O tarnobrzeskiej piłce, o koszykówce, a przede wszystkim tarnobrzeskim sporcie...
RSS
poniedziałek, 31 października 2016

Zdjęcie - Grzegorz Lipiec

Bardzo dobry miesiąc za sobą Siarka Tarnobrzeg. Tarnobrzeski zespół wywalczył 10 na 15 możliwych punktów. Podopieczni Włodzimierza Gąsiora w każdym meczu strzelili przynajmniej jednego gola, ale też jednego zawsze tracili. Siarka wygrała z Olimpią (4:1), Wartą (3:1) i Legionovią (2:1), zremisowała z Gryfem (2:2) i przegrała z Bełchatowem (1:2). Trzeci miesiąc rozgrywek był popisem Daniela Koczona – PIŁKARZA PAŹDZIERNIKA. Skrzydłowy Siarki tylko w Poznaniu nie strzelił gola. Z Olimpią trafił dwa razy, z Legionovią i Gryfem zanotował po jednym trafieniu. Do tego dorzucił kilka asyst. W pięciu październikowych spotkaniach zasłużył na bardzo wysoką średnią not – 6,8. 

Klasyfikacja na piłkarza października:

6,8 – Daniel Koczon 

6,2 – Hubert Tomalski

6,12 – Michał Żebrakowski

6,0 – Bartosz Waleńcik i Marcin Stefanik

5,83 – Grzegorz Płatek

5,62 – Radosław Sylwestrzak

5,6 – Jan Grzesik

4,9 – Michał Dawidowicz

4,87 – Marcin Stromecki  

4,6 - Karol Dybowski, Mateusz Czyżycki

Pomimo doskonałego miesiąca Daniela Koczona, w klasyfikacji na piłkarza sezonu wciąż zdecydowanie prowadzi Hubert Tomalski. Daniel jest na drugim miejsc, a zaraz za nim kontuzjowany obecnie Konrad Stępień, który już jesienią nie zagra i ani nie polepszy, ani nie pogorszy swojej średniej. 

Klasyfikacja generalna rundy jesiennej:

6,06 –  Hubert Tomalski

5,7 – Daniel Koczon

5,65 – Konrad Stępień

5,5 – Michał Żebrakowski, Radosław Sylwestrzak

5,42 – Marcin Stefanik

5,36 – Bartosz Waleńcik

5,06 – Jan Grzesik

4,8 – Karol Dybowski

4,58 – Mateusz Czyżycki, Marcin Stromecki

4,3 – Michał Dawidowicz            

4,25 - Patryk Szewc

Sławomir Strzałka

00:06, dante1002
Link Dodaj komentarz »
sobota, 29 października 2016

Przed piłkarzami Siarki Tarnobrzeg bardzo ważne spotkanie. W sobotę do Tarnobrzega przyjedzie Legnovovia Legionowo, czyli zespół, który w ligowej tabeli zajmuje miejsce tuż za drużyną Włodzimierza Gąsiora. Mecz pomiędzy czwartą i piątą siłą II ligi będzie więc z kategorii tych o przysłowiowe sześć punktów.

Historia dotychczasowych spotkań Siarki z Legionovią jest dość krótka. Oba zespoły grały ze sobą sześć razy. Cztery razy wygrywała Siarka, dwa razy Legionovia. Do tej pory w starciach obu drużyn nie padł remis. Czy i dziś również obejdzie się bez kompromisu?

Wszystko zaczęło się w sezonie 2013/2014. Jesienią w Legionowie, w dziesiątej serii spotkań, mecz rozgrywany w deszczowej aurze zakończył się zwycięstwem gospodarzy. Dublet tego dnia ustrzelili napastnicy Marcin Truszkowski (Siarka) oraz Szymon Lewicki (Legionovia).

Legionovia Legionowo - Siarka Tarnobrzeg 3:2 (1:1)

Bramki: Paweł Wolski 24, Szymon Lewicki 63, 72 – Marcin Truszkowski 5, 66

Siarkowcy za poniesioną porażkę jesienią zrewanżowali się wiosną. Po znakomitym spotkaniu pokonali świetnie spisującą się w rundzie wiosennej Legionovię 4-1.

Siarka Tarnobrzeg - Legionovia Legionowo 4:1 (2:0)

Bramki: Marek Lendzion (samobój) 31, Marcin Truszkowski (karny) 36, Mirosław Baran 73, Jakub Wróbel 82 – Adam Czerkas 71

W kolejnym sezonie Siarka (już pod wodzą Ryszarda Kuźmy, który zastąpił Tomasza Tułacza) z wyjazdu do Legionowa przywiozła komplet punktów. Jedyny gol padło na samym początku spotkania. Do końca meczu tarnobrzeska drużyna skutecznie broniła się przed atakami gospodarzy. 

Legionovia Legionowo - Siarka Tarnobrzeg 0:1 (0:1)

Bramka: Jakub Więcek 2

Wiosną sytuacja w Tarnobrzegu się odwróciła. Bardzo dobrze dysponowani goście aż cztery razy zmusili bramkarza Siarki do kapitulacji. Prowadzona już przez Włodzimierza Gąsiora drużyna walczyła i nawet przegrywając dwoma bramkami była w stanie doprowadzić do wyrównania. Ostatnie słowo należało jednak do przyjezdnych. Ładnego gola z rzutu wolnego strzelił Krljanovic. Gospodarze po tym golu się już nie podnieśli.

