O tarnobrzeskiej piłce, o koszykówce, a przede wszystkim tarnobrzeskim sporcie...
RSS
wtorek, 30 września 2014

Zdjęcie - Grzegorz Lipiec

1/4 sezonu w nowej II lidze już za nami. Spoglądając na tabelę po 10 rozegranych kolejkach niby tragedii nie ma. Strata do lidera jest tak nieznaczna, że można ją odrobić w przeciągu dwóch kolejek. Gorzej jednak jest jeśli chodzi o styl i grę Siarki. W żadnym z 10 spotkań tarnobrzeski zespół nie przypominał drużyny, która porywała kibiców w poprzednim sezonie. Wymęczone wygrane z Rozwojem czy Nadwiślanem Góra, kilka szczęśliwych remisów, a przede wszystkim słaba gra sprawiają, że główny cel jakim ma być awans  może być nie do zrealizowania również w tym sezonie.

Na niewiele zdała się jak na razie zmiana na stanowisku trenera. Efekt nowej miotły póki co w Siarce przyniósł rezultat w postaci jednej wygranej, dwóch remisów i jednej, frajerskiej porażki w Sosnowcu. Na ocenę pracy nowego szkoleniowca przyjdzie jeszcze czas, ale na pewno nie w tej rundzie. Miesiąc czasu to też zbyt krótki okres aby postawić diagnozę czy piłkarski stan Siarki uległ poprawie czy też nie. Momenty były w meczu z Kluczborkiem. Było również przełamanie w ostatnią sobotę Kotwicą chyba tyle pozytywów na ten moment. Więcej plusów nie zaobserwowałem.

Ryszardowi Kuźmie będzie niezwykle ciężko jesienią osiągać dobre wyniki przy tak skonstruowanej kadrze zespołu. Mimo, że trzon zespołu pozostał bez zmian to obecny zespół Siarki jest dużo słabszy niż ten z poprzedniego sezonu. Transfery, które poczynił tarnobrzeski klub okazały się kompletnie nietrafione. Żaden z nowo pozyskanych piłkarzy nie podniósł wartości zespołu. Oczywiście najmniej uwag i zastrzeżeń można mieć do nieźle spisującego się na początku sezonu Chwastka, ale sytuacja z młodzieżowcami to już kompletnie nieporozumienie. Każdy z tych zawodników gra właściwie na pozycji, które w Siarce są najmocniej obsadzone.  Nie potrafię zrozumieć co w drużynie Siarki robi Michał Paluch, który prócz dobrego meczu i przypadkowej bramki ze Stalą nie wnosi kompletnie nic w ofensywne poczynania tarnobrzeskiego klubu. Chłopak może i się stara na boisku, może i biega, ale umówmy się II liga to zwyczajnie jest zbyt wysoki poziom w stosunku do jego umiejętności. Nie jestem w stanie również pojąć po do zespołu został sprowadzony Bartosz Walnicik (rocznik 1996). Na co on? Czy nie lepiej jest byłoby dać szansę naszemu wychowankowi? Okazuje się, że chyba nie nawet jeśli Głowacki miał kapitalny sezon na boku obrony. Nawet jeśli Szewc czyni ogromne postępy, a w kolejce ustawia się już kolejny młody, zdolny i ambitny Samojeden. Widocznie lepiej jest zakontraktować na 3 lata podążającego za piłkarskimi trendami Walencika niż korzystać ze swoich wychowanków. Na samym Paluchu i Walenciku transferowe niewypały się jednak nie kończą. Po Bobaku, Nwachukwu i Fallu do Siarki dołączył kolejny zagraniczny zawodnik – Tamaz Chargeishvili. Gruzin jak na razie więcej czasu spędza na boiskach A klasy w rezerwach niż w pierwszym zespole Siarki. Chyba nie tak miało to wyglądać...

Przyczyn słabej gry Siarki w tym sezonie należy upatrywać przede wszystkim w źle dopasowanej kadrze. Zarząd KS (o ile mi wiadomo to właśnie on w głównej mierze odpowiadał za tą sferę) kompletnie pokpił sprawę. Prezes Dariusz Dziedzic na jednym ze sparingów otwarcie mówił, ilu to zawodników w ostatnim momencie decydowało się na inne klubu niż KS Siarka. Nie sprawdził się najwidoczniej w Tarnobrzegu Łukasz Sekulski, który w zespole za miedzą strzela gol za golem. W obecnej sytuacji trenerowi Kuźmie nie będzie łatwo dopasować to na tyle aby gra uległa poprawie, a i wyniki były bardziej zadowalające.

Tyle o pierwszym zespole. Czas na drugą drużynę, która w tym sezonie z pewnością chciałaby awansować do okręgówki. Początek niełatwy, ale pozycja w tabeli nienajgorsza. O tym jednak przy następnej okazji. Przeglądając wczoraj forum Siarki natrafiłem na dość ciekawe pytanie odnośnie tego, dlaczego drugi zespół w niedzielę nie otrzymał pomocy z pierwszego składu. Nie było Bochenka, Walenika, Persony czy Palucha. Był za to Tamaz, który jak wiadomo częściej grywa w rezerwach niż w pierwszym zespole. Reszcie jak widać niespecjalnie zależy na losie drugiego zespołu. Dla Tomka Persony czy Michała Palucha to widocznie wstyd i piłkarska ujma grać na boiskach czy klepiskach A klasy. Oni ''nie przychodzili tutaj grać w II zespole Siarki''. Oni ''przychodzi tutaj grać w II lidze''. Szkoda tylko, że w taki sposób pokazują szacunek do klubu, który reprezentują całkowicie zapominając o tym jak zaczynali swoją przygodę z piłką. Trener Tułacz owszem bywał często na meczach rezerw, natomiast obecnego trenera Kuźmy na meczach rezerw jeszcze nie widziałem. Całkowicie się z Tobą zgadzam natomiast Tomku w kwestii drugiego trenera, którym powinien być Maciej Wojnar.

04:00, dante1002
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 14 września 2014

Naprzeciw siebie dwie czołowe drużyny B klasy. Obie z Tarnobrzega i obie z aspiracjami powrotu do A klasy. Iskra Sobów od kilku sezonów pikowała w dół, aż w końcu mimo swojej ambitnej postawy nie uniknęła spadku. Koniczynka z kolei bezskutecznie o A klasowe rozgrywki stara się już od dwóch sezonów. I pewnie nie byłoby w tym spotkaniu niczego nadzwyczajnego gdyby nie miejsce niedzielnej potyczki obu drużyn. Po ponad 4 latach przerwy piłka wraca na boisko do Sobowa.

Dość długo trwało odbudowywanie pochłoniętego przez powódź obiektu sportowego w Sobowie. Wszystko zaczęło się zmieniać późną jesienią poprzedniego roku. Teren boiska służący w ostatnich latach do wypasu krów zamienił się w plac budowy. Wraz z przyjściem wiosny obiekt nabierał barw, aż w końcu udało się odbudować zniszczone boisko i szatnię. Wyremontowano również istniejące trybuny i nie tylko. W niedzielę obiekt w Sobowie zacznie wreszcie świecić dawnym blaskiem. Szkoda tylko, że niestety już w zupełnie innej piłkarskiej rzeczywistości niż przed powodzią.

