie lada problemem. Zamiast przygotowań do sezonu było organizowanie zespołu, który mógłby przystąpić do rozgrywek. A gdy się już udało przyszły druzgocące porażki, których przez cały sezon nazbierało się aż 26. Specyficzne było również pożegnanie się z klasą okręgową. Iskra Sobów na ostatni ligowy mecz w tej klasie nie pojechała, bo zwyczajnie nie było już ludzi.

Mimo fatalnej rundy jesiennej utrzymanie w A klasie udało się osiągnąć w sezonie 2012/2013. Dzięki przede wszystkim niezłej grze i dobrym wynikom w meczach wyjazdowych wiosną klub z Sobowa na koniec zajęła bezpieczne 10 miejsce. Tym razem podsumowanie sezonu w ostatnim meczu było dużo lepsze niż w roku ubiegłym. Iskra przez blisko 50 minut stawiał opór Unii Skowierzyn, która ostatecznie w Tarnobrzegu wygrała i świętowała awans do okręgówki.

Obecny sezon to niestety kontynuacja problemów kadrowo-organizacyjnych klubu. Ledwie trzech zawodników tego zespołu wzięło udział w turnieju o Puchar Prezydenta. Przygotowania dopiero sezonu Iskra rozpoczęła w ubiegłym tygodniu. Zespół z Sobowa nadal pod względem organizacyjnym wygląda dramatycznie i na poprawę się nie zanosi. Runda wiosenna, która startuje już w niedzielę z pewnością będzie nie tylko rywalizacją o przetrwanie w A klasie ale też walką o pozostanie na piłkarskiej mapie Tarnobrzega.

Lekarstwem dla klubu póki co wydaje się być osoba Mieczysława Ożoga. Mimo 48 lat na karku piłka byłemu zawodnikowi Stali Stalowa Wola wciąż sprawia radość. Doskonale widać to było jesienią, gdy w spotkaniu Iskry z drugim zespołem Siarki Tarnobrzeg Ożóg wciąż zadziwiał szybkością, wybieganiem i wytrzymałością. Ile jeszcze czasu żywa legenda podkarpackich boisk spędzi w Sobowie tego nie jestem w stanie określić. Wiem natomiast, że słaba polityka klubu doprowadziła do upadku klub, który kiedyś rywalizował z Siarką. Brakowało ogrywania juniorów, którzy teraz radzą sobie całkiem dobrze w innych klubach. Zamiast nich pojawili się inni, którzy mieli ratować ten klub. Bez skutku. Brakowało też zainteresowania wobec stadionu, który zalała powódź. Chaos organizacyjny spowodował, że klub z Sobowa od pewnego czasu znajduje się w stanie agonalnym.

Na poprawę jak na razie się nie zanosi, chociaż w ostatnim czasie na stadionie w Sobowie coś zaczęło się dziać. Nie ma już wypasu krów. Boisko pewnie też z czasem przestanie przypominać pastwisko, ale czy rozwiąże to problemy klubu z Sobowa? Obawiam się, że nie. Runda wiosenna może dać więcej odpowiedzi na pytanie o dalsze istnienie i funkcjonowanie klubu, który kiedyś świecił jasnym blaskiem. Dzisiaj Iskra powoli gaśnie w oczach.

W tym wszystkim jednak podziwiam charakter i siłę woli ludzi, którzy dzisiaj grają w tym klubie. Nielicznych zawodników, którzy robią to zupełnie amatorsko,  bo mają świadomość tego, że ktoś kiedyś wywalczył awans do wyższej klasy. Szkoda byłoby klub od tak spuścić do B klasy bez walki. Za tą walkę i determinację na boisku szacunek. Oby nie brakowało jej również w rundzie wiosennej. Powodzenia Panowie na wiosnę!

01:57, dante1002
Link Dodaj komentarz »
środa, 26 marca 2014

Koszykarska Duma Miasta. Tak właśnie prezentuje się nagłówek transparentu Klubu Kibica Stabill Jeziora Tarnobrzeg. Tą koszykarską dumą miasta są podobno koszykarze, którzy w tym sezonie na swoim koncie zanotowali już 18 porażek. Koszykarska duma? Raczej nie, bo czy można mówić o niej, gdy zespół przegrywa mecz za meczem tocząc walkę już tylko o to aby nie zamykać ligowej tabeli.

Dumni i to w pełni tego słowa znaczeniu możemy być na pewno z naszej koszykarskiej młodzieży. Tą prawdziwą, koszykarską dumą tego miasta od kilku sezonów są podopieczni Dariusza Szczucińskiego. A dobitnym tego potwierdzeniem są wyniki osiągane przez jego zespół. Już przed tygodniem, jako pierwsi w Polsce zapewnili sobie udział w półfinałach Mistrzostw Polski. Same zwycięstwa, żadnej porażki. Nic tylko się cieszyć. 

