O tarnobrzeskiej piłce, o koszykówce, a przede wszystkim tarnobrzeskim sporcie...
RSS
piątek, 17 marca 2017

Zdjęcie - Grzegorz Lipiec

Piłkarze Siarki Tarnobrzeg póki co nie przypominają efektownie grającej drużyny z rundy jesiennej. Po szczęśliwym, bezbramkowym remisie w Katowicach na inaugurację wiosny, w sobotę podopieczni Włodzimierza Gąsiora ponownie podzielili się punktami, tym razem na własnym boisku z Błękitnymi Stargard Szczeciński.

Z niemałymi nadziejami do pierwszego wiosennego spotkania przed własną publicznością podchodzili piłkarze Siarki. Nieco ostrożniej do rywalizacji z Błękitnymi przygotowywał się Włodzimierz Gąsior, któremu w pamięci na dobre utkwiły poprzednie pojedynki obu drużyn w Tarnobrzegu. – Z historii wiem, że na naszym stadionie Błękitni zazwyczaj grali dobre spotkania – ostrzegał jeszcze przed meczem Gąsior. W sobotnie popołudnie jego słowa znalazły przełożenie na boisku przy Alei Niepodległości 2.

Błękitni od początku dochodzili do groźnych sytuacji podbramkowych, a w zespole Siarki nic nie szło zgodnie z planem. W grze gospodarzy brakowało przede wszystkim dokładności i pomysłu na dobrze zorganizowanych rywali. Podopieczni Włodzimierza Gąsiora mieli również ogromne problemy ze stwarzaniem dogodnych sytuacji.  W ataku znacznie lepiej czuli się goście, którzy w 53 minucie odjęli prowadzenie za sprawą Patryka Skóreckiego. Kilka minut później prowadzenie Błękitnych mogło być bardziej okazałe, ale w bardzo dogodnej sytuacji pomylił się Flis.

Najważniejsza akcja dla losów Siarki w meczu z Błękitnymi rozegrała się w 81 minucie meczu. Precyzyjne dośrodkowanie Daniela Koczona z rzutu wolnego i strzał głową Krzysztofa Ropskiego instynktownie odbił bramkarz gości, ale przy podbitce Jana Grzesika był już bezradny. Obrońca Siarki, który jeszcze jesienią wykonywał większość stałych fragmentów gry wreszcie doczekał się swojej premierowej bramki w zielono-czarno-żółtych barwach. Jak się później okazało jego trafienie zapewniło tarnobrzeskiej drużynie drugi punkt wiosną.

Z remisu większe usatysfakcjonowanie czuć musieli piłkarze Siarki, którzy w sobotę zaprezentowali bardzo przeciętną grę. - Remis ze wskazaniem na Błękitnych - komentował na konferencji pomeczowej Gąsior. Trudno się jednak dziwić, bo po takim meczu można bez cienia wątpliwości powiedzieć, że to właśnie jego zespół nie stracił dwóch punktów, tylko zdobył jeden.

POMECZOWE OCENY: 

Karol Dybowski -  5,0  Wiele pracy nie miał, bo rywale częściej strzelali obok bramki. Przy golu raczej bez szans. Na plus: instynktowna interwencja po rzucie rożnym, kiedy to piłka odbiła się od słupka a Karol ubiegł Szymusika i odbił piłkę zmierzającą rywalowi pod nogi. W drugiej połowie skutecznie zatrzymał rywala w sytuacji jeden na jeden.

Jan Grzesik - 6,0 Od początku bardzo aktywny, szarpał w pierwszej połowie i bardzo często włączał się do akcji ofensywnych. W drugiej połowie mniej widoczny z przodu i z pomyłką w defensywie. Był za daleko Skóreckiego gdy ten wyprowadzał na prowadzenie Błękitnych. Na szczęście odkupił winy skutecznie dobijając obroniony przez Wróbla strzał Ropskiego. W końcówce jakby nowe siły w niego wstąpiły i dwa razy dobrze pokazał się w ofensywie.

Bartosz Walencik - 4,5 Bezbarwny występ Bartka. Tym razem trochę w cieniu Sylwestrzaka. 

Radosław Sylwestrzak - 5,5 Zdarzały mu się dość poważne wpadki jak choćby wybicie piłki wprost pod nogi rywala we własnym polu karnym. Ale też kilka świetnych odbiorów, strzał z przewrotki, kapitalne krosowe podanie do Grzesika.

Michał Dawidowicz - 3,5 Słaby występ Michała. Rywale za dużo sobie pozwalali na jego stronie.  Rzadko tym razem widywany na połowie rywali. Miał taki jeden wypad w drugiej połowie. Zamiast szukać podaniem Żebrakowskiego, zdecydował się zagrać piłkę do środka co było najgorszym możliwym wyborem.

Tomasz Przewoźnik - 3,0 Dostał szansę po dobrym występie w Katowicach ale jej nie wykorzystał. Zagubiony i mało widoczny. Po jego stracie w środku pola goście mieli sytuacje sam na sam.

Marcin Stefanik 4,5 Robił co mógł, występ bez większych fajerwerków, z jedną dużą pomyłką przy wyprowadzeniu akcji z własnej strefy obronnej. 