Zarówno dla Iskry Sobów jak i Koniczynki Ocice poprzedni sezon układał się pomyślnie. Iskra mimo kadrowych braków pozytywnie zaskakiwała w A klasie, szczególnie wiosną. Punktów jednak wystarczyło aby zagrać w barażu o utrzymanie. Koniczynka zaś po rundzie jesiennej prowadziła w B klasie i była na najlepszej drodze powrotu do A klasy. Wszystko uległo zmianie po spotkaniu z bezpośrednim rywalem do awansu Ceramiką Hadykówka (porażka 0-3). Z Koniczynki całkowicie zeszło powietrze i po remisie z Wolą Baranowską stało się jasne, że drugi raz z rzędu klub z Ocic szans będzie musiał szukać w barażach.

Kluczowe dla losów całego sezonu spotkania dla obu drużyn niestety nie były udane. Iskra w Radomyślu musiała radzić sobie bez swojego najlepszego zawodnika Mieczysława Ożoga. Poradzić sobie nie zdołała i przegrała wysoko 1-5. Koniczynce o awans do A klasy w tym samym czasie przyszło walczyć z KS Sarzyną. Pierwsze spotkanie w Ocicach układało się po myśli gospodarzy. Koniczynka w pierwszej połowie zmiażdżyła rywala aplikując mu cztery gole. W drugiej połowie gospodarze lekko opadli z sił, co skrzętnie wykorzystali goście strzelając dwie bramki. Rozegrane kilka dni później rewanże przyniosły nieoczekiwane zwroty akcji. Iskra nieoczekiwanie odrabiała straty i do przerwy mogła prowadzić 3-0, ale niestety straciła gola. Gol do szatni podłamał zespól z Sobowa do tego stopnia, że Iskra przegrała to spotkanie lądując w B klasowej otchłani. Jeszcze bardziej dramatyczny przebieg miało rewanżowe spotkanie Koniczynki, która w niesamowitych okolicznościach dała sobie wyrywać awans tracąc dwa gole w końcówce spotkania. Kolejna próba powrotu do A klasy okazała się nieudana.

W obecnym sezonie cele obu drużyn są te same. Pierwsze sześć kolejek karzą przypuszczać, że zarówno Iskra jak i Koniczynka będą liczyły się w walce o awans. Jak na razie w ligowej tabeli wyżej o jedno oczko plasuje się gospodarz dzisiejszego spotkania, który nie doznał jeszcze porażki. Koniczynka nowy sezon zaczęła od falstartu, ale później było już znacznie lepiej. Dzisiaj nadarzy się okazja aby jeszcze bardziej zbliżyć się do ligowej czołówki.

Spotkanie w Sobowie będzie miało również szczególny charakter dla kilku zawodników do tej pory grających w Ocicach. Mariusz Łukawski, obecny trener Koniczynki kilka sezonów temu prowadził Iskrę Sobów jeszcze na boiskach okręgówki. Czasy klasy okręgowej w Sobowie pamiętać powinni również bracia Kołodziej, Radosław Maciągowski, Tomasz Karczewski i Patryk Turek. Wszyscy Ci zawodnicy w przeszłości stanowili o sile juniorskiej piłki w Sobowie.

Mecz w Sobowie z udziałem Iskry i Koniczynki jednak nie będzie jedynym na które warto dzisiaj zwrócić uwagę w B klasie. Bardzo ciekawie zapowiadającym się pojedynkiem będzie potyczka Krzątki z rozpędzonym liderem z Knap. Emocji zabraknąć nie powinno też w Zakrzowie, gdzie miejscowy Junior zagra z Błękitnymi Komorów. Gospodarze dzisiejszego spotkania będą z pewnością chcieli potrzymać zwycięską passę po wygranych derbach ze Wspólnotą Serbinów (1-0). Co ciekawe jednak, gdy obie drużyny spotykały się ze sobą w Zakrzowie zawsze wygrywali goście. Tak było w poprzednim sezonie, tak też było dwa lata temu. Junior znacznie lepiej radził sobie na boisku w Komorowie, gdzie również wygrywał dwukrotnie w ciągu ostatnich dwóch sezonów.

Bardzo ciężkie zadanie czeka Wspólnotę Serbinów, która wybiera się na wyjazdowe spotkanie z Łęgiem Kopcie. Gospodarze dzisiejszego meczu ten sezon zaczęli niespecjalnie wygrywając zaledwie jedno spotkanie. Mecz ze Wspólnotą może być wiec dobrą okazją do przełamania dla zespołu, który w poprzednim sezonie był niepokonany na własnym boisku. Ostatnie potyczki w Kopciach dla Wspólnoty były bardzo bolesne (czyt. porażki 5-0 i 8-0).

13:44, dante1002
Link Dodaj komentarz »
sobota, 13 września 2014

Po remisie w Puławach z tamtejszą Wisłą czas na kolejny debiut Ryszarda Kuźmy, ale tym razem przed tarnobrzeską publicznością. Już dzisiaj o godzinie 16 Siarka podejmie liderujący w tabeli II ligi zespół z Kluczborka, który do tej pory zanotował sześć zwycięstw i doznał jednej porażki.

Dzisiejszy rywal Siarki to niezwykle ambitny, młody i dobrze prosperujący klub powstały w wyniku fuzji upadających trzech drużyn. MKS Kluczbork w ciągu zaledwie sześciu lat od założenia klubu z IV ligi przebił się na zaplecze ekstraklasy, gdzie spędził dwa sezony. W miasteczku otoczonym Borami Stobrawskimi kariera klubu opiera się głównie na silnym wsparciu miejscowych władz oraz rozsądnej polityce kadrowej. To właśnie w tym klubie rozkwitał talent Waldemara Soboty, który w wieku 22 lat był pod czujną obserwacją wielu ekstraklasowych klubów.

Początek obecnego sezonu dla obu drużyn jest zgoła odmienny. Siarka w sześciu spotkaniach na własnym stadionie zgromadziła 11 punktów, jednak gra i styl w jakim tego dokonała pozostawiał wiele do życzenia. Niezadowoleni z takiego obrotu sprawy działacze postanowili zakończyć współpracę z Tomaszem Tułaczem i obowiązki trenerskie powierzyć doświadczonemu i cenionemu Ryszardowi Kuźmie. Nowy trener w swoim debiucie z Siarką zdobył punkt. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że tarnobrzeski zespół grał z najsłabszą drużyną ligi wynik remisowy również można zaliczyć jako spore rozczarowanie.

