O tarnobrzeskiej piłce, o koszykówce, a przede wszystkim tarnobrzeskim sporcie...
RSS
środa, 31 sierpnia 2016

 

Blisko 40 bramek padło w weekend na boiskach piłkarskiej klasy B. Po dwóch seriach spotkań żadna z drużyn nie ustrzegła się jednak punktowych strat, a o kolejności w tabeli jak na razie decyduje bilans bramkowy. Ligowe podium obecnie zarezerwowane jest dla tarnobrzeskich drużyn.

Junior Zakrzów - Płomień Chmielów 4:3

Piłkarskie lato z Zakrzowie przebiegało pod znakiem kadrowej stabilizacji i spokoju za wyjątkiem trenerskiej ławki. Na niej nie usiądzie już Bogusław Sroczyński. Brak sternika nie przeszkodził tarnobrzeskiej drużynie w kontynuowaniu dobrej passy z rundy wiosennej poprzedniego sezonu. Junior na inaugurację musiał odpierać ataki Wielowsi aby ostatecznie podzielić się z nią punktami. Tydzień później, na własnym boisku tradycji stało się już zadość –  OKS ograł po raz kolejny Płomień Chmielów, tym razem 4-3. Goście na zwycięstwo w Zakrzowie czekają już ponad 10 lat. Nieco krócej swojego upragnionego awansu do A klasy wyczekują zawodnicy tarnobrzeskiego zespołu. W tym sezonie chcą wykorzystać swoją szansę. Tylko czy uda im się ta sztuka bez trenera?

KS Cygany - OKS Wielowieś 2:3

Dwie pierwsze kolejki, to kontynuacja dobrej pracy, jaką w Wielowsi zapoczątkował Jacek Rączkowski. Po bardzo dobrej rundzie wiosennej i derbowym remisie na inauguracje tym razem jego zespół, w sobotnie popołudnie z tej lepszej piłkarskiej strony Cyganów wywiózł bardzo cenny komplet punktów. Łatwo nie było, bo tarnobrzeski zespół, po nie najlepszych interwencjach swojego bramkarza musiał odrabiać straty. Gospodarze, którzy w całej stawce są zespołem z najmniejszym ligowym stażem mogą trochę żałować niewykorzystanej szansy, zwłaszcza z powodu braku trzech podstawowych zawodników.

Wspólnota Serbinów - LZS Cygany 11:0

Swojej dogodnej okazji na wymarzony początek sezonu i pozycję lidera nie wykorzystali gracze z Serbinowa. Wspólnota, po meczu obfitującym w sporą ilość rzutów karnych, tylko zremisowała na własnym boisku z Błękitnymi Komorów. Podopieczni Piotra Wawrylakowskiego mogli pluć sobie w brodę, bo nie dość, że swoje dwubramkowe prowadzenie stracili tuż przed przerwą, to w drugiej połowie jedenastki na gola nie był w stanie zamienić Łukasz Furdyna. Pomocnik Wspólnoty swoje inauguracyjne niepowodzenie powetował sobie tydzień później, kompletując na swoim koncie hat-tricka. Okazja ku trzeba przyznać była dość sprzyjająca, bo na Serbinowie zjawił się jeden z najsłabszych zespołów na Podkarpaciu, czyli LZS Cygany. Ostatecznie skończyło się na 11 bramkach strzelonych i żadnej straconej.

Iskra Sobów - LZS Tarnowska Wola 0:0

Demony przeszłości wróciły do Sobowa, gdzie wciąż mają problem ze skompletowaniem wyjściowego składu. W Kopciach Iskra zagrała w ośmioosobowym składzie i przegrała 0-7. Nieco lepiej pod względem kadrowym było w niedzielę. Do zespołu dołączyło dwóch zawodników, co od razu przełożyło się na wynik, jakim był bezbramkowy remis. Zaledwie punkt i przed ostatnie miejsce w ligowej tabeli, to start o którym wszyscy jednak chcieliby jak najszybciej zapomnieć. Iskra, która miała straszyć rywali póki co jest największym rozczarowaniem obecnych rozgrywek.

Hubert Mikusiński

23:20, dante1002
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 30 sierpnia 2016

Zdjęcie - Marcin Kopczyński

Premierowy gol Żebrakowskiego, kolejny błysk Tomalskiego, a przede wszystkim dobra gra całego zespołu nie wystarczyła do odniesienia pierwszego wyjazdowego zwycięstwa w tym sezonie. W sobotni wieczór Siarka Tarnobrzeg podzieliła się punktami w Kołobrzegu z Kotwicą, tracąc gola w końcówce spotkania.

Scenariusz dwóch pierwszych wyjazdowych spotkań w przypadku Siarki Tarnobrzeg był dość podobny – trzy gole stracone i zerowy dorobek punktowy. W Kołobrzegu było nieco inaczej, mimo iż końcówka pierwszej połowy początkowo nie zwiastowała niczego dobrego. Jeden prosty błąd wystarczył aby to Kotwica objęła prowadzenie. Na szczęście dla gości z rzutu karnego fatalnie spudłował Poznański. Chwilę później z pomyłki rywali skorzystała Siarka. Tomalski idealnym podaniem uruchomił Żebrakowskiego, który nie miał problemów aby minąć bramkarza i wpakować piłę do bramki.

Po zmianie stron sytuacja na boisku szybko się nieco zmieniła. Gospodarze doprowadzili do wyrównania z którego jednak nie cieszyli się długo. Pierwiastek szybkości i jakości, jaki od początku sezonu gwarantuje tarnobrzeskiemu zespołowi Hubert Tomalski sprawił, że to Siarka ponownie była na prowadzeniu. Kapitalne uderzenie pomocnika rodem z Ożarowa, drużynie Włodzimierza Gąsiora dodało jeszcze większej wiary w końcowy sukces. W ciągu kilku minut goście stworzyli sobie więcej okazji do strzelenia gola niż w całej pierwszej połowie. Najdogodniejszą jednak zmarnowali, co odbiło się w końcówce spotkania, kiedy to Giel doprowadził do wyrównania. Siarka swoje pierwsze zwycięstwo wypuściła z rąk i musiała zadowolić się tylko jednym punktem, który z przebiegu całego spotkania pozostawił spory niedosyt.