O młodych koszykarzach z Tarnobrzega głośno zrobiło się dwa lata temu. Wówczas w Tarnobrzegu rozgrywane odbyły się półfinały Mistrzostw Polski w kategorii wiekowej U-14. Młodzicy Siarki Jeziora Tarnobrzeg wywalczyli awans do finałowej rozgrywki odnosząc tym samym jeden z największych sukcesów tarnobrzeskiego, młodzieżowego basketu. 5 miejsce w finałach Mistrzostw Polski było przypieczętowaniem ogromnego sukcesu, jaki odnieśli młodzi koszykarze.

Obecny sezon potwierdza potencjał i możliwości zespołu Szczucińskiego. Komplet zwycięstw i pewny awans do majowych półfinałów Mistrzostw Polski U16. Bilans zwycięstw i porażek 18-0! Sukces poparty talentem, pasją, pracą i zaangażowaniem. I wszystko byłoby piękne gdyby ktoś te sukcesy potrafił w odpowiedni sposób docenić.

Niestety, zamiast doceniania jest raczej narzekanie na brak środków finansowych. Szczególnie da się to zauważyć, gdy młody zespół ma udać się w daleką podróż po Polsce w celu rywalizacji z najlepszymi. Dla prezesa Pyszniaka i jego spółki młodzieżowe zespoły to prawdziwa kula u nogi. Najwygodniej byłoby ją pewnie obciąć i dać do amputacji miastu. Prezes zamiast w młodzieżowe zespoły woli inwestować w innych. W pierwszej kolejności jest syn, od którego zawsze rozpoczyna budowanie zespołu. Syn natomiast od kilku lat toczy nieustanną walkę o minuty na boisku. Dużo łatwiej jest również mieć pieniądze i ściągać zawodników zza oceanu niż chwalić się wychowankami.

Miasto Tarnobrzeg, które jest jednym z głównych żywicieli spółki prezesa Pyszniaka co sezon przekazuje nie małą sumę na funkcjonowanie klubu. Niestety, ale suma ta nie jest brana pod uwagę jeśli chodzi o młodzieżowe zespoły. Prezydent Norbert Mastalerz chyba już dawno powinien postawić jasny warunek, dam kasę na rzekomą reklamę miasta i promocję Jeziora pod warunkiem, że będą grupy młodzieżowe i pieniądze na ich zdrowe i normalne funkcjonowanie.

To chyba dość zdrowy układ, bo jeśli miasto wspiera sport zawodowy to chyba rzeczą naturalną powinno być również wspieranie grup młodzieżowych, które swoją drogą dla klubu powinny być w priorytetem. W Tarnobrzegu w przypadku kosza po przejściu w autonomię tym priorytetem nigdy nie były, nie są i pewnie nie będą. Szkoda. Tym bardziej, że do końca nie końca potrafimy spożytkować pozytywnego zainteresowania koszykówką, jakie wywołała ekstraklasa w mieście.

W ostatnim czasie powstało Tarnobrzeskie Stowarzyszenie Sympatyków Młodych Koszykarzy, które na celu ma wspieranie grup młodzieżowych w Tarnobrzegu. To jednak nie jedyna patologia. Wystarczy sięgnąć pamięcią rok wstecz aby przypomnieć sobie, jaka sytuacja spotkała juniorów Jeziora Tarnobrzeg. Podopieczni Michała Stępnia wywalczyli awans do półfinałów Mistrzostw Polski, a mimo to na finały pojechać nie mogli. Powód? Jasny i oczywisty, brak środków finansowych na wyjazd  do Gdyni, który kosztować miał 10 tysięcy złotych. Efekt był taki, że nad morze zamiast koszykarzy z Tarnobrzega pojechali koszykarze… ze Stalowej Woli. Tam ekstraklasy co prawda już nie ma, ale są za to wychowankowie, którzy biegają po parkietach we Włocławku, Koszalinie czy Wrocławiu. Praca z młodzieżą swój efekt przyniosła. U nas niekoniecznie. 

Juniorzy na swój półfinał już nie pojadą, bo takowej sekcji w Tarnobrzegu już nie ma.  Jest za to koszykarska patologia i dowód na to dlaczego to tej pory nie dorobiliśmy się żadnego wychowanka, który mógłby wyjechać z Tarnobrzega i mieć papiery na granie w PLK. Za parę lat większa część z tej zdolnej młodzieży wyemigruje na studia i to młode, zdolne pokolenie zostanie po prostu zmarnowane. Cześć z nich być może gdzieś jeszcze pogra w koszykówkę, ale pewnie nie w tej klasie i nie w tej drużynie o której marzyli. Chociaż marzeń nikomu zabierać nie chcę. 