Siarka w sobotę zagra odmieniona nie personalnie, ale być może mentalnie. Sposób prowadzenia treningów przez nowego trenera tarnobrzeskiej drużyny nieco różni się od metod poprzednika. Kuźma jednak podobnie jak Tułacz będzie miał nie łatwy orzech do zgryzienia, jeśli chodzi o skład. W zespole wciąż kontuzjowani są Tomasz Persona i Marcin Truszkowski, który od poniedziałku wznowi treningi. Najprawdopodobniej na boisku zabraknie również Dariusza Frankiewicza Pole manewru trenera Kuźmy wiec będzie ograniczone do minimum.

Ta niezbyt ciekawa, kadrowa sytuacja Siarki nie tylko jest wynikiem kontuzji poszczególnych graczy, ale przede wszystkim kompletnie nieudanych transferów. Szczególnie w oczy rzuca się brak solidnego młodzieżowca. II liga to zwyczajnie zbyt wysokie progi dla takich zawodników jak niestwarzający żadnego zagrożenia pod bramką rywala Paluch czy Walencik, który z Siarką związał się na trzy lata.

O ile początek sezonu w wykonaniu Siarki do wymarzonych nie należy o tyle w Kluczborku humory dopisują. 18 zdobytych punktów w sześciu spotkaniach to wynik, który sprawia, że MKS w ligowej tabeli na wszystkich patrzy z góry. Trener lidera II ligi Andrzej Konwiński jednak zdaje sobie sprawę, że w sobotę o zwycięstwo będzie niezwykle trudno i docenia klasę najbliższego rywala – Siarka trochę tych punktów potraciła, ale bez wątpienia to jeden z najlepszych zespołów w II lidze.

Szkoleniowiec zespołu z Kluczborka przed dzisiejszym spotkaniem z Siarką do dyspozycji będzie miał wszystkich zawodników. Do zdrowia wrócił już młodzieżowiec Łukasz Reinhard, a dotychczasowy bramkarz Krystian Rudnicki po tygodniowej przerwie spowodowanej występami w młodzieżowej kadrze narodowej zapewne powróci do bramki MKS-u.

Opierając się na pozycji w ligowej tabeli faworytem sobotniego spotkania powinni być goście, ale Siarka nie raz pokazała, że na mocniejszych i lepszych rywali potrafi się podwójnie mobilizować. Oby podobnie było i tym razem. Może w końcu będziemy świadkami spotkania na dobrym poziomie po którym nie będziemy czuli już niedosytu, który od dłuższego czasu prześladuje kibiców w Tarnobrzegu. Dobra okazja aby wreszcie to zmienić już dziś. 

02:35, dante1002
Link Dodaj komentarz »
piątek, 12 września 2014

Za niespełna miesiąc wystartują rozgrywki koszykarskiej Tauron Basket Ligi. Po raz piąty zobaczymy w nich drużynę Jeziora Tarnobrzeg, która poprzedni sezon zakończyła na przedostatnim miejscu. W tym roku ma być lepiej, ale tylko nieznacznie. Celem drużyny będzie zajęcie 4 miejsca...od końca. Przynajmniej takie deklaracje można usłyszeć z ust twardo stąpającego po ziemi Zbigniewa Pyszniaka. Zanim jednak nowy sezon rozkręci się na dobre tarnobrzeski zespół czeka kilka przedsezonowych turniejów. Pierwszy z nich zakończył się w miniony weekend sukcesem. Przebudowany po raz kolejny zespół Jeziora zwyciężył w Łańcucie. Od dzisiaj do niedzieli koszykarska próba we własnej hali – XIV Memoriał im. Kazimierza Wacławczyka, czyli Mistrzostwa Podkarpacia w Tarnobrzegu. To dobra okazja aby zadać sobie zasadnicze pytanie czy nadchodzący sezon będzie się różnił czymś od pozostałych.

W Tarnobrzegu minęły już czasy, gdy wyczekiwało się na rozpoczęcie nowego koszykarskiego sezonu, a każdy kolejny przylot nowego gracza z Ameryki wzbudzał ogromne zainteresowanie. Nie trzeba szukać daleko aby przekonać się, że koszykówka w mieście nie wzbudza emocji, przynajmniej takich jak w ubiegłych latach. W poprzednim sezonie tylko mecze Kotwicy Kołobrzeg gromadziły mniejszą ilość kibiców niż spotkania Siarki Jezioro Tarnobrzeg. Gdy dołożymy do tego fakt, że Mistrzostwa Polski Kadetów w Tarnobrzegu zgromadzimy o wiele większą widownie można śmiało dojść do wniosku, że ekstraklasowa koszykówka najzwyczajniej się znudziła. Fatalne wyniki. Beznadziejny trener. I nade wszystko absurdalne decyzje władz klubu. Wszystkie te trzy czynniki złożyły się na to, że budowany przez lata wizerunek seniorskiej koszykówki w Tarnobrzegu legł w gruzach. Co gorsza tej ruiny dokonał człowiek, który przez lata był utożsamiany, jako ojciec tarnobrzeskiego basketu. W nadchodzącym sezonie Zbigniewowi Pyszniakowi, bo o nim mowa przyjdzie ratowanie tego wszystkiego, chociaż czy można mówić o ratowaniu czegoś, co zostało już dawno spisane na straty? Szkoda tylko, że miejskie pieniądze.

Właściwie od kilku lat powtarza się to samo. Gdy wydaje się, że osoby odpowiadające za koszykówkę w Tarnobrzegu nie mogą już zrobić niczego absurdalnego to oni właśnie to robią. Przebijając samych siebie i podnosząc sobie przy tym poprzeczkę tego absurdu coraz wyżej. Nie wieszają jej jednak na tyle wysoko by wkrótce jej nie przeskoczyć. W zespole Jeziora Tarnobrzeg regularnie bije się nie tylko rekordy porażek w lidze, ale przede wszystkim rekordy absurdów. Z poprzedniego sezonu nie sposób ich zliczyć. Trudno też takim kolejnym absurdem nie nazwać osoby nowego trenera, który w najbliższym sezonie poprowadzi zespół.

Wielkiego zaskoczenia nie było, gdy prezes Pyszniak przyjął od samego siebie nominację na funkcję nowego-starego trenera. Od pewnego czasu mówiło się o tym głośno i nikogo raczej ten wybór dziwić nie powinien. Taki typowy wariant oszczędnościowy, bo przecież Jeziorowcy w nadchodzącym sezonie będą dysponować jednym z najniższych budżetów w lidze. Poza tym, który szanujący się trener zdecydowałby się na pracę w tak specyficznych warunkach? Chyba tylko desperat pokroju Marca lub Szczubiała. Pyszniak zespół poprowadzi w tym sezonie wraz ze swoim wieloletnim asystentem Arkadiuszem Papką, który w poprzednim sezonie miał okazję chwilowo kierować zespołem. 