OCENY PIŁKARZY SIARKI TARNOBRZEG

Karol Dybowski - 4,5 Nie obronił żadnego strzału w światło bramki, ale trudno go winić o utratę którejkolwiek bramki. Na plus pewna gra na przedpolu.

Jan Grzesik - 4,5 Mało aktywny w ofensywie. Z zadań defensywnych wywiązywał się należycie. Dopuścił jednak do dośrodkowania, po którym padł gol na 2-2.

Bartosz Walencik - 4,5 Solidny występ z jednym poważnym błędem w 83 minucie, kiedy to opuścił na moment Giela, który zdobył po chwili drugą bramkę dla gospodarzy. 

Radosław Sylwestrzak - 4,5 – To on sprokurował karnego, niewykorzystanego przez Poznańskiego. Do tego kilka dobrych interwencji i jeden duży błąd przy wyprowadzeniu piłki z własnej strefy. Szybko zmieniony po przerwie. 

Krzysztof Suchecki - 4,5 W pierwszej połowie dobry w destrukcji i bardzo aktywny w ofensywie. Szkoda, że niemal wszystkie jego wrzutki były niedokładne. Po przerwie złapał żółty kartonik i szybko opuścił boisko. 

Konrad Stępień - 4.5 Występ poprawny ale bez szału. Za daleko od Giela, gdy ten strzelał drugiego gola. 

Marcin Stefanik - 5 Niezły występ. Świetnie odegrał w pierwszej połowie głową do Żebrakowskiego. W drugiej połowie ograniczył się głównie do zadań defensywnych i wyprowadzania piłki spod własnej bramki co robił bardzo poprawnie. 
Marcin Stromecki - 5 Wrócił do wyjściowego składu. Zagrał jako jeden z trzech środkowych pomocników. Niezły występ choć wciąż czekamy na więcej, mając w pamięci jego bardzo dobre występy w poprzednim sezonie. 

Hubert Tomalski - 8 Kapitalna asysta przy golu Żebrakowskiego i jeszcze piękniejszy gol. Momentami robił z obrońcami gospodarzy co chciał. Motor napędowy poczynań ofensywnych. Po raz kolejny gracz meczu.

Daniel Koczon - 5,5 Dobra pierwsza połowa, aktywny na prawym skrzydle. To po jego stracie poszła kontra, zakończona rzutem karnym dla gospodarzy. W drugiej połowie mniej widoczny i ze sporą ilością strat.

Michał Żebrakowski - 7 Kolejny bardzo dobry występ napastnika. Oddał aż 7 strzałów i przy lepszej skuteczności mógł ustrzelić nawet hat-tricka. Przy strzelonym golu zademonstrował fantastyczną szybkość i zimną krew. Możemy mieć z niego dużo pociechy.

Michał Dawidowicz - 5 Dobra zmiana. Występ bardziej niż poprawny.

Marcin Czyżycki - 5,5 Wprowadził dużo ożywienia w szeregi Siarki, szybki z piłką przy nodze. Miał kapitalną okazję żeby „zamknąć” mecz i dobić rywali. Niestety po kontrze którą sam wyprowadził, najpierw uderzył w środek bramki, a przy drugiej próbie minimalnie spudłował. Wszędobylski.

Patryk Szewc - bez oceny – grał zbyt krótko, żeby go ocenić.

Sławomir Strzałka, Hubert Mikusiński

23:56, dante1002
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Zdjęcie - Kamil Smykla

Rezerwy Siarki Tarnobrzeg w niedzielne popołudnie pokazały swoją wyższość nie tylko nad swoim rywalem, ale przede wszystkim nad rozgrywkami w których występują. Podopieczni Macieja Wojnara nie mieli litości dla Sanny Zaklików, którą rozgromili 9:0.

Po organizacyjnej kompromitacji w Lipie (walkower) i zwycięstwie w Majdanie Królewskim (4:2) przyszedł czas na pierwsze ligowe spotkanie u siebie. Powrót po roku rezerw Siarki na boisko przy Zwierzyńcu okazał się bardzo udany. Podopieczni Macieja Wojnara wysokim zwycięstwem z Sanną wyrównali swój ligowy rekord w ilości strzelonych bramek. Do dwucyfrowego wyniku zabrakło tylko lepszej skuteczności.

Do niedzielnego pojedynku Sanna przystępowała jako jedyny zespół w lidze, któremu na przestrzeni ostatnich sezonów dwukrotnie udało się pokonać rezerwy Siarki na jej terenie. Tym razem jednak o powtórzeniu tak korzystnego rezultatu mowy być nie mogło. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego faktu Stanisław Bijak. Nowy trener Sanny, który w latach 90 reprezentował barwy Siarki do Tarnobrzega przyjechał z całkowicie przebudowanym zespołem.

Gospodarze niedzielne spotkanie potraktowali bardzo poważnie. Minęło kilkanaście minut spotkania, gdy Patryk Szewc najpierw z rzutu wolnego trafił w poprzeczkę, a chwilę później rozwiązał worek z bramkami. Od tego momentu Siarka na boisku panowała już niepodzielnie, a goście rozpaczliwie się bronili przed utratą kolejnych bramek. Do przerwy gospodarze wygrywali już 5-0. Po zmianie stron Sanna zdołała kilkakrotnie przekroczyć linię środkową boiska. Siarka była jednak tego dnia bezlitosna i swojego rywala dobiła kolejnymi czterema bramkami.

W meczu z Sanną najważniejsze role na boisku odegrał kwartet piłkarzy z pierwszego zespołu. Najlepszy na boisku Patryk Szewc na swoim koncie skompletował hat-tricka. Po dwa gole dołożyli Grzegorz Płatek i Jakub Głaz. Z kolei Mateusz Czyżycki kilka razy wypracował swoim kolegą bardzo dogodne sytuacje do zdobycia bramki. Cała wymieniona czwórka na boisku od początku do końca się bawiła, wymieniając między sobą tysiące podań. Rywale za piłką tylko biegali, a bramkarzowi Siarki zagrozili tylko raz, gdy w końcówce spotkania zdołali oddać swój jedyny celny strzał.