Z kolei w maju najlepszą opcją dla klubu oczywiście będzie aby kadeci półfinały rozegrali w Tarnobrzegu. Wtedy będzie można zobaczyć ich poczynania na żywo i przede wszystkim nie będzie żadnego problemu finansowego. Nie będzie trzeba bulić za dalekie podróże po Polsce i noclegi. Najbardziej przykry jednak w tym wszystkim jest jeden fakt. Praca z koszykarską młodzieżą w Tarnobrzegu dla koszykarskiego klubu Pyszniaka od kilku przysparza problemy natury finansowej. Takie to właśnie podłe czasy...

00:16, dante1002
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 25 marca 2014

Przegląd sportowych wydarzeń weekendu zaczynamy tradycyjnie od piłki nożnej. Zwycięski debiut w roli szkoleniowca zaliczył Michała Kozłowskiego. Prowadzony przez niego OKS Mokrzyszów od wygranej rozpoczął rundę wiosenną w IV lidze. W niedzielne popołudnie Meksyk na wyjeździe pokonał Rzemieślnik Pilzno 2-1. Do zwycięstwa klub z Mokrzyszowa poprowadził niezawodny Jacek Rożek. Najlepszy strzelec IV ligowego klubu na listę strzelców wpisał się w 67 minucie. Trzy minuty później gospodarze zdołali wyrównać, ale ostateczne słowo należało do OKS-u. Na 13 minut przed końcem regulaminowego czasu gry gola, jak się później okazało na wagę trzech punktów zdobył Rożek. Dla napastnika Mokrzyszowa było to już 11 trafienie w tym sezonie. OKS dzięki wygranej przesunął się na 8 pozycję w ligowej tabeli. Za tydzień zespół Michała Kozłowskiego czeka kolejne wyjazdowe spotkanie, tym razem z LKS Pisarowce.

Na ostatniej prostej z kolei przed rundą wiosenną są zespoły z niższych klas okręgowych. Niezłą formę przed zbliżającą się rundą wiosenną łapie B klasowy Junior Zakrzów, który w niedzielę na własnym stadionie ograł LZS Cygany 3-0. Gole dla Juniora strzelali Bonach, Matyka oraz nowy nabytek zespołu Konrad Kasica.

Porażki doznała Koniczynka Ocice. Lider B klasy gry kontrolne przed rudną wiosenną rozgrywa z zespołami z nieco wyższych klas rozgrywkowych. Tym razem ich przeciwnikiem była Agricola Łoniów, która zwyciężyła 2-1. Honorowe trafienie dla Koniczynki zaliczył Aleksander Kołodziej.

Iskra z kolei w weekend rozegrała dwa sparingowe spotkania. Najpierw w piątek pokonała 5-4 za sprawą dwóch goli Wolaka oraz trafień Banasiaka i Grzegorza Zioło zamykający ligową tabelę w A klasie Termopol  Żabno. Zaś w niedzielne popołudnie doznała sromotnej klęski na Zwierzyńcu przegrywając ze Wspólnotą Serbinów aż 0-8.

Dość ciekawy przebieg miał niedzielny sparing w Jadachach. Miejscowy LZS podejmował TS Stale. Pojedynek A klasowych zespołów zakończył się wygraną gości 3-2.

Wczesna godzina nie przeszkodziła z kolei w wygranej Płomieniowi Chmielów, który w niedzielę podejmował u siebie Kolejarza Knapy. Miejscowi za sprawą dwóch trafień wracającego po kontuzji do dobrej formy strzeleckiej Kamila Czernika oraz golach Damiana Drausa i Marcina Kopra zwyciężyli 4-2.

Swoje ostatnie sparingi przed początkiem rundy wiosennej rozgrywały również młodzieżowe zespoły Siarki Tarnobrzeg. Juniorzy starsi w sobotnie popołudnie spotkali się z juniorami młodszymi. Spotkanie zakończyło się okazałą wygraną tych pierwszych. Juniorzy starsi spisali się na piątkę wygrywając 5-0, a gole strzelali Michał Kułaga, Bartosz Róg, Sebastian Mandzelowski, Łukasz Bukała i  Kuba Głaz.

Rundę wiosenną juniorzy starsi jak i młodsi zainaugurują w najbliższą sobotę potyczkami z Czuwajem Przemyśl. Oba spotkania rozegrane zostaną na Zwierzyńcu. Jako pierwsi na boisko wyjdą juniorzy starsi, którzy swój mecz rozegrają o godzinie 11:00. Tuż po nich, bo o 13:00 zagrają młodsi.