Hubert Tomalski - 3,0 Jeden ze słabszych występów Huberta w tym sezonie. Widać po nim spore zaległości treningowe. Próbował, starał się, ale niemal wszystkie dryblingi kończyły się stratą. Jedno dobre podanie do Koczona, którego ubiegł wysunięty daleko poza pole karne bramkarz Błekitnych.

Grzegorz Płatek - 3,5 Nic nie zepsuł ale i nie wykreował.

Daniel Koczon - 6,0 Najlepszy w Siarce. Jako jedyny z graczy ofensywnych radził sobie w pojedynkach. To po jego centrze bliski strzelenia "swojaka" był Szymusik. To on przed golem Grzesika był faulowany i chwilę później to on dograł dobrą piłkę w pole karne.

Krzysztof Ropski - 4,5 Zaczął obiecująco, fajnie dwa razy rozprowadził ataki zespołu gdy był ustawiony tyłem do bramki.  Potem długimi minutami mało widoczny i osamotniony. Trener Gąsior zostawił go jednak do końca na boisku i okazało się to dobrą decyzją. Ropski najwyżej wyskoczył do dośrodkowania Koczona. Jego uderzenie Wróbel obronił, ale wobec dobitki Grzesika był już bezradny.

Jakub Głaz 3,0 Tym razem wszedł z ławki i mógł zostać bohaterem. Dostał dobre podanie od Grzesika, ale w decydującym momencie trochę stracił równowagę i podjął złą decyzję: zamiast grać po ziemi podniósł piłkę i jego dośrodkowanie było niecelne. Żebrakowski i Koczon tylko czekali by wpakować piłkę do siatki z bliskiej odległości.

Mateusz Czyżycki - 3,0 Słaba zmiana. I u niego widać brak ogrania spowodowany urazem jaki przeszedł zimą. Szkoda, że zaraz po wejściu na boisko nie ograł interweniującego poza polem karnym Wróbla.

Michał Żebrakowski - 4,0 Ruchliwy i aktywny. Gdyby koledzy byli precyzyjniejsi mógł strzelić w sobotę dwa gole. 

Dawid Witkowski - 3,0 Ogrywany na lewej stronie. W ofensywie pokazał się dwa razy. Najpierw wywalczył rzut rożny, potem niedokładnie dogrywał do Żebrakowskiego.

Sławomir Strzałka, Hubert Mikusiński

01:14, dante1002
Link Dodaj komentarz »
piątek, 10 marca 2017

Po bezbramkowym remisie w Katowicach nadszedł czas na pierwsze wiosenne spotkanie przy Alei Niepodległości 2. W sobotę o godz. 14 przeciwnikiem Siarki Tarnobrzeg będą Błękitni Stargard Szczeciński.

O rywalu Siarki usłyszała cała Polska, gdy kopciuszek sensacyjnie odprawiał znacznie wyżej notowane drużyny w rozgrywkach Pucharu Polski w sezonie 2014/2015. Błękitni zostali zatrzymani dopiero w półfinale, gdzie za mocny okazał się Lech Poznań. W tym samym sezonie starogardzianie otarli się również o awans do 1. ligi.

Dla Siarki sobotnie starcie z Błękitnymi Stargard będzie prawdziwym testem i wyzwaniem. Nie tylko wiąże się to z początkiem rundy, który lubi niespodzianki ale także z historią. Goście w sezonie 2015/2016 również w marcu po przeciętnym spotkaniu zadali decydujący cios w 89 minucie meczu. Wtedy to jedynego gola na wagę trzech oczek zdobył strzałem z rzutu wolnego Bartłomiej Zdunek. Dwa lata temu rozbita i pogrążona w kryzysie Siarka nie podjęła walki z pucharową rewelacją i przegrała na własnym boisku 0-2.  Czy sprawdzi się powiedzenie do trzech razy sztuka i Siarka pokona u siebie Błękitnych?

By jeszcze bardziej pokazać, jak starogardzianie są dla Siarki trudnym rywalem zaprezentujemy inną statystykę. Z ostatnich pięciu meczów między tymi drużynami podopieczni Włodzimierza Gąsiora wygrali zaledwie raz - w sierpniu 2015 roku. Pozostałe cztery potyczki padły łupem Błękitnych. W tym sezonie ekipa z Siarkowego Grodu przegrała na wyjeździe 1-3, mimo iż prowadziła do przerwy po golu Jakuba Głaza.

Spotkanie ma niezwykle istotne znaczenie dla układu sił w górnej części tabeli. Po 20 meczach Siarka plasuje się na 5. miejscu i ma na koncie 31 punktów, a drużyna trenera Kapuścińskiego jest oczko niżej i do tej pory wywalczyła 29 punktów.

Wiele wskazuje na to, ze w sobotę nie powinno zabraknąć bramek. Oba zespoły dużo strzelają (Siarka 33 bramki, Błękitni 30), ale i często dają się zaskoczyć (Siarka straciła 25 bramek, Błękitni 21).  Na inaugurację piłkarskiej wiosny oba zespoły zremisowały i z pewnością kolejny podział punktów nikogo nie zadowoli.