Hubert Mikusiński

16:10, dante1002
Link Dodaj komentarz »
sobota, 27 sierpnia 2016

Zdjęcie - Grzegorz Lipiec

Jeśli kibice Siarki przed tygodniem mieli powody do zmartwień, to po środowym meczu do Tarnobrzega ponownie zawitał optymizm. Podopieczni Włodzimierza Gąsiora po dobrym meczu spotkaniu pewni pokonali u siebie Olimpię Zambrów 3-0. Gospodarze od początku do końca byli zespołem dokładniejszym, aktywniejszym i co najważniejsze lepszym. Goście natomiast grali słabo, momentami byli totalnie zagubieni, a sam wynik był dla nich najniższym wymiarem kary.

Zwycięstwo Siarce w środę zapewnili gracze z najdłuższym drużynowym stażem. Po 22 minutach spotkania do bramki rywali strzałem głową trafił Marcin Stefanik, a zaraz po przerwie prowadzenie uderzeniem z rzutu wolnego podwyższył Konrad Stępień. Wynik meczu ustalił niezawodny Daniel Koczon. – Jestem zadowolony z postawy drużyny i z wyniku. Czas pracuje na naszą korzyść – podsumował występ swojej drużyny na konferencji Włodzimierz Gąsior.

Dla piłkarzy Siarki była to druga wygrana w obecnych rozgrywkach i kolejny mecz bez porażki na własnym obiekcie. Tarnobrzeski zespół wykorzystywanie atutu własnego boiska opanował do perfekcji. W rundzie wiosennej poprzedniego sezonu podopieczni Włodzimierza Gąsiora, zaraz po Stali Mielec byli najlepiej punktującą drużyną na swoim terenie. W obecnym sezonie tendencja ta zdaje się być podtrzymywana. Dobitnie potwierdziły to mecze z Radomiakiem Radom i Rozwojem Katowice. Nie inaczej było również w środę.

Dużo gorzej natomiast Siarce wiedzie się na obcych boiskach. Od początku roku, zespół Włodzimierza Gąsiora tylko raz z wyjazdowej potyczki wrócił z kompletem punktów. Jedyna do tej pory wygrana na obcym boisku miała miejsce w Zambrowie pod koniec poprzedniego sezonu. W obecnych rozgrywkach tarnobrzeski zespół przegrał dwa ligowe spotkania, najpierw w Niepołomicach, a później w Starogardzie Szczecińskim. Poprawa być może nadejdzie już dziś w Kołobrzegu. Z obiektu Kotwicy, w ostatnich dwóch sezonach Siarka nie wracała bez punktów.

OCENY PIŁKARZY SIARKI TARNOBRZEG

Karol Dybowski – 5  Drugi ligowy mecz bez straty gola, więc ocena musi być bardzo dobra. Przez niemal cały mecz nie miał okazji, by wykazać się swoimi umiejętnościami. Gdy rywale sporadycznie zmuszali go do interwencji był pewny i zdecydowany. Ocena byłaby pewnie jeszcze wyższa, gdyby nie dał się pokonać, a miał więcej pracy. Solidny występ.

Jan Grzesik - 6  Jak zwykle solidny w obronie i aktywny w ofensywie. Do swojej dobrej gry dołożył asystę przy bramce Marcina Stefanika.

Bartosz Walencik - 6 Urodzinowy mecz okazał się jednocześnie świetnym prezentem. Nie miał wiele pracy, ale jak już musiał interweniować, to robił to bardzo skutecznie. Mecz bez żadnej praktycznie wpadki. Pewny punkt drużyny. Raz świetnie wyprowadził kontratak. Wciąż czeka na premierowego gola.

Radosław Sylwestrzak - 6 Pierwszy raz zagrał w tak dużym wymiarze czasowym po urazie i trzeba przyznać, ze powrót należał do udanych. Wygrywał pojedynki główkowe i pewnie wyprowadzał piłkę do przodu.

Konrad Stępień – 7 Po wielu miesiącach wrócił na pozycję, na której zaczynał przygodę z dorosłym futbolem. Solidne w jego wykonaniu spotkanie, choć trzeba przyznać, że Olimpia w ataku nie zaprezentowała niczego godnego uwagi. Ważna z psychicznego punktu widzenia druga bramka, która wprowadziła duży spokój w poczynania drużyny. 

Krzysztof Suchecki – 6.5 - najlepszy mecz w Siarce. W pierwszej połowie jeden z najlepszych na boisku. Zaliczył wiele dobrych wejść w ofensywie. Do tego wiele dobrych dośrodkowań z rzutów rożnych. Oby nie obniżył lotów. 

Marcin Stefanik - 7  Po raz kolejny był liderem zespołu. Bardzo dobry okrasił przepięknym golem głową. Do tego mnóstwo przechwytów i mądre wyprowadzanie akcji ze strefy obronnej. Potrafił też solidnie zrugać tarnobrzeską młodzież za zbytnią nonszalancję w końcówce spotkania. 

Daniel Koczon - 7 – bardzo dobry mecz w wykonaniu najbardziej doświadczonego gracza w talii Włodzimierza Gąsiora. W pierwszej połowie zaliczyłby kapitalną asystę, ale strzał Żebrakowskiego nie znalazł drogi do siatki. Po przerwie najpierw po faulu na nim sędzia podyktował rzut wolny, który na gola zamienił Stępień a parę minut później sam wpisał się na listę strzelców. Wrócił na prawe skrzydło i widać, że tam czuje się najlepiej.

Hubert Tomalski - 6.5  Występ nie tak spektakularny jak ten przeciwko Rozwojowi, ale na pewno bardzo dobry w wykonaniu skrzydłowego Siarki. Jak zwykle aktywny, dobre czujący się w pojedynkach jeden na jeden i szukający gry. W kilku sytuacjach zabrakło mu zdecydowania. W drugiej połowie zmieniony aby zdążył odpocząć przed meczem w Kołobrzegu. 