O ile wybór trenera nikogo nie powinien dziwić, o tyle sposób tego wyboru już tak. W profesjonalnym klubie takie rzeczy nie miałby prawa bytu, bo to  Rada Nadzorcza wybiera Prezesa, który tworzy strukturę klubu oraz dobiera odpowiednich ludzi. W Tarnobrzegu jest jeden człowiek od wszystkiego, który zwyczajnie uważa się za najmądrzejszego. Jeśli ktoś ma inne zdanie działa tylko i wyłącznie na szkodę tarnobrzeskiej koszykówki. Jeśli natomiast weźmiemy pod uwagę fakt, że klub utrzymuje miejska dotacja (publiczne pieniądze) to warto zastanowić się nad tym dlaczego wpływ na to wszystko ma tylko jeden człowiek, który z tego klubu zrobił prywatny folwark do którego nikt nie ma prawa wstępu. Na nic zdali się młodzi, ambitni, pełni pomysłów wykształceni ludzie, którzy najzwyczajniej w świecie chcieli sprawić aby klub jakoś szedł do przodu i stawał się bardziej profesjonalny. Nic z tych rzeczy. Ten klub od kilku lat swoi w miejscu i z tego miejsca się nie ruszy. 

W tym sezonie właściwie wszystko pozostanie bez większych zmian. Wyniki z góry można założyć jakie będą skoro trener stawia za cel przeskoczyć trzy zespoły od dołu. Frekwencja będzie zbliżona do poprzedniego sezonu, a może i jeszcze niższa. Mimo wszystko nowemu-staremu trenerowi życzę w przyszłym sezonie jak najlepiej. W razie niepowodzenia, a niestety szanse na powodzenie – powiedzmy to sobie szczerze – są mniej niż marne niech cała krytyka po raz kolejny spadnie na zawodników i przy okazji pewnie nieliczną grupę kibiców za nieprzyjazny klimat i otoczkę. Na chwilę obecną jednak Zbigniew Pyszniak, Bogusław Jarek i kilku współpracowników przypominają mi tą słynną orkiestrę z Titanica. Oni grali do końca, aż okręt zatonął. W tym przypadku będzie podobnie, bo statek pod banderą Pyszniaka też nieuchronnie idzie na dno Jeziora razem z kupą miejskich pieniędzy.

04:01, dante1002
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 11 września 2014

Wiele wskazuje na to, że o awans do A klasy w tym sezonie będzie dużo trudniej niż w poprzednim sezonie. Liga w stosunku do poprzednich sezonów powiększyła się i liczy 14 zespołów. Do grona drużyn z poprzedniego sezonu dołączyły spadkowicze z A klasy, czyli Iskra Sobów i Termopol Żabno. Powrócił również zespół Żupawy. Po rozegranych sześciu kolejkach wspólnie z dwójką ekspertów, która dość dobrze zna realia B klasy postanowiłem pochylić się nad obecnym sezonem i podyskutować nad szansami poszczególnych drużyn. Kto ma największe szanse na awans, a komu przypadnie prawo gry w barażach. Kto na ten moment wygląda najgorzej a kto pozytywnie zaskakuje. O tym i nie tylko już teraz. 

Liga mocniejsza czy słabsza?

HUNTER - W ostatnim sezonie walka o najwyższe cele toczyła się pomiędzy dwoma drużynami z Hadykówki i Ocic, a kroku próbowało dotrzymać może 2-3 drużyny. W tym sezonie patrząc na tabelę mamy aż 7 drużyny na dobrym poziomie, gdzie każdy mecz pomiędzy tymi drużynami może być bardzo ciekawy, a ostatnie rozstrzygające kolejki jeszcze bardziej ciekawsze i zaskakujące jak pewnie cały sezon.

DANTE1002 - Poziom rozgrywek z pewnością będziemy mogli stwierdzić na sam koniec sezonu. Teraz jednak, gdy do B klasy dołączyły zespoły Iskry Sobów i Termopolu Żabno mogę pokusić się o stwierdzenie, że liga w tym sezonie na pewno jest solidniejsza i chyba mocniejsza w stosunku do poprzedniego sezonu. O awans będzie trudno, w szczególności mam na myśli tarnobrzeskie zespoły jak np. Koniczynkę, która do A klasy puka od dwóch sezonów. Szkoda tylko, że przeważnie w stroju świętego Mikołaja.

ISCO13 - Liga wygląda na trochę mocniejszą po dołączeniu dwóch spadkowiczów w tym sezonie.

Komu ''grozi'' awans w tym sezonie?

HUNTER - Sądzę, że Termopol Żabno jest drużyną, która po ostatnim gwizdku 26 kolejki będzie cieszyła się z awansu ponieważ ten zespół jest doświadczony. Do tego mają solidny skład i dobrą formację defensywną. Ostatnie 2 sezony spędzili w A klasie i z pewnością będą chcieli wrócić tam jak najszybciej dzięki swojej dobrej grze.

DANTE1002 - Zaskoczenia nie będzie, bo większość osób dzisiaj typuje Kolejarz Knapy. Grają naprawdę dobrze to trzeba przyznać. Widziałem ich pierwsze spotkanie, imponowali szybkością, dokładnością podań i składnością akcji. Nie będzie przesady jak powiem, że po prostu rozjechali Wspólnotę. Do wagonu rozpędzonego Kolejarza próbują doczepić się inni, między innymi wspominany i ograny na wyższym poziomie Termopol Żabno. Jakiś kontakt kilka drużyn ma, ale wzmocniony zespół z Knap początek sezonu ma imponujący. Komplet punktów na starcie stawia ich w roli faworytów, chociaż teraz nieco trudniejsi rywale jak Koniczynka czy Komorów, gdzie zawsze gra się nie łatwo. Nie ukrywam, że chciałbym aby namieszały zespoły z Tarnobrzega (zwłaszcza mam na myśli Iskrę i Koniczynkę).

ISCO13 – Jak na razie po tabeli śmiało można stwierdzić, że o awans będą głównie walczyć drużyny z Knap i Żabna. Moim zdaniem jednak zespół Termopolu opadnie z sił i do walki o awans mogą włączyć się drużyny Iskry Sobów i już 3 rok z rzędu Koniczynka Ocice.

Jakieś pozytywne zaskoczenie sezonu? 

HUNTER -  Tu chyba zaskoczenia nie będzie. Skoro awans dla Żabna to na pewno tytuł największego zaskoczenia dla Kolejarza Knapy. Drużyna ma świetny start sezonu, strzela bardzo dużo bramek, ba świetny stadion jak i obiekty i ten sezon będzie na pewno wielką odskocznią od poprzednich, słabych sezonów w wykonaniu tej drużyny. Jeśli się im uda utrzymać formę przez cały sezon to z pewnością powalczą o awans do A klasy. Czarnym koniec z pewnością będzie drużyna z Krzątki, który urwie punkty wielu drużynom. Młody, perspektywiczny zespół mający bardzo dobry zeszły sezon może mieć szalenie ważne znaczenie na koniec tego sezonu i moim zdaniem na pewno będzie walczyła o pierwsze trzy miejsca.