Bartosz Półrolniczak

01:06, dante1002
Link Dodaj komentarz »
środa, 08 marca 2017

Zdjęcie - Grzegorz Lipiec

Na taki występ Karol Dybowski czekał od początku sezonu. Golkiper Siarki w sobotę rozegrał najlepsze swoje spotkanie w barwach Siarki. To głównie dzięki jego interwencjom tarnobrzeski zespół nie tylko zachował czyste konto w Katowicach, ale także wywalczył cenny punkt na inaugurację rundy wiosennej w II lidze.  

Końcówka jesieni w wykonaniu 19-letniego bramkarza Siarki nie należała do najbardziej udanych. Dybowskiego najpierw w meczu derbowym ze Stalą Stalowa Wola kompletnie zaskoczył strzał z rzutu wolnego w środek bramki z ok. 30 metrów. Później także nie popisał się przy pierwszym straconym golu w meczu z Puszczą Niepołomice, gdy lecącą w światło bramki piłkę odbił wprost pod nogi nadbiegającego rywala. Błędy młodości popełnione na zakończenie pierwszej części sezonu na szczęście jego i kolegów nie przyniosły większych konsekwencji punktowych.

Mimo  słabszych momentów, swojego trenerskiego zaufania do Dybowskiego nie stracił również Włodzimierz Gąsior. Wielki entuzjasta talentu młodego bramkarza Siarki na każdym kroku podkreślał, jak wielki postęp poczynił jego zawodnik od początku sezonu. - Różne były głosy na temat jego gry, ale uważam czas cały czas pracuje na jego korzyść i to doświadczenie z meczu na mecz będzie procentowało - ocenił postawę zawodnika trener Siarki.

Od samego początku sobotniego meczu Dybowski miał pełne ręce roboty. Tylko w pierwszych 10 minuta spotkania jego czujność trzykrotnie ze stałych fragmentów gry sprawdzili gospodarze. Bramkarz Siarki za każdym razem wychodził z tych sytuacji obronną ręką.  Nie inaczej było również w drugiej połowie. Nękany atakami rywali był bezbłędny nawet w sytuacjach sam na sam. Dodatkowo sprzyjało mu szczęście, gdy od utraty gola dwukrotnie uratował go słupek.

Na inaugurację wiosny Dybowski między słupkami wreszcie mógł czuć się w pełni usatysfakcjonowany. Jego postawa miała ogromny wpływ na losy spotkania z Rozwojem. Do pełni szczęścia zabrakło jedynie kompletu punktów. Imponujący nienaganną techniką oraz świetną grą nogami bramkarz, małymi krokami zaczyna spełniać pokładane w nim nadzieje. Występ w Katowicach powinien dodać mu jeszcze więcej pewności na kolejne spotkania. Najbliższe z nich Siarka rozegra już w sobotę o godz. 14 na własnym boisku z Błękitnymi Starogard. 

Hubert Mikusiński

00:29, dante1002
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 07 marca 2017

Zdjęcie - Grzegorz Lipiec

Podopieczni Włodzimierza Gąsiora zainaugurowali rundę wiosenną podobnie jak jesień - bezbramkowym remisem. Punkt jaki udało się wywalczyć na boisku broniącego się przed spadkiem i niżej notowanego od Siarki Rozwoju należy szanować. W sobotnim spotkaniu wzmocnieni zimą gospodarze stworzyli sobie znacznie więcej groźniejszych okazji niż Siarka i to oni byli bliżej wywalczenia kompletu punktów. Na przeszkodzie stanął doskonale dysponowany w bramce Siarki Karol Dybowski.

ROZWÓJ KATOWICE - SIARKA TARNOBRZEG 0-0

Siarka: Dybowski, Grzesik, Waleńcik, Sylwestrzak, Dawidowicz, Stromecki (46' Przewoźnik), Stefanik, Głaz (46' Tomalski), Płatek (65'Czyżycki), Koczon (85'Witkowski), Ropski.

OCENY: 

KAROL DYBOWSKI - 8   To był zdecydowanie najlepszy występ młodego bramkarza w barwach Siarki. Obronił dwie sytuacje sam na sam, oraz trudny strzał w drugiej połowie. Kilka razy skutecznie interweniował po groźnych wrzutkach ze stałych fragmentów gry. Umiejętnie grał też na przedpolu. Sprzyjało mu też szczęście, dwa razy rywale trafiali w słupek. Gracz meczu.

JAN GRZESIK - 5 Poprawny występ prawego defensora.

BARTOSZ WALENCIK - 5,5 Występ bez większych wpadek. Dwa razy pokazał się w ofensywie przy stałych fragmentach. 

RADOSŁAW SYLWESTRZAK - 5 Niezły występ choć akurat jemu zdarzały się wpadki i do kilku jego zagrań można się doczepić. W drugiej połowie zaliczył dwie pomyłki w jednej akcji.  Miał też okazję do strzelenia gola, jego strzał był jednak niecelny. 

MICHAŁ DAWIDOWICZ - 6,5 Bardzo doby mecz Michała. Aktywny w ataku, poprawny w obronie. W pierwszej połowie jego ofiarny wślizg uchronił zespół przed stratą gola. To po jego celnym uderzeniu doskonałą okazję zmarnował Jakub Głaz. Ocena byłaby o pół noty wyższa gdyby nie fatalny strzał z rzutu wolnego w końcówce.