Mateusz Czyżycki – 6.5 - Ogromny talent. Dużo widzi, jest szybki i pomysłowy. Jak na swój wiek gra bardzo mądrze i dojrzale. Zagrał od pierwszej minuty i na pewno nie zawiódł. Kilka razy świetnie wyprowadził kontrę. Były jednak okazje, w którym mógł zachować się lepiej. W drugiej połowie miał świetną okazję, którą powinien zamienić na gola. 

Jakub Głaz – 5 Mimo że w Stargardzie strzelił gola - tym razem wszedł tylko z ławki. Nie zachwycił ale i nie zawiódł . Mnóstwo walki i dobrych chęci. Biegał, walczył ale tym razem brakowało tego czegoś.

Michał Żebrakowski – 6.5  Po dobrej zmianie w Stargardzie i czterech golach w meczu rezerw, tym razem wyszedł od pierwszej minuty i nie zawiódł . Mimo wzrostu bardzo szybki z piłką przy nodze, cały czas groźny. Kiedy było trzeba przytrzymywał piłkę, w innym przypadku przyśpieszał akcję. W drugiej połowie dwie efektowne, indywidualne akcje zakończone niecelnymi uderzeniami. Należy go pochwalić również za dobrą grę tyłem do bramki. Nota byłaby zdecydowanie wyższa, gdyby był po prostu skuteczniejszy.

Michał Dawidowicz – 3.5  Słaba zmiana. Mało aktywny i chaotyczny. Bezbarwny występ.

Grzegorz Płatek - bez oceny Grał zbyt krótko, by go ocenić. Starał się i brał na siebie ciężar gry. Zaliczył niezłą zmianę

Kamil Lewandowski - bez oceny Nie do końca mógł się odnaleźć w ustawieniu, w którym grał jako napastnik. Starał się jednak wychodzić po piłkę i dwa razy znalazł się w niezłej sytuacji.

Sławomir Strzałka, Bartosz Półrolniczak, Hubert Mikusiński

11:32, dante1002
Link Dodaj komentarz »
piątek, 26 sierpnia 2016

Zdjęcie - Barbara Szczepanek

To miał być sezon pachnący stabilizacją, ale na Serbinowie więcej było zmartwień niż radości. Nowemu trenerowi Piotrowi Wawrylakowskiemu w swojej pierwszej przygodzie z seniorską drużyną nie do końca udało się zapanować nad zespołem, który po słabszym okresie miał rozpocząć marsz w górę ligowej tabeli. Zamiast tego było najgorsze w historii 12 miejsce w rozgrywkach klasy B. W nowym sezonie o takiej pozycji nikt we Wspólnocie już nawet nie chce myśleć.

Wspólnota większość swoich najlepszych spotkań w sezonie 2015/2016 rozegrała z lokalnymi rywalami. Niespodziewane wygrane z Juniorem Zakrzów (pierwszy raz dwa zwycięstwa w sezonie) czy zwycięstwo z Wielowsią, to były wyniki, które mogły zadziwić nie jednego sympatyka najniższej klasy rozgrywkowej. Na Serbinowie jednak częściej dało się słyszeć pomruk niezadowolenia, niż radosnych reakcji. Najwięcej powodów do niepokoju przyniosło przegrane na własnym boisku spotkanie 0-3 z Łęgiem Kopcie, po którym Wawrylakowski podał się do dyspozycji zarządu i drużyny. O dymisji jednak mowy być nie mogło, bo najmłodszy z dotychczasowych szkoleniowców Wspólnoty cieszy się sporym zaufaniem osób odpowiadających za funkcjonowanie klubu.

Piętą achillesową Wspólnoty w poprzednim sezonie była kadrowa niestabilność, która po sezonie została postawiona do raportu karnego. Prezes klubu odbył wiele indywidualnych rozmów z zawodnikami, którzy w przyszłym sezonie mają poważnie podchodzić do swoich klubowych obowiązków. – Jeśli tylko będzie frekwencja, to powalczymy o miejsce w czołówce – ocenia Maciej Marzec. Niezdecydowanym na Serbinowie podziękowano. Przy okazji również do powrotu udało się namówić nowych-starych zawodników. Do Wspólnoty wrócili m.in. Mateusz Zbyrad, Kajetan Abramczyk, Paweł Łysoń oraz Krzysztof Kasica, który swój najlepszy okres gry miał właśnie na Serbinowie.

Najważniejszą transferową bitwę tego lata, Wspólnota stoczyła jednak o swojego najbardziej doświadczonego zawodnika. Pozyskany w zimie do zespołu Wojciech Malarz okazał się być jednym z najlepszych graczy wiosną. Byłego już zawodnika Koniczynki Ocice, w swoich szeregach szybko zapragnął mieć również lokalny rywal z Zakrzowa. Ostatecznie, ku radości trenera i prezesa klubu Malarza udało się zatrzymać na Serbinowie, co znacząco powinno wpłynąć na poziom gry, zwłaszcza w środkowej strefie boiska. 

Inaugurację nowego sezonu Wspólnota rozpoczęła od remisu, który na Serbinowie pozostawił uczucie niedosytu. – Miało być zwycięstwo, a jest remis. Lepszy remis niż porażka, ale wszystko było w naszych rękach – ocenił po spotkaniu prezes klubu. Znacznie lepiej ma być już w niedzielę, gdy na Serbinowie zjawi się jedna z najsłabszych drużyn na Podkarpaciu. Z LZS-em Cygany komplet punktów jest wręcz obowiązkowy.

Hubert Mikusiński

01:57, dante1002
Link Dodaj komentarz »
środa, 24 sierpnia 2016

Zdjęcie - Grzegorz Lipiec

Mecze na obcych boiskach w tym sezonie nie są domena naszych piłkarzy. Z drugiego wyjazdu Siarka wróciła na tarczy. Po przegranej w Niepołomicach (2.kolejka) tym razem tarnobrzeska drużyna nie dała rady Błękitnym Stargard Szczeciński.