DANTE1002 - Być może dla niektórych będzie to dziwne, ale mnie osobiście zaskakuje Iskra Sobów, ale po części mogłem się tego też spodziewać. Już na wiosnę w A klasie grali nieźle i zdobywali punkty wtedy, gdy nikt na nich nie stawiał. Teraz, gdy grają niżej i do zespołu dołączyło kilku dobrych zawodników są naprawdę solidni. Czy aż tak solidni jak mi się wydaje to pokażą najbliższe trzy kolejki, gdzie będą grać z wymagającymi rywalami (Koniczynka, Kolejarz, Termopol). Całkiem nieźle spisuje się też Żupawa, ciekawy i nieobliczalny zespół. Te zespoły mogą nieco pomieszać szyki faworytom do awansu.

ISCO13 – Na chwilę obecną największym zaskoczeniem dla mnie jest drużyna z Żupawy, ale nie stawiałbym ich w szeregu z drużynami z czołówki ani też nie określał mianem czarnego konia.

Najsłabszy zespół B klasy w tym sezonie?

HUNTER - Rok temu najsłabszą drużyną był Baranów Sandomierski, który po fatalnej grze podjął decyzję o wycofaniu się z rozgrywek. Z całą pewnością w tym roku ostatnie miejsce w tabeli przypadnie drużynie LZS Cygany. W tamtym sezonie poczynali sobie bardzo dobrze zajmując 6 miejsce w tabeli ale niestety w tym roku stracili ważnych graczy stanowiących fundament tego zespołu. Styl i gra zespołu z Cyganów obróciły się o 360 stopni czego wynikiem będzie niechlubny tytuł najsłabszej drużyny.

DANTE1002 - Pamiętam jak w sezonie 2011/2012 swój znakomity czas miał zespół Chmielowa (4 miejsce na koniec sezonu). Cygany w poprzednim sezonie osiągnęły chyba dość podobny szczyt swoich piłkarskich możliwości zajmując 6 miejsce w lidze. Niestety z tego zespołu mało kto już tam gra. Nie ma już ludzi, którzy w głównej mierze stanowili o sile tego zespołu. Większość albo wróciła do swoich macierzystych klubów albo zwyczajnie gra gdzieś indziej. Na przykład nie mam pojęcia co się dzieje z Bartłomiejem Gałą, który strzelał tam gola za golem.  Cygany na ten moment są najsłabszym zespołem i ta sytuacja raczej się nie zmieni. Jak dociągną sezon do końca to będzie dobrze, bo w każdym meczu brakuje im ludzi. Historia ostatnich dwóch sezonów niestety zawsze niosła jeden zespół, który wycofywał się z rozgrywek. Oby podobny los nie spotkał właśnie Cyganów. Natomiast jeśli chodzi o rozczarowanie to na pewno za takie można uznać Płomień Chmielów, chociaż po ostatniej wygranej i nowych wzmocnieniach coś może wreszcie tam ruszy.

ISCO13 – Najsłabszą drużyną niewątpliwie jest zespół z Cyganów. Zostali mocno osłabieni w przerwie letniej i teraz są tego efekty. Największe rozczarowanie to drużyna Kopci. Po bardzo dobrym 3 miejscu w poprzednim sezonie wiele osób uwierzyło ze  drużyna będzie biła się o awans bądź baraże, ale już na początku sezonu szybko pogubili punkty z mocnymi rywalami.

Zawodnicy na których warto zwrócić uwagę w tym sezonie?

HUNTER - Najlepszymi graczami z pewnością są i będą w tym sezonie Wojciech Kruk i Wiesław Sądel z Juniora Zakrzów. Dwie najważniejsze osoby w tym zespole stanowiące o ofensywie. Do tego Dariusz i Kamil Polek, niesamowicie skuteczni zawodnicy z Knap, którzy po 6 kolejkach mają razem na swoim koncie 15 bramek. Wielki talent z Krzątki Konrad Bednarz oraz Damian Bednarz najskuteczniejszy zawodnik drużyny z Żabna.

DANTE1002 - Dla mnie niekwestionowaną gwiazdą w B klasie jest Mariusz Łukawski. Widać ogromne doświadczenie i ogranie na wyższym poziomie. Trener, dyrygent, reżyser i motywator i do tego o tego niezwykle ważne bramki, które strzela dla drużyny w tym sezonie. Wyróżniająca się postać w całej lidze. Na pewno też bracia Polkowie (szczególnie Kamil) z Kolejarza Knapy, którzy w tym sezonie dla swojego zespołu zdobyli 15 z 26 bramek. Warto również zwrócić uwagę na Marka Kulczyckiego z Iskry Sobów. Gwarancją solidności zawsze była niezawodna dwójka Juniora Zakrzów – Sądel – Kruk.

ISCO13 – Kamil Polek, nowy-stary nabytek Kolejarza Knapy. Kamil powrócił do swojego macierzystego klubu po przygodzie z Tempem Cmolas w klasie okręgowej oraz A. Wyróżnia się świetnym dryblingiem, strzałem z dystansu i szybkością. Kamil Kaczorowski, ostoja drużyny z Kopci, jeden z młodszych bramkarzy w lidze gdyż ukończył w tym roku 18 lat. Bardzo dobry refleks i dobra gra w sytuacjach jeden na jeden. Do tego na pewno Wiesław Sądel, podpora i kreator gry Juniora Zakrzów. Jego główną zalet jest przegląd pola i doświadczenie. Mariusz Łukawski również, twierdza broniąca dostępu do bramki Koniczynki, najtwardszy oraz najbardziej kreatywny obrońca w tej lidze. Zdobyte doświadczenie na wyższym poziomie daje mu przewagę nad innymi zawodnikami. Do tego grona dorzuciłbym jeszcze Zbigniewa Kozieła z Żupawy i Dawida Kawęckiego z Żabna. Na nich warto zwrócić uwagę.

Tarnobrzeskie zespoły bez szans na A klasę?

HUNTER - Z pewnością tarnobrzeski amatorski futbol kuleje od jednego, dwóch sezonów. Drużyny spadają z wyższych klas rozgrywkowych do niższych, ciągłe konflikty w klubach, brak dobrych zawodników, a co najważniejsze w większości zespołów dobrego, solidnego treningu. To wszystko skutkuje taką postawą właśnie. Awans w tym sezonie do A klasy w 100% nie padnie łupem drużyny z Tarnobrzega.

DANTE1002 - Szans nikomu nie odbieram, ale Wspólnota i Zakrzów raczej o awans bić się nie będą. Ci pierwsi dalej zawodzą, a Junior chyba nie do końca potrafi ustabilizować jeszcze swoją formę i grę. Ostatni derbowy pojedynek tych drużyn tylko to potwierdził. Koniczynka swoje szanse na awans miała, ale ich niewykorzystana. Obawiam się, że trzeciej takiej szansy mogą w tym sezonie nie dostać (chociaż chciałbym się mylić). A Iskra Sobów to na razie taka mała niewiadoma w tej kwestii. Za nami dopiero 6 kolejek wiec jakby nie patrzeć początek sezonu. Nie każdy, kto dobrze wystartuje dobrze kończy i nie każdy kto gorzej wystartuje niekoniecznie musi sezon zakończyć na dalszym miejscu. Poczekamy i zobaczymy.