Siarka Tarnobrzeg - Legionovia Legionowo 3:4 (1:2)

Bramki: Rafał Parobczyk 30, Dariusz Frankiewicz 60, Marcin Truszkowski (karny) 73  - Paweł Wolski 15, 57, Szymon Lewicki 41, Dejan Krljanovič 81 

W sezonie 2015/2016 dwa razy górą była Siarka. Najpierw jesienią pokonała w Legionowie miejscowy zespół po samobójczej bramce Tlagi.

Legionovia Legionowo – Siarka Tarnobrzeg 0:1 (0:1)

Bramka: Kamil Tlaga (samobój) 18

Wiosną w Tarnobrzegu to Legionovia była zespołem groźniejszym, ale zwłaszcza w pierwszej połowie marnowała sytuację za sytuacją. Po przerwie Siarka zagrała znacznie lepiej i to ona wywalczyła komplet punktów. Ozdobą spotkania była druga bramka autorstwa Buczka.

Siarka Tarnobrzeg - Legionovia Legionowo 2:0 (0:0)

Bramki: Jakub Wróbel 59, Dorian Buczek 86

Sławomir Strzałka

00:21, dante1002
Link Dodaj komentarz »
piątek, 28 października 2016

Zdjęcie - Grzegorz Lipiec 

Jednym z kluczowych piłkarzy dla skuteczności defensywy Siarki Tarnobrzeg jest Konrad Stępień. 23 letniego zawodnika po raz kolejny w przygodzie z piłką  nie omija pech. W rozegranym na początku października, wygranym 3-1 meczu z meczu z Wartą Poznań, kapitan tarnobrzeskiego zespołu doznał przykrej kontuzji kolana, która wykluczyła go z gry do końca pierwszej części sezonu.

Konrad Stępień, to jeden z największych pechowców w zespole Siarki Tarnobrzeg. Jeszcze w rundzie wiosennej uraz wykluczył go z gry do końca poprzedniego sezonu. Obrońca Siarki do pełnego treningu wrócił dopiero latem. W nowym ligowym rozdaniu z meczu na mecz jego forma rosła, aż nadszedł feralny mecz w Poznaniu, gdzie w niegroźnej wydawać by się mogło sytuacji doznał poważnego urazu. – Ten uraz nie wynikał z ostrej gry, ale mój piłkarz nabawił się go przez własną głupotę, niepotrzebnie narażał swoje zdrowie w niegroźnej sytuacji. Straciliśmy bardzo wartościowego zawodnika – skomentował całą sytuację Włodzimierz Gąsior.

Trener Siarki po przegranym meczu z GKS-em Bełchatów miał jeszcze cień nadziei, że Stępień jeszcze w tym roku wróci na boisko. Kompleksowe badania i ostateczna diagnoza okazała się jednak bardzo brutalna nie tylko dla szkoleniowca tarnobrzeskiego klubu, ale przede wszystkim dla samego zawodnika. W poniedziałek w Łodzi Stępień przeszedł operację zerwanego więzadła w kolanie. Dzień później rozpoczął rehabilitację.

Cyklicznie powtarzające się od 2013 roku kontuzje całkowicie wyhamowały piłkarską karierę Stępnia. Latem 2014 roku wychowanka tarnobrzeskiego klubu testowały pierwszoligowe zespoły Miedzi Legnica i Zagłębia Lubin. Wówczas jednak spory wpływ na brak powodzenia zawodnika miała specyficzna kontuzja kolano skoczka. - Dla tych klubów podpisywanie kontraktu z zawodnikiem, który nie jest w stu procentach zdrowy wiązałoby się ze sporym ryzykiem – tłumaczył wtedy całą sprawę prezes klubu Dariusz Dziedzic.

Brak Stępnia, to nie jedyne zmartwienie Włodzimierza Gąsiora w ostatnim czasie. Podczas niedzielnego spotkania z Gryfem w samej końcówce meczu kontuzji nabawił się Jakub Głaz. Początkowo uraz nie wydawał się zbyt groźny, jednak już w poniedziałek, po dokładnym badaniu tomografem okazało się, że wychowanek Siarki doznał złamania kości jarzmowej z przemieszczeniem. Potrzebna była operacja, która przebiegła pomyślnie. Przerwa w grze młodego zawodnika Siarki potrwa najprawdopodobniej osiem tygodni.

Hubert Mikusiński

00:20, dante1002
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 27 października 2016

Niecałe 20 minut potrzebował Krzysztof Ropski aby wpisać się na listę strzelców w zremisowanym 2-2 meczu z Gryfem Wejherowo. Napastnik tarnobrzeskiego klubu swój ligowy debiut w zielono-czarno-zółtych barwach zaliczy do udanych. Do pełni szczęścia zabrakło jedynie kompletu punktów.