W porównaniu do poprzedniego spotkania w wyjściowym składzie zielono-czarno-żółtych nastąpiła jedna zmiana. W środku pola młodego Lewandowskiego zastąpił bardziej doświadczony Stromecki. Piłkarze Siarki podbudowani zwycięstwem nad Rozwojem, sobotni mecz zaczęli lepiej od gospodarzy. Efektem ich przewagi było kilka niezłych, choć niewykorzystanych okazji. Konrad Stępień z 20 metrów przymierzył w mur, spoza pola karnego niecelnie uderzał Hubert Tomalski. Siarka strzeliła nawet gola, ale sędzia nie uznał trafienia Daniela Koczona, bo jego zdaniem napastnik Siarki był na spalonym. Mimo, że po 20. minutach mecz się wyrównał i toczył się głownie w środkowej strefie, nadal to Siarka sprawiała lepsze wrażenie. W 32. minucie z dobrej strony pokazał się Tomalski. Popędził z piłką środkiem boiska i został zatrzymany nieprzepisowo przed polem karnym. Z wolnego kapitalnie strzelił Stefanik, jednak bramkarz Błekitnych Przemysław Wróbel w kapitalnym stylu wyciągnął piłkę zmierzającą w samo okienko.

Gdy pierwsza połowa dobiegała końca, najlepszy obok Stępnia w naszym zespole Jan Grzesik wywalczył piłkę na własnej połowie, Tomalski zagrał do Koczona, który popędził prawym skrzydłem, ograł obrońcę i z końcowej linii boiska idealnie obsłużył Jakuba Głaza - ten dość szczęśliwie, niezbyt mocnym strzałem pokonał Wróbla. Siarka zasłużenie prowadziła w Stargardzie 1-0 i w drugiej połowie nadal była zespołem lepszym. Już w 48. minucie gola mógł strzelić Patryk Szewc, w 52. minucie po raz kolejny z rzutu wolnego, tym razem nad bramką, uderzał Stefanik. W 55. minucie sędzia nie zdecydował się podyktować rzutu karnego po starciu Szewca z obrońcą rywali.

Tak naprawdę pierwszą składną akcję gospodarze przeprowadzili dopiero w 60 minucie, ale sytuację wyjaśnił dobrze grający Stępień. Chwilę później kibice doczekali się na pierwszy celny strzał Błękitnych. Z uderzeniem problemów nie miał czujny Dybowski. Gospodarze atakowali coraz odważniej i coraz częściej gościli pod bramką Siarki. Goście mieli problemy z utrzymaniem się przy piłce, bardzo szybko się jej pozbywali, a mimo tego, mieli szansę na podwyższenie prowadzenia. W 70. minucie Stefanik dośrodkował na głowę Waleńcika, który z 6 metrów posłał piłkę tuż nad poprzeczką. 60 sekund później był już remis. Wprowadzony za Głaza Suchecki za łatwo dał się ograć rywalowi, który podaniem znalazł pozostawionego bez opieki w polu karnym Bartosza Flisa. Pomocnik gospodarzy pewnym strzałem nie dał szans Dybowskiemu. Miejscowi ruszyli z animuszem i mieli świetną okazję do strzelenia drugiego gola. Siarka też miała swoje szansę. Na bramkę Błękitnych po indywidualnej akcji strzelał Żebrakowski, ten sam zawodnik kilka minut później otrzymał dobre podanie od Koczona, nie trafił dobrze w piłkę, jednak akcję zamykał Szewc i pokonał bramkarza Błękitnych. Niestety znowu sędzia dopatrzył się spalonego. Więcej szczęścia miał wprowadzony w 56. minucie Mateusz Czapłygin który po ładnej kombinacyjnej akcji pokonał Dybowskiego. Po tym ciosie Siarka długo nie mogła się podnieść. Dopiero w ostatniej minucie szansę na doprowadzenie do remisu miał Koczon, jego strzał głową obronił Wróbel. Siarkę dobił w trzeciej minucie doliczonego czasu gry Czapłygin.

OCENY PIŁKARZY SIARKI TARNOBRZEG

Karol Dybowski - 4  Trzy razy wyciągał piłkę z siatki. Przy uderzeniach bezradny. Większych pretensji mieć do niego nie można.

Jan Grzesik - 4,5 W pierwszej połowie obok Stępnia najlepszy na placu. Słabiej zagrał po przerwie. Mógł lepiej zachować się przy drugim jak i trzecim straconym golu. 

Bartosz Walencik - 4,5  Poprawny występ, ale na wyższą notę nie zasłużył bo wraz z kolegami dopuścił do straty trzech goli. 

Konrad Stępień -  4,5  Już w drugiej minucie zobaczył żółtą kartkę za ostry faul. Do końca pierwszej połowy bezbłędny i najlepszy na boisku. W drugiej dużo słabszy. 

Michał Dawidowicz - 3,5 Słabszy mecz, choć miał i dobre momenty. Niedokładny i chaotyczny w grze ofensywnej. 

Marcin Stromecki - 4 Najczęściej faulowany zawodnik spotkania. Potrafił kapitalnie zagrać na dalszą odległość ale i nonszalancko stracić piłkę w pobliżu własnego pola karnego. 

Marcin Stefanik - 4 W pierwszej połowie ze Stromeckim zdominowali środek pola. Do tego oddał cudowny, świetnie obroniony przez bramkarza strzał z rzutu wolnego. W drugiej połowie bezbarwny występ, jedna dobra piłka na głowę Waleńcika. 

Jakub Głaz - 4  Dobrze zaczął mecz, był pożyteczny zarówno w ataku jak i defensywie. Z każdą minutą grał słabiej, coraz bardziej nerwowo aż… strzelił gola, co w dużej mierze było zasługą Daniela Koczona. Po przerwie niewidoczny. 

Krzysztof Suchecki - 3 Zmienił Głaza i nie przybliżył się do wyjściowej „11” ani trochę. To jego stroną i po jego błędzie poszła akcja, po której gospodarze wyrównali. 

Hubert Tomalski - 4  Próbował, kombinował, starał się, ale to nie był jego mecz. Jeden ładny strzał i jeden rajd w pierwszej połowie. W drugiej długimi fragmentami niewidoczny, ale jak miał piłkę przy nodze zazwyczaj wiedział co z nią zrobić. 

Patryk Szewc - 3,5 Słabsze spotkanie, ocena byłaby wyższa gdyby sędziowie nie podnieśli dwukrotnie chorągiewki. W pierwszej sytuacji Szewc był podającym, w drugiej kończącym akcje. Oba gole nie zostały uznane. 