ISCO13 - Z tarnobrzeskich drużyn z szansami na A klasę są na pewno zespoły Sobowa i Ocic. Przede wszystkim mają odpowiednie doświadczenie, które z pewnością pozwoli wygrać nie jedno spotkanie.

20:54, dante1002
Link Dodaj komentarz »
środa, 10 września 2014

Prawdziwa piłkarska gorączka ogarnęła Tarnobrzeg, gdy na przełomie maja i czerwca ważyły się losy awansu Siarki do I ligi. Mało kto wtedy interesował się losem rezerw Siarki, które w zupełnie innej rzeczywistości toczyły swoja walkę o awans do klasy okręgowej. Przepustki do wyższej klasy wywalczyć się nie udało, ale zespół Macieja Wojnara swój premierowy sezon w A klasie zakończył z poczuciem dobrze wykonanego zadania.

Sezon 2013/2014 to był wyjątkowy czas dla juniorów Siarki. Po raz pierwszy w swojej przygodzie z piłką mieli okazję grać na tzw. dwóch frontach; ligowym (junior starszy) oraz A klasowym. Zespół rezerw Siarki został zgłoszony do tych rozgrywek po 10 latach posłuchy. Ostatni raz druga drużyna Siarki miała okazję rywalizować w klasie okręgowej, gdy funkcję prezesa klubu sprawował Robert Niedbałowski. Celem powołania drugiej drużyny Siarki było oczywiście ogrywanie juniorów oraz szansa gry dla zawodników, którzy nie mieli okazji grać w składzie II ligowego zespołu. Korzyść niby obopólna, ale ze wskazaniem bardziej na juniorów.

Nie da się nie lubić i nie doceniać trenerów, którzy mają świadomość wartości swojego zespołu i otwarcie mówią o ambitnych planach popartych faktami. Maciej Wojnar właśnie do grupy takich trenerów należy. Już na samym początku poprzedniego sezonu z wielką odwagą mówił, że młodzi juniorzy podołają wyzwaniu, jakim starała się dla nich seniorska A klasa. Wojnar jasno podkreślał, że zespół potrafi grać piłką i na tle innych rywali zwyczajnie jest lepszy. Jak się okazało nie kłamał. Jego zespół stanął na wysokości zdania zarówno w lidze juniorów jak i w A klasie, a do pełni szczęścia (czyt. awansu) zabrakło bardzo niewiele.

Na początku poprzedniego sezonu zarówno w rozgrywkach juniorskich jak i A klasy Siarka spisywała się poprawnie. Oczywiście młodemu zespołowi przytrafiały się porażki, ale i one były nieuniknione, szczególnie w dorosłych rozgrywkach. Strzelecką formą imponował Michał Kułaga, który na listę strzelców wpisywał się praktycznie w każdym spotkaniu. Wiosną jednak młody napastnik Siarki już tak skuteczny nie był, ale w zupełności nie zaszkodziło to  zespołowi. Wręcz przeciwnie. Siarka po bolesnym laniu w Majdanie Królewskim i przykrej wpadce w Przyszowie piłkarsko eksplodowała. 11 zwycięstw w 12 spotkaniach, przy czym większość na zero z tyłu. W pewnym momencie tej drużynie nie był potrzebny żaden piłkarz z II ligowego zespołu. Zespól Macieja Wojnara bez żadnych wzmocnień z pierwszego zespołu obijał zespoły z Dąbrowicy, Zaklikowa, Sobowa, Kłyżowa czy Lipy. Postęp w grze całej drużyny był olbrzymi. Siarka na tle znacznej większości zespołów  w A klasie była po prostu lepsza technicznie, taktycznie, motorycznie, a niekiedy nawet i fizycznie. I szkoda tylko, że do miejsca barażowego zabrakło 5 punktów.

Bezcenne doświadczenie nabywane w A klasie jak się okazało procentowało na poziomie juniorskim, gdzie zespół Siarki spisywał się również rewelacyjnie. Szczególnie miało to miejsce wiosną, gdy juniorzy starsi odnieśli 7 zwycięstw i ponieśli tylko jedną porażkę z Iglopolem Dębica. Zespoły z Dębicy zresztą dla Siarki w poprzednim całym sezonie okazały się bardzo pechowe. Na 4 pojedynki (Iglopol i Wisłoka) Siarkowcy przegrali trzy. Kto wie, jakby się to potoczyło, gdyby juniorzy uniknęli tych porażek. Ostatecznie Siarka mimo zwycięstwa na koniec sezonu w Rzeszowie z Resovią zajęła 2 pozycję w tabeli tracąc właśnie do klubu z Rzeszowa zaledwie jeden punkt. Sezon 2013/2014 w wykonaniu juniorów Siarki był jednym z najlepszych w ostatnich latach.

To naprawdę wielkie osiągnięcie zając 2 miejsce w rozgrywkach juniorskich i bić się o awans w rozgrywkach A klasy. Jeszcze większym osiągnięciem, który budzi podziw i uznanie jest liczba rozegranych spotkań. Młodzi Siarkowcy w poprzednim sezonie tych meczy rozegrali aż 50 z czego wygrali 34. Gdyby tak doliczyć te sparingowe i pucharowe to i pewnie ta liczba spotkań dobiła by do 60. To niebagatelnie duże osiągnięcie grać przez tyle pojedynków na dobrym, równym poziomie. Juniorzy tej sztuki dokonali i jednocześnie potwierdzili, ten klub mają w sercu, a nie tylko wtedy gdy przywdziewają żółto-czarny trykot. To również ogromny sukces Macieja Wojnara, który jak widać na ławce trenerskiej juniorów radzi sobie równie dobrze jak na boisku. Bycie dumnym z gry swojego zespołu to chyba największa satysfakcja dla trenera młodego zespołu. Być może powodów do dumy w najbliższym czasie pojawi się jeszcze więcej, gdy doczekamy się wreszcie ligowego debiutu wychowanka naszego zespołu. Już w Puławach były na to szanse. Na dzień dzisiejszy jednak wypada życzyć tego awansu, którego zabrakło do pełni szczęścia w minionym sezonie.

14:45, dante1002
Link Dodaj komentarz »
sobota, 06 września 2014

 Zdjęcie - Grzegorz Lipiec

Niespełna tydzień wystarczył aby piłkarska karuzela w niższych ligach zaczęła kręcić się na dobre. Trzy kolejki, które zostały rozegrane w niespełna 6 dni na początku poprzedniego miesiąca pokazały, że na nudę przez najbliższy czas narzekać nie będziemy. Za nami już pierwszy miesiąc zmagań, a wraz z nim pierwsze pięć kolejek wiec dobra pora na pierwsze analizy, które rozpocznę od tarnobrzeskich drużyn.