Pozyskany latem do Siarki z Radomiaka zawodnik tuż przed rozpoczęciem nowego sezonu złamał kość strzałkową. Pechowa kontuzja wykluczyła go z gry na blisko dwa miesiące. Klub w miejsce Ropskiego pozyskał Michała Żebrakowskiego. Rosły, były napastnik Lechii Gdańsk dość dobrze wkomponował się w zespół prowadzony przez Włodzimierza Gąsiora. Wracającego do zdrowia Ropskiego czekało więc niełatwe zadanie aby wskoczyć do pierwszego składu.

Piłkarski los dość szybko jednak wynagrodził Ropskiemu najtrudniejszy okres w jego dotychczasowej przygodzie z piłką. Nieobecność Żebrakowskiego sprawiła, że niedzielne spotkanie w Wejherowie z Gryfem było idealną okazją do ligowego debiutu dla rekonwalescenta. Napastnik Siarki swoją szansę wykorzystał najlepiej jak mógł otwierając wynik spotkania w 18 minucie. – W pierwszej połowie było pozytywnie, w drugiej mogło być lepiej – ocenił swój ligowy debiut w barwach Siarki Ropski.

Bardzo aktywny w pierwszej połowie Ropski bliski szczęścia był również później, gdy piłka po jego strzela odbiła się od słupka bramki Lelenia. Napastnik Siarki dopóki miał siły skutecznie walczył z obrońcami. Nie bał się zawalczyć o piłkę w parterze (wypracowana bramka), jak i również w powietrzu. Mimo, że w drugiej połowie nie był już tak widoczny, to ligowy debiut  w barwach Siarki mógł zaliczyć do udanych.

Dotychczasowa forma Żebrakowskiego oraz udany debiut Ropskiego w Wejherowie sprawiły, że przed sobotnim spotkaniem z Legionovią, trener Włodzimierz Gąsior będzie musiał dokonać niełatwego wyboru. Wiele jednak wskazuje na to, że w zaistniałej sytuacji szkoleniowiec Siarki znajdzie  odpowiednie rozwiązanie, jakim będzie gra dwójką napastników. Wiosną taki manewr, zastosowany właśnie przeciwko drużynie z Legionowa przyniósł efekt w postaci dwóch bramek i kompletu punktów. Być może i tym razem będzie podobnie.

Hubert Mikusiński

19:04, dante1002
Link Dodaj komentarz »

Mówiono, że na boisku mało biega i zbyt często macha rękoma. W niedzielę, Daniel Koczon po raz kolejny w tym sezonie był jednak na ustach wszystkich kibiców tarnobrzeskiego zespołu z innego powodu. Jego cudowne trafienie z rzutu wolnego w ostatniej minucie zapewniło Siarce cenny remis w Wejherowie.

Jeszcze latem nie do końca był zdecydowany na pozostanie w Siarce, dla której rozegrał już 86 ligowych spotkań. Spokoju nie dawały mu kontuzje, a metryka wydawała się być bezlitosna – w lutym skończył 34 lata. Ostatecznie Daniel Koczon zdecydował się pozostać na kolejny rok w Tarnobrzegu. Jak się okazało, ta decyzja okazała się strzałem w dziesiątkę.

Gdy w 90 minucie spotkania Gryf utrzymywał prowadzenie 2-1, wydawało się, że na boisku w Wejherowie nie wydarzy się już nic szczególnego, co będzie mogło odebrać gospodarzom radość z prowadzenia. Wtedy jednak przed polem karnym nieprzepisowo został powstrzymany Jan Grzesik. Rzut wolny dla Siarki był tak naprawdę ostatnią deską ratunku na uratowanie meczu, który w drugiej połowie nieco wymknął się spod kontroli. Do piłki podszedł Daniel Koczon i jak za dotknięciem czarodziejskiej nóżki odmienił oblicze meczu.  Jego idealne uderzenie znalazło miejsce w samym okienku bramki strzeżonej przed Damiana Lelenia. Bezradny bramkarz Gryfa piłkę odprowadził tylko wzrokiem.

- Na pewno jest to jedna z piękniejszych bramek jakie zdobyłem w karierze – mówił Daniel Koczon. Najbardziej doświadczony zawodnik Siarki właśnie przeżywa swoją drugą piłkarską młodość. Runda jesienna w jego wykonaniu jest najlepszą z dotychczasowych, jakie miał okazję rozgrywać w zielono-czarno-zółtych barwach. Bilans sześciu  zdobytych goli i sześciu asyst, to dorobek, który w każdej chwili może zostać poprawiony. Zwłaszcza, że od popisowego występu z Olimpią Elbląg (2 gole i 2 asysty) Koczon poniżej pewnego poziomu nie schodzi.

Hubert Mikusiński

13:14, dante1002
Link Dodaj komentarz »
środa, 26 października 2016

Po porażce z GKS-em Bełchatów podopieczni Włodzimierza Gąsiora udali się w daleką podróż do Wejherowa. Spotkanie z miejscowym Gryfem dla Siarki miało być okazją do powrotu na ścieżkę zwycięstw. Celu nie udało się zrealizować, ale punkt uratowany w ostatniej minucie spotkania dla tarnobrzeskiej drużyny ma swoją wartość.