Daniel Koczon - 5 – Nie zawiódł. Kapitalna asysta, do tego nieuznany piękny gol strzelony głową, dobra centra na głowę Żebrakowskiego i niewykorzystana sytuacja przy stanie 1-2. 

Michał Żebrakowski  – bez oceny. Niezła zmiana, z pewnością zagrał lepiej niż w Niepołomicach.

Mateusz Czyżycki – bez oceny. Nie wniósł nic ciekawego do gry zespołu.

Sławomir Strzałka

01:13, dante1002
Link Dodaj komentarz »
piątek, 19 sierpnia 2016

Trwająca blisko rok wyjazdowa niemoc drużyny z Mokrzyszowa skończyła się w debiucie trenera Michała Złotka. OKS z inauguracyjnego pojedynku w Skowierzynie wrócił bogatszy o komplet punktów, który pod koniec spotkania zapewnił Konrad Tokarski. Sen o udanym początku sezonu nie trwał jednak długo. W niedzielę przerwali go zawodnicy z Dąbrowicy.

Pierwsza połowa niedzielnego spotkania OKS-u ze Strzelcem dała kibicom więcej szczęścia niż cała poprzednia runda wiosenna. Radości nie było końca, gdy do siatki bezradnego w pierwszej połowie beniaminka trafiali najpierw Patryk Bałata, a później Damian Laskowski. Były zawodnik Sanu Wrzawy tuż przed przerwą zdobył kapitalna bramkę, która jeszcze bardziej rozbudziła apetyty wybrednej, miejscowej publiczności.

Po 45 minutach goście patrzyli na siebie z niedowierzaniem. Ale Strzelec się nie załamał. Potwierdził swoją ligową przynależność w drugiej połowie, przejmując całkowicie inicjatywę i spychając gospodarzy do obrony. Na efekty tych działań długo nie trzeba było czekać. Gości do życia przywrócił rzut karny, podyktowany za ewidentny faul Malickiego na Rzeźwickim. Nie minęło kilka minut i był już remis, kiedy dokładne podanie Rzeźwickiego na gola zamienił Czeremszyński.

Gospodarze z każdą kolejną minutą tracili wiarę i nadzieje w odwrócenie niekorzystnych boiskowych wydarzeń, a Strzelec z każdą minutą napierał coraz bardziej. Goście z Dąbrowicy wreszcie przestali się wygłupiać w obronie i wrócili do swojego przyzwoitego grania.  Efektem tego były dwie kolejne bramki, które ustaliły wynik niedzielnego spotkania. – Bardzo szkoda tych straconych punktów, bo teraz czekają nas trudne wyjazdy m.in. do Pysznicy, gdzie nigdy jeszcze nie wygraliśmy – mówił Tomasz Malicki.

Zwycięstwo w Skowierzynie i porażka ze Strzelcem rozpoczęły nowy, piłkarski rozdział w Mokrzyszowie. Skończyć ma się on z dużo lepszym skutkiem niż te poprzednie. Nowy trener tarnobrzeskiego zespołu w swoich pierwszych tygodniach pracy, głównie dzięki inauguracyjnej wygranej, zyskał nie tylko większy spokój, ale i również bezcenne zaufanie klubowego otoczenia. Po niedzieli sytuacja się trochę odmieniła, ale w zespole nikt nie traci wiary. - Szkoda porażki, ale nie poddajemy się tylko walczymy dalej - mówił po niedzielnym spotkaniu Michał Złotek. Na efekty pracy nowego sternika i jego zespołu trzeba będzie jeszcze trochę poczekać.

Najbliższy czas dla jedynego tarnobrzeskiego przedstawiciela w klasie okręgowej będzie obfitował w wyjazdowe spotkania z bardzo wymagającymi rywalami. W przeciągu dwóch najbliższych tygodni OKS rozegra trzy wyjazdowe spotkania – dwa ligowe w Pysznicy i Jastkowicach oraz jedno w ramach Pucharu Polski w Żupawie. 

Hubert Mikusiński

23:00, dante1002
Link Dodaj komentarz »
środa, 17 sierpnia 2016

Zdjęcie - Grzegorz Lipiec

Po ciężkim nokaucie w Niepołomicach nie ma już śladu. Emocjonujące i obfitujące w wiele sytuacji bramkowych sobotnie spotkanie z Rozwojem na swoją korzyść zakończyła Siarka. Do pierwszego zwycięstwa w nowym sezonie, tarnobrzeski zespół poprawił najlepszy tego dnia Hubert Tomalski.

Początek meczu wyraźnie należał do gospodarzy. Już pierwsza groźna sytuacja przyniosła Siarce bramkę, a jej autorem był Hubert Tomalski. Pozyskany latem do zespołu pomocnik, na 20 metrze idealnie znalazł sobie miejsce do oddania strzału i kropnął ile sił w nodze, nie dając żadnych szans bramkarzowi Rozwoju. Szybko stracony gol podziałał na gości z Katowic mobilizująco, ale ich próby - albo kończyły się niepowodzeniem - albo na ich drodze stawał dobrze dysponowany tego dnia Karol Dybowski.

Młody bramkarz tarnobrzeskiego zespołu skapitulował dopiero w 72 minucie, gdy po dośrodkowaniu z rzutu rożnego w polu karnym najprzytomniej zachował się Damian Mielnik. Dla Siarki był to już kolejny w ostatnim czasie, stracony gol po stałym fragmencie gry. Goście jednak długo nie cieszyli się z wyrównania. Grający tego dnia kapitalne spotkanie Tomalski w polu karnym nastrzelił jednego z zawodników Rozwoju na tyle skutecznie, że piłka wpadła do siatki. – Jeśli traci się gola w takiej minucie, to nie jest łatwo podnieść się. Tym większa chwała zawodnikom – ocenił decydujące minuty sobotniego spotkania Włodzimierz Gąsior. Siarka prowadzenia nie oddała już do końca i wygrała swój pierwszy mecz w nowym sezonie. 