MARCIN STROMECKI - 3,5 Słabszy występ Marcina. Zmieniony w przerwie.

TOMASZ PRZEWOŹNIK - 4 Wszedł po przerwie. Całkiem udany ligowy debiut w roli defensywnego pomocnika. 

MARCIN STEFANIK - 5 Najlepszy spośród graczy drugiej linii. Jeden poważny błąd w drugiej połowie przy wyprowadzaniu piłki z własnej strefy, na szczęście po jego stracie świetnie zachował się Dybowski.

JAKUB GŁAZ - 2,5 Nie poprawił sobie z pewnością notowań u trenera Gąsiora po tym spotkaniu. Chaotyczny, niedokładny. Zmarnował świetną okazję, kiedy to po strzale Dawidowicza wystarczyło wcelować w bramkę.

HUBERT TOMALSKI  - 4 Zmienił Głaza. Wrócił na boisko po kilkutygodniowej przerwie. Występ bez szału. Jeden ładny strzał, który przeleciał tuż obok okienka.

DANIEL KOCZON 4 Przeciętny występ skrzydłowego. Starał się ale tym razem niewiele mu wychodziło. 

GRZEGORZ PŁATEK - 4 Nie potwierdził bardzo dobrej formy z ostatniego sparingu. Dużo biegał ale mało było z tego biegania efektów.

MATEUSZ CZYŻYCKI - 4 Zmienił Płatka. Aktywny, miał swoją okazję ale uderzył nad poprzeczką.

KRZYSZTOF ROPSKI - 4,5 Miał wyśmienitą sytuację do strzelenia gola, niespodziewanie piłka trafiła pod jego nogi - niestety uderzył wprost w bramkarza. Dużo walczył w powietrzu i tyłem do bramki, raz świetnym dograniem na skrzydło przyspieszył kontrę zespołu.

DAWID WITKOWSKI - zagrał za krótko by go ocenić. 

Sławomir Strzałka

00:17, dante1002
Link Dodaj komentarz »
sobota, 04 marca 2017

Zdjęcie - Grzegorz Lipiec 

Inauguracje rundy wiosennej na obcych boiskach nie należą z pewnością do ulubionych momentów Siarki. Tarnobrzeskiemu zespołowi w ostatnich latach tylko raz, dokładnie w 1995 roku w Piasecznie udało się sięgnąć po komplet punktów. W pozostałych przypadkach było już znacznie gorzej. Czy okazją do przełamania tej niekorzystnej passy będzie dzisiejsze spotkanie w Katowicach z Rozwojem?

Ostatnim trenerem Siarki, któremu udało się wygrać w wyjazdowej inauguracji wiosny był... Włodzimierz Gąsior. Obecny szkoleniowiec  tarnobrzeskiej drużyny wprawdzie nigdy jej nie rzucił, ale od ponad 20 lat zasada pierwszego wyjazdowego meczu na wiosnę działa jak klątwa. Przełamać próbowało ją już wiele piłkarskich pokoleń, ale nic z tego. Mało tego - od czasu gry w niższych klasach rozgrywkowych do obecnej II ligowej rzeczywistości, Siarce tylko cztery razy udało się w pierwszym wiosennym wyjazdowym spotkaniu zdobyć choćby punkt. Po raz ostatni taka sytuacja miała miejsce w 2005 roku po remisie w Boguchwale.

Dzisiaj jednak piłkarska rzeczywistość w Siarce znacząco się zmieniła, a powodów do optymizmu po rundzie jesiennej nikomu w Tarnobrzegu nie brakuje. Wielka w tym zasługa Włodzimierza Gąsiora, który w sezonie 2016/2017 kontynuuje swoje trenerskie dzieło. 68-letni szkoleniowiec ma za sobą zespół, na który z podziwem patrzyła jesienią cała II liga. - Po 19 rozegranych meczach uważam, że więcej jest plusów niż minusów i właśnie na tych plusach wiosną jeszcze bardziej trzeba podnieść jakość tej drużyny - ocenił postawę swojej drużyny Gąsior.

Formę Siarkowców na inaugurację wiosny już dziś o godz. 15 w Katowicach sprawdzi Rozwój, w którym zimą doszło do prawdziwego trzęsienia ziemi. Przedostatnią drużynę ligi w drugiej części sezonu poprowadzi Tadeusz Krawiec, który większą część swojego piłkarskiego życia spędził w okolicach Siarkowego grodu. Wraz z byłym już trenerem Wisły Sandomierz do Rozwoju dołączyło aż jedenastu zawodników. Wszystko po to aby poprawić swoją beznadziejną sytuację w ligowej tabeli i na koniec sezonu utrzymać się na poziomie II ligi.

W Siarce takich problemów nie ma, stąd też przygotowania do rundy wiosennej przebiegały dużo spokojniej niż na Śląsku.  Tarnobrzeski zespół rozegrał dziewięć sparingów, z których pięć rozstrzygnęła na własną korzyść. Zimą do zespołu dołączyli Konrad Zaradny (Raków Częstochowa) oraz Dawid Witkowski (Skra Częstochowa). Przed dzisiejszą inauguracją jedyne zmartwienia Włodzimierza Gąsiora mogą dotyczyć jedynie zmienników oraz wyjazdowej niemocy w pierwszym wiosennym spotkaniu.