Gospodarze niedzielnego spotkania, zwłaszcza do przerwy, byli zespołem słabszym od Siarki i tylko nieskuteczności przyjezdnych mogli zawdzięczać skromną, jednobramkową stratę. Tarnobrzeska drużyna w pierwszych 45 minutach mogła i powinna strzelić przynajmniej jeszcze jedną bramkę. Trafili tylko raz za sprawą debiutującego Krzysztofa Ropskiego.

Strzelec pierwszego gola dla Siarki na swoją szansę czekał już od tygodnia. W meczu z Bełchatowem trener Włodzimierz Gąsior postanowił jeszcze oszczędzić Ropskiego. W Wejherowie, pod nieobecność Michała Żebrakowskiego wielkiego wyboru już nie miał. Sam zawodnik jednak do niedzieli nie mógł być pewien czy w meczu z Gryfem wystąpi od pierwszej minuty. W niedzielę swoją szansę wykorzystał najlepiej jak mógł precyzyjnie kończąc akcję Daniela Koczona w 19 minucie spotkania.

Bezradni  w pierwszej połowie gospodarze na drugą część meczu wyszli odmienieni. Ataki Gryfa z każdą kolejną minutą były coraz groźniejsze, aż w końcu nastąpiło przełamanie i wyrównanie. Po dośrodkowaniu w polu karnym wielką przytomnością wykazał się były zawodnik Siarki Łukasz Nadolski, który wygrał pozycję z Radosławem Sylwestrzakiem i obsłużył Michała Marczaka, który z bliskiej odległości wpakował piłkę do siatki.  Gospodarze poszli za ciosem i w 78 minucie za sprawą Dawida Tomczaka byli już na prowadzeniu. 

Prowadzenie najwyraźniej tak rozochociło zapędy gospodarzy, że Ci w 84 minucie stracili swojego zawodnika. Czerwoną kartkę otrzymał Dawid Kołc, który przyczynił się do kontuzji Jakuba Głaza. Siarka grę w przewadze umiejętnie wykorzystała w samej końcówce. Prawdziwym bohaterem spotkania okazał się Daniel Koczon. Pomocnik Siarki w fantastyczny sposób wykończył rzut wolny podyktowany za faul na Janie Grzesiku. Z wywalczonego w szczęśliwych okolicznościach punktu nie do końca zadowolony był Włodzimierz Gąsior. Szkoleniowiec Siarki na pomeczowej konferencji nie krył swojego rozczarowania z powodu niewykorzystanych okazji.

OCENY PIŁKARZY SIARKI TARNOBRZEG

Karol Dybowski - 4,5 Złapał co miał złapać, puścił co miał puścić. Poza sytuacjami, które skończyły się golami dla gospodarzy - bezbłędny. 

Jan Grzesik - 4,5 Niezły występ, nota obniżona bo za łatwo dał się ograć w akcji bramkowej rywali zakończonej golem na 2:1. Na plus wymuszenie faulu w 94 minucie. Wtedy Janek grał już na środku pomocy, po tym jak z boiska musiał zejść z kontuzją Jakub Głaz. 

Bartosz Walencik – 6,0 Jeden z najlepszych w Siarce, ocena wysoka mimo, że przysnął przy pierwszym straconym golu i dał się przepchnąć Nadolskiemu. W innych sytuacjach grał jak profesor. 

Radosław Sylwestrzak – 5,0 Też winny straty pierwszego gola. Znacznie mniej udanych interwencji niż kolega z bloku obronnego. 

Michał Dawidowicz - 4,0 Świetna akcja indywidualna z 15 minuty po której Ropski miał piłkę przy nodze w polu karnym. Często przegrywał indywidualne pojedynki z Chwastkiem, zbyt często skrzydłowy Gryfu mu uciekał. 

Marcin Stromecki – 5,0 Niezły występ Marcina. Grał z wszystkich graczy środkowej linii najbliżej obrońców. Uniknął większych błędów, to po faulach na nim z boiska w końcówce wyleciał Piotr Kołc. Jeden groźny strzał z wolnego, dużo walki w środku pola. 

Grzegorz Płatek – 5,0 Od początku bardzo aktywny. W 14 minucie świetnie zwiódł rywala po czym nie dojrzał doskonale wychodzącego na pozycje Koczona, wybierając podanie do Tomalskiego. Często brał na siebie ciężar gry, dużo razy faulowany. Przy straconym golu numer dwa zbyt statyczny i za mało agresywny. 

Mateusz Czyżycki – 5,0 Niezły występ, kilka dobrze rozegranych akcji w ofensywie, kilka niezłych odbiorów. Po jego przechwycie mieliśmy kontrę, po której Tomalski powinien strzelić na 0:2. W drugiej połowie kapitalnie dryblował trzech rywali w polu karnym, aż w końcu spróbował „przyaktorzyć”. Sędzia nie dał się jednak nabrać. Mógł też zaliczyć asystę, ale Koczona zablokował obrońca z Wejherowa. 