Prawdziwy, strzelecki festiwal urządzili sobie natomiast trampkarze starsi. Podopieczni Przemysława Stąporskiego nie dali szans w sobotę Wiśle Annopol wygrywając aż 10-0. Bardzo dobre spotkanie zaliczył Paweł Gawroński, który otworzył wynik spotkania oraz w pierwszej połowie zaliczył cztery asysty. Trampkarze sezon zainaugurują podobnie jak ich starsi koledzy już w najbliższą sobotę. Ich rywalem w Jarosławiu będzie miejscowy JKS. 

Tarnobrzeg doczekał się pierwszego Orlątka. Mini boisko ze sztuczną nawierzchnią o wymiarach 10x15m. powstało przy Przedszkolu numer 6 w Tarnobrzegu, które nosi miano Piłkarskiego Przedszkola Siarki. W uroczystym otarciu boiska wzięli udział m.in. Prezydent Tarnobrzega Norbert Mastalerz, trenerzy grup młodzieżowych Siarki, Maciej Wojnar oraz Michał Złotek, a także dwaj piłkarze Siarki Tarnobrzeg, bramkarz Artur Melon i kapitan Siarki – Konrad Stępień. Gracze Siarki pod okiem trenera Tułacza zaprezentowali pokazową rozgrzewkę. Orlątko przy Przedszkolu numer 6 nie będzie jedynym takim obiektem w Tarnobrzegu. Wkrótce powstaną dwa kolejne.

KOSZYKÓWKA

W Stalowej Woli kadeci Siarki Jezioro Tarnobrzeg przypieczętowali awans do półfinałów Mistrzostw Polski U16. Podopieczni Dariusza Szczucińskiego po zaciętym i ciężkim boju wygrali 57-55. Decydujące punkty zdobył Arkadiusz Szlesiński, który był najlepiej punktującym zawodnikiem w tym spotkaniu. Warto dodać, że kadeci awans do półfinałowej rozgrywki zapewnili sobie jako pierwsi w Polsce wygrywają po drodze wszystkie spotkania. Bilans 18-0 nie wymaga komentarza. Młodym koszykarzom wypada tylko pogratulować i życzyć powodzenia w majowych półfinałach, które być może odbędą się w Tarnobrzeg. 

Szczęścia nie mieli za to koszykarze Stabill Jeziora Tarnobrzeg, którzy w niedzielę przegrali po dogrywce we Wrocławiu z miejscowym Śląskiem 89-90.

Jeziorowcy we Wrocławiu radzić musieli sobie bez kontuzjowanych Marcina Nowakowskiego oraz Jakuba Patoki. Mimo to przez czterdzieści minut spotkania toczyli zacięty bój w którym do wyłonienia zwycięscy potrzebne było dodatkowe 5 minut.

W dogrywce więcej zimnej krwi zachowali jednak gracze Śląska. Wrocławianie na początku zdołali odskoczyć na 6 punktów, jednak goście nie poddawali się. Jeziorowce zdołali wyrównać,  a n 20 sekund przed końcem wyjść nawet na prowadzenie. Mimo to decydujące dla losów spotkania trafienie zaliczył Paweł Kikowski i to gospodarze mogli cieszyć się z 11 wygranej w tym sezonie. Dla tarnobrzeskiego zespołu była to już 18 porażka w lidze.

W środę koszykarze Stabill Jeziora na własnym parkiecie podejmować będą Polpharmę Starogard Gdański. Początek spotkania zaplanowano na godzinę 18:30.

TENIS STOŁOWY

Nie bez kłopotów w meczu 17 kolejki KTS Zamek SPAR Tarnobrzeg pokonał trzeci w ligowej tabeli MKSTS Polkowice.

Początek sobotniego spotkania rozpoczął się zgodnie z planem. Renata Stribikova bez większych problemów wypunktowała bez straty seta Agatę Pastor. Dużo bardziej zacięty przebieg miała druga gra tego spotkania. Jia Jun po 5 setowej grze musiała uznać wyższość liderki zespołu z Polkowic Katarzyny Grzybowskiej. Na prowadzenie tarnobrzeski zespół wyprowadziła jednak kapitan zespołu Kinga Stefańska. Kropkę nad i postawiła Czeszka Stribikova, która nie dała szans Grzybowskiej wygrywając bez straty seta.

A już od jutra w Magdeburgu pięć zawodniczek KTS Zamku SPAR Tarnobrzeg uczestniczyć będzie w Międzynarodowych Mistrzostwach Niemiec Germany Open 2014. W imprezie z cyklu World Tour zagrają Han Yinmg (Niemcy), Renata Stribikova (Czechy), Margarita Piesotska (Ukraina) oraz w barwach Polski Kinga Stefańska i Roksana Załomska.