Hubert Mikusiński

01:12, dante1002
Link Dodaj komentarz »
piątek, 03 marca 2017

Zdjęcie - Grzegorz Lipiec

8 wspaniałych zwycięstw, 30 zdobytych punktów, 5 miejsce w ligowej tabeli – tak w matematycznym skrócie wyglądają dokonania Siarki na przestrzeni jesieni. Już jutro zawodnicy Włodzimierza Gąsiora, którzy przez ostatnie miesiące dostarczyli nam wielu niezapomnianych chwil radości, wracają na ligowe boiska aby kontynuować swoje piłkarskie dzieło w Tarnobrzegu. 

Wszystkie dotychczasowe sukcesy Siarki Tarnobrzeg rodziły się w bólach. Na początku był totalny chaos. Potem okres naprawiania błędów i porażek, aż w końcu nastała normalność. Zaprowadził ją Włodzimierz Gąsior, który po raz drugi w swojej trenerskiej karierze z roli strażaka przy Alei Niepodległości 2 wywiązał się znakomicie. W przeciągu kilku miesięcy zbudował zespół, który jesienią nie przestawał zdumiewać wszystkich kibiców, nie tylko w Siarkowym grodzie. 

Już sam początek sezonu 2016/2017 dość szybko pokazał, że tarnobrzeski zespół dalej zamierza podążać wydeptaną wcześniej ścieżką zwycięstw. Po rozegranych 19 kolejkach wszystko zagrało tak jak należy. Pewność w obronie Walencika, skuteczność Żebrakowskiego, błysk wracającego po kontuzji Ropskiego, polot Tomalskiego w połączeniu z doświadczeniem Stefanika i wielkim renesansem formy Daniela Koczona zapewniły Siarce kapitał, który nie sposób zmarnować w drugiej części sezonu.

Wiosną piłkarze Siarki oczywiście zamierzają poprawić swoje dotychczasowe dokonania. Oczekiwania wobec nich są olbrzymie, co dobitnie dało się odczuć w niedzielę podczas pierwszej od kilku lat prezentacji z prawdziwego zdarzenia. Sami zawodnicy również sporo od siebie wymagają. – Przyjechałem tu w pogoni za marzeniami – zadeklarował Dawid Witkowski. 20-letni obrońca (ostatnio Skra Częstochowa) wraz z 19-letnim Konradem Zaradnym (Raków Częstochowa) wiosną mają jeszcze bardziej podnieść jakość tarnobrzeskiego zespołu, a przy okazji także zdobyć kolejne bezcenne punkty do rankingu Pro Junior System, w którym Siarka przewodzi.

Już od jutra liczyć będzie się już tylko piłkarska ambicja i boiskowy charakter, czyli cechy, których do tej pory nie brakowało żadnemu piłkarzowi Siarki. Jesienią na wysokości zadania stanęli niemal wszyscy obecni w kadrze zawodnicy. Ich boiskowe dokonania sprawiły, że dziś w Tarnobrzegu wszyscy z optymizmem spoglądają w kierunku najbliższych spotkań. Za kilka chwil w końcu poczujemy ten przyjemny dreszcz emocji, którego tak bardzo nam brakowało przez ostatnie miesiące. 

Hubert Mikusiński

15:27, dante1002
Link Dodaj komentarz »

Dziewięć bramek jesienią zdobyli napastnicy Siarki Tarnobrzeg. Pozyskani latem do drużyny Michał Żebrakowski oraz Krzysztof Ropski  mieli duży wpływ na postawę całego zespołu w pierwszej części sezonu.

Tuż przed rozpoczęciem sezonu 2016/2017 tarnobrzescy kibice najwięcej obaw mogli mieć w przypadku pozycji napastnika. Po odejściu Doriana Buczka do Stali Mielec oraz rozwiązaniu kontraktu z Szymonem Martusiem, tarnobrzeski zespół porozumiał się z Krzysztofem Ropskim. Pech chciał, że pozyskany z Radomiaka Radom zawodnik tuż przed inauguracją doznał poważnej kontuzji kości piszczelowej, która wyeliminowała go z gry na blisko trzy miesiące. Jego zastępcą, na tydzień przed startem rozgrywek został Michał Żebrakowski.

Pozyskany z Lechii Gdańsk napastnik w pierwszych trzech ligowych spotkaniach na boisko wchodził z ławki. Od pierwszej minuty zagrał w meczu z Olimpią Zambrów, gdzie mógł wpisać się na listę strzelców. Uczynił to kilka dni później w Kołobrzegu. Najlepszym okresem Żebrakowskiego był środek rundy, kiedy w trzech meczach z rzędu wpisywał się na listę strzelców (Odra Opole, Polonia Warszawa, Olimpia Elbląg).

Ostatnim strzeleckim akcentem jesieni w wykonaniu Żebrakowskiego była bramka zdobyta przeciwko Leginonovii, kiedy to z zimną krwią wykorzystał błąd rywali. Później 20-letniemu napastnikowi wiodło się nieco słabiej. Na kilka kolejek przed końcem pierwszej części sezonu stracił zaufanie trenera i nie potrafił go już odzyskać. - Czasami mu brakuje pokory, ale wydaje mi się, że życie jeszcze go ukształtuje w tym pozytywnym znaczeniu - ocenił Włodzimierz Gąsior.