Hubert Tomalski - 5,5 Piekielnie niebezpieczny, tym razem jednak nieskuteczny. W pierwszej połowie miał dwie okazje, w drugiej minimalnie niecelnie uderzał głową. 

Daniel Koczon – 7,0 Asysta przy golu Ropskiego, do tego cudowny gol z rzutu wolnego. Plus mnóstwo akcji oskrzydlających, dobra centra na głowę Tomalskiego. Robił co mógł. W drugiej połowie jego strzał lecący w światło bramki zablokował w ostatniej chwili obrońca. W Wejherowie był kapitanem zespołu. 

Krzysztof Ropski – 5,0 Udany debiut. Strzelił gola, trafił w słupek. Dopóki miał siły walczył skutecznie z obrońcami. W drugiej połowie zupełnie niewidoczny poza jednym zablokowanym strzałem. 

Krzysztof Suchecki - 3,5 Nie wyróżnił się niczym specjalnym. Do tego uciekł mu Tomczak i dał gospodarzom prowadzenie.

Hubert Mikusiński, Sławomir Strzałka

23:14, dante1002
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 18 października 2016

Zdjęcie - Hubert Mikusiński

Rezerwy Siarki Tarnobrzeg rozczarowały na całej linii i przegrały w Żupawie 1-3. Faworyt rozgrywek piłkarskiej klasy A kompletnie nie przypominał zespołu, który z łatwością wygrywał poprzednie osiem spotkań. Podopieczni Macieja Wojnara w niedzielę grali chaotycznie i mieli spore problemy z konstruowaniem składnych akcji. Gospodarze natomiast każdą nadarzającą się okazję zamieniali na bramkę, grając z ogromną determinacją i polotem.

Już początek spotkania w Żupawie zwiastował ogromne problemy gości. Siarka dała się zaskoczyć już na samym wstępie, kiedy to w 5 minucie Michał Ryba znalazł drogę do bramki Janowskiego. Tarnobrzeski zespół próbował czym prędzej odpowiedzieć. Największe zagrożenie rywalom sprawiał Patryk Szewc, ale jego indywidualne umiejętności i próby na niewiele się zdały. Gospodarze w 38 minucie poszli za ciosem. Zabójczą kontrę w pięknym stylu zakończył Zbigniew Kozieł.

Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. Siarka próbowała, a ambitni i niesamowicie groźni w kontrach gospodarze wyprowadzali kolejne ciosy. Minęła godzina gry, a tarnobrzeski zespół był już na kolanach, gdy na listę strzelców wpisał się ponownie Kozieł. Najskuteczniejszy napastnik w szeregach Żupawy na swoje kolejne ligowe trafienie musiał czekać od końcówki sierpnia. Było jednak warto, bo to właśnie jego bramki przesądziły o zwycięstwie gospodarzy.

W samej końcówce meczu inicjatywę na boisku przejęła Siarka, która za wszelką cenę dążyła do zmiany niekorzystnego rezultatu. Swój cel osiągnęła dopiero w 90 minucie, gdy piłkę do bramki z rzutu karnego skierował Krzysztof Suchecki. Boczny obrońca tarnobrzeskiego klubu kilka minut wcześniej miał idealną okazję do zdobycia bramki, ale jego strzał poszybował nad bramką rywali.

Druga drużyna Siarki w Żupawie zagrała najsłabszy w tym sezonie mecz i poniosła zasłużoną porażkę. Za tydzień też będzie ciężko, bo przyjeżdża San Wrzawy, a pierwszy zespół będzie grał w Wejherowie – mówił po zakończeniu spotkania kierownik zespołu Waldemar Złotek. Potknięcie tarnobrzeskiego zespołu w niedzielę natychmiastowo wykorzystał zespół z Rzeczycy Długiej, który awansował na pozycję lidera.

Hubert Mikusiński

00:26, dante1002
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 17 października 2016

Zdjęcie - Grzegorz Lipiec

Każda znakomita passa ma to do siebie, że kiedyś się kończy. Po blisko dwóch miesiącach Siarka Tarnobrzeg znalazła na swojej drodze pogromcę. W Tarnobrzegu, znakomitą serię ośmiu spotkań bez porażki przerwał GKS Bełchatów.

Siarka przed spotkaniem z GKS-em Bełchatów na celu miała potrzymać dobra passę, którą prezentuje w II lidze od 20 sierpnia. Właśnie od tego czasu podopieczni Włodzimierza Gąsiora rozegrali osiem spotkań, z których cztery wygrali i cztery zremisowali. W sobotę na niezdobytym od końcówki kwietnia stadionie przy Alei Niepodległości przeciwnikiem tarnobrzeskiego zespołu był mający swoje problemy GKS, który smaku wyjazdowego zwycięstwa nie zaznał od sierpnia.

- Sukces tkwi w tym, że zawodnicy dogadują się ze sobą nie tylko na boisku, ale także poza nim – mówił przed sobotnim meczem Włodzimierz Gąsior pytany o receptę na dobre wyniki swojego zespołu. 13 kolejka dla jego drużyny okazała się jednak pechowa, bo porażka z GKS-em przerwała znakomitą passe meczów bez porażki. Do wyrównania rekordu sprzed pięciu lat (10 spotkań) Siarce zabrakło niewiele.