Całkowity spadek  łeb na szyję notują drużyny, które w poprzednim sezonie grały w wyższych klasach rozgrywkowych. Zarówno Mokrzyszów jak i Wielowieś po bolesnych i wstydliwych degradacjach wciąż nie mogą odbić się od dna. Po pierwszych pięciu kolejkach jedni jak i drudzy z dorobkiem jednego punktu okupują ostatnie miejsca w swoich klasach rozgrywkowych. Oderwać się od ligowego dna powinno być teoretycznie łatwiej tym pierwszym. Zespół z Mokrzyszowa przejął młody i na pewno ambitny Marcin Stępień. Były piłkarz Siarki Tarnobrzeg i do niedawna również OKS-u Mokrzyszów stał się już siódmym trenerem tego zespołu w ciągu niespełna 2 lat. To swoisty rekord, który do tej pory w żadnym stopniu nie przekładał się na wyniki klubu. W Mokrzyszowie na trenerskim polu skapitulowało  już wielu trenerów i to nie zawsze przez słabe wyniki, ale przede wszystkim przez specyficzny, dość niesprzyjający piłkarski klimat. Może teraz ta siódemka okaże się szczęśliwa w przypadku najmłodszego z wszystkich dotychczasowych trenerów. Stępień mimo słabego początku optymistycznie patrzy w przyszłość. Największą bolączką jest jednak brak klasowego snajpera, który gwarantowałby zdobywanie bramek. Czasy, gdy w zespole za strzelanie bramek odpowiedzialny był Jacek Rożek już nie wrócą. Teraz najwyższa pora poszukać napastnika póki różnice w ligowej tabeli można zniwelować nawet już jutro w spotkaniu z Olimpią Pysznica (początek o godz.16).

Problem z napastnikiem to kłopot o którym marzą z pewnością w Wielowsi. Tam sytuacja jest delikatnie mówiąc nieciekawa już od początku roku. To wtedy właśnie zespół z marszu przygotowywał się do rundy wiosennej, co później niestety poskutkowało fatalnymi wynikami  i ostatecznie zasłużonym spadkiem. Niektórzy do dzisiaj nie potrafią zrozumieć, jak można było w przeciągu jednej rundy zniweczyć cały wysiłek włożony przez zespół Artura Szkutnika, który z powodzeniem radził sobie w klasie okręgowej. Osobiście również tego nie potrafię pojąć i co gorsza boję się, że piłkarska agonia z Sobowa przechodzi właśnie na Wielowieś. W klubie niestety zaczyna brakować ludzi do gry, a młodzi i niedoświadczeni (czasami nawet przypadkowi) zawodnicy raczej nie podołają wyzwaniu utrzymania Wielowsi w klasie A. Na niewiele się również zda osoba Szkutnika – na zgliszczach ciężko będzie coś odbudować. Ten zespół wołał o ratunek już dużo wcześniej. Na niewiele raczej zda się odbudowa boiska po powodzi, bo co gorsza na tym stadionie niedługo nie będzie miał kto grać jeśli dalej będzie to tak wyglądało. Póki co Wielowieś bez wygranej w A klasie podobnie jak i najbliższy rywal, czyli Ceramika Hadykówka. Z tą różnicą jednak, że zespół z Hadykówki to beniaminek, a Wielowieś to spadkowicz.

Od małego falstartu swój drugi sezon w A klasie rozpoczęły rezerwy Siarki, które na inaugurację przegrały z Podwoliną 2-3.W trzech następnych kolejkach było już znacznie lepiej. Porażka na początek powetowana została tydzień później w Radomyślu. Patentu na pokonanie drugiego zespołu Siarki wciąż nie mogą znaleźć Strzelcy z Dąbrowicy, którzy we wszystkich trzech dotychczasowych spotkaniach z Siarką nie zdołali strzelić nawet gola. Bramek nie zabrakło natomiast tydzień temu w Majdanie Królewskim. Gospodarze mimo, że zdobyli trzy bramki to i tak nie zdołali wygrać, bo stracili cztery. Po pucharowym spotkaniu (porażka z Sokołem Nisko 1-2 – wiecęj szczegółów wkrótce) pora na kolejny sprawdzian ligowej formy. Tym razem tej weryfikacji dokona wicelider tabeli Jeziorak Chwałowice , którego szeregi w tym sezonie wzmocniła legenda podkarpackich boisko Mieczysław Ożóg.

Drugi sezon dla rezerw Siarki to moim zdaniem dobra okazja  aby powalczyć o awans, który był blisko kilka miesięcy temu. Miejsce w barażu jednak wywalczyła Stal, która nie miała problemów aby dołączyć do grona drużyn występujących w okręgówce. Awans zarówno Stali jak i Sokoła Sokolniki sprawił, że w tym sezonie o miejsca premiowane awansem powinno być teoretycznie łatwiej z wiadomych względów. Liga przede wszystkim nie będzie zdominowana przez jeden zespół, który awans zagwarantował sobie właściwie już na półmetku rozgrywek. Swoją drogą Sokół w klasie okręgowej już tak lekko nie ma. Niepokonany od 39 ligowych spotkań zespół z Sokolników poległ w Gorzycach, ale mimo to i tak powinien się liczyć w walce o awans do IV ligi. W Sokolnikach przed rozpoczęciem sezonu zaszło kilka istotnych zmian kadrowych. Tą najważniejszą było odejście Rafała Kodyry, który był reżyserem gry Sokoła w poprzednim sezonie. Najlepszy piłkarz poprzedniego sezonu na boiskach A klasy został trenerem OKS-u Opatów. Do Sokoła dołączył za to niezwykle doświadczony, 40 letni Stanisław Bednarz, grający niegdyś w Siarce Tarnobrzeg.

Iście tarnobrzeska zrobiła się w tym sezonie klasa B w której znajdują się aż 4 tarnobrzeskie zespoły. Do Koniczynki, Wspólnoty i Zakrzowa dołączył spadkowicz z Sobowa. Iskra radzi sobie w nowej rzeczywistości całkiem przyzwoicie plasując się na czwartym miejscu bez żadnej porażki. W klubie co prawda nie ma już najlepszego zawodnika Mieczysława Ożoga, ale są za to inni. Swoją drogą szkoda, że nie było ich w poprzednim sezonie. Do zespołu dołączył Marek Kulczycki, który zawsze był gwarantem boiskowej solidności zarówno w Mokrzyszowie, Samborcu jak i do pewnego momentu w Wielowsi. Wraz z Kulczyckim do zespołu dołączył również 35 letni Paweł Pruś, który będzie odpowiedzialny przede wszystkim za zdobywanie bramek. Dostępu do bramki będzie z kolei strzegł Jan Piechota, który mimo niezłego refleksu nigdy nie mógł przebić się do bramki w Stalach.