Znacznie więcej ciepłych słów trener Siarki użył pod adresem Krzysztofa Ropskiego, który po wyleczeniu urazu miał spory wpływ na grę drużyny. To właśnie jego dwa trafienia w meczu z Puszczą wszystkim tarnobrzeskim kibicom utkwiły najbardziej w pamięci. - Ropski to zawodnik o nieprzeciętnym charakterze, zawzięty, dążący aby grać, wręcz pazerny  - dodaje Gąsior. Oprócz dwóch bramek w ostatnim spotkaniu z Puszczą, napastnik Siarki do bramki rywali trafiał jeszcze w zremisowanych 2:2 meczach z Gryfem Wejherowo oraz Stalą Stalowa Wola. W tym pierwszym spotkaniu zaliczył swój ligowy debiut w zielono-czarno-zółtych barwach.

Hubert Mikusiński

01:30, dante1002
Link Dodaj komentarz »
środa, 01 marca 2017

Zdjęcie - Grzegorz Lipiec 

Sercem zespołu i formacją pokazującą siłę Siarki Tarnobrzeg jesienią była linia pomocy. To właśnie na tej pozycji pierwszoplanowe role w zespole Włodzimierza Gąsiora grali Daniel Koczon, Hubert Tomalski oraz Marcin Stefanik. Swoje szanse otrzymali również Mateusz Czyżycki i Grzegorz Płatek, którzy latem dołączyli do tarnobrzeskiej drużyny.

Przed rozpoczęciem obecnego sezonu w drugiej linii Siarki zaszło kilka istotnych zmian. Do tarnobrzeskiego zespołu dołączył ponownie Patryk Szewc oraz kilku niezwykle młodych zawodników, jak Grzegorz Płatek czy Mateusz Czyżycki. Będący wychowankiem mieleckiej Stali Płatek, jesienią na bramkę rywali oddał dwa strzały, które zostały zamienione na dwie bramki. Czyżycki na swojego ligowego gola wciąż czeka, ale predyspozycje i talent aby na dobre zaistnieć w zespole Włodzimierza Gąsiora ma ogromne. Wiosną czas spędzony niego na boisku może tylko procentować w jego przypadku. 

Największe nadzieje tarnobrzescy kibice wiązali jednak z przyjściem Huberta Tomalskiego, o którego przy Alei Niepodległości 2 zabiegano już zimą zeszłego roku. Były gracz Chełmianki Chełm po przyjściu do Siarki od samego początku sezonu zaczął spełniać pokładane w nim nadzieje. Niezwykle szybki, przebojowy pomocnik z publicznością w Tarnobrzegu przywitał się pięknym trafieniem w meczu z Rozwojem Katowice. - Jeszcze przed przyjściem do Siarki śmiałem się, że fajnie by było gdybym zdobył chociaż jedną bramkę na boiskach II ligi - podkreślił Hubert Tomalski. W praktyce wyszło lepiej niż się spodziewał, bo kolejne gole zdobywał na obcych boiskach w Kołobrzegu, Bytomiu i Poznaniu.

Tomalski w przekroju całej jesieni był zdecydowanie jedną z najważniejszych postaci w zespole Włodzimierza Gąsiora. Spośród wszystkich zawodników Siarki oddał najwięcej celnych strzałów na bramkę rywala i był zawodnikiem najczęściej faulowanym przez rywali. Do swoich czterech trafień dołożył aż siedem asyst, w tym dwie niezwykle istotne w ostatnim meczu z Puszczą Niepołomice. - Osobiście uważam, że ostatniego słowa jeszcze nie powiedział. Stać go na jeszcze lepszą grę - dodał trener Siarki.

Wielką formą jesienią błysnął Daniel Koczon. Najbardziej doświadczony zawodnik Siarki takiego sezonu, jak ten obecny w Tarnobrzegu jeszcze nie miał. Występujący nieprzerwanie od 2013 roku w zielono-czarno-zółtych barwach pomocnik, w 18 ligowych spotkaniach zdobył już taką samą ilość goli, co w poprzednim sezonie. - Te liczby nie biorą się znikąd, bo mamy dobry zespół, przede wszystkim grający do przodu, a my jako ofensywni zawodnicy czerpiemy z tego korzyści - ocenił swoje indywidualne osiągnięcia Koczon. 35-letni pomocnik do swoich siedmiu ligowych trafień dołożył także siedem asyst. 

Nieco więcej tarnobrzescy kibice jesienią obiecywali sobie po powrocie do Siarki Patryka Szewca. Pomocnik, który występował już w zielono-czarno-zółtych barwach za kadencji Tomasza Tułacza, bardzo dobrze prezentował się w letnich sparingach. Jesienią jednak nie rozegrał żadnego spotkania w pełnym wymiarze czasowym. Znacznie więcej czasu na boisku niż w pierwszym zespole 23-letni pomocnik spędził w rezerwach Siarki. - Nie ukrywam, że liczyłem na Patryka, gdy tu przychodził, ale chyba w pewnym momencie chyba została u niego zaburzona jakaś pewność siebie i wiara w to, że można grac lepiej - argumentował Włodzimierz Gąsior.