Licznie zgromadzona publiczność na pierwszą bramkę musiała czekać do 33 minut, kiedy to Robert Pisarczuk w mocno kontrowersyjny sposób uporał się z Bartoszem Walencikiem i mocnym strzałem nie dał szans Karolowi Dybowskiemu. – Rzadko mi się zdarza aby komentować pracę sędziego, ale w tym meczu arbiter doprowadzał do sytuacji nerwowych – mówił na konferencji Włodzimierz Gąsior. Jego zespół na stratę gola zareagował w odpowiedni sposób. Niefrasobliwe wybicie piłki Rachwała na gola zamienił Daniel Koczon. Dla pomocnika Siarki było to piąte trafienie w bieżących rozgrywkach.

Podrażniona przebiegiem pierwszej połowy Siarka po zmianie stron ruszyła do ataku. – To był fajny okres i wydawało się, że to może być ten decydujący moment – ocenił początek drugiej połowy trener Siarki. Niestety dla jego drużyny faul Marcina Stefanika (4 żółta kartka w tym sezonie) spowodował rzut wolny, który przesądził o losach spotkania. Fantastyczne uderzenie Zgardy pozwoliło drużynie z Bełchatowa cieszyć się z kompletu punktów. Siarce mimo starań losów spotkania nie udało się odwrócić i pierwsza porażka od dwóch miesięcy stała się faktem.

Okazje do rehabilitacji tarnobrzeski zespół będzie miał za tydzień w Wejherowie, gdzie zmierzy się z miejscowym Gryfem. Siarka do tego meczu przystąpi osłabiona bez kontuzjowanego Konrada Stepnia oraz Marcina Stefanika. Do gry ma być gotowy Krzysztof Ropski dla którego najbliższe spotkanie może być ligowym debiutem w zielono-czarno-zółtych barwach.  

OCENY PIŁKARZY SIARKI TARNOBRZEG:

Karol Dybowski - 4.0 Nie obronił żadnego strzału. Przy golach mógł chyba zachować się lepiej. Choć trzeba przyznać, że druga bramka - przy której Dybowski zareagował zbyt późno - była bardzo efektowna. Piłka wylądowała w samym okienku. 

Jan Grzesik - 4.0 Po świetnym meczu w Poznaniu, tym razem przeciętny występ. Bardzo mało aktywny w ofensywie, zwłaszcza przed przerwą. W defensywie też bez szału. 

Bartosz Walencik - 6.0 Maczał palce przy stracie pierwszego gola, ale w pozostałych sytuacjach bezbłędny. W drugiej połowie najlepszy na placu. Pewny, świetnie się ustawiający, spokojny, nie tracący głowy.

Radosław Sylwestrzak - 5.0 W 33 minucie przegrał kluczową chyba w tej sytuacji „główkę” z rywalem i po chwili Siarka straciła pierwszego gola w meczu. Poza tym raczej trudno się o coś do niego przyczepić. 

Michał Dawidowicz - 5.5 Jedno z lepszych spotkań w jego wykonaniu. Wreszcie gra pewnie i skutecznie. Coraz ciekawiej wyglądają jego poczynania ofensywne. 

Marcin Stefanik - 4.0  Słaby mecz kapitana. Pod nieobecność Stępnia miał więcej zadań w defensywie. Niepotrzebnie sfaulował rywala przed polem karnym, za co został ukarany żółtą kartką (nie zagra w Wejherowie) i rywale objęli prowadzenie. W końcówce spotkania częściej biegał bliżej pola karnego rywali ale bez wymiernych efektów. Miał niezłą okazję strzelecką kiedy to piłka spadła mu pod nogi w polu karnym. 

Marcin Stromecki - 3.5 Sorry Marcin, wymagamy od Ciebie znacznie więcej. Wciąż defensywny pomocnik jest bez formy. Walczy, biega, stara się ale wciąż jest tylko cieniem zawodnika jakim był rok temu. Jeden bardzo niecelny strzał w pierwszej połowie, dwa uderzenia głową po przerwie. Na plus fantastyczne podanie do Czyżyckiego z pierwszej połowy. W Wejherowie pod nieobecność Stępnia i Stefanika znów dostanie zapewne szansę. Oby się wreszcie przełamał. 

Daniel Koczon - 5.5 W pierwszej połowie mało widoczny. W końcu piłka spadła mu pod nogi i bramkarz mógł tylko patrzeć jak wpada do jego bramki. W drugiej połowie zdecydowanie częściej Siarka grała jego stroną, kilka razy ośmieszył lewego obrońcę GKS i dośrodkował w pole karne. Szkoda też, że jego strzał z końcówki wylądował na ciele rywala, bo piłka chyba zmierzała pod poprzeczkę.

Mateusz Czyżycki - 3.5 Zaczął nieźle, oddał fajny strzał z daleka. Potem już grał dużo słabiej. Musiał walczyć z agresywnym i ogranym w ekstraklasie Patrykiem Rachwałem. Iskrzyło kilka razy między nimi. Nie bał się twardej fizycznej walki, ale nie pograł sobie przy doświadczonym pomocniku zbyt wiele. 