KARATE 

Karateka z Tarnobrzega najlepszy w Polsce! Maciej Grabski z Tarnobrzeskiego Klubu Oyama Karate został uznany najlepszym juniorem w rankingu Polskiej Federacji Oyama Karate. W rankingu znalazło się 220 zawodników wyróżniających się dokonaniami z 36 klubów biorących czynny udział w zawodach krajowych i zagranicznych. Grabski mimo młodego wieku odniósł ogromny sukces zajmując pierwsze miejsce wśród juniorów.

BIEGI

Ruszyły zapisy na XXXIV Bieg Siarkowca im. Kazimierza Sławka, który odbędzie się 27 kwietnia na Placu Bartosza Głowackiego. Szczegółowe informacje, regulamin oraz możliwość elektronicznych zapisów można znaleźć na stronie Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Tarnobrzegu.

00:05, dante1002
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 24 marca 2014

Demony wyjazdowych spotkań Siarki powróciły. Po okazałym zwycięstwie w Radomiu przyszedł zimny prysznic w Limanowej. Po bardzo słabym meczu Siarka Tarnobrzeg przegrała z Limanovią 1-2 i straciła fotel lidera II ligi wschodnie na rzecz Pogoni Siedlce.

Jako pierwsi na prowadzenie wyszli gospodarze za sprawą Pietrasa, który wykorzystał prostopadłe podanie i błąd obrońców Siarki pakując piłkę do siatki Melona. Tuż po zmianie stron bliscy szczęścia byli Siarkowcy, ale strzał Marcina Truszkowskiego wylądował na słupku. Co nie udało się gościom udało się gospodarzom. W 50 minucie rzut rożny na bramkę zamienił Jacek Pietrzak i zrobiło się 2-0. Nie bez winy w tej sytuacji był Artur Melon, który nie zdołał wypiąstkować dośrodkowania. Kwadrans później Siarka zdobyła gola kontaktowego, a jego autorem był Robert Tunkiewicz. Jak się później okazało to było tyle, na co stać było Siarkę w tym spotkaniu. Mimo, że gospodarze zaraz po stracie bramki stracili również zawodnika (czerwona kartka) to Siarkowcy gola wbić już nie byli w stanie. Dogodnych okazji ku temu mieli co najmniej dwie. Najdogodniejszej nie wykorzystał Łukasz Nadolski, który pozostawiony bez opieki z 13 metrów oddał niecelny strzał na bramkę Limanovii. Chwilę później gospodarzy od utraty samobójczej bramki uchronił ponownie słupek. Rozpaczliwe wrzutki na tzw. aferę skutku nie przyniosły i zamiast kolejnych punktów była gorzka pigułka porażki.

W niedzielne popołudnie z pewnością obu zespołom przydałby się noktowizory bądź też górnicze hełmy. Osoba odpowiedzialna za ustalanie godziny tego spotkania najwidoczniej chyba myślała, że czas zimowy na letni zmienia się wraz z nadejściem wiosny. Godzina rozgrywania tego spotkania była skandaliczna. Niedorzeczne jest aby ostatnie minuty spotkania w II lidze rozgrywane były w ciemnościach.

Szkoda straconej szansy. Szkoda niewykorzystanych sytuacji, szczególnie tych w końcówce. A przede wszystkim szkoda straconych punktów z rywalem, bo tego meczu Siarka przegrać nie musiała. Mimo to stało się inaczej.

Po poprzednim weekendzie jednak odrobina lodu na rozgrzane głowy w Tarnobrzegu się przyda. Jedno natomiast jest pewne. Jeśli Siarka za tydzień myśli o zdobyczy punktowej w Lublinie to bez wątpienia musi zagrać o niebo lepiej niż w niedzielnym spotkaniu. Pewne jest również to, że rozczarowujący Motor po pechowej porażce w Suwałkach będzie bardzo zdeterminowany do walki o komplet punktów, który pozwoli im wciąż wierzyć w utrzymanie.

A jak grali inni? 

W II lidze gr. wschodniej już tylko dwie drużyny zachowują status niepokonanych wiosną. Punktów do tej pory nie straciła jedynie Wisła Puławy. Rycerze Wiosny z Puław w sobotę odnieśli trzecie zwycięstwo i tym samym awansowali na czwartą pozycję. Co ciekawe Duma Powiśla przerwę w rozgrywkach przezimowała na 10 miejscu. Awans zanotował także Znicz Pruszków, który w weekend podzielił się punktami z Legionovią. Zarówno Wisła jak i Znicz wiosną nie zaznały jeszcze smaku porażki.

Na samym dnie ligowej tabeli Radomiak Radom, który szczęścia nie miał w Siedlcach. Miejscowa Pogoń gola radomianom wbiła z rzutu karnego w 93 minucie spotkania. Zwycięstwo pozwoliło Pogoni wrócić na fotel lidera. Radomiak odbić od dna będzie miał okazję za tydzień w pojedynku z Concordią.