GŁOSY SPOD SZATNI

TOMASZ WRÓBEL (Rozwój): Cóż można powiedzieć po takim meczu. Jak się przegrywa, to zawsze można mieć wiele pretensji do siebie. Zagraliśmy zdecydowanie słabsze spotkanie, mamy wiele materiału do analizy, bo tą drużynę stać na zdecydowanie więcej. Mamy w swoich szeregach wielu dobrych zawodników, ale nie potrafiliśmy tego pokazać. Przyjeżdżając do Tarnobrzega wiedzieliśmy, że to nie jest łatwy teren, ale w moim odczuciu Siarka wygrała z nami za łatwo. Jeżeli doprowadza się do wyniku 1-1, to trzeba zrobić wszystko, żeby taki cenny punkt utrzymać, a my za łatwo ten punkt oddaliśmy. W drugiej połowie Siarka miała więcej okazji, ale to wynikało z naszego ustawienia i trochę takiej nonszalanckiej gry w defensywie. Musimy zrobić wszystko, żeby się podnieść. Może to zabrzmi trywialnie, ale nie będzie to łatwe.

JAN GRZESIK (Siarka): Ja zawsze mówię, że druga liga to jest specyficzna liga, tu trzeba nadrabiać walką, owszem umiejętności piłkarskie się liczą, aczkolwiek często trzeba tą piłkę wbić do bramki po prostu. My to zrobiliśmy przy drugiej bramce, kiedy to były te „odbitki” i nagle piłka wpada do siatki - to jest właśnie druga liga. Tu trzeba o każdy centymetr boiska walczyć, bo inaczej tych punktów się nie będzie zdobywać albo będzie o to ciężko. Moim zdaniem mieliśmy mecz pod kontrola, Rozwój zagrażał nam jedynie po stałych fragmentach, i tak tez strzelił bramkę, poszła wrzutka, piłka wpadła w pole karne, ja tez tam mogłem ją chyba szybciej wybić, niestety nie udało się. Wygraliśmy jednak i to się liczy przede wszystkim. Trzy punkty zostają u nas.

JAKUB GŁAZ (Siarka): Myślę, że byliśmy lepszym zespołem. Po meczu w Niepołomicach powiedzieliśmy sobie, że musimy wygrać z Rozwojem. Na treningach każdy był bardzo zmotywowany, mówiliśmy sobie, że może nam nie iść, ale każdy ma gryźć trawę i myślę że nam to dzisiaj się udało. Na Rozwój przygotowywaliśmy się już od środowej gierki i czułem, że zagram akurat dniu moich urodzin. Szkoda, że nie strzeliłem gola, bo miałem ku temu sytuację. Byłby super prezent, ale najważniejsze, że wygraliśmy. Już na rozgrzewce czułem się świetnie, nie miałem tremy, stres zupełnie zniknął i grało mi się bardzo dobrze.

OCENY ZAWODNIKÓW SIARKI TARNOBRZEG 

Karol Dybowski  5.5 - pewny, zaskakująco pewny jak na swój wiek. W pierwszej połowie bardzo dobra interwencja, która uchroniła Siarkę od utraty gola. Po przerwie również, gdy zaszła konieczność interweniował w miarę pewnie. Do poprawy jedynie gra nogami. 

Jan Grzesik - 5 - po słabym meczu w Niepołomicach, w sobotę bardzo poprawny i solidny występ, do czego nas już przyzwyczaił. 

Bartosz Waleńcik - 5 bez większych wzlotów i upadków. Bardo poprawny występ. 

Konrad Stępień - 5 trochę problemów z wyprowadzaniem piłki w pierwszej połowie, kilka mniejszych wpadek, ale generalnie jest dobrze patrząc na jego grę po dłuższej przerwie.

Michał Dawidowicz - 3.5 bardzo słaby występ młodego zawodnika. Nie wszedł dobrze w mecz i każde jego kolejne zagranie było niepewne. W pierwszej połowie bardzo często objeżdżany. Sporo problemów miał również w ustawieniu.

Marcin Stefanik - 6 wreszcie przypominał tego Stefana z poprzednich rozgrywek. Często pokazywał się do gry, był też agresywny. Nie bojąc się, był zawsze tam gdzie być powinien.

Kamil Lewandowski - 3.5 zagubiony i chyba mocno stremowany. Wpływ na jego słabszą grę z pewnością miała żółta kartka, którą otrzymał na początku spotkania. 

Marcin Stromecki - 4.5 zmiennik Lewandowskiego zagrał poprawnie, ale brakuje jeszcze trochę do dyspozycji sprzed roku. 

Jakub Głaz - 5.5 - bardzo dobrze wszedl w mecz, kilka razy świetnie szarpnał skrzydłem, gdzie starał się wykorzystać swój największy atut, czyli przewagę szybkościowa nad rywalem. Do tego bardzo dobre podanie na wolne pole do Koczona i sytuacja bramkowa. W drugiej połowie mniej konkretny ale dobry, jeśli nie najlepszy jego występ w seniorach. A wszystko to w dniu swoich urodzin

Patryk Szewc - 4.5 potrafi grac w piłkę, dużo biegał, ale w sobotę zabrakło konkretów z jego strony.

Hubert Tomalski - 7.5  gracz meczu. Cudowny gol i asysta przy samobójczym trafieniu. Do tego mnóstwo rajdów, walki. Klasa po prostu.

Daniel Koczon - 5.5 dobry występ. Napracował się co nie miara i chyba zaprezentował się na nowej nieco dla siebie pozycji najlepiej w tym sezonie.

Sławomir Strzałka i Hubert Mikusiński

15:48, dante1002
Link Dodaj komentarz »
sobota, 13 sierpnia 2016

Zdjęcie - Barbara Szczepanek

Siła Koniczynki Ocice tkwi w monolicie i niezłomnym charakterze zespołu, który był budowany od kilka sezonów. Barażowe niepowodzenia pozostawiły na drużynie Mariusza Łukawskiego wiele bolesnych wspomnień. Rok po upragnionym awansie, drużyna z Ocic wszystko co najgorsze zdaje się mieć już za sobą. Dobitnie potwierdził to miniony sezon, który Koniczynka zakończyła w górnej części tabeli. W rozpoczynających się właśnie rozgrywkach klasy A ma być podobnie.