Podobnie jak w przypadku poprzednika większe oczekiwania można było mieć wobec Marcina Stromeckiego. Środkowy pomocnik jesienią nie prezentował tak dobrej formy, jak rok temu. Swojego jedynego swojego gola na przestrzeni 19 kolejek zdobył 10 minut po wejściu na boisko w meczu z Rakowem Częstochowa. - W pewnym momencie, gdzieś coś zatracił. Brakowało mi w nim równowagi i takiej pewności  - tłumaczy Gąsior.

Pech nie ominął wiosną Jakuba Głaza. Pomocnik Siarki w Wejherowie, po zderzeniu z jednym z zawodników gospodarzy doznał poważnej kontuzji, która wyeliminowała go z gry do końca 2016 roku. Wychowanek tarnobrzeskiego zespołu po całkiem udanej wiośnie, jesienią na boisku spędził ponad 300 minut zdobywając dwie bramki (Błękitni Starogard i Olimpia Elbląg).

 

Podsumowując jesień nie sposób wspomnieć o Marcinie Stefaniku, który w przekroju całego 2016 roku prezentował równą i stabilną formę, walnie przyczyniając się do wszystkich sukcesów osiąganych przez tarnobrzeski zespół. - Zawodnik nieprzeciętny, jeśli chodzi o taką moc i siłę - podkreśla trener Siarki. 29-letni pomocnik, jesienią czterokrotnie wpisywał się na listę strzelców, a dla trenera samego Włodzimierza Gąsiora był niezwykle cennym graczem, gdyż w razie problemów mógł z powodzeniem występować na pozycji środkowego obrońcy. 

 

Hubert Mikusiński

 

23:06, dante1002
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 28 lutego 2017

Zdjęcie - Grzegorz Lipiec 

Jesień w wykonaniu obrońców Siarki Tarnobrzeg była przyzwoita. Większa część  defensorów dość dobrze wywiązywała się ze swoich zadań, utrzymując tym samym poziom z rundy wiosennej poprzedniego sezonu. Na wielkie słowa uznania zasłużył przede wszystkim Bartosz Walencik, który stał się prawdziwą ostoją tarnobrzeskiej drużyny.

Sezon 2016/2017 Siarka rozpoczęła bez większych zmian w formacji obronnej. Jedyną nową postacią bloku defensywnego stał się dość nieoczekiwanie Michał Dawidowicz, który przychodząc do Tarnobrzega początkowo miał pełnić rolę skrzydłowego. Dość szybko jednak okazało się, że optymalną pozycją dla 19-letniego wychowanka Jagiellonii będzie lewa obrona, gdzie od dłuższego czasu wahania formy miewał Krzysztof Suchecki. Dawidowicz wraz z upływem rundy jesiennej nabrał na tyle dużo pewności w swojej grze, że bez większego problemu wygryzł ze składu bardziej doświadczonego Sucheckiego. - W przypadku Michała z meczu na mecz było coraz lepiej, ciągnął tą lewą stronę pozycji - ocenił swojego podopiecznego Włodzimierz Gąsior. Samego Sucheckiego wiosną w Siarce już nie zobaczymy. 23-letni obrońca zimą zasilił szeregi III ligowego GKS-u Jastrzębie.

Pozostałe elementy bloku defensywnego w porównaniu do poprzedniego sezonu zostały nie naruszone. Jesienią prym w obronie wiódł Bartosz Walencik, który bez wątpienia był jednym z największych wygranych rundy jesiennej. Stoper Siarki wystąpił we wszystkich spotkaniach od pierwszej do ostatniej minuty, nie zostając w nich ani razu napomniany żółtą kartką. Wielki postęp oraz dobra i stabilna forma młodego obrońcy tarnobrzeskiego zespołu zwróciła uwagę kliku klubów. Najkorzystniej wyglądała oferta Żyliny, lidera słowackiej ekstraklasy. - Po tygodniu pobytu na Słowacji wierzyłem, że tam zostanę. O braku powodzenia zadecydowała różnica zdań między trenerem, a dyrektorem sportowym - wyjaśnił Walencik. Niepowodzenie transferu spowodowało, że obrońca Siarki wiosną będzie mógł wypełnić do końca swój kontrakt z tarnobrzeskim klubem.

Po wyleczeniu urazu, rolę partnerem Bartosza Walenika na środku obrony najczęściej pełnił Radosław Sylwestrzak. Pozyskany wiosną z Radomiaka zawodnik, gdy zaczął grać od 5 kolejki był w miarę pewnym punktem tarnobrzeskiego defensywy. Chwile zawahania i niepewności przytrafiły mu się jedynie w meczach z Kotwicą Kołobrzeg, gdy sprokurował rzut karny oraz z Odrą Opole, kiedy to za swoje nierozważne zachowanie sędzia pokazał mu drogę do szatni . - Radek się wpasował w ten zespół, zawsze dobrze przygotowany i zawsze na niego można liczyć - mówi Włodzimierz Gąsior.