Tydzień temu Concordia, a w sobotę Pelikan. Stal Rzeszów jesienią przegrała u siebie tylko jedno spotkanie. Wiosną na własnym obiekcie poległa już drugi raz i to w takim samym stosunku. Jedna bramka wystarczyła Pelikanowi aby ze stolicy Podkarpacia wracać z kompletem punktów. Stal zamieniła się z Pelikanem miejscami i teraz klub z Łowicza jest bliżej ósemki.

Fatalną passę na wiosnę kontynuują piłkarze Stali Mielec. Rewelacyjna jesienią, a beznadziejna wiosną Stal przegrała trzecie spotkanie z rzędu na własnym stadionie. Tym razem ze swoją imienniczką ze Stalowej Woli.

Bez goli jedynie w Elblągu. Concordii i Świtu chyba już nic nie uratuje. Remis przybliżył obie drużyny do spadku. Z kolei w Zambrowie w pojedynku Olimpii lepsza ta z Elbląga.

OTO KOMPLET WYNIKÓW 21 KOLEJKI I TABELA

LIMANOVIA LIMANÓW - SIARKA TARNOBRZEG 2:1

POGOŃ SIEDLCE - RADOMIAK RADOM 1:0

WIGRY SUWAŁKI - MOTOR LUBLIN 2:1

STAL MIELEC - STAL STALOWA WOLA 0:1

STAL RZESZÓW - PELIKAN ŁOWICZ 0:1

OLIMPIA ZAMBRÓW - OLIMPIA ELBLĄG 0:1

LEGIONOVIA LEGIONOWO - ZNICZ PRUSZKÓW 2:2

GARBARNIA KRAKÓW - WISŁA PUŁAWY 0:1

CONCRODIA ELBLĄG - ŚWIT NOWY DWÓR 0:0

 


02:12, dante1002
Link Dodaj komentarz »
piątek, 21 marca 2014

W Słupsku sensacji nie było. Porażką z Czarnymi rundę zasadniczą zakończyli koszykarze Stabill Jeziora Tarnobrzeg. Podopieczni Dariusza Szczubiała przegrali 63:77 notując tym samym 17 przegrany mecz w tym sezonie.

Wynik spotkania rozstrzygnął się praktycznie w pierwszej kwarcie, kiedy to słupszczanie od stanu 2:2 zdobyli 17 punktów z rzędu. Duża w tym zasługa Rodericka Trice, który w tej części spotkania rzucił 11 punktów. Ostatecznie kwarta otwarcia zakończyła się prowadzeniem gospodarzy 21:4.

W drugiej kwarcie obraz gry nie uległ zmianie. Co prawda Jeziorowcy zaczęli częściej trafiać, ale na niewiele się to zdało. W pewnym momencie po trójce Michała Nowakowskiego przewaga Czarnych urosła do 21 punktów.

Po przerwie do głosu doszli goście. Tarnobrzeski zespół w trzeciej kwarcie zanotował serię 10:0 i zbliżył się do rywala w pewnym momencie na siedem punktów. Czarni jednak kontrolowali wydarzenia na boisku i na więcej w tym spotkaniu już nie pozwolili Jeziorowcom.

W końcówce gospodarze nie pozostawili złudzeń i tym samym sięgnęli po pewne zwycięstwo do którego walnie przyczynili się Trice oraz Stutz. Ten drugi zanotował double-double (13 punktów i 15 zbiórek. W ekipie Jeziora najskuteczniejszy z dorobkiem 19 punktów był Allen. Dzięki tej wygranej słupszczanie sezon zasadniczy zakończyli na piątym miejscu. Jeziorowcy zaś ten etap rozgrywek skończyli na 10 miejscu.

Kilka słów podsumowania odnośnie pierwszego etapu rozgrywek. Nie ma co się oszukiwać, ale został już miesiąc na dogranie sezonu, który po raz kolejny jest rozczarowaniem. Pięć zwycięstw ze słabszą według tabeli Polpharmą i Kotwicą, rozczarowującym Koszalinem i mocno osłabionym Anwilem są wynikiem katastrofalnym. Dla porównania w dwóch poprzednich sezonach po pierwszym etapie rozgrywek Jeziorowcy mieli na swoim koncie 10 i 9 wygranych, a do tego realne szanse na walkę w play-off. W tym sezonie tych szans już nie ma.

Od niedzieli rozpocznie się druga faza sezonu. Drużyny z miejsc 1-6 będą rywalizować między sobą o jak najlepsze miejsce w fazie play-off. Z kolei zespoły z miejsc 7-12 stoczą walkę o pozostałe dwa miejsca w decydującej fazie rozgrywek. Jeziorowcy swój pierwszy mecz rozegrają w we Wrocławiu. W niedzielę zmierzą się ze Śląskiem. Natomiast pierwsze spotkanie w drugim etapie rozgrywek na własnym parkiecie zagrają w najbliższą środę. Rywalem Stabill Jeziora będzie Polpharma Starogard.