Runda jesienna poprzedniego sezonu w wykonaniu beniaminka z Ocic początkowo była prawdziwą huśtawką nastrojów. Po pierwszych dwóch spotkaniach w wykonaniu podopiecznych Mariusza Łukawskiego mało kto wierzył, że ten sezon w ogóle będzie udany dla beniaminka rozgrywek klasy A. Dwie wysokie porażki na inaugurację nie podłamały jednak tarnobrzeskiego zespołu. Z każdym kolejnym spotkaniem zespół z Ocic się rozkręcał, czego dowodem było miejsce tuż za ligową czołówką. Koniczynka na górze tabeli zadomowiła się na dobre i swojej pozycji nie oddała już do końca rozgrywek, kończąc je na bardzo dobrym szóstym miejscu.

O powtórzenie tak dobrego wyniku w rozpoczynającym się sezonie może nie być łatwo. W powiększonej do 16 zespołów lidze, Koniczynka spotka się nie tylko z rezerwami Siarki Tarnobrzeg, ale przede wszystkim ze starymi ligowymi znajomymi z Żupawy, Woli Baranowskiej czy też Knapów. Głównym problemem zespołu z Ocic póki co są jednak problemy kadrowe, dotyczące głównie czołowych postaci zespołu. W zamykającym poprzedni sezon spotkaniu, poważnej kontuzji doznał Krzysztof Barnaś, którego udział w rundzie jesiennej będzie wykluczony. Nieobecność bramkostrzelnego napastnika Koniczynki to jednak nie jedyne zmartwienie Mariusza Łukawskiego. Na uraz narzeka również jeden z najlepszych zawodników poprzedniego sezonu Piotr Drzewiński.

Kontuzje podstawowych zawodników w letniej przerwie nie zaburzyły jednak klubowej hierarchii. Podobnie jak w latach ubiegłych, tak i tego lata w kadrze Mariusza Łukawskiego nie działo się nic nadzwyczajnego. Trzon zespołu pozostał praktycznie nienaruszony, a w drużynie nastąpiły jedynie kosmetyczne zmiany. Do ekipy z Ocic dołączył wychowanek Siarki Tarnobrzeg Przemysław Saja, z którym opiekun Koniczynki wiąże spore nadzieje. Oprócz byłego już zawodnika OKS-u Mokrzyszów do zespołu spod znaku Koniczyny dołączył bramkarz Michał Marzec, który całą swoją przygodę z piłką spędził na Serbinowie. W końcówce ubiegłego sezonu podjął jednak decyzję o zmianie klubowego środowiska. Wszystko to po kłosie tego, jak na dobre stracił miejsce w wyjściowym składzie swojego byłego już zespołu.

Przygotowania do nowego sezonu zespół z Ocic rozpoczął miesiąc temu. W tym krótkim okresie drużyna Mariusza Łukawskiego rozegrała trzy sparingi (Wydrza, Tarnowska Wola, Łoniów) w których nie odniosła żadnego zwycięstwa. Forma ma jednak przyjść na ligę. Koniczynka nowy sezon w A klasie zainauguruje wyjazdowym spotkaniem we Wrzawach ze spadkowiczem klasy okręgowej. Tydzień później tarnobrzeski zespół przywita się z własną publicznością meczem z Kępiem Zaleszańskim.

Hubert Mikusiński

23:45, dante1002
Link Dodaj komentarz »
piątek, 12 sierpnia 2016

Rezerwy Siarki Tarnobrzeg wracają na prostą. Po rocznej przerwie, spowodowanej kiepską sytuacją finansową klubu druga drużyna w tym sezonie przystąpi do rozgrywek piłkarskiej klasy A. Jej trenerem, tak jak poprzednim razem będzie Maciej Wojnar.

Los drugiej drużyny Siarki Tarnobrzeg ważył się kilka tygodniu temu na zarządzie Podkarpackiego Związku Piłki Nożnej. Tarnobrzeski zespół swój wniosek o ponowne przyłączenie do rozgrywek argumentował przede wszystkim potrzebą ogrywania zdolnej młodzieży oraz młodzieżowców, których w tym sezonie nie zabraknie w drużynie. Ostateczna opinia okazała się pozytywna, co oznacza, że rezerwy Siarki już w niedzielę ponownie przystąpią do rozgrywek piłkarskiej klasy A. - Wszyscy doskonale wiemy, jakie wcześniej były problemy organizacyjne. To przede wszystkim zadecydowało o tym, że nie było drugiej drużyny. Fajnie, że prezes przywrócił zespół rezerw – ocenił reaktywację drugiej drużyny Włodzimierz Gąsior.

Kolejne już przywrócenie zespołu rezerw to przede wszystkim wielka korzyść dla całego klubowego środowiska Siarki, a w szczególności dla graczy, którym nie będzie dane wystąpić w meczu na II ligowym poziomie. Zachowanie meczowej ciągłości w ich przypadku miało decydujący wpływ na takie posunięcie ze strony klubu. Skorzystają na tym również juniorzy tarnobrzeskiego klubu, dla których gra na poziomie seniorskim powinna być niezwykle cennym doświadczeniem.

Bezcenne ogrywanie się w dorosłej piłce znalazło swoje przełożenie dwa sezony temu w przypadku Siarki. Zespól złożony głównie z wychowanków tarnobrzeskiego klubu z blisko 50 spotkań rozegranych spotkań (A klasa i rozgrywki juniorskie) wygrał aż 34. Do awansu na boiska klasy okręgowej wówczas zabrakło zaledwie punktu. Podobnie było w ostatnim dla rezerw sezonie 2014/2015, kiedy to dwa remisy pod koniec sezonu zadecydowały o niekorzystnej dla Siarki kolejności miejsc.

W rozpoczynającym się już jutro sezonie ma być już inaczej, ale aby awans stał się faktem potrzebna jest nie tylko dobra gra zespołu. Kluczową rolę powinna odgrywać pomyślna współpraca na linii pierwsza drużyna – druga drużyna. Tylko takie połączenie będzie w stanie zagwarantować sukces w postaci awansu do klasy okręgowej. 

Hubert Mikusiński

14:35, dante1002
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2