Hubert Tomalski - 5.5 Przyzwyczailiśmy się, że ten chłopak w trakcie meczów się nie zatrzymuje. Z Bełchatowem było podobnie. Miał ogromny wkład w zdobycie gola, wiele razy próbował szarżować na bramkę GKS-u.  

Michał Żebrakowski - 4.0 Przerwał passę meczów (czterech) z golem lub asystą. Często osamotniony i walczący z dwoma rywalami. Kilka dobrze rozrzuconych na skrzydła akcji, dwa niecelne strzały. Zmieniony na kwadrans przed końcem. Bez niego gra ofensywna Siarki wyglądała jeszcze gorzej. Przydałby mu się wartościowy zmiennik. Być może już wkrótce stanie się nim wracający po kontuzji Ropski. 

Patryk Szewc - 3.5 Nie dał najlepszej zmiany. Raz był bliski przecięcia dośrodkowania z prawego skrzydła. W końcówce grał jako jeden z dwóch napastników. 

Jakub Głaz, Grzegorz Płatek, Krzysztof Suchecki - grali zbyt krótko aby ich ocenić.

Hubert Mikusiński, Sławomir Strzałka

00:09, dante1002
Link Dodaj komentarz »
piątek, 14 października 2016

Najstarszy zawodnik Siarki Daniel Koczon to doświadczenie. Jeden z młodszych zawodników w kadrze tarnobrzeskiego zespołu Michał Żebrakowski to spryt. Gdy dołożymy do tego siejącego spustoszenie w szeregach rywali Huberta Tomalskiego otrzymamy mieszkankę, która dla większości rywali okazała się wybuchowa. Do tego stopnia, że zespołu prowadzonego przez Włodzimierza Gąsiora od ośmiu spotkań nie jest w stanie pokonać żadna inna drużyna w II lidze. W sobotę tej sztuki przy Alei Niepodległości 2 próbował będzie GKS Bełchatów.

Zespół Siarki Tarnobrzeg od kilku miesięcy nie schodzi poniżej pewnego poziomu. – Po trudnym początku nowego sezonu z meczu na mecz czujemy się znakomicie – przyznają zgodnie piłkarze tarnobrzeskiego zespołu. Świetna atmosfera w zespole, to efekt pracy całego zespołu, który zyskał uznanie nawet w oczach samego Prezydenta Tarnobrzega. – Od dnia, w którym został trenerem Włodzimierz Gąsior, drużynę układa w sposób budzący szacunek i ta drużyna warta jest wsparcia – mówił przed tygodniem na specjalnej konferencji Grzegorz Kiełb.

Dla samych zawodników najważniejszą wartość stanowią zwycięstwa. Piłkarze Siarki, którzy dzięki wygranej w Poznaniu mogli wskoczyć na ligowe podium na swoim koncie mają już pięć wygranych spotkań i nie zamierzają na tym poprzestać. – Jesteśmy świadomi tego od ilu spotkań nie przegraliśmy, ale do meczu z Bełchatowem musimy podejść maksymalnie skoncentrowani. To będzie naprawdę bardzo trudny mecz – mówił Radosław Sylwestrzak, który w Poznaniu wrócił do pierwszego składu po odbyciu kary za czerwoną kartkę w meczu z Odrą Opole. Swoją kartkową absencję z poprzedniego tygodnia odpokutował również Marcin Stromecki.

W sobotę gospodarze będą chcieli potrzymać nie tylko znakomitą passę z obecnego sezonu. Siarka do meczu z Bełchatowem przystąpi jako zespołu, który na własnym terenie nie zwykł przegrywać. Podopieczni Włodzimierza Gąsiora po raz ostatni przy Alei Niepodległości 2 polegli pod koniec kwietnia z Radomiakiem Radom. W tym samym czasie dużo większą gorycz porażki przeżywał GKS Bełchatów, który nie zdołał uchronić się przed kolejnym spadkiem, tym razem w II ligową otchłań.

Dla klubu, który jeszcze do niedawna grał z powodzeniem w Ekstraklasie, ma bazę i swoich kibiców spadek rok po roku był niesamowicie bolesnym doświadczeniem. Grający do niedawna z Wisłą Kraków czy Legią Warszawa klub z Bełchatowa również w II ligowej rzeczywiści póki co ma spore problemy nie tylko na boisku, ale także i poza nim. Dopiero ostatnie zwycięstwo w Rybnikiem pozwoliło drużynie Andrzeja Konwińskiego uciec ze strefy spadkowej. – Będziemy starali się iść tą drogą, by móc zbierać punkty aby mieć spokojną zimę – mówił po ostatnim spotkaniu trener GKS-u. 