Oto pełny plan gier Stabill Jeziora w drugim etapie rozgrywek

23.03 (niedziela) WKS Śląsk – Stabill Jezioro

26.03 (środa) Stabill Jezioro - Polpharma

29.03 (sobota) AZS Koszalin – Stabill Jezioro

02.04 (środa) Stabill Jezioro – Kotwica Kołobrzeg

5.04 (sobota) Asseco Gdynia – Stabill Jezioro

10.04 (czwartek) Stabill Jezioro – WKS Śląsk

16.04 (środa) Polpharma – Stabill Jezioro

19.04 (sobota) Stabill Jezioro – AZS Koszalin

23.04 (środa) Kotwica Kołobrzeg – Stabill Jezioro

27.04 (niedziela) Stabill Jezioro – Asseco Gdynia

04:40, dante1002
Link Dodaj komentarz »

 Zdjęcie - Piotr Morawski (Nad Wisłą 24)

Wcześniej, bo już w ten weekend rundę wiosenną rozpoczną piłkarze Okręgowego Klubu Sportowego Mokrzyszów. IV ligowa drużynę, która na półmetku rozgrywek zajmuje 9 miejsce w grudniu objął Michał Kozłowski, który na stanowisku trenera zastąpił Michała Szymczaka. Dla byłego zawodnika Siarki Tarnobrzeg  prowadzenie zespołu Mokrzyszowa będzie trenerskim debiutem. Wcześniej bowiem Kozłowski prowadził młodzieżowe grupy Siarki oraz był asystentem trenera Adama Mażysza.

Nowy trener Mokrzyszowa podobnie jak jego poprzednik lubi otaczać się obecnymi bądź też byłymi juniorami Siarki Tarnobrzeg. Zimą kadrę zespołu wzmocnił Arkadiusz Duda, który do niedawna reprezentował barwy Stali Nowa Dęba (również IV liga) oraz niedoceniony w Siarce Paweł Bażant, który swój piłkarski talent rozmieniał na drobne w Jadachach.

Bażant i Duda to jednak nie jedyni gracze z Siarkową przeszłością. Do klubu z Mokrzyszowa dołączył również były junior Siarki, Konrad Stybel. 19 letni napastnik, który w swojej przygodzie z piłką reprezentował już barwy Iskry Sobów z pewnością będzie zmiennikiem byłego gracza Siarki, Jacka Rożka. O miejsce w składzie będzie mu jednak niezwykle ciężko. Rożek jesienią był najjaśniejszą postacią w zespole. Były piłkarz Siarki w 14 rozegranych spotkaniach zdobył 9 bramek i zaliczył 5 asyst.

Kolejnym nabytkiem pozyskanym w przerwie między rundami jest Michał Łuciów, który za miesiąc skończy 18 lat. Obecność młodego juniora Siarki jak i również Stybla jednak w Mokrzyszowie nie jest przypadkowa. Kozłowski będąc trenerem grup młodzieżowych Siarki dość dobrze musiał zapamiętać obu graczy skoro postanowił dać im szansę w Mokrzyszowie.

W skutek rezygnacji z gry Adriana Lasoty IV ligowy zespół był zmuszony również zimą poszukać bramkarza. Konkurentem Karola Zawadzkiego do gry między słupkami wiosną ma być były bramkarz młodzieżowych grup Stali Mielec, a ostatnio Stali Nowa Dęba, Oskar Wardzała.

Śladami Mariusza Parucha i Łukaszu Rzepieli postanowił natomiast pójść Jakub Uznański, który zdecydował się opuścić klub z Mokrzyszowa by wiosną reprezentować barwy Transdźwigu Stale.  Z decyzją zawodnika, który od początku swojej przygody z piłką był związany z Mokrzyszowem nie do końca mógł pogodzić się zarząd klubu, który ponoć za zawodnika zażądał od klubu ze Stalów pieniężnej kwoty.  Oprócz Uznańskiego klub opuścił również Sebastian Ozimek i Jacek Kościelny.

Mokrzyszów przygotowania do rundy wiosennej rozpoczął na początku stycznia udziałem w turnieju o Puchar Prezydenta w którym zajął trzecie miejsce. Na początku lutego zaś przyszła kolej na spotkania sparingowe. Meksyk w okresie przygotowawczym rozegrał ich osiem z czego cztery zakończył na swoją korzyść (Koprzywianka Koprzewnica, Wisan Skopanie, Olimpia Pysznica, juniorzy Siarki), trzy zremisował (Klimontowanka Klimontów, Słowianin Grębów, Tłoki Gorzyce) i jedno przegrał (Stal Nowa Dęba).