Bez większych zmian kadrowych natomiast obeszło się u trójki pozostałych przedstawicieli tarnobrzeskiej piłki w B klasie. Do zespołu z Zakrzowa dołączył Sylwester Zając, który w poprzednim sezonie z powodzeniem bronił dostępu do bramki Transdzwigu Stale. Junior w imponujący sposób rozpoczął nowy sezon imponująco rozpoczął nowy sezon pokonując 3-0 Koniczynkę. W Zakrzowie jednak zawodnicy chyba zbyt szybko uwierzyli w swoją siłę, czego dowodem były dwie, dość wysokie porażki z najlepszymi do tej pory zespołami Kolejarza Knapy i Termopolu Żabno. Idealną weryfikacją formy będzie najbliższe, derbowe spotkanie ze Wspólnotą. Zespół z Serbinowa powoli zdaje się zapominać już o swoim najgorszych sezonie od wielu lat. Teraz ma być lepiej, chociaż początek sezonu nie zwiastuje raczej awansu. Do zespołu latem dołączyło kilku młodych zawodników. Formację obronną wzmocnił również Mateusz Bila, który przez kilka sezonów reprezentował barwy Koniczynki. Lukę w środku pola po Przemku Saji (powrót do Mokrzyszowa) będzie starał się wypełnić Paweł Rzepiela. Trzeba przyznać, że obaj dość dobrze wkomponowali się w zespół. Zupełnie odwrotnie było w ostatnim czasie z Sylwestrem Cebulą, który zdecydował się zmienić otoczenie. Niesforny w ostatnim czasie pomocnik Wspólnoty wybrał Koniczynkę Ocice w której zdążył już zaliczyć dwa trafienia. Ciekawostką jest, że Cebula jeszcze rok temu dość głośno krytykował Koniczynkę na jednym z portalów społecznościowych za toporny styl gry polegający jedynie na wrzutkach w pole karne. Piłka jak widać bywa przewrotna również w B klasie.

15:00, dante1002
Link Dodaj komentarz »
środa, 03 września 2014

 Zdjęcie - Arkadiusz Jeż 

14 miesięcy Tomasz Tułacz był trenerem piłkarskiej drużyny Siarki Tarnobrzeg. Kilka dni temu jego przygoda z tarnobrzeskim klubem dobiegła końca. Dla jednych Tułacz był wazeliniarzem, dla drugich zaś dobrym trenerem. Dla większości kibiców (jak i również dla mnie) jego odejście było sporym zaskoczeniem. Nowym szkoleniowcem Siarki jeszcze tego samego dnia został Ryszard Kuźma, który już w sobotę zadebiutuje z zamykającą ligową tabelę II ligi Wisłą Puławy.

Trzeba przyznać, że dość dziwny i specyficzny jest początek tego sezonu. Siarka pierwsze sześć kolejek rozegrała wyłącznie na własnym stadionie notując 3 zwycięstwa, 2 remisy i 1 porażkę. W dwóch spotkaniach co ciekawe tarnobrzeski zespół występował w roli gości pokonując Nadwiślana Górę i remisując w derbowym pojedynku ze Stalą Stalowa Wola. W obu tych meczach niestety ''goście'' z Tarnobrzega zaprezentowali się grubo poniżej oczekiwań. Z Nadwiślanem trzy punkty sprezentował nam bramkarz, a ze Stalą Stalowa Wola sam wynik był lepszy niż gra. Przełamanie nastąpiło w miniony weekend, kiedy to Siarka pokonała słabiutki Górnik Wałbrzych 3-1. To było jednak zbyt mało dla Zarządu, który zdecydował się wczoraj na zmianę trenera.

Zawód trenera bywa niestety okrutny. Możesz pracować pół roku albo i rok, coś zbudować, coś osiągnąć, a za chwilę Cię nie ma. Osobiście decyzję o zmianie trenera przyjąłem z lekkim niedowierzaniem. Owszem, w tym sezonie Siarka póki co piłkarsko spisuje się słabo (nie przypomina zespołu z poprzedniego sezonu), ale biorąc pod uwagę 3 miejsce w tabeli aż tak źle to chyba nie jest? Tym bardziej, że trzeba otwarcie sobie powiedzieć, że ten sezon po reorganizacji rozgrywek będzie dużo trudniejszy niż ten poprzedni. Zresztą już jest i to widać. Tułacz zdawał sobie z tego doskonale sprawę. Czy zdawał sobie sprawę z tego Zarząd KS Siarka tego nie wiem, ale według mnie Tułacz zasłużył na to aby popracować dłużej. Wybrano jednak typowo polskie rozwiązanie, czyli po prostu rozstanie. Czy dobrze się stało? Czas pokaże. Nowemu trenerowi ten czas oczywiście jest potrzebny. Wyniki nowego szkoleniowca Siarki pokażą czy decyzja o zmianie na tym stanowisku była trafiona. Póki co jedyną rzeczą, która jest pewna wśród kibiców to spora niepewność.

Oficjalnej przyczyny zmiany trenera nie ma. Tułacz sam nie zrezygnował, bo jak też sam podkreślił dziwne aby trener rezygnował w sytuacji, gdy zespół jest na trzecim miejscu. Współpraca trenera Tułacza z Siarką kończy się w dość nieoczekiwanym momencie. Troszkę szkoda, bo mam ogromny szacunek do tego co udało mu się zbudować przy AN2 w dość krótkim czasie. Z kompletnie rozbitego zespołu Kupca stworzył naprędce drużynę, która do końca toczyła zaciętą walkę o prawo gry w I lidze. Pod jego wodzą zespół grał efektownie i efektywnie, zwłaszcza na własnym stadionie. Tą drużynę aż chciało się oglądać. Jego bilans w Siarce to 21 zwycięstw, 8 remisów i 11 porażek. Liczby były po jego stronie, ale sam Zarząd już niestety nie.

Oczywiście można się przyczepić do transferów poczynionych latem, bo póki co jedynie pozyskanie Roberta Chwastka wydaje się być trafionym wyborem. Można mieć też pretensje o zaniechanie sprawy z juniorami, ale trudno się nie zgodzić z faktem, że pokierowane było to w głównej mierze kontuzją Macieja Termanowskiego. Osobiście mam za złe Tułaczowi, że tak mało szans gry w sparingach dostawali juniorzy tarnobrzeskiego klubu dla których poprzedni sezon był wyjątkowo udany. Wszystkie te czynniki jednak nie przekreślają dokonań trenera Tułacza przez ostatnie 13 miesięcy pracy w Tarnobrzegu. Pracy mimo wszystko owocnej, o włos nie zakończone wielkim sukcesem. To już jednak historia.

Przed nowym trenerem ogromne wyzwanie i niełatwe zadanie. Piłkarskie apetyty w Tarnobrzegu po poprzednim sezonie są mocno wyostrzone, a cele jasno określone. Kuźma jednak wyzwań się nie boi czego dowodem są wyniki osiągane w Lublinie i Nowym Sączu. Tam do dzisiaj pamięta się jego prace, a średni czas jego pracy w klubach to 2 lata, co na polskie warunki jest wynikiem całkiem przyzwoitym. Ciekaw jestem czy tą tendencje utrzyma również w Tarnobrzegu, gdzie piłkarskie pragnienia i wymagania są nie małe. Na koniec nowemu trenerowi wypada życzyć wszystkiego dobrego, a trenerowi Tułaczowi i jego asystentowi serdecznie podziękować za dotychczasową współpracę, która według mnie trwała zbyt krótko.

02:36, dante1002
Link Dodaj komentarz »