Wszystkie mecze na prawej stronie obrony jesienią rozegrał Jan Grzesik. 22-letni obrońca jak sam przyznaje ma za sobą nieco gorszy okres niż ten, kiedy wiosną pojawił się w Tarnobrzegu. Grzesik po słabszym początku, znacznie pewniej prezentował się w końcówce pierwszej części sezonu. W jego grze na boku obrony pojawił się przede wszystkim większy spokój i pewność, której początkowo mu brakowało. Wiosną powinien być pewnym punktem tarnobrzeskiego zespołu.

Jesieni miło wspominał nie będzie na pewno Konrad Stępień, którego po raz kolejny w przygodzie z piłką nie omijał pech. Kapitan Siarki po problemach zdrowotnych z wiosny, na początku nowego sezonu powoli zaczął dochodzić do optymalnej dla siebie formy. Wszystko niestety przerwała kontuzja w meczu z Wartą Poznań (12 kolejka), która jak się później okazało wyeliminowała wychowanka tarnobrzeskiego klubu z gry na kilka miesięcy. - Ta drużyna mam wrażenie trochę inaczej funkcjonuje, jak go nie ma na boisku. Brakuje go pod każdym względem. Jako piłkarza, jako człowieka - powiedział Gąsior. Trener Siarki oraz kibice tarnobrzeskiego klubu na powrót Stępnia będą musieli jeszcze trochę poczekać. 

Hubert Mikusiński

00:32, dante1002
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 27 lutego 2017

Zdjęcie - Grzegorz Lipiec

W trakcie letniego okienka transferowego doszło do zmian w kadrze pierwszego zespołu na pozycji bramkarza. Występującego w poprzednim sezonie w barwach Siarki Pawła Pawlusa zastąpił Karol Dybowski. 19-letni golkiper, związany przez większą część swojej przygody z Unią Tarnów od samego początku swojego pobytu w Tarnobrzegu był przymierzany do gry w wyjściowym składzie. Oprócz Dybowskiego kadrę tarnobrzeskiego klubu na pozycji bramkarza tworzą Kamil Beszczyński oraz Przemysław Janowski.

Tak jak zmienił się skład osobowy w gronie bramkarzy, tak też zmieniła się również hierarchia między słupkami. Golkiperem numer jeden został Karol Dybowski, który wystąpił we wszystkich spotkaniach rozegranych w rundzie jesiennej. Kamilowi Beszczyńskimu po ''rundzie życia'', jaką rozegrał wiosną, powierzono w Siarce funkcję trenera bramkarzy. Najmłodszemu w tym gronie Przemysławowi Janowskiemu natomiast pozostawało cierpliwe czekanie na podobną szansę, jaką otrzymał pod koniec rundy jesiennej poprzedniego sezonu.

Początek przygody z nowym klubem dla Karola Dybowskiego nie należał do łatwych. Młodemu i jeszcze nie do końca doświadczonemu bramkarzowi przydarzały się lepsze i gorsze momenty. Cztery wpuszczone bramki w rozgrywkach Pucharu Polski z Sandencją Nowy Sącz wśród kibiców tarnobrzeskiego klubu wprowadziły lekki niepokój i obawę, czy aby na pewno Dybowski poradzi sobie na najwyższym dla siebie II ligowym poziomie. – To było duże ryzyko z naszej strony. Mecze kontrolne i okres przygotowawczy nie wskazywały na to, że będzie to pierwszy bramkarz – tłumaczył Włodzimierz Gąsior. Szybko jednak okazało się, że 19-letni bramkarz zdał egzamin dojrzałości na poziomie II ligi. – Uważam, że ten Karol z lipca, a ten Karol z dzisiaj, to zupełnie inny zawodnik. Zdecydowanie lepszy, a kolejne jego mecze będą procentować – dodaje trener Siarki.

Dybowski w rundzie jesiennej czyste konto zachował cztery razy (Radomiak Radom, Olimpia Zambrów, Polonia Bytom, ROW Rybnik). W kilku spotkaniach również uchronił zespół przed utratą gola. Błędów nie ustrzegł się w końcówce jesieni, gdy nie popisał się przy traconych bramkach ze Stal Stalowa Wola i Puszcza Niepołomice. Młody golkiper Siarki solidnie spisywał się przedpolu i bardzo dobrze prezentował się w aspekcie szybkiego wznawiania gry piłki z ręki. Trochę gorzej było z komunikacją na linii obrona-bramkarz.

Bardzo istotną osobą dla bramkarskiego rozwoju Karola Dybowskiego w Siarce jesienią był Kamil Beszczyński. Golkiper, który już trzeci sezon reprezentuje barwy tarnobrzeskiego klubu, w pierwszej części sezonu spełniał się jako trener bramkarzy, a także... napastnik drugiego zespołu.  Rywalizacja obu bramkarzy połączona przede wszystkim z dobrą współpracą jesienią przyniosła pozytywny efekt. – Beszczyński, jako trener bramkarzy robi naprawdę bardzo dobrą robotę, stwarza dobry klimat i właśnie też dzięki niemu Karol robi postępy – przyznał Gąsior. Szkoleniowiec Siarki liczy, że podobnie będzie na wiosnę. 

Hubert Mikusiński

00:23, dante1002
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 37