OKS w rundzie jesiennej wygrał pięć ligowych spotkań, sześć zremisował, pięć przegrał. Rundę wiosenną Mokrzyszów rozpocznie od dwóch wyjazdowych meczy. Na inaugurację w Pilnie spotka się z Rzemieślnikiem, który w ligowej tabeli plasuje się na 12 pozycji. Pierwsze spotkanie tych drużyn zakończyło się wygraną klubu z Mokrzyszowa.

02:05, dante1002
Link Dodaj komentarz »
środa, 19 marca 2014

To był weekend Siarki Tarnobrzeg. Okazała wygrana w Radomiu, której nikt się nie spodziewał. Do tego rywale, którzy swoje mecze przegrywali. Wszystko to sprawiło, że po 20 kolejkach na szczycie ligowej tabeli znaleźli się Siarkowcy. I oby z tego szczytu już nie schodzili.

Gdyby ktoś przed meczem powiedział mi, że Siarka w Radomiu wygra w sposób zdecydowany uznałbym go za wariata. A jednak, życie czasami lubi nas zaskakiwać. Siarkowcy w Radomiu byli bezwzględni i zabójczo skuteczni. Niemal każdą swoją okazję do zdobycia bramki kończyli golem.  Ostatni raz tak zdecydowanie na wyjeździe w swoim debiucie wygrał Michał Szymczak, ale było to blisko 2 lata temu. Na świętowanie jednak nie pora. Czas myśleć o Limanovii, która w niedzielę komplet punktów zainkasowała na Wigrach.

Balon pękł w Mielcu i to z dużym hukiem. Wszyscy zimą zacierali ręce, a tu dwa mecze i dwie porażki w takim samym stosunku bramkowym. W dodatku na własnym stadionie, który jesienią był twierdzą nie do zdobycia. Dzisiaj to już jednak ruina, a zamiast marzeń o awansie jest obawa aby utrzymać miejsce w najlepszej ósemce. Przy obecnej formie Stali i ten cel wydaje się być bardzo wątpliwy. Czyżby beniaminek swój szczyt możliwości osiągnął jesienią?

Kolejny krok w kierunku utrzymania poczyniła Duma Powiśla. Druga wygrana Wisły, która w sobotę w Puławach zatopiła Stal Stalową Wolę skłania mnie ku temu aby sądzić, że Wisła będzie wiosną bardzo groźnym zespołem. Mam też wrażenie, że Stal Stalowa Wola podobnie jak i jej imienniczka z Mielca liczyć się w walce o awans nie będzie.

Wygrał też rozczarowujący jesienią Motor. Jeszcze przed startem rozgrywek w Lublinie mówiło się o awansie. Runda jesienna jednak boleśnie zweryfikowała te plany i zamiast tego jest gra o utrzymanie. Trzy najbliższe kolejki dla Motorowców to prawdziwa próba charakteru (czyt. Wigry, Siarka, Pogoń).

Fatalnie nastroje w Siedlcach. Miejscowa Pogoń rundę wiosenną rozpoczęła fatalnie. Najlepszy zespół jesieni po remisie na inaugurację tym razem przegrał w Nowym Dworze Mazowieckim. Świt, który wydawał się być pewniakiem do spadku jak widać wiosną tanio skóry nie sprzeda.

Na dobre chyba Pelikanowi nie wyszła zmiana trenera tuż przed startem rundy wiosennej. W Łowiczu miejscowi polegli ze Zniczem. Co ciekawe było to dopiero drugie zwycięstwo zespołu z Pruszkowa na wyjeździe. Nie do końca chyba doceniany Znicz łatwą przeszkodą wiosną dla nikogo nie będzie.

Podziałem punktów zakończyło się spotkanie w Elblągu. Miejscowa Olimpia zremisowała z Legionovią. Tylko jeden remis w tej kolejce to dowód na to, że w II lidze raczej o kunktatorstwie mowy być nie może. Każdy chce walczyć o pełną pulę, bo jeden punkt w tak ciasnej lidze nikogo do celu nie przybliży.

Concordię Elbląg z kolei zaczął leczyć doktor Hiszpan.  Ostatnia drużyna ligi dość nieoczekiwanie wygrała w Rzeszowie z miejscową Stalą. Ciekawe czy hiszpański trener postawił właściwą diagnozę czy może tylko to była jedynie terapia wstrząsowa. O tym przekonamy się być może już w następnej kolejce bowiem Concordię czeka spotkanie ze Świtem. Jedno natomiast jest pewne, ta liga jest nieprzewidywalna i nawet Ci teoretycznie najsłabsi mogą spłatać figla nie jednemu faworytowi.

18:00, dante1002
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3