Oba kluby w sobotę spotkają się ze sobą po 16 letniej rozłące. Bilans wszystkich oficjalnych spotkań między Siarką, a GKS-em Bełchatów bardziej przemawia na korzyść gości, którzy do tej pory odnieśli pięć zwycięstw i zanotowali pięć remisów. Siarce z GKS-em w Tarnobrzegu udało się wygrać dwukrotnie, najpierw w sezonie 1988/1989 i dwa lata później, gdy pokonali ''Brunatnych'' 3-0. Nie mielibyśmy nic przeciwko aby i w sobotę było podobnie.

Hubert Mikusiński

00:08, dante1002
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 13 października 2016

Zdjęcie - Kamil Smykla

W tym sezonie, na własnym boisku ograli Płomień Chmielów oraz w wielkim stylu pokonali rywali z Tarnowskiej Woli. Do tego dołożyli wyjazdowe zwycięstwa w Kopciach i Krzątce. W niedzielę od kolejnej wygranej dzieliły ich minuty. Pasmo zwycięstw Wspólnoty Serbinów brutalnie przerwała Iskra Sobów, która zwycięstwo nad lokalnym rywalem zapewniła sobie w ostatniej akcji meczu.

W niedzielę wystarczył rzut oka na skład Iskry Sobów aby zobaczyć z jakim nastawieniem goście zjawili się na tarnobrzeskim Euroboisku. W ekipie rywali Wspólnoty nastąpiło wiele znaczących zmian w porównaniu z poprzednim, wygranym 3-1 meczem z Cyganami. Nieco inaczej sytuacja kadrowa kształtowała się w szeregach zespołu z Serbinowa. Trener gospodarzy Piotr Wawrylakowski w derbowej potyczce nie mógł skorzystać z usług swoich trzech etatowych zawodników. Jakby tego było mało na ławce do dyspozycji miał zaledwie dwóch zmienników.

Oba zespoły w zgoła odmiennych nastrojach wkroczyły w nowe ligowe rozdanie. Iskra, która zaliczyła katastrofalny początek sezonu (czyt. 3 porażki, 1 remis i 0 goli strzelonych) do derbowego pojedynku ze Wspólnotą przystępowała podbudowana ostatnimi zwycięstwami z Komorowem, Hadykówką i wspomnianymi Cyganami. Mająca za sobą fantastyczny początek sezonu Wspólnota liczyła z kolei na potrzymanie dobrej passy i jeszcze bliższy kontakt z niepokonanym do tej pory liderem z Wielowsi.

Początek meczu lepiej ułożył się dla gości, którzy już w pierwszej akcji meczu zdołali objąć prowadzenie. Gola drużynie z Sobowa przyniósł element, którym kiedyś swoich rywali straszyła Wspólnota Serbinów. Spadający idealnie na głowę Łukasza Jodłowskiego wyrzut piłki z autu znalazł drogę do bramki bezradnego Igora Kaźmierczaka. – Niestety drugi mecz u siebie wychodzimy mało skoncentrowani w początkowym fragmencie spotkania i tracimy bramkę w pierwszych minutach – mówił Piotr Wawrylakowski. Podrażnieni tą sytuacją gospodarze od razu rzucili się do odrabiania strat, ale ich próby albo kończyły się w rękawicach bramkarza rywali albo na słupku.

Starania, które w pierwszej połowie nie przynosiły zamierzonego skutku gospodarzom zostały nagrodzone zaraz po zmianie stron, kiedy to fatalny błąd popełnił młody golkiper przyjezdnych. – Gra w naszym wykonaniu wyglądała bardzo fajnie, pomimo wielu braków kadrowych – ocenił postawę zespołu trener gospodarzy. Chwilę później Wspólnota była już na prowadzeniu, po tym jak w polu karnym piłka odnalazła Kajetana Abramczyka. Dla napastnika klubu z Serbinowa było to już 9 trafienie w bieżących rozgrywkach.

– Nie podpalamy się! – krzyknął po zdobytej bramce do swoich zawodników Piotr Wawrylakowski. Zawodnicy Wspólnoty posłuchali rady swojego szkoleniowca, ale w przypływie emocji zapomnieli też o tym aby za bardzo nie cofać się na własną połowę. – Od 70 minuty za bardzo się cofnęliśmy, zauważyłem to, ale w obwodzie miałem tylko jednego zawodnika i to było kluczowe – podkreślił Wawrylakowski. Z każdą upływającą minutą zespół z Sobowa zaczął przejmować panowanie na boisku, a w poczynania gospodarzy wkradała się coraz większa nerwowość. Brak opanowania w najważniejszym momencie spotkania okazał się bardzo kosztowny. Po ewidentnym faulu w polu karnym do piłki ustawionej na 11 metrze podszedł Marek Kulczycki i na kilka minut przed końcem spotkania wlał jeszcze większą nadzieję w serca swoich pozostałych graczy i kibiców. Zrobił to na tyle skutecznie, że w ostatniej akcji meczu gola na wagę zwycięstwa zdobył Artur Pruś. – Szkoda tej bramki w końcówce, bo remis byłby wynikiem sprawiedliwym. Nie załamujemy się jednak, do końca rundy pozostały trzy mecze, 9 punktów do zdobycia i z taką myślą będziemy podchodzić do tych spotkań – zakończył Wawrylakowski.

Hubert Mikusiński

15:28, dante1002
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2